Recenzja: „Basia i piłka nożna” – Zofia Stanecka

Kolejny raz w nasze ręce trafiła książeczka z serii „Basia i…”. I po raz kolejny jestem zachwycona. Bo jakżebym miała nie być, skoro czytana przeze mnie historia o przygodach małej dziewczynki imieniem Basia tak bardzo podoba się mojej córce? Kiedy znów widzę na jej buzi uśmiech podczas czytania książeczki? A na koniec słyszę pytanie: przeczytasz mi jeszcze raz? No nie da się nie zachwycać. Trzeba się tylko cieszyć, że tego typu książki pojawiają się na naszym rynku, a ich autorce życzyć wielu pomysłów na kolejne części.

Tym razem historia opowiedziana w książce dotyczy zamiłowania rodziny Basi do futbolu. Basia, jej starszy brat Janek oraz ich tata co środę oglądają mecze piłki nożnej. Czasami dosiada się też do nich mama. Z kolei w czwartki Janek ma kółko sportowe, z czego jest bardzo dumny. Chłopiec zbiera też karty piłkarskie i ma już bogatą ich kolekcję. Są dla niego bardzo ważne i cenne, dlatego też nie pozwala siostrze ich dotykać z obawy, że mogłaby je zniszczyć, albo zabrudzić. Jednak pewnego dnia Basia z ciekawości zaczyna przeglądać kolekcję kart brata. Chcąc przyjrzeć się dokładniej jednej z nich, wyjmuje ją z albumu, a potem słysząc nagle w pobliżu odgłos kroków Janka, zatrzaskuje szybko album, a wyjętą kartę odruchowo wsuwa do kieszeni. I zapomina o niej… Tymczasem Janek zauważa brak karty i podnosi alarm!

Kolejna książeczka z Basią w roli głównej za nami. Już piąta. Z każdą następną historią utwierdzam się w przekonaniu, że warto było sięgnąć po tę serię. Ładnie, starannie wydane książeczki, w twardej oprawie zapewniającej im dłuższą żywotność, a do tego miłe dla oka, proste i niewyszukane ilustracje autorstwa Marianny Oklejak stanowią spory plus tej serii. Poza tym każda z opowiedzianych przez autorkę historii uczy nasze dzieci czegoś bardzo ważnego, czegoś, co przyda im się w przyszłości. Tym razem dziecko zrozumie m.in to, że nie wolno brać bez pytania czegoś, co do nas nie należy, gdyż może to doprowadzić do spięć i niepotrzebnych kłótni.

„Przygody Basi pomagają dziecku zrozumieć świat, pokazują, jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Swym humorem rozśmieszają dzieci i dorosłych.”

Zgadzam się z każdym powyższym słowem, dlatego też gorąco polecam wam książeczki z serii „Basia i…”.

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2015
Seria: Basia i…
Oprawa: twarda
Ilustracje: Marianna Oklejak
Liczba stron: 24
ISBN: 978-83-281-0541-6
Grupa wiekowa: 4-7 lat

6 komentarzy

  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie Marzec 29, 2015 at 15:39

    Nas Basia akurat nie do końca zachwyca, jednak ma wielu zwolenników wśród dzieci i to jest najważniejsze 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Marzec 29, 2015 at 20:54

      I tu masz rację. Dziecko najważniejsze. Książka nie musi być piękna, żeby podbiła serca najmłodszych 🙂

      Reply
  • Klaudyna Marzec 29, 2015 at 22:58

    O! Oto część dla mnie, zdecydowanie. Liczę na to, że Zońka będzie lubiła oglądać z nami mecze.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Marzec 29, 2015 at 23:04

      Faktycznie, książka w sam raz dla Ciebie 😀
      A co do zamiłowania do piłki… Kto to wie 🙂 Może lubić widząc zainteresowanie sportem mamy. Ale może być też tak, że na przekór oczekiwaniom, wybierze zupełnie coś innego 😉

      Reply
      • Klaudyna Marzec 30, 2015 at 08:59

        Wiesz, ja tam żadnych oczekiwań nie mam 🙂 Ale w moim rodzinnym domu sport leciał na okrągło, w dodatku mieszkaliśmy obok stadionu żużlowego, więc miłość do sportu w moim sercu zrodziła się sama z siebie. Może w przypadku Zońki będzie podobnie. A jeśli nie, to przynajmniej odkryję w życiu coś nowego 🙂

        Reply
        • Sylwia Węgielewska Marzec 31, 2015 at 08:31

          Z pewnością wybierze to, co jej będzie najbardziej odpowiadało 🙂 Jeśli to będzie sport, to przynajmniej będziecie miały kolejny wspólny temat do rozmów 🙂

          Reply

Leave a Comment