Recenzja: „Trumna” – Arno Strobel

Otwierasz oczy. Zewsząd otacza cię ciemność. Podświadomie czujesz, że coś jest nie tak. Mrok jest zbyt gęsty, zbyt ciężki, zbyt… namacalny. Chcesz się podnieść, ale to niemożliwe. Praktycznie w ogóle nie możesz się ruszyć. Z każdej strony natrafiasz na ścianę. Robi się duszno, powietrze staje się stęchłe i coraz trudniej ci się oddycha. Zaczynasz panikować. Powoli zaczyna docierać do ciebie przerażająca prawda – znajdujesz się w trumnie…

„Ale jak się tu znalazła? Czy uznano ją za zmarłą? Dlaczego? Czy zapadła w letarg? (…) Czyżby ją też pogrzebano żywcem? A nad jej głową leży półtora metra ziemi? Nie, nie, to przecież niemożliwe… żeby…”

Osuwasz się w ciemność, a kiedy odzyskujesz przytomność uświadamiasz sobie, że leżysz we własnym łóżku. Żywa. Bezpieczna. Sen, to na pewno był tylko sen. Koszmar, chociaż bardzo realistyczny, ale tylko koszmar. Zdarza się, prawda? Tylko jak wytłumaczyć wszystkie te obrażenia i zadrapania, które odkrywasz na swoim ciele?

Coś takiego spotkało Evę Rossbach, blisko czterdziestoletnią kobietę, właścicielkę Zakładów Budowy Maszyn „Rossbach” mieszczących się w Kolonii, główną bohaterkę powieści Arno Strobela pt „Trumna”.

Kiedy Eva stara się zrozumieć, co przydarzyło jej się w nocy, w Lasku Gremberskim odnalezione zostają zwłoki pogrzebanej żywcem kobiety. Ofiarą jest przyrodnia siostra Evy, Inge. Dlaczego zginęła? I czy to przypadek, że Eva w tym samym czasie śniła o tym, że została uwięziona w trumnie?

Śledztwo prowadzi nadkomisarz Bernd Menkhoff z miejscowej Policji Kryminalnej, doskonały śledczy mający niestety problemy z zapanowaniem nad swoim wybuchowym charakterem i mocno przeżywający fakt, że po rozstaniu z żoną prawie w ogóle nie widuje ukochanej córki. Szybko odkrywa, że

„(…) w otoczeniu Rossbachów nikt nie jest taki, jakim się wydaje. Sami aktorzy i każdy szachruje za plecami drugiego. (…) Tu wszyscy kłamią, przemilczają informacje, mataczą i obwiniają innych, ile wlezie. Każdy opowiada co innego, ale nikt nie mówi prawdy.”

Wkrótce natrafia na ślad nie tylko niesamowitej, ale przede wszystkim przerażającej rodzinnej historii…

Arno Strobel, niemiecki pisarz specjalizujący się w powieściach kryminalnych, mający w swym dorobku literackim osiem powieści – m.in „Trakt”, „Istotę”, „Schemat” oraz „Trumnę” (Prószyński i S-ka), z chwilą, w której skończyłam lekturę tej ostatniej, bezapelacyjnie dołączył do grona moich ulubionych autorów powieści z gatunku thrilleru, w tym wypadku psychologicznego.

Już od pierwszej strony wiedziałam, że ta historia będzie mocna, że oto przede mną opowieść, która czytelnikom o słabych nerwach zryje psyche do tego stopnia, że może wywołać u nich koszmary, a z pewnością poczucie klaustrofobii. Napięcie towarzyszące lekturze jest tak silne, że niemal namacalne. Wzrasta z każdą kolejną przewracaną stroną sprawiając, że pod koniec książki się już nie czyta, a ją pochłania, z zapartym tchem i szeroko otwartymi oczyma nie dając wiary temu, co się dzieje, że oto w ten, a nie inny sposób kończy się cała opowieść.

Kolejno odkrywane tajemnice oraz zwroty akcji sprawiają, że nie raz i nie drugi podczas czytania „Trumny” zastanawiać się będziecie razem z główną bohaterką, co jest prawdą, a co fikcją, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna czyste szaleństwo.

„Gdyby wszystko było rzeczywiste, musiałaby się tam znajdować. Albo… O Boże, ta myśl była o wiele gorsza niż wszystko inne: może śni właśnie teraz? Może to trumna była realna, a ona straciła przytomność i teraz śni jej się, że jest w swoim domu, we własnej łazience, wolna, gdy tymczasem jej ciało tak naprawdę leży w trumnie, pogrzebana żywcem, i umiera? Gonitwa myśli sprawiła, że Eva miała wrażenie, iż już nie potrafi rozumować prawidłowo. Wszystko wydawało się fałszywe, nic nie miało sensu i wyglądało na to, że nie ma żadnej drogi wyrwania się z tego błędnego koła.”

Przyczepić się z lekka muszę do okładki książki. O ile podoba mi się jej kolorystyka – ciemna i mroczna, a zwłaszcza wypukły, o krwistoczerwonym zabarwieniu tytuł, o tyle mniej rada jestem z faktu, że wyraźnie widać na niej ślady palców w miejscach, w których trzymało się książkę. Co prawda łatwo się ścierają i przywracają wygląd książki do stanu „przed” czytaniem, jednakże mi, jako osobie pedantycznej, niezwykle wyczulonej na tym punkcie, coś takiego naprawdę przeszkadza.

Nie zmienia to jednak faktu, że „Trumna” usatysfakcjonuje każdego miłośnika gatunku. Opowiedziana w niej historia jest wciągająca, mroczna, wręcz psychodeliczna. Bohaterowie są różnorodni, wyraziści, wielowymiarowi, barwni i co najważniejsze – z krwi i kości, nie sztucznie wyidealizowani, w żadnym stopniu nie przerysowani. Lekkie pióro i dobry styl autora oraz niedługie rozdziały sprawiają, że lektura powieści jest szybka i przyjemna, wręcz stanowczo zbyt prędko dociera się do jej zakończenia. Ono zaś może nie tyle wbija w fotel, ile z pewnością sprawia, że buzia sama otwiera się z powodu lekkiego szoku, głowę zaś nachodzą myśli, że ludzki umysł jest niezbadany i tak naprawdę nie mamy bladego pojęcia, do czego zdolny jest człowiek.

Moja ocena: 6/6

Trumna [Arno Strobel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Der Sarg
Tłumaczenie: Agnieszka Walczy
Wydawnictwo: Próśzyński i S-ka
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-8069-028-8

7 komentarzy

  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie Lipiec 22, 2015 at 20:32

    Ale to musi być wspaniała lektura. Z chęcią ją poznamy. Dziękujemy za jej polecenie.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Lipiec 23, 2015 at 10:15

      Bardzo proszę ^_^ Mam nadzieję, że i Wam spodoba się równie mocno jak mi 😀

      Reply
  • Dominika S. Lipiec 23, 2015 at 07:16

    Zapowiada się bardzo emocjonująco i ciekawie. Wiesz może czy jest to jakaś część serii?

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Lipiec 23, 2015 at 10:15

      To nie jest część żadnej serii. Arno Strobel pisze jednotomówki 😉

      Reply
      • Dominika S. Lipiec 24, 2015 at 06:59

        Super! W takim razie od razu trafia na moją listę 🙂

        Reply
  • Kinga Lipiec 23, 2015 at 18:31

    Mroczna historia,która wciągnie każdego fana gatunku ? Zdecydowanie jestem na tak 🙂

    Reply

Leave a Comment