Recenzja: „Piter. Bitwa bliźniaków” – Szymun Wroczek

Recenzja: „Piter. Bitwa bliźniaków” – Szymun Wroczek

„- Kim jestem, pytasz? (…) – Jestem, kurwa twoja mać, pierdolonym aniołem! Automatyczną sekretarką Boga! (…)
– W sensie? (…)
– Póki Boga nie ma, robię za niego.”

W końcu jest! Nareszcie, po ponad dwóch latach od wydania powieści „Piter. Wojna”, doczekaliśmy się kolejnej części z serii „Podziemny blues” autorstwa Szymuna Wroczka. Przyznam, że sięgając po „Piter. Bitwa bliźniaków” liczyłam na to, że wreszcie poznam odpowiedzi na pytania, które zrodziły się w mej głowie po lekturze poprzedniego tomu oraz że dowiem się w końcu, jak też dalej potoczyły się losy głównego bohatera pierwszej części serii, czyli Iwana Mierkułowa (Batooonik!!).

Tymczasem „Piter. Bitwa bliźniaków” okazał się być zgoła inny, niż się tego spodziewałam… Nim bowiem staje się on kontynuacją rozpoczętej wcześniej opowieści przez większą część książki traktuje o przeszłości Ubera, a dokładniej o wydarzeniach sprzed dziesięciu lat związanych z jego obecnością na stacji Obwodny Kanał. To właśnie wówczas w jego życiu pojawiła się zaledwie sześcioletnia dziewczynka o imieniu Mika, która zdołała przekonać go do tego, aby podjął się misji odnalezienia jej zaginionej matki. Zadanie to szybko przerodzi się jednak w coś o wiele większego i bardziej niebezpiecznego, niż mógł przewidzieć nasz główny bohater. Zmuszony będzie on bowiem stawić czoła nie tylko smokowi terroryzującemu mieszkańców stacji, lecz również temu kryjącemu się w jego własnym wnętrzu…

Powieść od strony… technicznej

Książka ma ciekawą konstrukcję. Przeszłość Ubera nie jest bowiem jedyną osią czasową, na której rozgrywają się opowiedziane na jej kartach wydarzenia. Mamy tu jeszcze teraźniejszość, czyli to, co zgodnie z chronologią jest następstwem zdarzeń, na których zakończył się poprzedni tom serii „Piter. Wojna”, ale też… lekki wgląd w przyszłość, który po raz kolejny pozostawia czytelnika z szeregiem pytań i chęcią natychmiastowego sięgnięcia po kontynuację. „Piter. Bitwa bliźniaków”, pomijając wątek z przeszłości Ubera, z jednej strony jest tak naprawdę preludium do wydarzeń, które dopiero nadejdą, by wypełnić lukę pomiędzy w/w wspomnianymi osiami czasowymi, z drugiej zaś zaczątkiem kolejnej historii, w której powrócą duchy z przeszłości. Być może komuś, kto teraz to czyta, całość wydawać się może zagmatwana, jednak dla czytelnika, który miał wcześniej styczność z poprzednimi tomami serii „Podziemny blues” połapanie się w tym wszystkim nie będzie sprawiało większej trudności.

Uber jaki jest… każdy widzi

„- Czyli młody i ostry. (…)
– Zapomniałeś dodać: przystojny i utalentowany. Ulubieniec kobiet. Jestem w waszym mieście przejazdem, więc nie trzeba owacji.

Überfuhrer. Łysy. Naznaczony bliznami. Nazywający siebie czerwonym skinheadem, choć niektórzy uparcie twierdzą i starają się mu wmówić, iż jest faszystą. Bohater skomplikowany, wielowymiarowy, niejednoznaczny. Za nic nie dający się w żaden sposób zaszufladkować. W jednej chwili potrafiący być prawdziwą maszyną do zabijania, bez skrupułów i mrugnięcia okiem zdolną złamać ci kark bądź wypruć flaki, a za chwilę człowiekiem z romantyczną duszą, potrafiącym dostrzec piękno w drobnych rzeczach, a przy tym szeroko obytym w świecie popkultury i niejednokrotnie cytującym światowych klasyków, dla którego sztuka oraz kultura właśnie powinny stanowić istotne wartości w życiu każdego człowieka. Szyderczy, niesamowicie bezczelny, ukrywający pod pozornie głupkowatym poczuciem humoru trafne i inteligentne uwagi na temat otaczających go ludzi i rzeczywistości. Przez to wszystko wyjątkowy i niepowtarzalny.

Ludzkość przed… i po Katastrofie

„Wiele razy miałem do czynienia z potworami, jeden paskudniejszy od drugiego, i za każdym razem za mistyką ukrywała się ludzka podłość, tchórzliwość, żądza i okrucieństwo. Najgorszym potworem na ziemi jest człowiek. I pod ziemią. I w niebie. I w oceanie. I, do kurwy nędzy, jeśli są nad nami jakieś niebiosa, a pod ziemią piekło, to tam też najstraszliwszą bestią okażą się znani nam dwunożni… „

Obraz ludzkości, który wyłania się z książek z cyklu Uniwersum Metro 2035, do którego należy seria „Podziemny blues” Szymuna Wroczka, nie napawa optymizmem. To, co doprowadziło do zagłady znanego ludziom świata, a więc: żądza władzy, chciwość, podłość czy okrucieństwo, nadal obecne są w rzeczywistości post apokaliptycznej. Ludzie zamiast się łączyć i działać wspólnie na rzecz odbudowania tego, co sami zniszczyli, są podzieleni i walczą pomiędzy sobą, nieustannie. W powieści Szymuna Wroczka toczy się wojna z Weganami, którzy – jak pamiętacie – pragną przejąć we władanie całe metro, podporządkowując sobie wszystkich jego mieszkańców. Dodatkowo dochodzi jeszcze tytułowa bitwa bliźniaków, która jest niczym innym jak walką z samym sobą, z własnymi słabościami i zalegającymi na dnie duszy oraz w zakamarkach umysłu demonami. Praktycznie w każdej z książek należących do Uniwersum Metro 2033 czy Uniwersum Metro 2035 toczy się mniejsza bądź większa bitwa czy wojna. Wydaje się, że ludzkość walkę ma we krwi; że walczyć musi, z kimkolwiek bądź czymkolwiek. I mimo srogich nauczek, absolutnie niczego się nie uczy…

Dla kogo „Piter. Bitwa bliźniaków”?

Obowiązkowo dla tych czytelników, którzy mają za sobą lekturę poprzednich dwóch tomów serii. Must have dla kolekcjonerów dzieł osadzonych w rzeczywistości wykreowanej przez Dmitry’ego Glukhovsky’ego. Dla wszystkich miłośników powieści fantastycznych, z naciskiem na post apokalipsę. I wreszcie dla każdego miłośnika historii, w których występują nietuzinkowi, niepowtarzalni, porywający i zapadający na dłużej w pamięci bohaterowie.

Tytuł oryginalny: Метро 2035: Питер. Битва близнецов
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2020
Cykl: Uniwersum Metro 2035
Seria: Podziemny blues, tom 3
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-66575-05-9

Dotąd w serii Podziemny blues

„Piter”„Piter. Wojna” ♦ „Piter. Bitwa bliźniaków”

1Shares
Powrót do góry