„Tajemnicza Polana. Czarna chmura” – Krzysztof Koźbiał (recenzja 577)

Głównym bohaterem książki „Tajemnicza Polana. Czarna chmura” Krzysztofa Koźbiała jest chłopczyk o imieniu Wojtek. Uwielbia czytać książki, zwłaszcza przygodowe, a w zaciszu swojego pokoju oddaje się marzeniom o wyprawach, dzięki którym sam mógłby kiedyś przeżyć jakąś niebywałą przygodę. Co prawda właśnie rozpoczęły się wakacje, jednakże na rodzinny wyjazd w góry musi jeszcze trochę poczekać, gdyż rodzice dopiero za kilka tygodni dostaną urlop. Póki co musi znaleźć sobie jakieś zajęcie, aby się przez ten czas nie nudzić. Z pomocą przychodzi dziadek, który zawsze potrafi wymyślić jakieś przeciwprzykrości zapobiegające smutkom u swego wnuka. Zabiera go ze sobą do ogródka działkowego, w którego pobliżu leży Tajemnicza Polana, o której krążą przeróżne opowieści, jak np ta, wg której jest to miejsce magiczne, na którym dzieją się przedziwne rzeczy. Dotąd Wojtusiowi nie wolno było tam chodzić, jednak w tym roku to się zmieniło. Dziadek uznał, że nadeszła pora, aby wybrał się na polanę, by odkryć, jakie też tajemnice ona skrywa. Kiedy chłopczyk dociera na miejsce, początkowo nie widzi w nim niczego nadzwyczajnego – ot zwykła polana porośnięta trawą, na której właściwie nic się nie dzieje. Znudzony i niepocieszony znajduje poziomkę, którą zjada ze smakiem. Po chwili z jego brzucha dają się słyszeć jakieś dziwne dźwięki… a kiedy się urywają, chłopiec odkrywa, że świat dookoła niego uległ zaskakującej zmianie. Gdzie nie spojrzał, wszystko było olbrzymie – trawa, kwiaty, cienkie dotąd gałązki i patyczki. A może to nie świat urósł, tylko on zmalał stając się maleńki niczym krasnoludek? Czyżby zasnął i to wszystko mu się śniło? A może dał się zbytnio ponieść swej wybujałej wyobraźni, która teraz płata mu figle? Gdzie leży prawda?

Tymczasem na Wojtusia czeka niezwykła przygoda. Niczym młody detektyw wraz z nowo poznanymi przyjaciółmi będzie się starał rozwiązać zagadkę pojawiających się na polanie co piętnaście minut silnych wiatrów, które stanowią nie lada problem i prawdziwe niebezpieczeństwo dla jej mieszkańców. Przejedzie się na grzbiecie jaszczurki wyścigowej. Pozna zdobywczynię pierwszego miejsca zawodów w łapaniu much na czas,  które odbywają się co roku podczas olimpiady sportowej. Stawi czoło antypatycznym i opryskliwym mrówkom. Wysłucha opowieści pewnej biedronki o tym, jak zaginęła jedna z jej kropek, a ona wyruszyła samotnie na wyprawę poszukiwawczą. Będzie miał okazję zrozumieć, dlaczego jedna z roślin zwana jest Kosmaczkiem Kichawkowym. Ale przede wszystkim stanie wraz ze wszystkimi mieszkańcami polany do bitwy przeciwko tajemniczej czarnej chmurze…

Zanim autor zdecydował się na napisanie książki o Tajemniczej Polanie, stworzył wpierw na potrzeby przedszkolaków obrazkową historyjkę o biedronce, która wyrusza samotnie na niebezpieczną wyprawę, by po drodze przeżyć prawdziwą przygodę i odkryć tajemnice otaczającego ją świata. Z czasem w głowie autora rodziły się kolejne postaci, pomysły, aż końcu zdecydował się wprowadzić do całej historii małego chłopczyka, który stał się jej głównym bohaterem. Po co w ogóle napisał tę książkę? Jak sam twierdzi na półkach księgarń znaleźć można mnóstwo publikacji dla dzieci, jednak nie wszystkie one niosą ze sobą ważne treści. Krzysztof Koźbiał chciał, by jego historia uczyła małych czytelników czegoś dobrego, pożytecznego, przydatnego w późniejszych latach ich życia. I tak też jest w istocie. „Tajemnicza Polana. Czarna chmura” to opowieść o tym, jak ważna jest przyjaźń, szczerość, prawość, wzajemny szacunek, zaufanie względem innych oraz współpraca, dzięki której można naprawdę wiele osiągnąć. Stworzona przez niego historia jest ciekawa i wciągająca, a zamieszczone w niej ilustracje autorstwa Karoliny Nowickiej idealnie ją uzupełniają. Jedyne, do czego mam zastrzeżenie odnośnie tej historii, to pojawiające się od czasu do czasu trudne słownictwo, które dla małych dzieci może być niezrozumiałe  (np zblazowany czy deliberacja) oraz jeden fragment, który nieszczególnie przypadł mi do gustu, a mianowicie o mamie żabie straszącej swoje dzieci tym, że odda je bocianowi, jeśli te będą nieposłuszne. A wszyscy wiemy, jak kończy się spotkanie żaby z bocianem. Więc czy powinno się czymś takim straszyć własne dzieci? Śmiercią?… Czy jest to aby kara adekwatna do przewiny? Nie sądzę.

Niemniej jednak książka Krzysztofa Koźbiała to bardzo ciekawa historia przygodowa, która powinna spodobać się wielu dzieciom. Nie tylko bawi, dostarcza rozrywki, ale również uczy rzeczy, wartości, które przydadzą im się w przyszłości. Warto po nią sięgnąć. Polecam.

Moja ocena: 4/6

Wydawca: Krzysztof Koźbiał
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka
Ilustracje: Karolina Nowicka
Liczba stron: 120
ISBN: 978-83-940273-0-8
Grupa wiekowa: 6-11 lat

6 komentarzy

  • Kiti 14 listopada 2014 at 20:09

    Faktycznie niektóre słowa mogą być za trudne, a straszenie śmiercią chyba jest trochę nieprzemyślane.

    Reply
  • monweg 15 listopada 2014 at 16:50

    I znów książka dla bardzo młodego czytelnika. Powiem szczerze, że nie czytam, bo nie mam komu. Jak już będę babcią to wtedy będę czytać w każdej wolnej chwili.
    A przy okazji zapraszam na konkurs
    http://monweg.blog.onet.pl/2014/11/12/konkurs-200-000-i-szansa-na-dwie-ksiazki/

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 00:04

      Czemu dopiero jak będziesz babcią? Swoim dzieciom czytać nie będziesz, dopiero wnukom? 🙂

      Reply
  • magdalenardo 1 grudnia 2014 at 00:01

    Taką przygodę jak Wojtuś sama chciałabym przeżyć.
    Tak sobie jednak myślę, że właśnie w tym tłumie książek na regałach dla dzieci, książek z przesłaniem jest mnóstwo, więc takie niuanse jak słownictwo mogą być istotne w doborze odpowiedniej lektury.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 1 grudnia 2014 at 00:19

      Masz rację. Zawsze zwracam baczną uwagę na dobór słów. Nie chcę dawać dziecku do ręki książki, która mogłaby w jakiś sposób na nie źle wpłynąć – przestraszyć itd. Dlatego też w tym wypadku wytknęłam właśnie ten fragment ze straszeniem śmiercią za nieposłuszeństwo. Zbyt mocno…

      Reply

Leave a Comment