„Red Rising: Złota krew” – Pierce Brown

„Słowa to broń silniejsza, niż mu się zdaje. A pieśni są jeszcze potężniejsze. Słowa rodzą myśli. Melodia budzi serce. Wywodzę się z narodu pieśni i tańca.”

Darrow jest jednym z pionierów Marsa, Czerwonym, którego życiową misją jest przygotowanie planety dla przyszłych pokoleń. Jest Helldiverem swojego klanu, najmłodszym w historii. Tacy jak on żyją krótko. Umierają młodo, co dzień ryzykując własnym życiem. A Darrow ma dla kogo żyć. Dla swojej pięknej żony, Eo.

„W oczach Eo widzę swoje serce. W jej oddechu słyszę swoją duszę. Ona jest moją ziemią. Moją rodziną. Miłością.”

Kiedy jednak traci swą ukochaną i sam nieomal nie przypłaca złamania obowiązującego prawa własnym życiem, postanawia zrobić wszystko, by spełnić marzenie żony. A ta ponad wszystko pragnęła wolności dla ich ludu. Wyrwania się spod jarzma rządzących nimi Złotych.

„Tworzą rzeczy zapewniające nam pozory wolności. Jeśli przemoc można nazwać sportem Złotych, to manipulacja jest ich formą sztuki.”

Żeby jednak było to możliwe, Darrow musi stać się jednym z nich. Przeistoczyć się z Czerwonego w Złotego. Nieoczekiwanie los daje mu tę szansę, w międzyczasie odkrywając przed nim przerażającą prawdę na temat nie tylko jego życia, ale wszystkich Czerwonych…

„Moje życie to kłamstwo.”

Muszę przyznać, że lektura „Złotej krwi”, pierwszego tomu trylogii „Red Rising” autorstwa Browna, zrobiła na mnie niemałe wrażenie. To kolejna historia, która udowadnia, że nie wolno nie doceniać maluczkich. Czasami bowiem wystarczy jedna mrówka, by upadło całe mrowisko.

Jednostka rzucająca wyzwanie władzy. Na jej barkach spoczywają losy wielu ludzi. Z czymś podobnym mieliśmy już do czynienia w bestsellerowej trylogii Suzanne Collins „Igrzyska śmierci”. Jednakże pomiędzy Katniss a Darrowem jest wyraźna różnica. O ile ona nie od razu zdawała sobie sprawę z tego, że jej czyny dadzą początek rebelii, o tyle on od samego początku wie, do czego chce doprowadzić. My, jako czytelnicy, mamy okazję śledzić jego poczynania, przyglądać się dokonywanym przez niego wyborom, być świadkami jego stopniowej metamorfozy – nie tylko pod względem fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym.

Świat stworzony przez Browna opiera się na systemie kastowym. Społeczeństwo podzielone jest na Kolory, od których zależą przywileje oraz obowiązki przynależących do nich ludzi. Na samym dole drabiny znajdują się Czerwoni, zaś szczyt należy do Złotych.

„Biali wymierzają sprawiedliwość i zajmują się filozofią. Różowi zapewniają rozkosze i służą w domach wyższych Kolorów. Srebrni zajmują się rachunkami, rozporządzają walutami i logistyką. Żółci studiują nauki medyczne. Zieloni rozwijają technologię. Niebiescy nawigują w gwiazdach. Miedziani prowadzą biurokrację. Każdy Kolor ma określony cel. Każdy Kolor wspiera Złotych.”

W przeciwieństwie jednak do typowego systemu kastowego, w którym członkowie poszczególnych kast walczą o lepszą pozycję w hierarchii, w powieści Browna ludzie boją się jakichkolwiek reform. Świadomi są ograniczeń wynikających z przynależności do danego Koloru i nie dążą do zmian.

„Ponad wszystko posłuszeństwo, szacunek, poświęcenie, hierarchia…”

Od czasu do czasu zdarzają się jednak marzyciele, jak Eo, ginący dla sprawy. Tacy jak Darrow są natomiast rzadkością – jednostki poświęcające wszystko, w dosłownym tego słowa znaczeniu, włączając w to samego siebie, by te marzenia ziścić.

Z kart powieści bije wyraźna fascynacja autora starożytnym światem – zwłaszcza mitologią. W Instytucie, kształcącym przyszłych władców, poszczególne Domy, do których trafiają rekruci, nazwane są na cześć bogów – m.in Mars, Jupiter, Wenus czy Merkury, zaś Cenzorzy, pilnujący ich kształcenia, zasiadają na Olimpie, skąd przyglądają się poczynaniom studentów i, podobnie jak bogowie, od czasu do czasu ingerują w toczące się pomiędzy nimi rozgrywki. Odniesienia do starożytnego świata widoczne są również w nazwiskach poszczególnych rodów Złotych, a także w systemie władzy oraz militariach. Nie brakuje tu m.in Legatów, Kwestorów, Pretorów, Imperatorów czy Rycerzy Olimpijskich.

„Złota krew” jest powieścią brutalną. Nie brakuje w niej krwawych rozgrywek, opierających się zarówno na przemyślanej taktyce, jak i wykorzystaniu przyziemnych instynktów, które obnażają nie tylko prawdziwą naturę poszczególnych bohaterów, ale ludzkości jako takiej. Władza stanowi Moc, a Chciwość jest jej prawą ręką. Toczone bitwy i wojny podjazdowe, pułapki i zasadzki, intrygi i zdrady, bezlitosne pojedynki i wymierzanie sprawiedliwości – te elementy z zapewne przypadną o wiele bardziej do gustu czytelnikom niż czytelniczkom. Męska, pierwszoosobowa narracja i sposób przedstawienia całej historii. Widać, że książkę tę napisał facet.

Czytelnicza uczta. Już nie mogę doczekać się kontynuacji. Jak to dobrze, że „Złoty syn” czeka na mnie na półce…

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginalny: Red Rising Trilogy #1: Red Rising
Tłumaczenie: Kinga Składanowska
Wydawnictwo: Drageus
Rok wydania: 2015
Trylogia: Red Rising, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-64030-67-3

drageus


1 Comment

  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie Grudzień 9, 2015 at 20:41

    Nie przeszkadza nam brutalność, występująca w książce. Fabularnie zapowiada się ciekawie, ciekawe, czy poziom utrzyma się w kolejnym tomie. Będziemy wypatrywać wpisu o nim, gdyby się pojawił.

    Reply

Leave a Comment