"Wakacje Fryderyka, czyli wielka wyprawa na południe" – Walter R. Brooks [recenzja, 221]

Tytuł oryginalny: Freddy goes to Florida (To and again)
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2013
Seria: Prosiaczek Fryderyk, tom I
Ilustracje: Kurt Wiese
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-7686-193-7

Książka „Wakacje Fryderyka” otwiera wielotomowy cykl opowieści o prosiaczku Fryderyku, którego autorem jest Walter R. Brooks. Człowiek ten zasłynął m.in. jako autor opowiadania, na podstawie którego nakręcono znany chyba wszystkim serial „Koń, który mówi”. Ilustracje zamieszczone w książce zostały wykonane przez Kurta Wiese’a. Choć nie ma ich zbyt dużo z pewnością w jakimś stopniu wzbogacają i urozmaicają tę książkę. Twarda oprawa z dodatkową obwolutą świadczy o staranności wykonania, dzięki czemu w moich oczach książka bardzo dużo zyskuje.

W pierwszej części przygód o prosiaczku Fryderyku przenosimy się na farmę państwa Bean’ów, gdzie poznajemy poszczególnych zwierzęcych przyjaciół. Powoli zbliża się zima i na dworze robi się coraz chłodniej. Zwierzęta zaczynają narzekać, że już teraz jest im zimno, a co dopiero będzie, kiedy przyjdą prawdziwe mrozy. Chciałyby, aby ich właściciel bardziej zadbał o ich domy, gdyż wieczne przeciągi dają im się we znaki. Państwo Bean nie są niestety zamożni. Mimo starań starszego małżeństwa, nie wszystko na farmie wygląda tak, jakby tego chcieli. Kogut Karol, po rozmowie z pewną jaskółką, wpada na świetny pomysł! Doszedł do wniosku, że zwierzęta na okres zimowy mogłyby przenieść się do ciepłych krajów, a dokładnie na Florydę. Na specjalnym zebraniu mieszkańców farmy pomysł koguta zostaje przyjęty i zwierzęta gotują się na wyprawę. Zdają sobie jednak sprawę, że nie wszystkie mogą opuścić swojego właściciela, gdyż bez nich nie dałby on sobie rady zimową porą. Wytypowana zostaje grupa podróżników, do której trafili: koń Hank, krowa Wanda, kot Jinx, pies Robert, prosiaczek Fryderyk, dwie kacze siostry, rodzina myszek oraz małżeństwo pająków. Na samym końcu dołącza do nich jeszcze Karol wraz z żoną Henriettą. Rozpoczyna się ich długa wędrówka na Florydę, podczas której zmierzą się z licznymi przeszkodami oraz przeżyją prawdziwe przygody. Czy uda im się dotrzeć bezpiecznie do celu? Co spotka ich po drodze?

Seria książek o prosiaczku Fryderyku uważana jest za amerykański odpowiednik znanego wszystkim Kubusia Puchatka. Znam doskonale przygody o rezolutnym misiu oraz jego przyjaciołach ze Stumilowego Lasu, zatem z pewnością mogę porównać obie te historie. Zarówno jedna i druga tryska humorem oraz ma wykreowanych interesujących bohaterów. W obu przypadkach przeżywają oni niezliczone przygody, które przy okazji uczą czegoś mądrego młodszych czytelników. „Wakacje Fryderyka” zwracają m.in. uwagę na to, aby odpowiednio traktować zwierzęta, jako że to nasi przyjaciele oraz nieodzowna pomoc w pracy. Dobrze traktowane odwdzięczą się bezinteresowną miłością oraz przywiązaniem do właściciela. Dowiemy się również tego, jak ważna jest w życiu uczciwość oraz szczerość względem drugiej osoby. A jeśli mowa o dalekich wyprawach, to zrozumiemy, że wszędzie dobrze, ale w domu jednak najlepiej. Powinniśmy także doceniać to, co dał nam los, bo nigdy nie wiadomo, czy w życiu nie spotka nas coś gorszego. Dlatego też nie powinno się zbytnio narzekać, a zacząć cieszyć się codziennymi drobiazgami, które spotykają nas na każdym kroku.

Co prawda żadna seria nie będzie w stanie zastąpić mi ukochanego Kubusia Puchatka, którego uwielbiałam w czasach dzieciństwa i bardzo lubię do dnia dzisiejszego, jednakże cykl o prosiaczku Fryderyku powinien spodobać się wielu młodym czytelnikom. Zwłaszcza postać głównego bohatera, który jest bardzo inteligentną i dobrze wychowaną świnką. Wielokrotnie będzie rzucał dobrymi pomysłami, które wspomogą nie tylko jego przyjaciół, ale też powodzenie całej misji dotarcia do ciepłych krajów. Na uwagę zasługuje również kot Jinx, który jest takim małym, ale słodkim chwalipiętą, często zadzierającym nosa, a także kogut Karol, który doprawdy nie jedną osobę potrafi zirytować swoim zachowaniem. Wszystkie zwierzęta biorące udział w wyprawie wzajemnie się jednak uzupełniają i tworzą bardzo zgraną grupę przyjaciół, którzy wiedzą, że w razie kłopotów zawsze mogą na siebie liczyć.

„Wyprawa Fryderyka” to ciekawa historia, podczas której młody czytelnik przeżyje kilka niezapomnianych przygód wraz z członkami wyprawy. Seria zapowiada się całkiem pozytywnie i jeśli kolejne tomy utrzymają poziom, to z pewnością zyska ona wielu sympatyków. Książkę czyta się lekko, nie nuży i nawet nie wiadomo kiedy, a już docieramy do końca przygód zwierzęcych przyjaciół. Chętnie poznam kolejne losy Fryderyka i jego kompanów. Ciekawe, na jakie szalone pomysły jeszcze wpadną. Polecam.

Moja ocena: 4/6
Za książkę bardzo dziękuję

7 komentarzy

  • alicjamagdalena 11 maja 2013 at 11:38

    hmmm skoro odpowiednik Kubusia.. To będę mieć na uwadze:) Chociaż faktycznie Kubusia nic ani nikt nie jest w stanie zastąpić :))

    Reply
  • kasia23112511 11 maja 2013 at 12:29

    Dawno nie czytałam żadnej książki w której prym wiodłyby zwierzaki 😉 a byłaby to napewno miła odmiana 🙂

    Reply
  • Martyna 11 maja 2013 at 22:56

    Dawno nie czytałam takiej książki, ale z chęcią sięgnę po tą. 🙂

    Reply
  • Agnieszka Perzka 12 maja 2013 at 02:37

    Nie czytałam tej książeczki:) Dzieci niestety mam już za duże, żeby zachęcić je do tego typu lektury:)

    Reply
  • Alice 12 maja 2013 at 09:37

    Niestety mój barciszek jest tak wymagający, ze dla niego obrazki muszą być kolorowe.

    Reply
  • Recenzje Kiti 12 maja 2013 at 12:15

    Chyba raczej nie dla mnie.

    Reply
  • magdalenardo 26 maja 2013 at 23:22

    Przygody Fryderyka może i są ciekawe, ale wydanie książeczki mi się nie podoba. Już sama okładka jest nieciekawa, a ilustracje zupełnie nie przyciągają wzroku dziecka 🙁

    Reply

Leave a Comment