„Szaleństwo” – Susan Vaught

Forest, mimo młodego wieku, wie, czego chce od życia. Pragnie wyrwać się z Never i rozpocząć naukę na wybranym przez siebie college’u. Dlatego też pracuje w Szpitalu Psychiatrycznym im. Abrahama Lincolna, by zebrać pieniądze na ten cel. Niestety nie wie jeszcze, że jest jej przeznaczony zupełnie inny los.

„Nie można powstrzymać prawdy, tak samo jak nie można powstrzymać śmierci.”

Kiedy podczas nocnej zmiany spotyka na korytarzu mężczyznę, który nie żyje od kilkudziesięciu lat, przekonuje się, że nie tylko szpital ma swoją mroczną stronę, ale też że jej przeszłość skrywa pewne tajemnice.

– Czy wiesz, kim jesteś? (…) Czy wiesz, co potrafisz?

Czworo bohaterów. Czterech narratorów. Cztery różne historie. I jeden wspólny element – szpital psychiatryczny, miejsce, w którym słowo „niemożliwe” nie ma racji bytu, zaś w panującym tu szaleństwie brak jakiejkolwiek racjonalności. I nie mam tu na myśli choroby opanowującej umysły zamkniętych w szpitalu pacjentów, ale wszystkie te nadprzyrodzone wydarzenia, których świadkami jesteśmy podczas lektury powieści.

Bo i czegóż tu nie ma! Duchy, widma, mary, upiory, martwi seryjni mordercy i przerażające, krwiożercze drzewo, które łypie na swe ofiary ohydnym oczyskiem kłapiąc przy tym ostrymi niczym brzytwy zębiskami. Do walki z tym całym szaleństwem staje grupka osób, wśród których mamy i szeptuchę, i czarownicę, a nawet człowieka, który powstał z martwych, by z pomocą energii śmierci odsyłać na drugą stronę wszystkich tych, którzy mają z tym jakiś problem.

I choć sam pomysł na historię był naprawdę niezły, zwłaszcza osadzenie jej w szpitalu psychiatrycznym, to już wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Momentami dzieje się tu tak dużo, że trudno jest za wszystkim nadążyć. Jeden wielki chaos. Do tego dochodzi naprawdę słaba kreacja głównych bohaterów – co naprawdę boli i mocno rozczarowuje. Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś zgoła lepszego po autorce kilkunastu popularnych książek dla młodzieży (jak przekonują nas słowa widniejące na okładce „Szaleństwa”), na co dzień pracującej w jednym z amerykańskich szpitali psychiatrycznych. Myślałby kto, że powinna umieć zbudować porządny klimat, tę specyficzną atmosferę grozy towarzyszącą miejscu, w którym stykają się nie tylko dwa światy, ale którego mury przez lata swego istnienia zapamiętały cały ten ból, ludzkie cierpienie, przejawy szaleństwa i jeszcze tysiące innych rzeczy, których świadkami były.

Zamiast tego otrzymujemy książkę przeciętną, która nie jest w stanie absolutnie niczym zaskoczyć czytelnika i którą mimo tego, że czyta się naprawdę szybko, równie szybko się zapomina. Szkoda, naprawdę. „Szaleństwo” miało potencjał, który autorka niestety zmarnowała.

Moja ocena: 3/6

Tytuł oryginalny: Insanity
Tłumaczenie: Bartłomiej Ulatowski
Wydawnictwo: GW Foksal
Rok wydania 2016
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-280-2782-4

GW Foksal

7 komentarzy

  • Gosia B 21 marca 2016 at 17:53

    Przykro, gdy dobry pomysł jest spaprany wykonaniem;p Miałam chęć przeczytać, bo lubię takie klimaty.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 22 marca 2016 at 13:28

      Też lubię. Dlatego nie mogłam się doczekać lektury. Nie rozumiem, skąd u wielu osób tyle zachwytów nad tym tytułem :/

      Reply
  • Roberta 21 marca 2016 at 17:59

    Raczej nie sięgnę

    Reply
  • Anastazja 21 marca 2016 at 18:10

    Czytam tak Twoją recenzję i czytam, myślę „O! Coś dla mnie!”…. a potem bum. Szkoda, wielka szkoda.

    Reply
  • Justyna Bałdyga 23 marca 2016 at 21:09

    Zastanawiałam się nad tą książką, ale przekonałaś mnie, żeby jednak ją sobie odpuścić. 😉

    Reply

Leave a Comment