Pu-Erh Tuo-Cha

Piłam już herbatę czarną. Zaliczyłam też zieloną. Czasami trafiała się również i biała. A tym razem miałam okazję posmakować herbaty czerwonej o dziwnej nazwie Pu-Erh Tuo-Cha.

Gatunkowo podobna jest do herbaty czarnej. Swój kolor (ciemno-czerwony, którego nie za bardzo widać na zdjęciu) zawdzięcza procesowi fermentacji. Jej początki sięgają czasów chińskiej dynastii Tang, jednakże proces jej wytwarzania do dziś owiany jest tajemnicą…

„Herbata Pu-erh zawiera najwięcej związków mineralnych i mikroelementów oraz kofeiny (teiny), manganu, wapnia, fluoru, olejków eterycznych, i białka. Choć smak tej herbaty może być nieco przykry i drażniący, to herbata ta jest niezmiernie korzystna dla organizmu człowieka.”

I tak też jest w istocie. Nie dodawałam cukru, ani żadnych innych dodatków, gdyż są one niewskazane ze względu na to, że mogłyby osłabić korzystne jej działanie. W smaku jest dziwna, taka trochę ziołowa i dość mocna. Zaparzałam ją 4 minuty pod przykryciem, czyli zgodnie z instrukcją. Mój mąż co prawda dopił swoją do końca, jednak widziałam, że mu ona nie podeszła. Przyznać muszę, że i ja nie stanę się jej amatorką. Może ewentualnie od czasu do czasu wypiję filiżankę dla poprawy kondycji organizmu. A na co też ona pomaga? Spójrzcie:

• Skutecznie walczy z nadwagą (zwana zabójcą tłuszczu)
• Obniża poziom cholesterolu
• Pomaga w koncentracji
• Poprawia krążenie obwodowe i mózgowe
• Hamuje zmiany miażdżycowe
• Poprawia pamięć
• Reguluje przemiany materii
• Wspomaga pracę wątroby i wzmacnia ją
• Zawarty w niej fluor skutecznie zapobiega próchnicy
• Łagodzi skutki spożycia alkoholu
• Pomaga zwalczyć zły nastrój, a nawet lekką depresję
• Reguluje działanie układu pokarmowego
• Ma właściwości moczopędne
• Obniża ciśnienie
• Wzmacnia organizm.

Spodobało mi się to, jak zapakowano tę herbatkę. Sprasowuje się ją w formę mini gniazd, z których każde owinięte jest bibułką. Tak przygotowaną porcję herbaty zaparzać można wielokrotnie, więc nie obawiajcie się tego, że otrzymując zaledwie 5 gniazd w opakowaniu szybko się Wam ta herbatka skończy. Jest naprawdę wydajna. Warto wiedzieć, iż prawidłowo zaparzona herbata powinna mieć na wierzchu pianę.

Za możliwość wypróbowania herbaty Pu-Erh Tuo-Cha dziękuję sklepowi

10 komentarzy

  • Anne18 11 grudnia 2014 at 17:08

    Ja jeśli herbatkę to tylko zwykłą. Znowu inny szablon ? widzę, że lubisz zmiany dużo ich u Ciebie.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 12 grudnia 2014 at 10:27

      A tam znowu 🙂 Raz na kilka m-cy 🙂 Zmienna jak pory roku jestem 😉

      Reply
  • Martyna K. 11 grudnia 2014 at 17:29

    Chyba też nie piłam wcześniej czerwonej herbaty i pomimo jej właściwości chyba się na nią nie skuszę.

    Reply
  • Mormolyke 11 grudnia 2014 at 20:16

    U mnie na osiedlu jest kawiarnia,a raczej ‚Herbaciarnia’. 😀 Mają tam chyba ze sto, albo i więcej, rodzajów herbaty. Zielone, białe, czerwone, czarne, żółte, niebieskie… Istny raj dla smakoszy. 😀 Sama jeszcze wszystkich nie wypróbowałam, z racji tego, że wolę kawę. 😉 Ale za to, gdy przyjeżdżają czasem znajomi, mam świetne miejsce na herbatę i pogawędki. 🙂 🙂 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 12 grudnia 2014 at 10:25

      Oj jak ja Ci zazdroszczę! Też bym chciała, by u mnie była taka typowa herbaciarnia, w której można sobie usiąść i coś wypić. W moim miasteczku jest jedynie niedawno otwarty sklepik z herbatami i nic więcej. Brak klimatu…

      Reply
  • Buba 12 grudnia 2014 at 10:23

    Ja nigdy nie mogłam się przemóc do picia czerwonej herbaty. To chyba przez moją wakacyjną pracę, w której mieliśmy masę pysznych herbat, a wszystkie pu – erhy śmierdziały mi nie powiem czym 😀 pozdrawiam! 🙂

    Reply
  • Trinity 12 grudnia 2014 at 16:45

    Jak ja uwielbiam czerwoną herbatę, nie rozumiem, jak można jej nie lubić 😀

    Reply

Leave a Comment