Współpraca recenzencka

let's talk

Dziś chciałabym podzielić się z Wami moją wiedzą na temat współprac recenzenckich. Zdaję sobie przy tym sprawę, że temat nie jest nowy, gdyż podobne wpisy można znaleźć na innych stronach. Jednakże mam świadomość, że nie każdy czytelnik zajrzy na wszystkie strony, więc warto pewne rzeczy powtórzyć w innym miejscu, do którego być może akurat zajrzy.

Wszystko, co tu napiszę, dotyczyć będzie współprac z mojego punktu widzenia. Współpracuję z różnymi wydawnictwami / portalami / samymi autorami od ponad roku, więc mogę w tym temacie już co nieco się wypowiadać. Jeśli znajdziecie tu coś, o czym dotąd nie wiedzieliście, to bardzo się ucieszę. A jeśli swoim wywodem zdołam komuś pomóc w zawarciu pierwszej współpracy, to jeszcze lepiej 🙂

Czym jest współpraca recenzencka i na czym ona polega?

Jak łatwo można się domyślić, jest to pewien rodzaj umowy pomiędzy osobą chcącą nawiązać współpracę, a drugą stroną to umożliwiającą. Współpracować można na wiele sposobów – recenzować książki, zamieszczać banery na swojej stronie, udostępniać informacje o zbliżających się premierach danych tytułów, wzajemnie się linkować, czy nawet lajkować na stronach. To, co będziecie w ramach współprac wykonywać, zależy tylko i wyłącznie od Was – tego, w jaki sposób dogadacie się z drugą stroną. W moim przypadku współpraca polega głównie na recenzowaniu książek otrzymywanych od wydawnictwa / portalu / autora. Wygląda to w następujący sposób:

  • kontaktuję się z wydawnictwem / portalem / autorem, z którym mam nawiązaną współpracę i pytam o dostępność tytułu, który mnie interesuje, do recenzji
  • czekam na odpowiedź
  • jeśli jest pozytywna, otrzymuję na wskazany adres upatrzony tytuł (którego nie muszę zwracać!, staje się on automatycznie moją własnością)
  • wysyłam e-mail do wydawnictwa / portalu / autora informujący o tym, że książka dotarła cała i zdrowa -> nikt nie lubi się zastanawiać, czy i w ogóle książka doszła, więc oczywistością jest, aby o tym napisać
  • w umówionym terminie (w przypadku wydawnictw jest to zazwyczaj miesiąc czasu; w przypadku portali najczęściej 2 tygodnie) czytam, a następnie recenzuję daną pozycję, po czym publikuję ją na swojej stronie / blogu / portalach czytelniczych / stronach księgarń / zamieszczam też informację o pojawieniu się recenzji na facebooku, google+ i twitterze
  • następnie wysyłam do wydawnictwa / portalu / autora, od którego otrzymałam daną pozycję do recenzji e-mail zawierający linki do miejsc, w których została opublikowana moja recenzja
  • w tym miejscu mogę od razu podpytać o kolejny interesujący mnie tytuł, po czym wszystko zaczyna się od nowa

Zanim jednak podejmiemy się współpracy…

Współpraca recenzencka jest niesamowitą możliwością czytania książek będących nowościami na rynku, często nawet otrzymując je przed ich premierą. Dla wielu osób jest to jedyna możliwość zdobycia niektórych tytułów, gdyż jak wiadomo, nie wszyscy siedzą na górze pieniędzy i nie mogą sobie pozwolić na wydawanie pieniędzy na kolejne egzemplarze. Jednakże należy pamiętać o tym, że wydawnictwa / portale / autorzy to nie święci Mikołajowie i nie rozdają prezentów za miły uśmiech. Dla nich liczy się to, czy uda się daną książkę sprzedać na rynku i nie tylko zwrócić sobie koszty jej wydania, ale również zarobić na możliwość wydawania kolejnych interesujących czytelników tytułów. Dlatego też na swoich recenzentów wybierają głównie osoby, które w sieci dorobiły się już jakiejś popularności, których strony są chętnie odwiedzane, czytane i komentowane. Liczy się bowiem to, aby z informacjami na temat książek docierać do jak najszerszego grona potencjalnych odbiorców. Krótko mówiąc – liczy się promocja. Nie znaczy to oczywiście, że wybrane osoby mogą być totalnymi gramofonami nie potrafiącymi porządnie napisać tekstu o danej książce. Jak najbardziej liczy się również ich jakość – wszak odpowiedni dobór słów, umiejętne przedstawienie danego tytułu mocno wpływa na zainteresowanie potencjalnego klienta. Dlatego też zanim zdecyduje się napisać do kogokolwiek z zapytaniem o możliwość współpracy recenzenckiej powinno się:

  • popracować nad własnym stylem – ćwiczenie czyni mistrza, im więcej piszemy, tym stajemy się lepsi w tym, co robimy. Warto w tym miejscu zaglądać na strony osób z większym doświadczeniem w tej dziedzinie, czytać ich teksty, uczyć się w jaki sposób pisać.
  • mieć pewien staż – krótko mówiąc, jeśli prowadzisz stronę bardzo krótko, albo zamieszczasz na niej raptem kilka postów miesięcznie, to nie masz co liczyć na to, że ktokolwiek podejmie z Tobą współpracę. Dla nich to po prostu nie będzie korzystne.
  • zdobyć “publikę” – krótko mówiąc należy zadbać o to, aby nasza strona była odwiedzana przez osoby poszukujące informacji o danej książce. Warto w tym miejscu zainstalować sobie odpowiednią wtyczkę ukazującą stałych obserwatorów naszego miejsca w sieci. Ważne też, aby założyć sobie profil w jednym z głównych portali społecznościowych (najlepiej we wszystkich!). Dzięki temu będziemy mogli docierać z informacjami do szerszego grona odbiorców. Do najpopularniejszych portali należą oczywiście facebook, google+ i twitter.

Jeśli jesteśmy gotowi napisać w sprawie współpracy…

Na stronie wydawnictw / portali / autorów znajduje się zawsze zakładka “Kontakt”. W przypadku autorów będzie to bezpośredni e-mail do danej osoby. Jeśli jednak chodzi o zawieranie współpracy z wydawnictwami bądź portalami, należy wśród listy e-maili widocznych na podstronie kontaktów odszukać ten, przy którym widnieje informacja “Dział promocji” albo “Dział marketingu”. Pisząc na znajdujący się tam e-mail możemy być pewni, że trafi on do osoby odpowiedzialnej za promocję nowych tytułów na naszym rynku.

Co napisać w e-mailu? Oczywiście na początku należy się przedstawić. W kilku słowach napisać o sobie, o tym, co obecnie porabiamy i czym się interesujemy. Należy zainteresować wydawnictwo / portal naszą stroną – w tym celu informujemy o tym, jak często zamieszczamy posty, o czym piszemy, jak szerokie grono obserwatorów mamy, czy zamieszczamy gdzieś jeszcze nasze teksty poza stroną, którą prowadzimy (jeśli tak – wymienić gdzie). Warto podać statystyki, jak chociażby licznik odsłon miesięcznych. Jak już wspominałam prędzej – tu się liczy promocja, reklama, im więcej osób się o tym dowie, tym lepiej. Dlatego też te cyferki, które wielu denerwują, są w tym wypadku tak ważne. Nie można zapomnieć o tym, aby napisać, jakie gatunki literackie najchętniej czytamy i po które za nic nie sięgniemy. Jeśli dopisalibyście, dlaczego akurat zdecydowaliście się napisać akurat do TEGO wydawnictwa / portalu, to tym lepiej – będzie widać Wasze zaangażowanie i powód, dlaczego Wam tak bardzo zależy na nawiązaniu wspólnego kontaktu.

Plusy i minuty współprac recenzenckich

Wspomniałam już prędzej, że dzięki nawiązanym współpracom mamy możliwość otrzymania wielu tytułów będących nowościami na rynku. Z całą pewnością jest to wielki plus. Poza tym z biegiem czasu wyrabiamy w sobie swój własny styl pisarski, zdobywamy doświadczenie, które można chociażby zamieścić w swoim CV – bo i czemu by nie? Współpraca recenzencka jest jednak pracą – nie wolno nam o tym zapominać. Nie dostajemy przecież książek za darmo. Oczekuje się od nas sumienności, przestrzegania terminów i pisania tekstów, które bez wstydu można przekazać innym do przeczytania. Jeśli już otrzymujemy coś do zrecenzowania, to oczekuje się po nas tego, że się z tego wywiążemy. Nikogo nie interesuje to, że akurat teraz Ci się nie chce czytać, albo masz zaplanowany wyjazd, bądź milion innych zajęć na głowie. Trzeba było o tym pomyśleć, zanim zamawiało się tytuły do recenzji. Oczywiście jeśli wypada Ci coś nagłego, chociażby choroba, to po drugiej stronie siedzą ludzie i to zrozumieją. Jednakże należy ich o tym w stosownym terminie powiadomić, a nie zostawić sprawę bez wyjaśnienia. Inną kwestią jest tzw zachłyśnięcie się współpracami. Oj bardzo częste. O czym mowa? O tym, że zawieranie współprac jest na początku jak narkotyk – upaja i cieszy. Po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi ma się ochotę na więcej i więcej i więcej… aż w końcu stajemy w obliczu sytuacji, w której książek na półce “do przeczytania” znajdują się stosy, a my nie wiemy za co się zabrać, nie mamy na nic innego czasu, bo przecież gonią nas zobowiązania względem osób, które nam te książki przysłały. Dlatego też ważne jest, aby z czasem spojrzeć na wszystko obiektywnie – podsumować, na co nas stać, na ile możemy sobie pozwolić i zrezygnować ze współprac, które są dla nas mniej ważne, zostawiając tylko te, na których najbardziej nam zależy. Jeśli spojrzycie w którymś momencie u mnie do zakładki “Partnerzy”, to sami przekonacie się, że miałam zawartych więcej współprac, ale z części z nich sama zrezygnowałam.

I na koniec…

To tak z grubsza wszystko, o czym warto byłoby wiedzieć na początek. Jeśli ktoś z Was miałby do mnie jakieś pytania, może zamieścić je poniżej w komentarzu, bądź też napisać prywatną wiadomość na adres mojej skrzynki pocztowej (milosniczkaksiazek@onet.pl).

W tym miejscu zwracam się do moich czytelników, jak Wy widzicie ten temat? Jakie jest Wasze doświadczenie? Od czego sami zaczynaliście? A może dopiero zamierzacie się podjąć współprac? Chętnie poczytam Wasze wypowiedzi 🙂

4Shares

78 Replies to “Współpraca recenzencka”

  1. Nie no zaskoczyłaś mnie. Artykuł świetny jak u rasowej dziennikarki. Sama miałam zając się artykułami , ale wiecznie mi się coś nie podobało cały czas wyrzucałam kartki z fragmentem tekstu do śmieci. Poza tym chyba nie mam aż tak dobrego pióra jak np Ty . a i jedna mała literówka nie porali a portali. Może powiesz , że się czepiam , ale przynajmniej wiesz , że przeczytałam cały tekst od początku do końca. Skoro zauważyłam ten mały błąd.

    1. Dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na błąd, który mi się wkradł. Już poprawiłam 🙂 I nie mam powodu, aby się za to czepiać. Jestem Ci wdzięczna, bo nie chcę, aby tekst miał jakieś wpadki 🙂
      Miło mi, że tak dobrze odebrałaś mój tekst. Rasowa dziennikarka? Byłoby cudownie, gdyby to była prawda 😀

        1. Chciałabym i to bardzo. Już kilkukrotnie wspominałam o tym, że marzeniem mym jest, aby połączyć pasję z możliwością zarobkową. Życie jednak wytycza nam inne ścieżki 🙁 U mnie niestety wiele przez lata się pokomplikowało. Ale co tam! Nadal jestem młoda i jeszcze jest na wszystko czas 😀

  2. Ja współpracaowalam z kilkoma wydawnictwami, ale jakoś przestali się odzywać…

    Bardzo pomocna notka dla tych, którzy zaczynają i nie wiedzą jak zabrać się za taką współpracę 🙂

    1. Dziękuję 🙂
      A jeśli chodzi o Twoje współprace, to tak sami z siebie przestali pisać? Nie pytałaś, co się stało?

  3. Też mam zamiar kiedyś wpomnieć o blogu w swoim CV. Masz rację można sobie za pomocą recenzji wyrobić swój styl ja piszę recenzje od ok 4 lat choć tyle nie bloguje to mam w szufladzie nieopublikowane teksty i chyba tam już zostaną bo nie wiem czy warto je wyjmować. Co do zachłyśnięcia się masz 100 a nawet więcej procent racji . Sama wczoraj wysłałam trzy e- maile z informacją o zakończeniu wspłópracy bo stwierdziłam , że co za dużo to nie zdrowo. Poza tym studia praktyki i masa książek na półce do czytania. Bardzo fajnie opisałaś co należy zawrzeć w e- mailu nr 1. Przepraszam , że nie w jednym komentarzu , ale jakoś tak się rozpisałam.

    1. Hmm w sumie sama nie wiem, odkąd sama piszę recenzję. W przeszłości miałam po prostu gruby zeszyt, w którym opisywałam wrażenia po zakończeniu lektury danej książki. Ale jak widać postanowiłam przenieść się do sieci, a co, niech inni też coś mają z mojej pisaniny 😉
      Co do rezygnacji ze współprac – ostatnio też wysłałam 4 e-maile. A i tak mam wrażenie, że za dużo tego wszystkiego jeszcze mam. Choć w sumie współprac od liku, ale nie od każdego znów miesiąc w miesiąc coś biorę, więc mogą zostać te, co jeszcze widnieją na liście “Partnerzy”. Choć nie przeczę… marzą mi się jeszcze 2-3 współprace. Jakby dali mi szansę… nie zastanawiałabym się 😛
      I nie przepraszaj za to, że napisałaś więcej niż jeden komentarz 🙂 Nie ma za co 🙂

      1. no ja też marzę jeszcze o kilku wspłópracach , ale to dopiero za jakiś czas. Mogłabyś wykonać dla mnie logo bloga ? ( wiesz wydawcom się przyda) Wysłałam już do Ciebie jeden e- mail w tej sprawie , ale chyba nie dotarł. Jeśli nie masz czasu lub ochoty zrozumiem. Też miałam zeszyt , ale z cytatami, opowiadaniami i wierszami.

        1. Faktycznie chyba e-mail poleciał do spamu 🙁 Przepraszam. Odnośnie logo. Twórcą mojego jest mój mąż. Mogę z nim porozmawiać, czy zechciałby zrobić i Tobie. Później dam Ci najwyżej znać, bo jednak musi on znaleźć na to czas i chęci 🙂

  4. Świetny artykuł! Zawarłaś tutaj wszystko, tak, że dla bloggerów, którzy chcą podjąć pierwszą współpracę wszystko będzie jasne. 🙂
    A odnośnie samej współpracy… Współpracuje z kilkoma wydawnictwami i póki co wszystko przebiega świetnie. Nie wybieram tytułów, które mnie nie interesują, samych egz. recenzenckich za dużo także nie biorę, więc mam czas na czytanie książek zarówno z biblioteki, jak i swoich kupionych, i z wymian. Niestety, ale prawdą jest, że wiele osób przesadza z egzemplarzami otrzymanymi od wydawnictw, a później nie dają rady ich czytać, bo jest zwyczajnie za dużo do nadrobienia.
    Chyba warto pamiętać, że taka współpraca ma być miłym dodatkiem do blogowania, a nie obowiązkiem.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Dziękuję 🙂 Cieszę się, że to, co napisałam, może się przydać 🙂
      I bardzo dobrze, że potrafisz tak dobierać sobie lektury, aby były one z różnych źródeł 🙂 U mnie ostatnio wygląda to tak, że przeważają jednak recenzenckie. Ale co się w sumie dziwić, skoro co chwilę wychodzi tyle cudownych tytułów 🙂

  5. W większości się z Tobą zgadzam a już szczególnie w punkcie aby nie rzucać się na wydawnictwa gdyż później ciężko się z tych współprac wywiązać. Ja obecnie współpracuję z 6 wydawnictwami, z jednego zrezygnowałam pomimo, że było moją pierwszą współpracą- wolę dostać 2 książki wybrane przez siebie niż 5 narzuconych gdzie 4 mi całkowicie nie podpadną.

    Dziwią mnie stwierdzenia niektórych osób, że dostajemy książki za darmo i zapełniamy swoje półki- oczywiście tylko tak jest po części, przecież wydawnictwo przesyła nam książkę ale my też musimy dać coś od siebie- czyli własną opinię na jej temat, a że książka później u nas zostaje- przecież wywiązaliśmy się z umowy 🙂

    1. O faktycznie. Też nie lubiłam sytuacji, kiedy prosiłam o jeden tytuł, a po przyjściu przesyłki znalazłam 2-3 książki. To takie wymuszanie czytania… mija się to z celem :/ Dla mnie nie do przyjęcia.
      Dokładnie tak. Książki w żadnym wypadku nie są za darmo. To prawdziwa praca być recenzentem.

  6. Bardzo wciągający i przyjemny artykuł 🙂 Zawarłaś w nim wszystko co powinno się wiedzieć o współpracach 🙂 Współpracuję z różnymi wydawnictwami, z jednymi stale, z innymi doraźnie 🙂 Pisanie “wartościowych” recenzji to czasami na prawdę ciężka praca 🙂 a darmowe egzemplarze to taki drobny bonusik 🙂

  7. naprawdę świetnie napisany tekst, bardzo profesjonalnie, zgadzam się z każdym słowem, które tu napisałaś 🙂 To prawda, że im więcej piszemy, tym lepiej nam to wychodzi 🙂
    Co do pracy jako dziennikarz/ redaktor mogę powiedzieć jedno -trzeba wierzyć w siebie i w to, że marzenia się spełniają, sama jestem tego najlepszym przykładem 🙂

  8. Bardzo sie ciesz, ze zaczełam blogowac, bez wiedzy, ze mozna nawiazac wspolprace z jakims wydawnictwem. Dopiero po pewnym czasie gdy czytalam rozne blogi dowiedzialam sie o takiej mozliwosci i z niej korzystam. Swietny post 🙂

    1. Kiedy ja zaczynałam blogować, nie do końca wiedziałam, na czym polegają współprace. Ale wiedzę tę idzie szybko nabyć, jeśli się odpowiednio podejdzie do tematu i właściwie szuka odpowiedzi 🙂

  9. Po twojej przeprowadzce jestem tu pierwszy raz i żałuję tylko, że już nie mogę odwiedzać twojej strony w wersji mobilnej. Bardzo tu jednak fajnie.
    Co do artykułu to wielkie brawa ode mnie, bo jest bardzo dobry i bardzo mi pomoże w nawiązywaniu współprac. Już dodałam sobie twój wpis do ulubionych i na pewno wiele razy mi pomoże. 🙂

    Pozdrawiam
    Nella N.
    http://swiatnatchnionyksiazkami.blogspot.com/

    1. Hmm a czemu nie możesz odwiedzać strony w wersji mobilnej? Jakieś błędy? Nikt mi do tej pory nic nie zgłaszał.
      Cieszę się, że to, co napisałam, Ci się spodobało i że mogłam w jakiś sposób pomóc 🙂

  10. Świetny artykuł, bardzo pomocny i dokładny. Ja kilka razy próbowałam pisać do wydawnictw, ale jak pisałaś potrzebny jest duży staż i wiele odwiedzin, ja do tej pory nie mam nawet 10000 odwiedzin, więc na razie odpuszczam sobie prośby i próbuję zwiększyć statystyki. Myślałam, że uda mi sie to w wakacje, ale zawsze jest masa innych spraw albo jakaś książka i nie wypada to najlepiej. 😉

    Pozdrawiam.

    1. W sumie dziwię się, że nie przekroczyłaś jeszcze 10 tys odwiedzin. Prowadzisz bloga już dość długi czas. Hmm… Może postaraj się szerzej udzielać? Portale czytelnicze? Facebook? Cokolwiek, byle przyciągnąć do siebie czytelników 🙂 Warto komentować różne blogi oraz artykuły na portalach pozostawiając do siebie namiar. Być może ktoś z ciekawości chociażby zajrzy, a kto wie, czy mu się nie spodoba i nie postanowi zaglądać częściej.
      Życzę powodzenia 🙂

  11. Bardzo sprawnie to wszystko opisałaś i na pewno przyda się wielu osobom 🙂 Sama współpracuję z jednym wydawnictwem i szczerze mówiąc narazie nie spieszy mi się do poszerzania tego grona. Daje sobie czas na rozwój – wiem, że mogłabym pisać dużo lepiej 🙂 Ale najważniejsze to czerpać przyjemność z opisywania swoich wrażeń o uczuć, a tak jest w moim przypadku 🙂

    1. Dokładnie tak. Dopóki piszesz dla przyjemności, bo sprawia Ci to frajdę, to jest ok 🙂 Sama poczujesz, kiedy i czy w ogóle będziesz gotowa na więcej wyzwań 🙂

  12. Post bardzo przydatny zwłaszcza dla początkujących, choć Ci bardziej doświadczeni z pewnością też coś z tej notki wyniosą:)
    Niby każdy pisze na ten sam temat, jednak są różne punkty widzenia i to jest fajne, zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego:)

    1. Dokładnie tak. Każdy do tematu podchodzi inaczej, pisze na własnym przykładzie, a wiadomo, że doświadczenia bywają różne. Mam nadzieję, że faktycznie zdołam tym wpisem pomóc nie jednej osobie 🙂

  13. Jako początkująca recenzentka-blogowiczka czuję się w obowiązku Ci podziękować za ten post 😉 Zadam Ci jeszcze jedno pytanie: jak myślisz, ile najlepiej odczekać, zanim się zacznie szukać współpracy? Osobiście bloga mam niecałe 3 tygodnie (18 dni), postów 13 – kolejny w przygotowaniu, wyświetleń prawie 1100, nie mam w planach teraz-zaraz pisać, bo sama jeszcze mam swoje prywatne książki do przeczytania i zrecenzowania i jest ich trochę dużo, ale zastanawiam się, kiedy bym mogła?

    1. Hej 🙂
      Cieszę się, że mój dość długi wywód może Ci w czymkolwiek pomóc. O to mi chodziło, taki był cel napisania tego artykułu – swoistej pomocy dla osób szukających pewnych odpowiedzi, wskazówek.
      Zajrzałam na Twojego bloga. Przeczytałam losowe recenzje. Pierwsze, co mi się rzuca w oczy – prawie w ogóle nie piszesz o autorze. W sensie nie ma mowy o jego dorobku, a to jednak czasem ważne, bo ludzie lubią wiedzieć, czy mają do czynienia z debiutantami, czy z osobami zasiedziałymi w tej branży.
      Hmm odnośnie samych współprac. Obecnie raczej bym na Twoim miejscu do nikogo jednak nie pisała. Masz tego wszystkiego na blogu po prostu za mało. Jak sama piszesz – ledwo 3 tygodnie. Nie zna Cię blogosfera, a i Ty zapewne nie wiele osób zdążyłaś poznać. Wpierw musisz zawalczyć o to, by być już troszkę rozpoznawaną. W tym celu staraj się odwiedzać blogi, czytać i komentować wpisy na nich -> ale znów nie wszystkie! tylko te, które Cię naprawdę interesują i możesz napisać w komentarzu coś więcej niż “fajne, może przeczytam”. Nikt nie lubi tego typu wpisów, bezosobowych, nic nie mówiących.
      Zarzuć sobie na stronę licznikiem odwiedzin. Niech będzie widoczny dla innych, a nie tylko Tobie dla wglądu w ustawieniach bloggera. Jak pisałam wyżej – statystyki niestety są ważne, a na nie składają się w głównej mierze: liczba odsłon bloga/miesiąc, ilość obserwatorów, ilość i jakość recenzji, staż bloga. Jak już trochę to podciągniesz, wówczas pisz śmiało do pierwszych wydawnictw 🙂
      PS. Możesz sobie dodać wtyczkę Facebooka (bo widzę, że jakąś tam stronę utworzyłaś) na bloga. Nie tylko “Lubię to” pokazujące liczbę. Np nie znam adresu tej strony, bo nie ma żadnego odnośnika do niej.
      PS2. Zrób sobie jakąś zakładkę “O mnie”. Napisz coś więcej o sobie. Co lubisz, co robisz, co planujesz, o czym marzysz, jakie gatunki książek lubisz, a jakich nie. Daj się poznać innym bliżej. Ten krótki wpis pod avatarem praktycznie nic nie mówi.
      PS3. Jakby coś, pisz i pytaj.

  14. Dziękuję Ci bardzo za wskazówki, są nieocenione 😉 Postaram się Twoje rady wdrożyć w życie, a przede wszystkim – poszukam naprawdę PORZĄDNYCH blogów z recenzjami, od których autorów mogłabym się uczyć 😉

  15. Jeszcze tylko jedno – a przynajmniej na razie 😛 – pytanie. W jaki sposób zrobiłaś taką wtyczkę społecznościową Facebooka? Chciałabym zrobić coś podobnego, faktycznie – jest to praktyczniejsze. Niestety, jestem informatyczną sierotą i nie wiem, jak się za to zabrać, więc gdybyś mi pomogła, byłoby to dla mnie bardzo cenne.

  16. Dziękuję, jakoś sobie poradziłam wcześniej 😉
    Zedytowałam ramkę “O mnie” – zresztą, teraz już nie jest to ramka, a podstrona – wydaje mi się, że w obecnej formie lepiej wygląda. Czy mniej więcej o takie treści w niej Ci chodziło?

  17. Cóż, dziękuję jeszcze raz za pomoc i na razie się żegnam – ale ja tu pewnie wrócę, jak będę miała jeszcze jakieś niejasności 😀

    1. Proszę i cieszę się, że mogłam pomóc 🙂
      Swoją drogą mam nadzieję, że nie wrócisz tu jedynie po kolejne wskazówki, ale też dlatego, aby o czymś poczytać 😉 Bo ja wiem.. jakieś recenzje może 😉
      pozdrawiam 😀

  18. Naprawdę ciekawy artykuł. Powiem szczerze, że sporo już rzeczy wiedziałam, ale sporo też jest nowych. Prawdę mówiąc ja nie współpracuję z nikim. Nigdy jakoś się nie starałam.. może to błąd, a może nie? Jak tak patrzę na to co napisałaś to chyba powinnam spiąć pośladki i w końcu spróbować. Ciągle myślę, że mój blog jest powiedzmy, że za słaby. Jakoś tak nie mam przekonania, że znalazło by się wydawnictwo, które chciało by ze mną współpracować, a dodatkowo, sama sobie tyle książek “załatwiam”, że nie wiem czy miałabym czas, żeby coś jeszcze czytać.

    1. Cieszę się, że mogłaś odnaleźć w moim tekście coś dla siebie, co może okazać Ci się pomocne 🙂
      Odnośnie Twojego bloga. Dopóki nie spróbujesz dopóty się nie przekonasz, czy masz szansę na zawarcie z kimkolwiek współprac 🙂 I nie myśl o Twoim blogu, że jest zbyt słaby. Skoro ludzie do Ciebie zaglądają, dodają do obserwowanych, komentują, to znaczy, że im się podoba = nie jest słabo.

  19. Świetny artykuł! jestem pod wrażeniem! właśnie takie recenzje chce się czytać. Moje pytanie trochę z innej beczki: czy jest możliwość współpracy z wydawnictwami bez swojego bloga? Chciałabym pisać i odsyłać..niech sobie publikują gdzie chcą. Miałaś kontakt, słyszałaś może o takiej współpracy?

    1. Nie słyszałam o tego typu współpracy. Musiałabyś popytać osoby odpowiedzialne za promocję w danych wydawnictwach. Jednak moim zdaniem raczej na coś takiego nie pójdą.

  20. Takie artykuły są zawsze bardzo pomocne. Ja stale współpracuję z jednym wydawnictwem. Wysłałam wiele maili w sprawie współpracy, jednak nie spotkało się to z odzewem. Wiem, że liczą się statystyki, ale nie wiem, co jeszcze mogłabym zrobić, aby je zwiększyć. Jednak pisanie nadal sprawia mi wiele frajdy, a chyba to jest najważniejsze.
    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    1. Najważniejsze właśnie jest to, aby recenzowanie książek, prowadzenie bloga sprawiało nam radość. Póki tak się dzieje, póty jest dobrze 🙂 Współprace raz są, a raz ich nie ma. Owszem, wiem, przyjemnie jest móc nawiązać z kimś kontakt, recenzować nowości i w ogóle. Ale jak tego nie ma, to i świat się nie zawali 🙂 Widzę, że prowadzisz stronę już kilka lat. Niech tracą Ci, co Cię nie zauważają. A Ty się po prostu nie poddawaj 🙂

  21. Bardzo chciałabym nawiązać współpracę recenzencką, bo wiem, że w ten sposób dotarłabym też do większego grona odbiorców. Wysłałam kilka maili z pytaniem o współpracę, na razie jednak bez żadnego odzewu. Nie poddaję się jednak, staram się pracować nad blogiem i stylem pisania, korzystam z rad (jeżeli ktoś takowe pozostawi). Pisanie sprawia mi przyjemność, każdy komentarz czy like na FB poprawia humor, więc na pewno nie zrezygnuję z tego, nawet jeśli nie uda mi się nawiązać z nikim współpracy 🙂
    Pozdrawiam i jeżeli jesteś chętna, zapraszam do siebie 🙂 Na pewno z radością przeczytam rady, jako że masz doświadczenie 🙂

    1. Najważniejsze, aby prowadzenie bloga, czytanie i pisanie recenzji sprawiało Ci przyjemność. Cała reszta przyjdzie z czasem i nie ma sensu całego procesu przyspieszać. Zajrzałam na Twojego bloga. Co prawda prowadzisz go od kilku m-cy, ale jednak częstotliwość publikacji nowych postów jest dość słaba. Powinnaś nad tym popracować, aby Cię dostrzeżono. Im częściej będziesz pisać, tym bardziej będzie Cię widać. Za aktywność w sieci jest się nagradzanym. O współpracach pomyśl, jak nieco bardziej rozwiniesz stronę. Jak wspominałam w powyższym tekście dla wielu wydawnictw liczą się niestety statystyki, a patrząc jednak na licznik odwiedzin i obserwatorów, masz jeszcze trochę przed sobą, zanim na poważnie zaczną się Tobą interesować. Życzę Ci wytrwałości i cierpliwości. Jeśli będziesz robiła to, co robisz z sercem, z pasji, to z pewnością w swoim czasie osiągniesz wiele 🙂

    1. Głównie z myślą o takich osobach powstał swego czasu ten tekst. Chwilami miałam dość dostawania na priv na różnych portalach czytelniczych wiadomości z tymi samymi pytaniami dotyczącymi współpracy. Teraz zawsze mogę podrzucić osobom zainteresowanym linka do tego postu 😉

  22. Bardzo ciekawy artykuł. Powiem szczerze, że sama na początku zachłysnęłam się tymi współpracami. Na szczęście cale to szaleństwo mi minęło – można powiedzieć przyszło “otrzeźwienie” – dzięki temu zrozumiałam wiele ważnych rzeczy i wiem na co sobie mogę “pozwolić”. Aktualnie współpracuję z trzema i w zupełności mi one starczą. 😉

    1. Dziękuję 🙂 Właśnie najważniejsze to jest wiedzieć, ile jesteśmy w stanie udźwignąć. Darmowe książki są fajne, ale nie do końca są przecież free. To praca, ciężka praca i chciałabym, żeby wszyscy pragnący zawrzeć nie wiadomo ile współprac zdawali sobie z tego sprawę. Bo potem nazbiera się tego nie wiadomo ile i okaże się, że nagle dana osoba nie jest w stanie temu podołać. Sama mam nawiązanych sporo współprac, ale to nie znaczy, że od każdego wydawnictwa miesiąc w miesiąc coś biorę. Dzięki licznym kontaktom mogę sobie wybierać, co chciałabym przeczytać w danym miesiącu. I tak sobie “skaczę”, raz coś od jednego, raz od drugiego 🙂 Póki co daję radę ze wszystkim czasowo, więc nie jest źle 🙂

  23. Boziuuu az mi się przypomniały moje poczatki bloga! Jak przyjal mnie MAG i Mira to skakałam z radosci i zaczelam pisac do innych wydawnictw. Jaka ja bylam nieobeznana! I tak jak napisalas w pewnym momencie ilosc wspolprac mnie przerosła. Dlatego nalezy sie dobrze zastanowic o ktore wspolprace chcemy zawalczyc. I jak ktos mi napisze ze dostajemy ksiazki “za darmo” to zagryze:D

    1. Mi się do dziś zdarza słyszeć teksty typu “Przecież dostajesz to za free… przeczytasz sobie, coś naskrobiesz i tyle” albo “Przecież Ty nic nie robisz, tylko czytasz!! Jak możesz być zmęczona?”. Zawsze dobijają mnie tego typu teksty. A w zasadzie nie tyle one, ile mała wiedza osób, które je wypowiadają. Spierać się nie ma sensu, bo i tak takiej osoby nie przegadasz – wie swoje, jest mądrzejsza, a Ty lepiej milcz, bo i tak nie masz racji. Irytujące, ale prawdziwe 😉

  24. Moje współprace też już trochę trwają i mogłabym o tym szerzej powiedzieć, ale w zasadzie nie widzę powodu, bo Ty wszystko pięknie opisałaś. 🙂 Świetny poradnik stworzyłaś dla początkujących i przede wszystkim tych, którzy zakładają bloga tylko i wyłącznie z myślą o “wyrywaniu” książek… 🙂

    1. Dlaczego umknął mi Twój komentarz? Połowa listopada, a zbliżamy się do końca stycznia… Przepraszam, że wcześniej go nie zauważyłam i nie odpisałam 🙁
      Dziękuję za miłe słowa odnośnie tego, co napisałam powyżej 🙂 Mam nadzieję, że faktycznie ktoś z tego skorzysta 🙂

  25. Ja swojego bloga prowadzę około pół roku i kilka dni temu nawiązałam pierwszą współpracę. Myślę, że Publicat to dobre wydawnictwo dlatego moja radość jest podwójna. Boję się jednak, że po napisaniu recenzji może się ona nie spodobać i mogę tę współpracę utracić. Czy może chciałabyś na coś zwrócić mi uwagę co do mojego bloga?
    Pozdrawiam !

    1. Hmmm… Zajrzałam na Twojego bloga i cóż mogę Ci powiedzieć… Widać, że dopiero zaczynasz – zarówno po wyglądzie bloga, jak i tekstach na nim zamieszczonych. Główny nacisk powinnaś położyć na jakość swoich recenzji. Przeczytałam trzy z nich, zupełnie przypadkowe i niestety widzę stałe błędy, które popełniasz. Masz np problem z interpunkcją – nie wiesz, gdzie powinny być przecinki, albo w ogóle ich nie stawiasz tam, gdzie być muszą. Dla przykładu dwa zdania z Twojej recenzji “Księżyca w nowiu”:

      “Może gdyby słowo “zmierzch” nie kojarzyło się tylko z filmem ale zwłaszcza z książką opinie byłyby lepsze. ” -> przecinek powinien znaleźć się pomiędzy “filmem, ale” oraz “książką, opinie”

      – ” Akcja tak jak w “zmierzchu” rozgrywa się w małym miasteczku Forks ale również we Włoszech.” -> przecinek powinien być “Akcja, tak” oraz “zmierzchu, rozgrywa” i jeszcze “Forks, ale”

      Musisz zapamiętać, że tytuły powieści zawsze (!!) rozpoczynamy od wielkiej litery, a u Ciebie często są one z małej.

      Jako recenzentka możesz snuć domysły, przypuszczać jedynie, że być może po przeczytaniu danej powieści ktoś zmieni zdanie na jej temat. A u Ciebie widać pewność, że tak się stanie i już 🙂 Zdanie z recenzji “GONE”:
      “Po przeczytaniu tej książki osoby, które twierdzą, że bez problemu poradziłyby sobie bez dorosłych, szybko ZMIENIAJĄ zdanie.” -> jak możesz mówić, że je zmieniają? 🙂 przecież tego nie wiesz 🙂

      Odnośnie współprac. Gratuluję, że udało Ci się nawiązać pierwszy pozytywny kontakt z Wydawnictwem i z tego względu życzę Ci wszystkiego najlepszego. Pamiętaj jedynie o tym, żeby się nie podlizywać! Piszesz recenzje dla czytelników, a nie dla Wydawnictw, żeby one były z Ciebie zadowolone. Mam na myśli to, że jeśli uważasz, że książka jest kiepska, to nie bój się o tym napisać. Porządne, szanujące blogerów Wydawnictwa nie będą Ci miały za złe, że piszesz szczerze, jasno wyrażając swoje myśli po lekturze. A jeśli ktoś z tego powodu zerwie z Tobą współpracę? To nie żałuj!! Takich współprac, gdzie drugiej stronie zależy tylko na laurkach i nie potrafią sobie poradzić ze słowami krytyki, nie powinno się w ogóle utrzymywać 🙂

      Życzę powodzenia. W razie pytań – pisz 🙂

  26. jakiś czas temu sama pisałam na ten temat 😉 Moje współprace są dla mnie wielką radością, współpracuję w wieloma wydawcami, ale są to raczej kontakty nieregularne. Po prostu biorę to, co mi się podoba, wiec czasem zaliczam dłuższe przerwy (np z Videografem).
    Uwielbiam ten aspekt blogosfery. Zaliczyłam też etap zachłyśnięcia się 😉 Na szczęście już mi przeszło i teraz wybieram to, co mi się na pewno spodoba, nie mam też problemu z tym, by napisać że czegoś nie zrecenzuję.

    1. I tak trzymaj 🙂
      U mnie obecnie kontakt z Wydawnictwami wygląda różnie. Z jednymi – stały, comiesięczny. Z drugimi – również stały, ale wybieram sobie coś raz na jakiś czas. Z trzecimi – dorywczy, na zasadzie, że ktoś napisze do mnie (nawet bez współpracy), coś zaproponuje i albo się godzę, albo nie, a potem robimy długą przerwę, albo wręcz urywamy kontakt 😉

  27. Artykuł bardzo pomocny, dla tych którzy nie mają zielonego pojęcia jak się za współpracę zabrać 😉 Ja przyznam Ci szczerze robiłam to po prostu intuicyjnie 😉
    Mam jednak trochę inne doświadczenia z podejmowaniem współprac, ponieważ napisałaś, że oprócz statystyk i odpowiedniego stylu ważny jest staż blogera. Jestem świetnym przykładem na to, że jest inaczej. Trochę odważnie, ale ja swoją pierwszą współpracę podjęłam już po jednym miesiącu. Obecnie blog istnieje 4 miesiące, a ja współpracuję już z trzema. Najwidoczniej jest to dla nich korzystne 😉 Wiadomo, jestem też w trakcie załatwiania czwartej współpracy, do której muszę sobie jeszcze podwyższyć statystyki, ale to naturalne – im lepsze wydawnictwo, tym większe wymagania (chociaż z tym też jest różnie). Nie da się ukryć, że jedne wydawnictwa potrzebują dłuższego potwierdzenia, inne krótszego – nie ma reguły. Niemniej aby podjąć się takiej współpracy dosyć wcześnie trzeba mieć świadomość własnego stylu i szczerze sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ja na pewno dobrze pisze? Szczęśliwie wydawnictwa są dosyć szczere i jak się im nie podoba to nie owijają w bawełnę. Nie zdarzyło mi się to akurat, bo mam raczej pozytywne odpowiedzi w stosunku do moich tekstów, ale wiem, że takie sytuacje się zdarzają 🙂
    A co do ilości książek jakie blogerzy biorą na początek takich współprac… nie jestem zwolennikiem zawalenia się książkami. Zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń i wzięcie naraz 10książek, które miałabym przeczytać w 2tygodnie, to jest to po prostu dla mnie fizycznie niemożliwe 😉 Szczęśliwie jestem wolna od etapu – brania co popadnie, bo podjęliśmy współpracę. A wiem, że niektórzy właśnie mają taki początki :)) Chaotyczne 😉

    1. Otóż to – świadomość własnego stylu – dobrze to określiłaś. Trzeba wiedzieć po prostu że to już, że jest się gotowym, by sprostać obowiązkom (bo nie ukrywajmy, to są obowiązki), które wiążą się z podjęciem współpracy recenzenckiej.
      A odnośnie zawalania się książkami… Ja się staram. Naprawdę się staram, by nie dochodziło do takich sytuacji… Ale diabelny książkoholizm bywa silniejszy ode mnie i bardzo często stosy rosną niemiłosiernie. Ale co zrobić, jak ja kocham czytać! I bynajmniej nie biorę tego, co popadnie – są to zawsze z góry upatrzone tytuły. Gdybym brała wszystko jak leci, co proponują itp itd… matko jedyna, byłabym zakopana na długie m-ce 😛

  28. Świetny post, który bardzo mi pomógł. Ja nie dawno wzięłam się za pisanie recenzji książek i mimo mojego młodego wieku przeczytałam ich naprawdę mnóstwo. Wiem, że jeszcze mogę pomarzyć o współpracy, ale może kiedyś mi się to uda.

  29. Czy naprawdę nie ma szansy, aby opublikować swoją książkę bez bloga, recenzowania innych książek? Ja od lat piszę “do szuflady” i ciągle mam jakieś pomysły.
    Ale nie mam szansy?

    1. Dlaczego sądzisz, że nie da rady opublikować książki bez bloga? Jeszcze kilka lat temu w ogóle ludzie ich nie prowadzili, a jednak książki wydawano 🙂 Nie potrzebujesz bloga, by to osiągnąć. Wystarczy Ci wydawca, którego zainteresuje to, co napisałaś 🙂

  30. W sumie zastanawiałam się nie raz, czy opłaca mi się nawiązywać współpracę recenzencką. Bloga prowadzę od kwietnia tego roku i myślę, że jest to zdecydowanie za wcześnie. Mam w domu skromną biblioteczkę, a wśród książek jest też sporo tych, które kupiłam, a nie miałam okazji przeczytać. Moje wypociny nie są na tyle dobre, by nawiązywać współpracę z wydawnictwem. Trochę to irytujące, że blogerzy, którzy dopiero co założyli swoją stronę myślą, że wydawnictwo się nimi zainteresuje. Nie przeczę, mam swoje życie i nie powinno mnie to obchodzić, lecz sądzę, że powinien ktoś uświadomić takim osobom, że tzw. “żebranie o książki” nie popłaca. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest to, aby poczekać jak się sami Tobą zainteresują, choć mogę się mylić i mam tego zupełną świadomość.

    Pozdrawiam. 🙂

    1. Opłacać opłaca się na pewno. Nie ukrywajmy – dostaje się książki wprost do domku i to te, o których się marzyło.
      Skoro dopiero zaczęłaś prowadzić blog, a po ilości zamieszczonych na nim recenzji widzę, że tak jest w istocie, to lepiej jednak troszkę się wstrzymać z pisaniem do wydawnictw. Dać sobie czas.
      Masz rację – jak będą chcieli, to sami Cię zauważą.
      A jak już minie troszkę czasu, blog zapełni się recenzjami, a Ty nadal nie stracisz zapału i twierdzić będziesz, że to jest to, co chcesz robić, wówczas śmiało pisz do wybranych wydawnictw 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *