Recenzja: „Nie taki smok straszny” – Agnieszka Urbańska

Czy wszystkie smoki są złe? Okazuje się, jednak że nie. Niektóre z nich mogą się stać najlepszymi przyjaciółmi małego dziecka.

Tak było w przypadku smoczka Cudoka i przedszkolaka Grzesia. Smok zjawił się u chłopca przez przypadek. Siedział sobie w bezpiecznym i cieplutkim jajku, które jego mama, smoczyca Błyskawica, postanowiła pewnej nocy zabrać na polanę w pobliżu jeziora, by tam się wykluł. A że była ona dość roztrzepana… zgubiła jajo przelatując nad miastem. Wylądowało ono na balkonie Grzesia, w kartonowym pudełku po telewizorze, a podczas upadku lekko popękało. Wkrótce wykluł się z niego Cudok, którego rankiem, popiskującego znalazł Grześ. I tu zaczyna się wielka przygoda chłopca i smoka! Razem będą brali kąpiel z bąbelkami, odwiedzą przedszkole, wystraszą pewną panią w parku i spotkają najprawdziwszego strażaka! Jeśli chcecie dowiedzieć się, co jeszcze spotka parę małych przyjaciół oraz czy smoka Cudoka odnajdzie jego mama, koniecznie sięgnijcie po książeczkę Agnieszki Urbańskiej „Nie taki smok straszny”.

W biblioteczce mojej córki znajduje się inna książeczka pani Agnieszki – „Opowieści z Kapciuchowa”, która swego czasu bardzo spodobała się mojemu dziecku i do której co jakiś czas powracamy, by zaczytać się w przygodach sympatycznych papuciów różnej maści – pantofelków, kapciuszków, chodaczków, drewniaków, kaloszy i innych. Teraz dołącza do niej książeczka o smoku wchodząca w skład nowej serii wydawniczej Hokus-pokus… Bajka!, do której należą jeszcze dwie inne nowości wydawnictwa Skrzat, również autorstwa Urbańskiej, „Czarownica w wielkim mieście” oraz „Księżniczka z innej bajki”.

Książka „Nie taki smok straszny” nie tylko pozwala przeżyć małym czytelnikom niesamowitą przygodę wraz z Grzesiem i Cudokiem, ale też zwraca uwagę na kilka istotnych rzeczy z życia codziennego:

  • pracoholizm rodziców
  • odpowiedzialność za zwierzę, które przygarnęło się pod swój dach
  • samotność osób starszych
  • potrzeba bliskości
  • tęsknota za najbliższymi
  • siła więzów przyjaźni

Warto zwrócić uwagę na samo wydanie książeczki. Opatrzona została ilustracjami Kariny Jaźwińskiej, które nie tylko są bardzo kolorowe i sympatyczne, ale też doskonale oddają to, o czym w danym momencie czytamy. Duża czcionka użyta w książce stanowi zarówno spore ułatwienie, jak też zachętę dla małego człowieka do tego, by próbował samodzielnie przeczytać opowiedzianą w niej historię.

Zdecydowanie polecam!

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2015
Seria: Hokus-pokus… Bajka!
Oprawa: miękka
Ilustracje: Larina Jaźwińska
Liczba stron: 64
ISBN: 978-83-7915-191-2
Grupa wiekowa: 5-8 lat

10 komentarzy

  • Pani Lecter Czerwiec 9, 2015 at 21:00

    Żałuję, że nie jestem już dzieckiem…

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 9, 2015 at 21:01

      Dzieckiem jest się dopóty, dopóki pielęgnuje się w sobie to wewnętrzne dziecko 🙂 Moje żyje i ma się dobrze ^_^

      Reply
  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie Czerwiec 9, 2015 at 23:33

    Już w zapowiedziach wydawnictwa zainteresowała nas ta seria. Najbardziej właśnie ta książeczka o smoku. Poczekamy jeszcze jednak na pozostałe dwa wpisy i którąś zakupimy.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 11, 2015 at 12:59

      Czekajcie 🙂 Za jakiś czas z pewnością i o pozostałych dwóch będzie na blogu 🙂

      Reply
  • Leger Czerwiec 10, 2015 at 10:47

    Ja podziękuję – wyrosłem już z takiej tematyki, jednak w rodzinie mam kilka maluchów. Szepnę co nie co o tej książce ich rodzicom 🙂

    Reply
  • Agnieszka Watkowska-Dorsz Czerwiec 10, 2015 at 22:27

    Oj tak. My lubimy bajki z przesłaniem i ze smokami dodatkowo.

    Reply
  • Zwykła Matka Czerwiec 11, 2015 at 10:57

    Mnie z kolei urzekła książeczka o ksieżniczce Lilce :)) Też od Skrzata 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 11, 2015 at 12:58

      Książeczkę o Lilce oraz tę o czarownicy też mamy 🙂 Czytamy sobie powolutku wieczorami 🙂

      Reply

Leave a Comment