„Wrzosowiska” – Monika Rebizant-Siwiło (recenzja 465)

Raz na jakiś czas dane jest nam trafić na książkę, która wciąga już od pierwszych stron niczym wir bystrej rzeki i trzyma w mocnym uścisku aż do samego końca. Są takie historie, które raz przeczytane zapadają w naszej pamięci już na zawsze, gdyż niemożliwością byłoby zapomnienie tego, co przydarzyło się jej bohaterom i jak silne targały nami emocje podczas odkrywania kolei ich losów. Do takich właśnie opowieści należy ta skryta na kartach „Wrzosowisk” autorstwa Moniki Rebizant-Siwiło. Szczęściem napawa mnie myśl, że książka ta znajduje się w mojej domowej biblioteczce, bo to oznacza, że jeszcze nie raz będę mogła do niej powrócić, aby na nowo przenieść się na wrzosowiska, poczuć wszechobecną tam magię i odkrywać na nowo tę piękną i wzruszającą historię. 

„Gdy miłość i nienawiść, łagodność i gniew (…) szlachetność i fałsz, sprawiedliwość i okrucieństwo, czyli dobro i zło, choć na chwilę połączą się w jedno…”

Zakochałam się we wrzosowiskach, zarówno w miejscowości o tej nazwie, jak i jej okolicach. Odczuwałam niepokój na samą myśl o Czartowych Polach znajdujących się w pobliżu, na których dwadzieścia lat temu doszło do czegoś, co na zawsze złamało życie jednej z głównych bohaterek – Julii. Wśród mieszkańców Wrzosowisk od pokoleń przekazywane są mrożące krew w żyłach historie o istotach zamieszkujących to miejsce oraz wypadkach, do których tam doszło. Przez krótki czas dane było mi żyć życiem bohaterów powieści. Wraz ze wspomnianą prędzej Julią przeżywałam traumę związaną z jej przeszłością. Współczułam jej i miałam nadzieję na to, że w końcu odmieni się jej los. Z miejsca polubiłam jej szwagra księdza Tobiasza. Dusza nie człowiek. Sprawiedliwy, dobroduszny, służący dobrą radą oraz pomocą każdemu, kto tego potrzebuje. Prawdziwa opoka w trudnych chwilach. Przez cały czas intrygował mnie jego podopieczny, dziewiętnastoletni Jakub pragnący w przyszłości przyjąć święcenia kapłańskie. Chłopak ten posiada bowiem niezwykły dar, który mieć będzie niebagatelne znaczenie w całej historii. Jednak i jego, choć młody, życie mocno doświadczyło, rzec można, że wręcz okrutnie. A to wszystko za sprawą tej, która go wychowała. Bowiem nie zawsze matka jest tą ciepłą, kochaną osobą, do której możemy się zwrócić za każdym razem, gdy poczujemy taką potrzebę. Jakub od zawsze słyszał, że jest zły i mieszka w nim diabeł, i dlatego też jego matka postanowiła za wszelką cenę uratować jego duszę… Podczas lektury miałam ochotę ostro potrząsnąć córką Julii Natalią, rówieśniczką Kuby. Jak na swoje lata wykazywała się małą dojrzałością. Chwilami zachowywała się jak rozkapryszona mała dziewczynka, której ktoś zabrał ukochane zabawki. Na każdym kroku udowadniała, że drzemie w niej dusza buntowniczki, choć wielokrotnie walczyła z czymś, czego nawet nie rozumiała. I choć po czasie potrafiła co prawda zrozumieć swoje błędy, to i tak nie potrafiłam obdarzyć jej cieplejszymi uczuciami. 

„Wrzosowiska” to historia o tym, jak duży wpływ na nasze życie mogą mieć wypadki z przeszłości. To opowieść splatająca ze sobą dzieje kilku pokoleń sięgających wstecz do czasów II wojny światowej, a nawet jeszcze dalej – do wydarzeń rozgrywających się w XVII wieku. Jest to piękna i wzruszająca historia o rodzie, na który została rzucona okrutna klątwa, a także o najprawdziwszych wiedźmach zamieszkujących Wrzosowiska, urokliwą miejscowość położoną gdzieś na Zamojszczyźnie. To właśnie tu rozegra się ostateczna walka dobra ze złem. Bohaterowie powieści krok po kroku odkrywać będą skrywane latami tajemnice, które odmienią nie tylko ich życie, ale również losy ich bliskich, a nawet przodków. Niekiedy prawda okaże się okrutna… A wszystko po to, by na koniec stawić czoła przerażającej klątwie, która pchnęła w zimne ramiona śmierci te, których jedyną winą było to, iż przed laty miłość łącząca pewnych ludzi doprowadziła do prawdziwej tragedii. To historia, która jasno daje do zrozumienia, jak delikatna i łatwa do przekroczenia jest granica pomiędzy miłością a nienawiścią, oraz że nie zawsze dobre chęci osiągają pożądany skutek – równie często mogą doprowadzić do nieszczęścia, bólu i ogromnego cierpienia. Na kartach powieści znalazłam wiele dowodów na to, że istnieje na tym świecie prawdziwa i wieczna miłość, bezgraniczna przyjaźń, lojalność i wierność. Chciałabym, abyście i Wy mogli doświadczyć tego samego, dlatego też polecam Wam lekturę „Wrzosowisk” Moniki Rebizant-Siwiło. Jedno mnie tylko zastanawia… czy ta historia będzie miała kontynuację? Kilka spraw nie do końca zostało wyjaśnionych… 

Moja ocena: 6/6

Wrzosowiska [Monika Rebizant-Siwiło]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

decorative

Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 404
ISBN: 978-83-7674-208-3

decorative

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: „Polacy nie gęsi II” ; „Czytam Fantastykę II”

15 Replies to “„Wrzosowiska” – Monika Rebizant-Siwiło (recenzja 465)”

    1. Cieszę się, że się zgadzamy 🙂 Przynajmniej wiem, że nie tylko mnie zauroczyły wiedźmy z Wrzosowiska 😉

  1. Ooo! Oczarowałaś mnie! Są wrzosowiska, są sekrety i nawet czarownice! Zdecydowanie wygląda mi to na powieść, którą kiedyś koniecznie muszę przeczytać 🙂

    1. Też jestem pod wrażeniem. Mnóstwo czasu poświęciłam na oblukanie jej z każdej strony 😀

    1. Myślę, że mogłaby jej się spodobać. Dużą rolę odgrywają w historii stare pokolenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *