„Tajemny ogród. Rysuj, koloruj, przeżywaj przygody” – Johanna Basford

W ciągu ostatnich kilku miesięcy na półeczkach księgarń pojawiło się wiele tzw kolorowanek dla dorosłych („Kolorowy trening antystresowy. Wzory i wzorki”, „Kolorowy trening antystresowy. Wzory i ornamenty”, „Sztukoterapia. ART DECO”, „Inwazja Bazgrołów”, „Królestwo zwierząt”), które mają m.in za zadanie niwelować u nich poziom stresu, a patrząc na wydawnicze zapowiedzi wyraźnie widać, że to nie koniec, że w tym roku wydanych zostanie jeszcze kilka tego typu zeszytów. Mnie to bardzo cieszy, bowiem bardzo lubię kolorować, ożywiać obrazy za pomocą różnobarwnych kredek. Jest to dla mnie bardzo relaksujące zajęcie, pozwalające mi oderwać się myślami od codziennych spraw.

Długo wyczekiwałam dnia polskiej premiery „Tajemnego ogrodu”, kolorowanki autorstwa szkockiej ilustratorki Johanny Basford, która stała się światowym bestsellerem zachwycającym nie tylko zwykłych zjadaczy chleba, ale też profesjonalnych rysowników. Moja cierpliwość wielokrotnie wystawiania była na próbę, zwłaszcza za sprawą powstałego na Facebooku profilu „Sztuka kolorowania”, na którym każdego dnia przypominano o zbliżającym się wielkimi krokami dniu zero, kiedy to do księgarń trafi „Tajemny ogród”. W końcu nastał ów dzień, kiedy w me ręce trafiła wspomniana kolorowanka.

Po opadnięciu pierwszych emocji związanych z zaspokojeniem mej zachcianki, zaczęłam bliżej przyglądać się „Tajemnemu ogrodowi”, i to pod każdym możliwym kątem. Pierwsze, co z miejsca rzuca się w oczy, to to, że okładka nie jest lakierowana a lekko szorstka, do tego dość miękka, co nie wróży zbyt dobrze dla jej rogów, które z łatwością mogą ulec zagięciu czy rozdwojeniu. To samo tyczy się samego grzbietu kolorowanki, na którym po krótkim użytkowaniu uwidoczniły się wyraźne przełamania. Złote akcenty na froncie nie umywają się do tych zamieszczonych na okładce „Królestwa zwierząt” Millie Marrotty. Tamte są po prostu piękne, a te tutaj jakieś takie… marne.

Wpadnij
do króliczej nory
i odkryj moją
czarno – białą
Krainę Czarów…

Johanna Basford zaprasza nas do wspólnej zabawy. Autorka oddała do naszej dyspozycji blisko 100 stron pełnych najprzeróżniejszych wzorów inspirowanych florą i fauną szkockiej wsi. Część z nich jest stosunkowo prosta, pozostałe wymagają większego skupienia i czasu przy ich kolorowaniu ze względu na całą masę drobnych szczegółów, którymi się odznaczają. Kwiaty, drzewa, ptaki, ssaki, ryby, robaczki, owady, labirynty do przejścia, ornamenty do wykończenia… wszystko to czeka na was, miłośników dobrej, kreatywnej zabawy.

Niestety, żeby nie było tak kolorowo, muszę przyczepić się do kilku rzeczy. Na pierwszy ogień niech idzie jakość papieru, która pozostawia wiele do życzenia. Jest on szorstki, przez co miałam wrażenie, że „drapię” po nim kredkami, a do tego stosunkowo cienki – wystarczy lekko unieść stronę, by zauważyć, że pokolorowany na poprzedniej wzór przebija na drugą stronę. I mało tego, że prześwituje sam kolor, to jeszcze dodatkowo pod palcem wyczuć można ślady docisku kredek, choćby najlżejszego.

 

 

 

Kolejny minus to to, że niemożliwością staje się wykończenie ilustracji zajmujących dwie przylegające do siebie strony bez uprzedniego przełamania na siłę grzbietu (a i to nie zawsze pomaga). Bardzo trudno dostać się kredkami do centralnej części obrazków, co nie tylko utrudnia nam pracę, ale po prostu irytuje.

 

 

 

Nie podoba mi się również czcionka użyta w kolorowance, która przypomina pismo maszynowe (przy czym niektóre literki nie dobijały podczas pisania) oraz samo wykonanie obrazków, które, im dłużej im się przyglądałam, bardziej wyglądają na kserówki, wykonane na chybcika.

Podsumowując „Tajemny ogród” pełen jest zachwycająco pięknych wzorów do pokolorowania, jednakże od strony technicznej polskie wydanie leży i kwiczy. Nie chce mi się wierzyć, że oryginalne prezentuje się tak samo marnie, bo wówczas niezrozumiałe byłyby dla mnie te wszystkie zachwyty nad tą publikacją, zwłaszcza ludzi zawodowo związanych z rysunkiem. Naprawdę bardzo zawiodłam się na tej kolorowance. A miało być tak pięknie… i kolorowo.

Moja ocena: 3/6
(powinno być 2/6, ocena wyżej za ilustracje)

Tytuł oryginalny: Secret Garden: An Inky Treasure
Hunt and Colouring Book
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Ilustracje: Johanna Basford
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-10-12909-3

8 komentarzy

  • Ksiazkowo Lipiec 27, 2015 at 16:23

    Generalnie zgadzam się z prawie wszystkim 🙂 Nie przeszkadza mi czcionka. A porowatość papieru po pierwszej kolorowance zaczęła mi się wydawać zaletą, moje wszystkie kredki świetnie i bardzo łatwo go pokrywają, mam wrażenie, że wcale nie muszę przyduszać przy nanoszeniu koloru.

    Ale jest cienki, książka łatwo się gniecie, sklejenie nie pozwala na porządne pokolorowanie, brak perforacji. Mogło być dużo lepiej technicznie. Wzory niezmiennie cudne!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Lipiec 27, 2015 at 16:25

      Tak, wzory są piękne i to największy, ale też jedyny plus tej kolorowanki 😉
      Nie lubię szorstkiego papieru. Źle mi się na nim koloruje. Ten użyty w „Królestwie zwierząt” sprawia, że kredki same po nim suną, a przy tym się nie rozmazują. Odpowiada mi o wiele bardziej. Tutaj się męczę :/

      Reply
      • Ksiazkowo Lipiec 27, 2015 at 16:28

        O proszę, a mamy o ile dobrze pamiętam te same kredki? Hm… Ciekawe, skąd ta rozbieżność odczuć.

        Mnie coraz bardziej wkurza gładki papier – łatwiej na nim wyjeżdżam poza linię, łatwiej też ryzykuję rozmazanie koloru na białej części.

        Reply
        • Sylwia Węgielewska Lipiec 27, 2015 at 16:30

          Kredki? A i owszem : Koh-i-noor 72 Polycolor 🙂 Ale oprócz nich używam jeszcze Faber-Castell i BIC-ów 🙂
          A rozbieżność odczuć to pewnie będzie coś w ten deseń, że jednemu podoba się teściowa, innemu matka, a innemu babka 😉 Krótko mówiąc każdy z nas jest inny i ma inne upodobania 😉

          Reply
  • Beata rysująca :) Lipiec 27, 2015 at 16:58

    Książkę widziałam i nawet rozważałam zakup (dla córki), ale…
    Papier szorstki (choć to akurat najmniejszy problem).
    Problem zasadniczy: dwustronny zadruk. Przez to nie można np.wyciąć ilustracji i oprawić, bo co druga jest nie do wykorzystania, na dodatek rysując po jednej stronie odbijamy rysunek z drugiej strony na trzecią. Żeby tak się nie działo, trzeba użyć przekładki, ale to nie zapobiega wygniataniu się papieru.
    A wystarczyłoby każdą kartkę zadrukować tylko z jednej strony…
    Szkoda, bo ilustracje są naprawdę piękne.

    Reply
  • AnnRK Lipiec 27, 2015 at 19:11

    Oryginalna wersja jest chyba lepsza jakościowo. A co do polskiej wersji- ilustracje szalenie mi się podobają, ale wiem, że ze względu na marny papier i trudność w pomalowaniu obrazka blisko grzbietu, raczej tej kolorowanki nie kupię. Czuję, że bardziej by mnie wkurzała niż odstresowywała.

    Reply
  • Tetiana Lipiec 27, 2015 at 21:19

    Kurczę fajne to chętnie bym się pobawiła w kolorowanie 😀 ach te czasy. Bardzo fajna sówka kocham sowy ♥
    W sumie nie wiem komu potrzebna taka książka tak samo jak „zniszcz ten dziennik” no ale ludzie kupują jednak.
    Pozdrawiam 🙂
    http://kochamczytack.blogspot.com

    Reply
  • AsiaB Lipiec 28, 2015 at 15:12

    Chyba jestem nieźle zacofana, bo nawet czegoś podobnego nie widziałam:( Fajna sprawa, jeśli ktoś lubi kolorować, ja choć nie wiem dlaczego nie pamiętam, czy to lubiłam czy nie w przeszłości, teraz wiem, że nie przepadam, więc nie prędko się wezmę:)

    Reply

Leave a Comment