Recenzja: „GONE Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój” – Michael Grant

„GONE Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój” to początek sześciotomowego cyklu dystopicznego autorstwa Michaela Granta skierowanego głównie do młodzieży.

Historia rozpoczyna się od niespodziewanego zniknięcia z miasteczka Perdido Beach oraz najbliższych okolic wszystkich mieszkańców powyżej piętnastego roku życia. W jednej chwili byli, a w drugiej dosłownie wyparowali zostawiając wszystko to, czym w danej chwili się zajmowali – co w przypadku np prowadzonych samochodów miało nieprzyjemne konsekwencje, gdyż doszło do wielu wypadków. Z dnia na dzień niemowlęta, małe dzieci oraz nastolatkowie zostają zupełnie sami, bez opieki dorosłych i żadnego nadzoru z ich strony, zdani tylko na siebie. Nie działają telefony, ani internet, przez co niemożliwe staje się wezwanie jakiejkolwiek pomocy. Wkrótce okazuje się, że może ona w ogóle nie nadejść, gdyż miasteczko w promieniu kilkunastu kilometrów otacza dziwna bariera, której nie sposób przekroczyć, przynajmniej z tej strony. Pytanie brzmi, czy poza nią jeszcze cokolwiek istnieje?

Niepokój. To właśnie on nagle wszystkich obejmuje. Zakrada się do umysłu każdego dziecka i nastolatka. Nikt nie wie, co się dzieje. Nikt nie zna przyczyny obecnego stanu. Nikt nie ma pojęcia, jak sobie poradzić w takiej sytuacji. Rodzą się przeróżne teorie, będące próbą wyjaśnienia tego, co się stało. Czy to sprawka rządu? Atak terrorystyczny? Kosmici? A może kara zesłana przez Boga za popełnione grzechy? Do tego dochodzi palące pytanie: co się dokładnie dzieje, kiedy kończy się piętnaście lat? Czy zniknięcie jest równoznaczne śmierci?

Świat bez dorosłych daje szansę zaistnienia wszelkim łobuzom i osiłkom, którzy za nic mają respektowanie jakichkolwiek praw i którzy pragną władzy oraz posłuszeństwa, wręcz służalczego poddaństwa, ze strony słabszych jednostek. Sytuacja komplikuje się, kiedy na jaw wychodzi, że co niektórzy przejawiają niesamowite zdolności – rażenie palącym światłem bądź ogniem, teleportację, niespotykaną siłę czy umiejętności kamuflażu. Ale nie tylko w ludziach zachodzą zmiany. Świat zwierząt i ptaków również im ulega. Ewoluują w zaskakujący sposób. Stara kopalnia zaś skrywa niewyobrażalne zło, które pragnie jednego – zabijać. Rozpoczyna się walka, nie tylko o przetrwanie, ale też o to, kto przejmie władzę w tym nowym, dziwnym i przede wszystkim przerażającym świecie.

Cykl „GONE” zyskał wielu sympatyków wśród czytelników na całym świecie i sprawił, że Michael Grant stał się bardzo popularnym, amerykańskim pisarzem nurtu young adult. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu pierwszej jego części wcale mnie to nie dziwi. Początek historii mieszkańców niewielkiego miasteczka, jakim jest Perdido Beach, jest naprawdę ciekawy, zakończenie zaś daje wrażenie, że i kolejny tom będzie równie dobry. Mamy tu do czynienia z kilkoma wątkami oraz ich bohaterami, które w pewnym momencie się łączą tworząc jedną, spójną i logiczną całość. Otrzymujemy prawdziwą plejadę bohaterów, którzy są wielobarwni i wielowymiarowi. Postaci występujących w powieści jest naprawdę wiele, jednakże autor tak prowadzi swą fabułę oraz zarysowuje ich sylwetki, że nie sposób jest pogubić się w tym, kto jest kim, po której stoi stronie i jakie kierują nim motywy. Akcja jest dość spieszna i nie pozostawia miejsca na nudę. Co rusz na jaw wychodzą kolejne tajemnice, ale też pojawiają się nowe zagadki, które sprawiają, że książkę tę trudno odłożyć na bok.

Jedynym minusem, jaki dostrzegłam podczas lektury, jest nagromadzenie błędów wynikających z niedokładnej korekty i redakcji tekstu. Początkowo starałam się nie zwracać na to uwagi, jednakże im dalej, tym trudniej było mi przejść obok nich obojętnie. Jest to ewidentna wina wydawcy, który oddał w ręce czytelników książkę naszpikowaną karygodnymi wpadkami niczym poduszeczka do szpilek.

Podsumowując. Pierwszy tom cyklu „GONE” to początek dobrze zapowiadającej się historii przedstawiającej wizję świata bez dorosłych, w której dzieci oraz nastolatkowie nagle zmuszeni zostają radzić sobie sami z wieloma problemami, zarówno czysto prozaicznymi, z życia codziennego, jak i iście fantastycznymi. Jest to też opowieść o dojrzewaniu, utracie bliskich, przyjaźni, pierwszych miłościach oraz walce o władzę. Mnie się podobał, dlatego też chętnie sięgnę po kontynuację.

Moja ocena: 4/6

Tytuł oryginalny: GONE
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2009
Seria: GONE, tom 1
Oprawa: miękka
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-60010-96-9

„Gone zniknęli faza pierwsza niepokój” do kupienia w księgarni

13 Replies to “Recenzja: „GONE Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój” – Michael Grant”

  1. Też nienawidzę taki literówek itd. Jeśli książka jest moja, to ołówkiem robię poprawki >.<
    Zastanawiam się czy ten temat nie znudzi się po 6 tomach. 🙂

    1. Gdybyś zajrzała do mojej biblioteczki, to zauważyłabyś wystające z książek kolorowe karteczki. Mam manię zaznaczania nie tylko cytatów, czy potrzebnych rzeczy np do napisania recenzji, ale też właśnie błędów. Ołówek też oczywiście idzie w ruch – piszę po bokach poprawne wersje 😛

  2. Mnie również książka bardzo się podobała i chcę w końcu sięgnąć po kontynuację.Nawet od jakiegoś tygodnia mam jej ebooka ,więc niebawem przeczytam drugi tom 😉

  3. Rzeczywiście błędów redakcyjnych sporo, co niestety, ale często zdarza się w Jaguarze, wydającym jednak naprawdę świetne książki. W kolejnych częściach jednak korekta działała już chyba sprawniej, bo zdecydowanie mniej w nich usterek.
    Co do samej serii to zgadzam się, że jest warta uwagi. Ciekawa, oryginalna, porządnie napisana, poruszająca sporo kwestii psychologicznych, z ciekawie zbudowanymi postaciami. Moim zdaniem jednak autor trochę przesadził z wątkami nadnaturalnymi, sytuacja w świecie bez dorosłych i bez tego byłaby trudna, a w kolejnych tomach wszystko wydaje się przekombinowane. Jednak finał robi takie wrażenie, że „GONE” jako całość wypada rewelacyjnie. : )

    1. Muszę wierzyć na słowo odnośnie książek Jaguara, bo sama nie mam ich zbyt dużo i wielu nie czytałam. Ale to dla mnie niedopuszczalne, to, co piszesz, że zdarza się często :/ To co oni tam za korektorów/redaktorów do licha mają?…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *