Recenzja przedpremierowa: „Girl Online” – Zoe Sugg

Zoe Sugg, bardziej znana jako Zoella, to niezwykle popularna brytyjska blogerka i youtuberka. Kochają ją miliony fanów na całym świecie, a ich liczba stale rośnie. W ubiegłym roku, w listopadzie Zoe wydała swą pierwszą powieść. „Girl Online”, bo o niej mowa, już w pierwszym tygodniu od dnia premiery pobiła rekord sprzedaży ustanowiony w 1998 roku przekraczając 78 tys kopii sprzedanych egzemplarzy.

Książka Zoelli to opowieść o piętnastoletniej Penny, która po przeżytym wypadku samochodowym cierpi na nawracające ataki paniki.

„Im bardziej boję się dostać ataku paniki, tym mniejszy staje się mój świat.”

Szukając pomocy oraz zrozumienia postanawia założyć blog, na którym jako Girl Online zaczyna pisać o swoim życiu – rodzinie, przyjaźni, chłopcach, ale też o lękach i przeżywanych szkolnych dramatach. Szybko zdobywa pierwszych czytelników, a z każdym kolejnym wpisem ich grono powiększa się. Ku swemu zdziwieniu Penny odkrywa, że stała się niezwykle popularną osobą w sieci.

„Na moim blogu jestem całkowicie szczera, jestem w stu procentach sobą – a czytelnikom chyba naprawdę się to podoba (…).”

Kiedy dochodzi do prawdziwej katastrofy, po której Penny staje się szkolnym pośmiewiskiem, rodzice postanawiają zabrać ją do Nowego Jorku. Liczą na to, że zmiana otoczenia oraz fakt, że będzie pomagać w organizowanym przez jej matkę weselu, pomoże jej zapomnieć o tym, co się wydarzyło.

Na miejscu Penny poznaje Noah, który totalnie zawraca jej w głowie. Dziewczyna zaczyna wierzyć, że znalazła swoją bratnią duszę. Pragnąc podzielić się swoim szczęściem, pisze o wszystkim na swoim blogu. Nie wie jednak, że Noah nie do końca był z nią szczery. Chłopak skrywa sekret, który może nie tylko doprowadzić do tego, że Penny przestanie być anonimowa w sieci, ale też do tego, że utraci swego najlepszego przyjaciela…

„Girl Online” to typowa powieść dla młodzieży. Lekka i niezobowiązująca, poruszająca tematy bliskie młodym ludziom. Nie jedna nastolatka zastanawiała się nad tym, co na siebie włożyć, by spodobać się chłopakowi i jak się przy nim zachowywać, aby nie zbłaźnić się w jego oczach. Każdy zaś młody człowiek pragnie akceptacji zarówno ze strony rodziny, jak i rówieśników. Doskonałym tego przykładem jest chociażby Elliot, najlepszy przyjaciel Penny, który jest gejem.

Zoe Sugg sporo miejsca poświęciła przyjaźni i nic w tym dziwnego, przecież każdy z nas potrzebuje kogoś bliskiego, z kim będzie mógł o wszystkim porozmawiać i kto nas zrozumie. Jednak na kartach powieści przeczytamy o różnych jej obliczach. Zarówno tych dobrych, jak i złych. Autorka bardzo ładnie napisała o tym, że nie każda przyjaźń nawiązana w dzieciństwie musi trwać wiecznie. Porównując ją do dziecięcego płaszczyka, z którego z biegiem lat się wyrasta, dała dowód na to, że nie warto trwać przy czymś na siłę, przez wzgląd na stare lata. Czasem lepiej jest dać sobie spokój, po prostu odpuścić i poszukać przyjaźni gdzie indziej.

„Girl Online” to również powieść o miłości, tej pierwszej, wielkiej, zaskakującej, namiętnej, przywołującej motylki w brzuchu. Związek Penny i Noah jest niezwykle romantyczny. Jestem pewna, że nie jedna dziewczyna westchnie podczas lektury i skrycie zapragnie, aby los postawił na jej drodze takiego chłopca jak Noah. Ich historia przypomina nieco tę z baśni o Kopciuszku, który pewnego razu poznaje swojego wymarzonego Księcia.

Autorka porusza jeszcze jeden ważny temat – anonimowość w sieci i zagrożenia, jakie niesie ze sobą Internet jako taki. Prowadzimy blogi, mamy profile na portalach społecznościowych – facebooku, instagramie, twitterze itd. Dzielimy się ze światem tym, co się u nas dzieje, co czujemy, jakie mamy plany na przyszłość. Większość z nas nawet nie zastanawia się nad tym, że wszystko to, co publikujemy może być wykorzystane przeciwko nam. Dopóki nie będzie za późno…

„(…) blog był jedynym miejscem, w którym czułam się bezpiecznie – myślałam, że mogę tu napisać o moich najskrytszych uczuciach i nikt mnie nie będzie oceniał. Ale przez ostatnich kilka dni przekonałam się, jak płytki bywa internetowy świat. W tym świecie ludziom wydaje się, że ukryci za swoimi ekranami i nickami mogą wygadywać okropne rzeczy o kimś, kogo nawet nie znają.”

Niektórych czytelników zrazić może to, że książka jest niesamowicie przesłodzona. Co rusz coś jest urocze, kochane, prześliczne, słodkie, cudowne, bajkowe… Nawet początki rozdziałów mają w sobie cukierkowy akcent w postaci zamieszczonych na wstępie gwiazdeczek. Mi osobiście to nie przeszkadzało. Ta cukierkowatość sprawia jedynie, że cała historia jeszcze bardziej przypomina baśń, prawdziwą bajkę dla nastolatek.

Jak na debiutanckie dzieło „Girl Online” wypada całkiem nieźle. Napisana lekko, z poczuciem humoru, traktująca o mniej lub bardziej poważnych problemach wieku nastoletniego powinna spodobać się przede wszystkim osobom w wieku od 13 do 15 lat. Nie znaczy to jednak, że i starsi czytelnicy nie mogą po nią sięgnąć. Owszem, niech to zrobią, nikt im przecież tego nie zabroni. Powinni jednak mieć na uwadze, że „Girl Online” to książka skierowana do młodszych odbiorców. Dla tych starszych, o bardziej wyrobionych gustach czytelniczych okazać się może jedynie zwykłym czytadłem, które co prawda zapewni im rozrywkę na kilka godzin, ale o którym równie szybko zapomną.

Moja ocena: 4/6

Tytuł oryginalny: Girl Online
Tłumaczenie: Olga Siara
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: premiera 8.04.2015
Oprawa: twarda
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-63944-76-6


8 komentarzy

  • Layla A. Marzec 24, 2015 at 16:04

    Przed minutką czytałam recenzje tej samej książki. Opinie prawie takie same. Ale jak już napisałam w komentarzu pod tamtą recenzją. Książka raczej nie dla mnie, przeczytałabym gdybym musiała.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie !

    Reply
  • barwinka Marzec 24, 2015 at 16:33

    Sama raczej nie sięgnę, ale może podrzucę ten tytuł siostrze. Jest w takim wieku, że tego typu tekst powinien się jej spodobać 🙂

    Reply
  • Anastazja Marzec 24, 2015 at 19:05

    Nie jest to pierwsza recenzja tej książki, którą widzę…Choć jeszcze wpisuję się w przedział wiekowy tej książki, a może na granicy jestem, to jednak czuję, że może nie wywrzeć na mnie takiego wrażenia, jakbym chciała.
    Pozdrawiam!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Marzec 24, 2015 at 19:45

      To fakt, książka nie dla każdego. Trzeba lubić tego typu literaturę 🙂

      Reply
  • Paulina Kwiatkowska Marzec 24, 2015 at 19:49

    A mi się podobała nieco bardziej niż Tobie. Mam nadzieję, że powstaną dalsze losy Penny.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Marzec 24, 2015 at 19:51

      Kontynuacja? Hmm.. W sumie kończy się tak, że nie wiele można dopowiedzieć. Dla mnie dobrze jest jak jest – w jednym tomie.

      Reply

Leave a Comment