Tak się znów nad czymś zastanawiam…

Wczoraj dopiero rozpoczęłam czytanie nowej lektury, której recenzja wyłoni się być może pojutrze [zależy jak będzie z czasem na czytanie] i tak się zastanawiałam, co by tu dziś zamieścić, żeby blog nie świecił pustkami.
Przeglądałam nowe wpisy na Waszych blogach i pod wpływem jednej notki u pewnej blogerki przyszło mi do głowy pytanie, które zaraz Wam tu zadam. Znajoma blogerka pytała o to, czy również i Wam zdarza się otrzymywać niezamówione książki od wydawnictw, z którymi macie nawiązane współprace recenzenckie – pewnie już wiecie, o czyim blogu mówię ;]
Pod wpływem tego pytania pojawiło się właśnie w mojej głowie inne, aczkolwiek także związane z tematem współpracy recenzenckiej.

Każda osoba współpracująca czy to z wydawnictwami, księgarniami, portalami itp itd zdaje sobie sprawę, że oczekuje się od niej, iż przeczyta, a następnie zrecenzuje książkę w jakimś terminie – zależnym od ustaleń z danym wydawnictwem itp itd. I tu pada moje pytanie! Czy zdarzyło się Wam, że przekroczyliście ustalony termin? Każdy wie, że momentami bywa ciężko z wolnym czasem, ma się mnóstwo innych obowiązków, a czasami zwyczajnie nie ma się ochoty na lekturę. Czy po przekroczeniu ustalonego terminu ktoś robił Wam jakieś obiekcje z niewywiązania się z “umowy” ? Czy były jakieś konsekwencje tego? Jak sądzicie – Ci co przysyłają blogerom książki w ogóle są w stanie pilnować u każdego z osobna dokładnego terminu, czy dana osoba się wywiązała ze współpracy? Jestem bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi 🙂

0Shares
2 views

30 Replies to “Tak się znów nad czymś zastanawiam…”

  1. Myślę, że wydawnictwo/księgarnia/portal nie będą stały nad blogerem z zegarkiem, czy klepsydrą. Spójrzmy na to od strony wydawnictwa itp. – może po prostu dobrze by było, żeby recenzja ukazała się w hm.. np. dwa tygodnie. Ale nie musi. Nie jesteśmy w szkole, więc nikt nie wlepi nam jedynki czy kary za to, że nie odrobiliśmy zadania domowego na czas. Osobiście się terminów staram trzymać. Ale chyba nic by się nie stało, jeśli bym przekroczyła ustalony termin. Blogerzy też ludzie.

  2. Mnie się zdarzyło to… kilkukrotnie!
    W jednym Wydawnictwie nawet kilka razy i nigdy nie miałam z tego powodu problemów. Tylko ja za każdym razem pisałam, że się spóźnię – nie na zasadzie “czy mogę?” tylko oznajmiałam, że nie dam rady się wywiązać i nadrobię zaległości w ciągu kilku dni. Raz był to miesiąc i w tym jednym przypadku zapytałam czy mogę odroczyć zrecenzowanie książki, gdyż nawał pracy (zawodowej) mi na to fizycznie nie pozwala. Napisałam, że ostatecznie mogę czytać nocami, ale jeśli jest taka możliwość to proszę o dodatkowy miesiąc i nie będę musiała się “gonić” i stresować.
    W drugim wydawnictwie przy pierwszym miesiącu współpracy spóźniłam się trzy dni, ale chyba nie zostało to zauważone, bo z przedstawicielką wydawnictwa byłyśmy w stałym kontakcie, prawie codziennym. Szczerze mówiąc w tym przypadku to sama nie zauważyłam, że termin minął.

  3. Ja staram się wywiązywać z umowy w określonym czasie. Często po otrzymaniu książki szacuję, ile mniej więcej zajmie mi jej przeczytanie i czy nie czekają inne pozycje, które powinny wcześniej zostać przeczytane. Najczęściej wyrabiam się szybciej. Ale zapewne zdarzy się i tak, że przekroczę termin. Póki co tak nie było, więc nie powiem, czy wydawnictwo się denerwowało.
    Wydaje mi się, że jeżeli recenzja spóźnia się o kilka dni, to nie jest to wielki problem, skoro mają kilku recenzentów do tej samej książki. Ale jeżeli recenzja nie pojawia się w ciągu kilku tygodni od minięcia terminu to mogą być komplikacje. Ale nie muszą. 😉

  4. Ja nigdy nie pytam, ile mam czasu, a wydawnictwa jakoś mi nic nie narzucają… oczywiście jasne jest, żeby książek nie trzymać całymi miesiącami i zrecenzować ją w przyzwoitym czasie – dla mnie jest to ok. 3 tygodni od otrzymania książki:) Staram się tego terminu nie przekraczać – i od półtora roku jakoś się udaje:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Ja zawsze staram się wywiązać z umowy. Jeżeli napisałam, że książki recenzuję w terminie 2 tygodni to i tak staram się to zrobić szybciej itd. Zdarzyło mi się jednak nieco opóźnić ten czas. Otrzymałam od wydawnictwa trzy egzemplarze o podobnej tematyce i to mnie po prostu przerosło. Co prawda lektura była niezwykle przyjemna, ale nie były to książki na jeden wieczór i przy ostatniej miałam po prostu ochotę odpocząć. Obsunęłam się z terminem i ostatnia recenzja ukazała się ok. 3 tygodnie po otrzymaniu książek. Absolutnie nie miałam żadnych problemów w wydawnictwie.

    Tam też pracują ludzie i rozumieją, że my również mamy swoje życie i swoje obowiązki. Podejrzewam, że jeżeli przy każdej otrzymanej książce termin dodania recenzji przesuwałby się o miesiąc i więcej, zaczęłyby się problemy, ale raz na jakiś czas może się coś wydarzyć, co sprawi, że recenzja ukaże się później – oczywiście to tylko moje zdanie i mogę się mylić 😉

  6. Na wszystkie pytania odpowiadam Nie.
    Nie zdarzyło mi się otrzymać książki, o którą nie prosiłam, ewentualnie takiej o której wysłaniu mnie nie poinformowano.
    Nie przekraczam terminów, jeśli wydawnictwo czy portal daje mi określony czas, to po prostu się z tego wywiązuję, tym samym nigdy nikt mnie nie ganił za nieterminowość. Być może mam farta do osób z którymi współpracuję, ale narzekać na kontakty międzyludzkie nie mogę 🙂

  7. Mi jakoś nie narzucają czasu.. Wiadomo jednak, że nie będą czekać rok. 😉
    Chociaż, słyszałam że niektórzy mają 2 tygodnie max., ale po co godzą się na taki reżim ? Mi jedna miła pani napisała, że poczeka ok. 1,5 miesiąca, bo nie ma nic gorszego niż zestresowany bloger 😉 Aaa, no i też nie wyślą ci nowych książek, dopóki nie przyjdzie recenzja poprzednich 😉

  8. Do mnie nigdy nikt nie napisał że mam konkretną datę wyznaczoną . Wiadamo egzemplarze recenzyjne to przede wszystkim nowości. Wydawnictwom zależy na jak najszybszej recenzji , ale nigdy nie miałam podanego konkretnego terminu .

  9. Mi się zdazryło dostać dodatkowe książki, ale były bardzo fajne, więc nie narzekam 🙂 Ja tylko z jednym wydawnictwem czytam na czas i jakoś zawsze mi się uda przeczytać przed czasem. Najpierw czytam książki, które dostałam wcześniej, a gdy nie ma różnicy czasowej to te, na które akurat mam ochotę 🙂

  10. To wydawnictwa narzucają Wam jakiś konkretny termin przeczytania książki? Ja się spotkałam z tym tylko raz i to jednorazowo (bo był to przedpremierowy egzemplarz) a potem nikt mi nic nie kazał czytać w określonym czasie. Dziwne… Tak czy inaczej nie sądzę, aby jakoś tego skrupulatnie przestrzegali skoro nawet nie wszystkim blogerom wspominają o tych terminach. Pozdrawiam!!

  11. ja współpracuję tylko z jednym wydawnictwem i jedną księgarnią, ponieważ staram się nawiązywać współprace z głową 😉 jestem żoną, mamą, pracuję zawodowo i mam niewiele czasu wolnego, nie chcę więc obciążać się zbytnio zobowiązaniami, z których być może ciężko byłoby mi się wywiązać… ale póki co nawiązane już współprace układają się pomyślnie 🙂 nie mam nad sobą ustalonych terminów! nikt nie stoi mi nad głową z kalendarzem i batem popędzając mnie do lektury 🙂 nie spieszę się, ale jednocześnie nie zwlekam z recenzjami zbyt długo :)i zamawiam tyle ile faktycznie jestem w stanie spokojnie przeczytać i zrecenzować 🙂
    a co z niezamówionymi egzemplarzami? nie dostaję takich 🙂 z wydawnictwem razem wybieramy dla mnie pozycje 🙂 zaznaczyłam od początku, że nie chcę dostawać czegoś co w ogóle mi nie pasuje :/ uważam swój wolny czas za cenny i nie chcę go marnować na coś co mnie nie interesuje 🙂

  12. Ja myślę, że przekroczenie terminu o kilka dni nie wpłynie na nic, gorzej jeśli to będzie kilka tygodni albo miesięcy… Chociaż z drugiej strony dziwi mnie, że jakieś wydawnictwo wyznacza terminy przeczytania książek, ja się jeszcze z czymś takim nie spotkałam. Chociaż osobiście staram się zamieścić recenzję do miesiąca od otrzymania i zawsze mi wychodzi szybciej 🙂 Jedynie z tego co wiem portal nakanapie.pl ma warunek 2 tygodnie, który można przedłużyć na własną prośbę 🙂 W końcu książki czytamy dla przyjemności, a nie na wyścigi 🙂

  13. Mnie współpracę układają się rewelacyjnie, nikt nie pogania, nie upomina. Kontakt mailowy jest super, książki też. Nie zabiegam o współpracę z innymi wydawnictwami, niż obecnie mam. Wystarczy mi to co dostaje, a jak zabraknie lektury, udam się do biblioteki.

  14. Parę razy zdarzyło mi się przekroczyć termin, jednak wydawnictwa/księgarnie z którymi współpracuję nigdy nie robiły mi z tego powodu problemów. Wydaje mi się, że wszystko zależy na jaką osobę się trafi. Dla mnie normalne jest, że każdemu człowiekowi może coś się przesunąć w terminach, różnie bywa, ale żeby od razu robić awantury? Zwłaszcza, że najczęściej chodzi o 2-3 dni. Tak, więc cieszę się, że ze współpracami trafiłam na ludzi, którzy szanują bloggera i jego czas.

  15. Nigdy nie miałam tak, by (a zdarzyło mi się z 3 razy) jakieś Wydawnictwo miało mi za złe niedotrzymania dwutygodniowego lub miesięcznego czasu na zrecenzowanie jakiejś książki. Podczas sesji jest mi ciężko skupić się na 11 egzaminach i czytaniu dodatkowych książek. Ale są to ludzie wyrozumiali za co serdecznie im dziękuję 🙂

    Przy okazji zapraszam Cię do wzięcia udziału w blogowej zabawie. Więcej informacji tutaj: http://miqaisonfire.wordpress.com/2012/09/08/246-moja-lista-czytadel/

  16. Za krótko prowadzę bloga, więc temat mnie nie dotyczy, ale tak po roku pisania mam nadzieję spróbować takiej współpracy. Póki co, z przyjemnością przeczytałam komentarze bardziej doświadczonych recenzentów. 🙂

  17. Mnie wydawnictwa nie wyznaczają terminów. Mam tylko taką swoją zasadę, że zazwyczaj każdą książkę recenzuję do miesiąca od daty otrzymania egzemplarza. Myślę, że to najlepszy termin. 🙂

  18. Nie miałam takich problemów jak na razie, ponieważ wydawnictwo z którym współpracuję nie wyznacza mi terminów. Ale myślę, że nawet jakbyś troszkę przekroczyła, to by się nic nie stało. W końcu prędzej czy później zrecenzujesz książkę i wydawca będzie miał reklamę;)

  19. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 🙂
    Jeśli chodzi o moją osobę, to również nie miałam do tej pory wspomnianego problemu. Do tej pory wyrabiam się ze wszystkim. A jeśli chodzi o terminy? To je mam i to od każdego wydawnictwa. Dostałam od każdego z nich początkowy e-mail z zasadami współpracy, gdzie m.in. wymieniony był czas, w jakim chcieliby, aby książka została przeczytana i zrecenzowana. Większość współprac to okres miesiąca. Wyjątkiem jest Replika [2 tygodnie], Webook [3 tygodnie] oraz Studio Astropsychologii, które nie wyznacza mi żadnych ram czasowych 🙂

  20. Ja z większością w ogóle nie mam ustalonych terminów czasowych, więc ciężko mówić o przekraczaniu czegokolwiek. Staram się by recenzja książki ukazała się mniej więcej w miesiąc od dnia, w którym dostałam egzemplarz, ale ostatnio średnio mi się to udaje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *