„Ulubione rzeczy” – Sharon Bolton

Książka „Ulubione rzeczy” jest pierwszym tomem cyklu powieściowego z młodą, londyńską policjantką Lacey Flint w roli głównej i trzecią z kolei (po „Karuzeli samobójczyń” i „Stokrotce w kajdanach”) powieścią Sharon Bolton jaką do tej pory miałam okazję czytać. Lektura obu w/w książek utwierdziła mnie w tym, iż naprawdę warto sięgnąć po kolejne dzieła, które wyszły bądź dopiero wyjdą spod pióra tej brytyjskiej autorki specjalizującej się w kryminałach i thrillerach. „Ulubione rzeczy” były moim priorytetem, gdyż zapoznawszy się uprzednio z „Karuzelą samobójczyń” – drugim tomem wspomnianego na początku cyklu – chciałam poznać początki losów ich głównej bohaterki – Lacey Flint.

Trzeba oddać autorce, że od razu rzuciła Lacey na głęboką wodę…

Dziewczyna kilka miesięcy temu ukończyła akademię policyjną i do tej pory nie miała okazji prowadzić sprawy dotyczącej zabójstwa. Ba! Nie widziała nawet z bliska niczyich zwłok. Nic więc dziwnego, że doznaje niemałego szoku, kiedy pewnego dnia w jej ramionach umiera kobieta, którą ktoś prędzej w paskudny sposób poranił. Wkrótce w jej ręce wpada list przywodzący na myśl pewne wypadki z jej przyszłości, podpisany w sposób, w jaki czynił to grasujący przed stu laty na londyńskich ulicach morderca, którego nigdy nie udało się schwytać – Kuba Rozpruwacz.

Czyżby pojawił się jego naśladowca?

Kiedy odnalezione zostaje kolejne ciało kobiety, której rany łudząco podobne są do tych, jakie znaleziono na zwłokach następnej ofiary Rozpruwacza, Lacey zaczyna powoli zdawać sobie sprawę, iż kolejne morderstwa łączą się z jej osobą, z przeszłością, którą tak bardzo pragnęła zostawić za sobą. Co takiego skrywa młoda policjantka? Chcąc rozwiązać sprawę, trzeba będzie wpierw odkryć, kim tak naprawdę jest Lacey Flint…

„Ulubione rzeczy” w 2011 roku znalazły się w finale nagrody Mary Higgins Clark oraz Barry Awards, zaś rok później magazyny „Kirkus Reviews” oraz „Library Journal” uznały je za jeden z najlepszych kryminałów roku. Wcale mnie to nie dziwi, gdyż ta powieść jest naprawdę świetna! Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, zaś jej zakończenia nie sposób przewidzieć. Do tego dochodzą świetnie wykreowani, wielowymiarowi bohaterowie, którzy w swoim życiu nie jedno widzieli i nie jedno przeżyli. Sama Lacey ma za sobą ciężką przeszłość, która w głównej mierze ukształtowała ją i pokierowała jej decyzjami dotyczącymi tego, co chciałaby robić w przyszłości. Z kolei lekkie pióro autorki i krótkie rozdziały sprawiają, że książkę tę czyta się naprawdę błyskawicznie.

Co jeszcze podoba mi się w dziełach Bolton? M.in to, iż autorka nie boi się poruszać trudnych tematów w swoich powieściach. W „Karuzeli samobójczyń” był to wpływ psychologicznej manipulacji jednego człowieka na drugiego. Tutaj zaś mamy do czynienia z bezbronnością ofiar gwałtów oraz sytuacją ludzi bezdomnych, postrzeganiem ich przez resztę społeczeństwa. Bardzo podoba mi się też realizm, z jakim autorka opisuje miejsca zbrodni i sposób pozbawiania życia poszczególnych ofiar. Czyni to bowiem z wyczuciem, choć nie pomija drastycznych szczegółów. Nie epatuje jednak przy tym okrucieństwem.

„Ulubione rzeczy” polecam czytelnikom lubiącym powieści mroczne, intrygujące, pełne napięcia oraz głęboko skrywanych tajemnic, w których nie brak doskonale wykreowanych bohaterów o złożonej psychice i mocnych charakterach. Jestem pewna, że lektura powieści w pełni was usatysfakcjonuje.

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginalny: Now You See Me
Tłumaczenie: Agnieszka Kabala
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2015, wyd III
Seria/Cykl: Lacey Flint, tom 1
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-5568-2

Książka do kupienia na stronie:

platon24

2 komentarze

  • Luka Rhei Listopad 9, 2016 at 17:44

    Uwielbiam Bolton (i jej serię z Lacey Flint) i wychwalam ją odkąd pamiętam 🙂 Ale jednak zawsze też obstaję przy tym, aby zaczynać od pierwszego tomu serii. Fajnie się wtedy odbiera bohaterów. Cieszę się jednak, że mimo braku kolejności nadal Ci się podoba 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Listopad 11, 2016 at 10:57

      Wiesz, zaczęłabym od początku, ale akurat tak się złożyło, że wpierw w me ręce trafiła „Karuzela samobójczyń” i nie miałam pojęcia, że jest to książka z jakiejś serii. Kiedy już wyszło to na jaw, było za późno – bo książkę otrzymałam do recenzji, więc musiałam przeczytać ją w określonym terminie, bez możliwości odłożenia na kiedyś i rozejrzenia się wpierw za pierwszym tomem 🙂

      Reply

Leave a Comment