Recenzja: „Flip” – Martyn Bedford

Wyobraź sobie, że pewnego dnia budzisz się w obcym domu; w rodzinie, której nie znasz; w mieście oddalonym o setki kilometrów od twojego dotychczasowego miejsca zamieszkania, a kiedy spoglądasz w lustro, widzisz w nim kogoś, kim z pewnością nie jesteś. Co robisz?

Coś takiego przydarza się czternastoletniemu Alexowi Gray’owi. Ostatnie, co pamięta ze swojego poprzedniego życia, to wieczorny powrót do domu od swojego najlepszego przyjaciela. Obudził się jednak w cudzym łóżku, w ciele Philipa Garamonda i choć wygląda zupełnie tak jak on, wie, że nim nie jest. Na pewno nie ma starszej siostry, fanki gotyckiego rocka. Nigdy też nie posiadał psa (zwłaszcza o tak dziwacznym imieniu jak Beagle) ze względu na astmę. Ale jednego jest pewien na 100 % – chce odzyskać swoje życie, powrócić do własnego ciała, przyjaciół i rodziny. Tylko czy jest to możliwe? I co właściwie mu się przydarzyło?

Każdy z nas przynajmniej raz w swoim życiu miał ochotę wcielić się w kogoś innego. Zostawić za sobą dotychczasowe życie, spalić wszystkie mosty i zacząć wszystko od nowa. Stać się kimś zupełnie innym – może inteligentniejszym, przystojniejszym, wysportowanym, bardziej popularnym, z większym poczuciem humoru, odnoszącym prawdziwe sukcesy czy też bogatszym. Martyn Bedford, autor „Flipa”, przeżył coś takiego we wczesnej młodości. Kiedy był nastolatkiem, nie lubił siebie i często zastanawiał się, jak wyglądałoby jego życie, gdyby był kimś innym. Realne życie niestety nie pozwala nam zrealizować tego typu marzeń, dlatego też będąc już dorosłym mężczyzną postanowił to sprawdzić – tworząc głównego bohatera swej powieści, Alexa.

Philip jest zupełnym przeciwieństwem Alexa. To przystojny chłopiec cieszący się dużym powodzeniem wśród pięknych dziewcząt, które same lgną do niego niczym pszczoły do miodu. Co prawda nie radzi sobie zbyt dobrze z nauką, za to odnosi sukcesy w sporcie i jest powszechnie lubiany w szkole. Nie to, co Alex – zmagający się z astmą kujon, od lat doskonalący grę na klarnecie, który o pocałunku z dziewczyną mógł dotąd jedynie pomarzyć. Jako Philip ma okazję przekonać się, czy faktycznie jego dotychczasowe życie było takie nudne i nijakie jak dotąd myślał. Jednak to, co po drodze odkrywa, mocno go zaskakuje. Porównując własne życie z tym, które obecnie zostało mu dane, zaczyna dostrzegać rzeczy, które dotąd mu umykały, na które nigdy nie zwracał uwagi, a my jesteśmy świadkami jego wewnętrznej przemiany.

„Nagle uświadomił sobie (…), że od tego ranka, kiedy obudził się jako Flip, stał się bardziej świadomy siebie i bardziej wyczulony na świat dookoła. Każdy zapach, smak, dotyk, dźwięk, widok, każde wrażenie i uczucie, każda minuta każdego dnia były wyraźniejsze i bardziej intensywne. Wiodąc życie jako Alex, nie dostrzegał detali swojej egzystencji, pozostawał nieczuły na wszelkie niuanse. Żyjąc w ciele Flipa, każdą chwilę odczuwał całym sobą.”

Jednakże bycie Flipem nie jest dla Alexa wcale takie łatwe. Wielokrotnie czuje się zdezorientowany, zagubiony i samotny. Sfrustrowany, zły, ale też bezsilny. Z obawy, że zostanie uznany za wariata, boi się komukolwiek zwierzyć z tego, kim naprawdę jest. Jako Philip zmuszony jest ciągle kłamać i zwodzić wszystkich dookoła, a kłamstwa te ciągną się w nieskończoność, bowiem jedno pociąga za sobą kolejne. Ma wrażenie, jakby trwał w koszmarze, tyle że rzeczywistość jest o wiele gorsza. Koszmar, prędzej czy później, po prostu się kończy. Natomiast to, co go spotkało, zdaje się nie mieć końca.

„Bycie Flipem przypominało granie w filmie o agencie specjalnym działającym pod przykrywką. Ciągle musiał używać jakichś wybiegów, żeby ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Ekscytujące, jeśli patrzy się na to z takiej perspektywy. Tyle, że on nie potrafił. Nie mógł postrzegać tego jako filmu przygodowego. To nie była fikcja. To było życie. I czuł się w nim zagubiony.”

W swej powieści Martyn Bedford poruszył jeden z podstawowych problemów egzystencjalnych. Czym jest ludzka dusza? Czy jest ona tym samym, co nasza świadomość? Czy może wręcz przeciwnie? Czy możliwa jest wędrówka dusz pomiędzy ciałami? A jeśli tak, to co musi się stać, by do tego doszło? Takie i inne pytania zadaje sobie Alex od chwili, w której budzi się w ciele Flipa. Tylko czy znajdzie na nie odpowiedzi? Czy w ogóle takowe istnieją? Jego historia jest próbą ich odnalezienia. Przyznać jednak muszę, że w tym wypadku wizja autora jest dość przerażająca.

Autor ma lekkie pióro i pisze poprawnie. Jego „Flip” jest powieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości i docenianiu tego, co się otrzymało od losu. Niby zwykła młodzieżówka, a jednak zmusza do refleksji, zastanowienia się nad własnym życiem. I choć raczej nie zapadnie na długo w pamięci czytelnika, to jednak warto poświęcić jej swój czas. Sama nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę. Jest dobra i opowiada ciekawą historię, a to przecież najważniejsze.

Moja ocena: 4/6

Flip [Martyn Bedford]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Flip
Tłumaczenie: Tatiana i Piotr Grzegorzewscy
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-280-1429-9

Wyzwanie: „Czytam Fantastykę III”

5 Replies to “Recenzja: „Flip” – Martyn Bedford”

  1. Jak wiesz od młodzieżówek nie stronię. Narobiłaś mi na tę ochoty.
    Życzę Ci powodzenia w indywidualnym wyzwaniu Ejotka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *