"W Otchłani Imatry" – Aleksander Ławrow [recenzja, 189]

Tytuł oryginalny: Под волнами Иматры
Tłumaczenie: Agnieszka Papaj
Wydawnictwo: Dobre Historie
Rok wydania: 2012
Seria: Przygody detektywa Metodego Kobyłkina, tom 1
Cykl: Caryca hunhuzów
Oprawa: miękka
Ilość stron: 254
ISBN: 978-83-63667-98-6

Rzecz dzieje się w 1893 roku.
Wpierw śledzimy przybycie Aleksieja Nikołajewicza Kudlińskiego do jednej z finlandzkich miejscowości, która znana jest turystom z pięknego wodospadu Imatry. Obsługującemu go pracownikowi hotelu Johannowi Ivinenowi wydaje się, że coś z tym człowiekiem jest nie tak. Po krótkim pobycie wyjeżdża on z powrotem do Petersburga. Jednakże Johannowi zdaje się, jakoby człowiek, który przyjechał i ten, który odjechał nie był tą samą osobą. Wkrótce na brzegu nieopodal wodospadu miejscowi odnajdują zmasakrowane ludzkie zwłoki…
Przenosimy się do pociągu zmierzającego do Petersburga. W jednym z przedziałów podróżuje milioner Jegor Pawłowicz Worobiow wraz z córką Marią Jegorowną. Jadą na spotkanie z człowiekiem, którego panna Jegorowna na prośbę ojca ma poślubić. Tą osobą jest Aleksiej Nikołajewicz Kudliński. Starszy człowiek pragnął wyznać córce pewien sekret dotyczący ich przeszłości, ale niestety nie zdążył dokończyć swojej spowiedzi. Bowiem w pewnej chwili doznaje jakiegoś ataku i umiera. Jedyne, co zdążył jeszcze przekazać córce konający ojciec, to to, aby zabrała ze sobą jego pierścień i strzegła go niczym drogocennego skarbu.
Po dotarciu do Petersburga opiekę nad Marią roztacza Kudliński. Sprawą milionera Worobiowa natychmiast zainteresowała się miejscowa policja. W śledztwo angażuje się również owiany sławą detektyw Metody Kobyłkin, który w całej Rosji porównywany jest do francuskiego Vidocqa.
Co właściwie wydarzyło się w przedziale pociągu? Czy milioner zmarł śmiercią naturalną, czy też doszło do zabójstwa? A jeśli udałoby się udowodnić, że Worobiowa zamordowano, to któż stał za tą zbrodnią? I dlaczego? Czy znalezione zwłoki nad brzegiem Imatry mogą mieć coś wspólnego ze sprawą w Petersburgu?

Aleksander Ławrow to pseudonim Aleksandra Krasnickiego. Był on najpopularniejszym autorem powieści wydawanych w odcinkach, tak modnych w początkach XX wieku. Napisał ponad 100 powieści, które rozeszły się w milionowych nakładach. Na swoim koncie ma też wiele opowiadań, wierszy, reportaży oraz szkiców. Największą sławę przyniósł mu cykl powieściowy o przygodach detektywa Metodego Kobyłkina.

„W Otchłani Imatry” to rosyjski kryminał w stylu retro, który został napisany ponad sto lat temu. Tego typu kryminały cechują się pewnymi stałymi elementami. Mianowicie są głęboko zakorzenione w kulturze oraz rodzinnych realiach autora powieści. Większość z nich pisana była w oparciu o prawdziwe losy śledczych, naczelników policji. Bardzo często dochodziło nawet do tego, że funkcjonariusze policji po odejściu ze służby spisywali własne wspomnienia i przeprowadzone śledztwa, a potem wydawali je jako powieści. Rosyjski kryminał retro odznacza się czymś szczególnym. Mianowicie praktycznie od początku wiadomo, kto popełnił zbrodnię. Autorzy bardziej skupiają się na motywach popełniania przestępstw i ich przebiegu. Starają się również ukazać czytelnikom rys psychologiczny zarówno podejrzanego, jak i śledczego starającego się rozwikłać zagadkę zbrodni.

Detektyw Metody Kiryłowicz Kobyłkin to główna postać powieści Ławrowa. Malutki i krąglutki, z pozoru nie wyróżniający się niczym szczególnym starszy pan. Jednak niech to Was nie zwiedzie moi drodzy! Kobyłkin odznacza się bowiem bardzo bystrym umysłem i doskonałą umiejętnością łączenia faktów. Nie jest obcy ludziom ze światka przestępczego. Są oni bowiem świadomi, że jeśli ten z pozoru sympatyczny człowieczek zajmie się jakąś sprawą, to nie spocznie tak długo, aż nie wsadzi sprawcy za kratki. Nic i nikt nie umknie jego uwadze. Autor bardzo dużo miejsca przeznaczył na ukazanie jego profilu psychologicznego. Podczas lektury możemy wnikliwie śledzić jego tok myślenia, co doskonale ułatwia nam drogę ku rozwiązaniu zagadki. Nie jeden raz uśmiechniemy się czytając jego myślowe wywody, gdyż oprócz logicznych rozmyślań nad sprawą, będzie on również wyrażał się (oczywiście w myślach!) dość sarkastycznie i ironicznie o osobach, z którymi przyjdzie mu rozmawiać w trakcie prowadzenia śledztwa.

Książka reklamowana jest jako gratka dla fanów Sherlocka Holmesa i Erasta Fandorina. O ile tego drugiego nie miałam okazji jeszcze poznać, o tyle o przygodach pierwszego co nieco się naczytałam. I trzeba przyznać, że faktycznie można uznać, że dzieło Ławrowa spodoba się fanom Holmesa. Mamy tu bowiem do czynienia z przemyślaną intrygą oraz skrupulatnym śledztwem prowadzonym przez detektywa. Zwroty akcji są dość częste i zaskakujące. Gdy już sądzimy, że zdołaliśmy rozwikłać sprawę, okazuje się, że nasze domysły były błędne i musimy na nowo poukładać fakty. Kolejne wypadki następują po sobie z szybkością błyskawicy, przez co ani na moment czytelnik nie poczuje znużenia podczas lektury. Ba! Nawet nie zauważy, kiedy dotrze do końca książki – tak mocno wciągnie go prowadzona przez narratora fabuła.

„W Otchłani Imatry” , jak już wspominałam prędzej, spodoba się fanom gatunku. Znajdą tu wszystko to, czego oczekiwać należy po kryminale w stylu retro. Lektura z całą pewnością ich usatysfakcjonuje i będą z wytęsknieniem wyglądać kolejnego tomu o przygodach niepozornego detektywa oraz Marii Jegorownej, której historia bynajmniej nie kończy się na tym tomie. Zakończenie powieści bowiem nie wyjaśnia pewnej bardzo ważnej kwestii (oczywiście nie zdradzę Wam jakiej), przez co mimo woli należy sięgnąć po kontynuację. Ze swojej strony polecam.

Moja ocena: 4/6
Za książkę bardzo dziękuję
sklepowi

19 komentarzy

  • Naila Marzec 20, 2013 at 13:10

    Chcę przeczytać tę książkę!

    Reply
  • ederlezi Marzec 20, 2013 at 13:11

    Kryminały rosyjskich pisarzy jakoś mi nie podchodzą, więc raczej odpuszczę sobię tę pozycję…

    Reply
  • Scarlett Marzec 20, 2013 at 13:36

    Myślę, że wpierw chciałabym się zapoznać z takim klasykiem jak „Sherlock Holmes”. W sumie nigdy wcześniej nie interesowałam się rosyjskimi kryminałami w stylu retro. Świetnie to brzmi, a sposób powstawania niektórych jest naprawdę ciekawy.

    Reply
  • Jadźka Marzec 20, 2013 at 13:38

    Jakoś porównanie do Sherlocka Holmesa mnie nie kręci – ileż można tworzyć podobnych postaci?
    Chociaż to kryminał, na razie sobie daruję:P

    Reply
  • versatile Marzec 20, 2013 at 14:39

    Póki co czytałam niewiele książek z literatury rosyjskiej. Jednak mam zamiar w najbliższym czasie to zmienić. Uwielbiam kryminały i wiek XIX, dlatego chętnie sięgnę po tę powieść 🙂

    Reply
  • AnnieK Marzec 20, 2013 at 16:35

    Może uda mi się kiedyś z nią zapoznać.

    Reply
  • Donna Marzec 20, 2013 at 17:00

    Lubię kryminały, a także powieści rosyjskie, jednak po tę z pewnością nie sięgnę. Fabuła wydaje się być nudna, powielana przez innych pisarzy. O wiele bardziej lubię zagadki Holmesa.

    Reply
  • Alice Marzec 20, 2013 at 17:07

    A ja zaryzykuje i przeczytam.

    Reply
  • Ewa Książkówka Marzec 20, 2013 at 17:43

    Rosyjski kryminał w stylu retro? No no, to musi być ciekawe. 🙂

    Reply
  • Agata Kowalewska (Stella_Aga) Marzec 20, 2013 at 19:19

    Nie wiem czy by mnie zainteresowała ta książka, ale recenzja ciekawa 🙂 Obserwuję i zapraszam: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/

    Reply
  • Jarka Marzec 20, 2013 at 20:01

    Niezła powieść detektywistyczna, która tak jak sama stwierdziłaś pasuje do fanów gatunku retro 😉 Ja taki lubię, więc nic w tym dziwnego, że mi się podobała 😀

    Reply
  • Sheti Marzec 20, 2013 at 20:18

    Hmmm w sumie mogłabym zaryzykwoać – kto wie, może akurat trafi w mój gust.

    Reply
  • Carlli Marzec 21, 2013 at 01:52

    Książka zapowiada się ciekawie, nie wiem jednak, czy zdołam się za nią zabrać…No nic zobaczymy…
    Pozdrawiam i zapraszam na moją pierwszą recenzje na http://kraina–sztuki.blogspot.com/😉

    Reply
    • Miłośniczka Książek Marzec 21, 2013 at 02:09

      Dziękuję za odwiedziny i życzę powodzenia w rozwijaniu bloga 🙂
      Zajrzałam i taka mała uwaga. Zbyt mała czcionka. Zwłaszcza w pierwszym poście powitalnym. Biały na blado-różowym nieco się zlewa 🙂 Taka uwaga ode mnie 🙂
      Pozdrawiam!

      Reply
  • Fraa Farara Marzec 21, 2013 at 08:48

    O, poznaję moje skany obrazków z książki. ;D Prawda, że ilustracje są fajne? 🙂

    W samej recenzji dla mnie trochę za mało Twojej opinii i odczuć, a za dużo streszczenia i wypisania ciekawostek ze wstępu. 😉

    No i ciągle nie wiem, czy można mówić o powieści, że jest „w stylu retro”, skoro przecież autor pisał o rzeczach w sumie sobie współczesnych, a termin „retro” sugeruje, że ktoś naśladuje coś z przeszłości, no bo „retro” – „wstecz”. Ehh, no ale wydawca sam używa tego terminu, więc mogę się z nim nie zgadzać, ale sprawa chyba przesądzona. 😐 Niemniej nie popieram tego, o. 😛

    Enyłej: powieść fajna i też polecam. 😉

    Reply
    • Miłośniczka Książek Marzec 21, 2013 at 12:29

      Mogłam co prawda zrobić sama zdjęcia książce i obrobić odpowiednie grafiki w niej zawarte, ale przyznam szczerze, nie chciało mi się. Zatem prościej było znaleźć to samo w sieci 😉

      Dla autora powieść z pewnością nie była „retro”, tu się zgodzę. Ale dla nas? Czytelników żyjących ponad 100 lat później? Przecież jak najbardziej 🙂

      Pozdrawiam 🙂

      Reply
  • Justine Marzec 21, 2013 at 12:43

    Fajna recenzja 🙂 Co do książki, to jeszcze się zastanowię 🙂

    Reply
  • Leanika Marzec 21, 2013 at 15:11

    Rosyjskie kryminały są mi całkowicie obce, a retro to już w ogóle. Może kiedyś się przekonam, ale na pewno nie w najbliższym czasie.

    Reply
  • Tala Marzec 23, 2013 at 02:52

    Ja mimo wszystko, raczej sobie odpuszczę. Jakoś nie ciekawią mnie takie historie 🙂

    Reply

Leave a Comment