"Ukarać zbrodnię" – Erica Spindler [recenzja, 203]


Tytuł oryginalny: All Fall Down
Tłumaczenie: Klaryssa Słowiczanka
Wydawnictwo: Mira / Harlequin
Rok wydania: 2013
Oprawa: miękka
Ilość stron: 480
ISBN: 978-83-238-9044-7

Melanie May jest samotną matką wychowującą czteroletniego chłopczyka o imieniu Casey. Mieszkają w Whistlestop na obrzeżach Charlotte, gdzie od trzech lat pracuje w miejskiej policji. Obecna praca nie była jej szczytem marzeń. Zawsze pragnęła pracować dla ważniejszych organów śledczych, jak chociażby dla FBI. Niestety jej karierę zaprzepaścił jej były mąż Stan. Zdawałoby się, że już na zawsze będzie zmuszona odbierać telefony od mieszkańców Whistleshop skarżących się na hałas u sąsiadów, bądź też ściągać kotki z drzew. Na domiar złego jej ex zamierza wytoczyć byłej żonie sprawę o odebranie jej praw do opieki nad ich synkiem.
Nadchodzi jednak dzień, kiedy zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Zamordowana została córka wpływowego człowieka z Charlotte. Na miejsce zostają ściągnięci agenci FBI oraz Connor Parks, profiler, specjalista od ustalania psychologicznego profilu przestępcy. W końcu Melanie ma okazję wziąć udział w prawdziwym śledztwie.
Porucznik May zauważa jednak jeszcze jedne niepokojące wydarzenia, które miały miejsce w jej miasteczku oraz jego okolicach. Giną mężczyźni i to w dość specyficznych okolicznościach. Z pozoru nic ich ze sobą nie łączy. Poza jednym. Melanie dostrzega, że każdy ze zmarłych mężczyzn był amatorem przemocy domowej, za którą nie został w żaden sposób ukarany. Czyżby mieli do czynienia z seryjnym zabójcą, który na własną rękę wymierza sprawiedliwość? O pomoc w tej sprawie kobieta prosi poznanego niedawno profilera, Connora Parksa. Jeśli jej domysły będą miały jakieś pokrycie, to może to być sprawa na wielką skalę, która z całą pewnością mogłaby pomóc jej wkroczyć na wyższe szczeble kariery, o czym od zawsze marzyła.

“Jeśli miała rację, w okolicach Charlotte grasował seryjny morderca, którego ofiarą padali amatorzy przemocy.” (s. 177)

Erica Spindler to znana i poczytna amerykańska pisarka. Z pewnością wielu z Was o niej słyszało, a także miało okazję zapoznać się z jej książkami. Na swoim koncie ma ponad trzydzieści powieści, które zostały przetłumaczone w kilkudziesięciu językach, znalazły się na listach bestsellerów, a także były nagradzane. Dziwię się więc, że ja, jako amatorka powieści kryminalnych oraz thrillerów, dotąd nie miałam w rękach ani jednej jej książki. Cieszę się jednak, że teraz miałam okazję w końcu dorwać się do jednej z jej książek, aby osobiście przekonać się, czy pani Spindler jest faktycznie tak dobra, jak twierdzą opinie innych osób. Do sięgnięcia po jej książkę przekonała mnie dodatkowo informacja, że autorka specjalizuje się w thrillerach romantycznych. Bardzo lubię połączenie tych dwóch wątków, dlatego uznałam, że jej dzieła mogą przypaść mi do gustu. Wybór padł na “Ukarać zbrodnię”, książkę, która w marcu tego roku miała swoją premierę na naszym rynku.

“Działalność mordercy, niczym boska interwencja (…) przynosiła komuś ulgę i wybawiała od cierpienia” (s. 242)

Książka łączy w sobie kilka wątków, które wzajemnie się przeplatają tworząc jedną spójną, dobrze przemyślaną całość. Na pierwszy plan wyraźnie wychodzi wątek kryminalny. Śledzimy zarówno przebieg śledztwa w sprawie zamordowanej córki wpływowego mieszkańca Charlotte, jak i poszukiwania seryjnego mordercy bezpardonowo rozprawiającego się z kolejnymi brutalami nadużywającymi swej siły w stosunku do członków własnych rodzin. Osobiście zdecydowanie bardziej interesowała mnie kwestia znalezienia Mrocznego Anioła, czyli osoby uważanej za seryjnego zabójcę. Kiedy już wydawało mi się, że znam rozwiązanie, autorka tak wszystko przewracała, mąciła i mieszała, że me domysły padały na drugą osobę, ku której kierowałam swe podejrzenia. A potem znów wydarzało się coś, co zmuszało mnie do zmiany stanowiska. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie zakończenie całej historii, gdyż czegoś takiego akurat w żadnym wypadku nie podejrzewałam. Bardzo się cieszę, że pani Spindler udało się wyprowadzić mnie na manowce oraz sprawić, że dosłownie opadła mi szczęka, kiedy już prawda wyszła na jaw.

“Dopełnił się czas. Kolejny winny miał zapłacić, tak jak jego poprzednicy. Za nieukarane zbrodnie. Za grzechy przeciwko słabym. Za lekceważenie sprawiedliwości” (s. 121)

Drugim wątkiem, grającym nie mniej ważne w powieści skrzypce, są więzi rodzinne i wzajemne relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny. Ukazane zostały na przykładzie trojaczków – Melanie oraz jej dwóch sióstr Mii i Ashley, a także na przykładzie relacji głównej bohaterki z jej byłego męża Stana. Jak łatwo się domyśleć, siostry są ze sobą bardzo związane. Można nawet rzec, że są wręcz uzależnione od siebie nawzajem. Są podobne do siebie jak dwie krople wody, co jednak nijak nie przekłada się na ich charaktery. Pod tym względem widać pomiędzy nimi wyraźny rozdźwięk. Melanie zawsze była twarda, stanowcza i energiczna. Nigdy nie szukała żadnego wsparcia, ani pomocy, ze wszystkim potrafiła poradzić sobie sama, a napotkanym ludziom zawsze mówiła prosto w oczy, co myśli. Mia jest zupełnym przeciwieństwem głównej bohaterki. Nieśmiała, niepewna siebie, pełna wahań wydaje się przez cały czas potrzebować opieki i ciągłej troski. To właśnie Melanie od samego początku przyjęła na siebie rolę jej obrońcy, aby nigdy nie stało się jej nic złego. Ostatnia z sióstr, Ashley, znajduje się gdzieś pomiędzy siostrami. Na pozór bojowa i nie dająca sobie wejść na głowę w rzeczywistości jest samotną kobietą, która nie potrafi zaufać do końca drugiej osobie, a zwłaszcza mężczyznom. Na ich charakter w dużej mierze wpłynęło ciężkie dzieciństwo, pełne bólu i strachu, za które odpowiedzialny był ich ojciec.
Jeśli mowa o małżeństwie Melanie i Stana, to zakończyło się ono rozwodem i rozpadem rodziny. Pani Spindler przedstawia nam w swej powieści starania obu stron o zapewnienie sobie praw do opieki nad chłopcem. Przeczytamy o bólu, jaki towarzyszy matce, której ktoś niegdyś tak bliski stara się odebrać ukochane dziecko. O jej strachu i ciągłej obawie o przyszłość jej i najdroższego jej sercu synka. Poznamy również argumenty drugiej strony, ojca, który tak jak i Melanie, chce jedynie dla swojego dziecka tego, co najlepsze. To z całą pewnością nie jest temat ani łatwy, ani przyjemny. Jednakże mamy z nim do czynienia na co dzień.
Nie żałuję ani chwili spędzonej przy książce “Ukarać zbrodnię”. Pani Spindler udało się stworzyć ciekawą, piętrową intrygę, gdzie każdy jej element jest usytuowany we właściwym miejscu i czasie, a wszystko tworzy jedną spójną i dobrze przemyślaną całość. Z ogromnym zaciekawieniem śledziłam kolejne kroki Melanie oraz Parksa starających się rozwikłać zagadki morderstw, których dokonano w ostatnim czasie. Autorka stopniowo rozkręca akcję, dawkuje nam napięcie, podrzuca kolejne ślady mogące pomóc w śledztwie, dzięki czemu doprawdy trudno oderwać się od lektury, gdyż przez cały czas coś się dzieje. Jej bohaterowie są różnorodni, wielowarstwowi, intrygujący. Największy antybohater powieści, czyli Mroczny Anioł, został dopracowany w najmniejszym szczególe. Czytelnik ma możliwość przeniknięcia do jego psychiki i poznania wszelkich motywów, jakie nim kierowały, kiedy dokonywał kolejnych aktów mordu. Jestem osobą wybredną, jeśli chodzi o ten gatunek literacki, ale dzieło pani Erici Spindler z całą pewnością mnie usatysfakcjonowało. Otrzymałam wszystko to, czego oczekiwałam. Wierzę więc, że książka spodoba się też innym osobom będącym miłośnikami mocniejszych wrażeń. Polecam.

 

Moje ocena: 5/6
Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

0Shares

20 Replies to “"Ukarać zbrodnię" – Erica Spindler [recenzja, 203]”

  1. Ja mogłabym napisać to samo, co Trinity. Wiele dobrego słyszałam o Erice Spindler, ale jej twórczość jest mi póki co nieznana. A co do tej książki – dziwnie wydaje mi się, że dopingowałabym mordercy. Kojarzy mi się to z “Świętymi z Bostonu”, którzy rozprawiali się z łotrami.

  2. Nie wiem czy mój komentarz się dodał czy nie, więc piszę jeszcze raz. Ja mam tę książkę na półce, także czeka mnie jej lektura. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu 🙂

  3. Mnie jakoś nie zainteresowała ta książka. Po prostu nie jestem fanką tego typu książek i okładka niezbyt mi się podoba. 🙂

    Zapraszam do mnie na bloga-nowa recenzja. 😛

  4. Nie słyszałem, ale bardzo mnie zaciekawiła. Wydaje mi się, że na wakacjach spróbuje się do niej dostać ! 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu “Jak zostać królem”! 😀

  5. Nie słyszałam o niej nigdy. Ale nic dziwnego, nigdy raczej nie sięgałam po kryminały. Dopiero teraz się nimi zainteresowałam. Myślę, że może po nią sięgnę. Ciekawi mnie każdy z wątków, choć chyba najbardziej te relacje rodzinne..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *