Recenzja: „Relikt” – Heather Terrell

„Relikt” to pierwszy tom cyklu „Księgi Ewy”. Jego autorką jest Heather Terrell, absolwentka historii i historii sztuki, mająca na swym koncie kilka powieści, w tym serię dla młodzieży Fallen Angel.

Historia rozpoczyna się od śmierci Eamona, syna Wielkiego Archona, bliźniaczego brata Ewy. Miał on wziąć udział w Próbach, które pozwoliłyby mu po odniesionym zwycięstwie zdobyć Wawrzyny Archona, a tym samym zająć miejsce swego ojca. Niestety nigdy do nich nie przystąpił, gdyż zginął podczas wspinaczki na Pierścień. Ewa, chcąc ziścić marzenie brata, postanawia zgłosić się do Prób. Od blisko 150 lat nie wzięła w nich udziału żadna kobieta, dlatego też nic dziwnego, że jej rodzina nie jest zadowolona z wyboru dziewczyny. Jednakże ona nie zamierza się poddać i pod czujnym okiem jednego z Pograniczników stara się jak najlepiej przygotować do tego, co może ją czekać w drodze na Zamarznięte Morza.

„Życie mojego bliźniaczego brata skończyło się na Pierścieniu, ale jego marzenie przetrwało. A ja nigdy nie pozwolę, by umarło.”

Wraz z nią wyrusza jedenastu innych Kandydatów. Celem każdego z nich jest zdobycie niepowtarzalnego, wyjątkowego Reliktu. Bowiem tylko on zapewni wybrańcowi zwycięstwo. Ewa nie spodziewała się jednak, że Próby pozwolą jej odkryć coś, co zmieni nie tylko ją samą, ale również jej spojrzenie na otaczającą ją rzeczywistość. Odsłonią przed nią też pewnien sekret, który skrywał Eamon – choć dotąd była pewna, że nie mieli przed sobą żadnych tajemnic…

„Pod pokrywającymi ziemię wodami spoczywają miliardy ludzi i żyjących stworzeń, a wielu z nich było tylko niewinnymi ofiarami zła, które ich zniszczyło. Zostaliśmy tylko my, mieszkańcy Nowej Północy.”

Trzeba przyznać autorce, że stworzyła dość oryginalną wizję naszej przyszłości. Osobliwy powrót do… przeszłości.

Ewa żyje w Gnieździe, w którym wraz z innymi jego mieszkańcami wierzy, iż kataklizm, który przed ponad dwustu laty doprowadził do końca świata, był swoistą karą wymierzoną przez Ojca Ziemię ludziom za zło, którego się dopuścili. Czcili oni bowiem fałszywego boga Apple’a (w tym momencie Steve Jobs przewraca się w grobie, albo zaśmiewa do rozpuku) oraz jego sługusów – Techów czy Eurosy. Ulegali żądzy kart Master, która obaliła ówczesnych władców, i pragnieniu Coli doprowadzającemu do osłabienia ciała. Uzdrawiające powodzie przeżyli jedynie wybrańcy, którzy postanowili odrzucić wszystkie dotychczasowe herezje i żyć w zgodzie z prawami Ojca Ziemi i Matki Słońca. Obecnie życie w Gnieździe nie wiele różni się od tego znanego nam z czasów średniowiecza. Wszelka technologia jest surowo zabroniona, gdyż to ona skierowała niegdyś ludzkość na ścieżkę podstępu i bezprawia. Nie wolno stosować żadnych lekarstw ani opatrunków, bowiem to m.in one doprowadziły do upadku człowieka. Zabrania się nawet korzystania ze zwierciadlanych odbić, więc każda kobieta w kwestii swojego wyglądu musi polegać na szczerości innych osób. Żona ma być bezwzględnie posłuszna swemu mężowi, a wszelkie związki małżeńskie muszą być zatwierdzone nie tylko przez rodziców, ale również Triadę. Młodzi ludzie nie mają w tej kwestii nic do gadania. Ludzie zamieszkujący tereny poza Gniazdem – tzw Pogranicznicy – pozostają pod jego ochroną i mają w razie konieczności mu służyć. Zakazane są jakiekolwiek związki i poufałości pomiędzy mieszkańcami Gniazda, a Pogranicznikami. Krótko mówiąc jest to świat zakazów i nakazów, których należy bezsprzecznie przestrzegać, w przeciwnym wypadku spodziewać się należy surowej kary – nawet śmierci.

O głównej bohaterce warto wiedzieć to, iż jest ona niezwykle upartą i zdeterminowaną młodą osobą. Z tego też względu, choć pełna obaw, potrafi nawet złamać obowiązujące Prawo, by osiągnąć swój cel. Całą historię poznajemy z jej punktu widzenia, co pozwala nam dokładniej poznać ją samą, jak i motywy, którymi się kieruje. Początkowa chęć spełnienia marzenia brata z czasem zmienia się w pragnienie odkrycia prawdy o otaczającym ją świecie i niej samej.

W powieści, jak przystało na typową młodzieżówkę, nie zabrakło wątku romantycznego. Na całe szczęście jest on jedynie delikatnie zarysowany i w żaden sposób nie przytłacza całej historii. Nie doświadczycie zatem żadnych ochów i achów głównej bohaterki do jej wyśnionego, wymarzonego księcia z bajki. Jedyne, co otrzymacie, to zaczątek jakiegoś uczucia, ledwo trzepot motylich skrzydeł, których zresztą sama Ewa do samego końca nie jest pewna.

Nie obyło się niestety bez minusów. Największym jest porównywanie tej powieści do trylogii Suzanne Collins, a co za tym idzie zamieszczanie na okładce słów: „Fani Igrzysk śmierci rzucą się na tę książkę”. Jest to jawne wprowadzanie czytelnika w błąd, bowiem z Igrzyskami dzieło Terrell ma tyle wspólnego co nic. Katniss zmuszona była walczyć w pojedynku, z którego zwycięsko (i żywa!) wyjść mogła zaledwie jedna osoba. Była to śmiertelna rozgrywka, w której walka toczyła się o najwyższą stawkę – ludzkie życie. W „Relikcie” do wyzwania staje co prawda dwunastu kandydatów (co jest akurat podobne), którzy muszą pomyślnie ukończyć Próby, jednakże tak naprawdę nikt nie nastaje na ich życie – to, czy osiągną sukces i wrócą do domu zależy jedynie od stopnia ich przygotowania do przeżycia na niebezpiecznych ziemiach oraz znajomości historii sprzed Uzdrowienia. „Igrzyska śmierci” aż kipią od akcji i adrenaliny. W „Relikcie” tego zabrakło. Momentami jest wręcz… nudno. Szczerze wątpię, by ta historia mogła powalić na kolana fanów trylogii Collins. Może jedynie sięgną po nią z ciekawości, skuszeni wizją, iż jest ona podobna do „Igrzysk śmierci”, ale jestem pewna, że srogo się rozczarują.

Na niekorzyść działa też sama okładka, na której – o zgrozo! – pozostają ślady paluchów. Nie wygląda to ani ładnie, ani estetycznie. Próby usunięcia spełzły na niczym – i od razu zaznaczę, że niczego nie jadłam podczas lektury, żeby mi nie zarzucono, że to tylko i wyłącznie moja wina.

Podsumowując: „Relikt” okazał się być zupełnie przeciętną książką, niczym szczególnym się nie wyróżniającą na tle innych dystopijnych powieści. Można przeczytać, jednakże nie należy nastawiać się na zbyt wiele i absolutnie nie oczekiwać od niej tego, że jest podobna do trylogii Suzanne Collins.

Moja ocena: 3/6

Tytuł oryginalny: Relic
Tłumaczenie: Andrzej Sawicki
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2015
Seria: Księgi Ewy, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-280-1536-4

4 komentarze

  • Elfik Book Marzec 31, 2015 at 20:25

    Nie przekonuje mnie ta książka. Książek przeciętnych jest dużo, a i temat znudził mi się. Szukać nie będę jej na pewno. Chyba, że sama trafi mi w ręce… 🙂

    Reply
  • TalaZ Marzec 31, 2015 at 21:36

    Szczerze mówiąc, to z każdą recenzją moja ochota na zapoznanie się z tą powieścią, coraz bardziej słabnie. Naprawdę liczyłam na co dużo… dużo lepszego 😛

    Reply
  • Alex Październik 31, 2015 at 18:39

    Przecież wiadomo, że to chwyt reklamowy wspominając o „IŚ” i z tego co widzę, podsumowanie tej całej książki jest niczym innym jak porównywanie „IŚ” do „Reliktu”, a tylko dlatego, że zwróciło się uwagę na tą reklamę… Plus, wiadomo także, że od dystopii trudno czegoś nowego wymyśleć, bo dystopia do dystopia, ale i tak obniża się ocenę jakby o tym fakcie się nie wiedziało.

    Bez obrazy, ale naspoilerowałaś i właściwie niczego wartościowego do swojej opinii nie dodałaś.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 31, 2015 at 18:45

      Spojlerów nie widzę (dowiedz się wpierw, czym są, nim zaczniesz dyskutować), a do swojej opinii nic nie dodałam, bo jak mogę coś dodawać do własnej opinii?

      Reply

Leave a Comment