„Profesor” – Charlotte Brontë (recenzja 523)

Moja przygoda z twórczością sióstr Brontë rozpoczęła się od znakomitej powieści autorstwa najstarszej z nich – Charlotte, a mianowicie dzieła „Jane Eyre. Autobiografia” (znanej również pt „Dziwne losy Jane Eyre”). Historia, którą opowiada, a którą miałam przyjemność przeczytać, sprawiła, że pokochałam zarówno ją samą, jak i jej autorkę. Odtąd śmiało i z wielką ochotą sięgałam po kolejne książki sygnowane nazwiskiem Brontë. I tak przez me ręce przewinęła się „Lokatorka Wildfell Hall”, „Villette”, „Agnes Grey”, a nie tak dawno temu „Wichrowe Wzgórza”. Do pełni szczęścia pozostało mi więc zaznajomić się z takimi utworami jak „Shirley” oraz „Profesor”. Los zadecydował, że to ten ostatni z wymienionych trafił szybciej w me ręce. Warto w tym miejscu nadmienić, iż mimo tego, że jako pierwszą z książek Charlotte Brontë wydano w 1847 roku dzieło „Jane Eyre. Autobiografia”, to właśnie „Profesor” był jej powieściowym debiutem. Do rąk czytelników trafił dopiero dziesięć lat później, dwa lata po śmierci Charlotte.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem, jest William Cromsworth. Po stracie rodziców opiekę nad nim przejęli bogaci krewni, którzy z poczucia obowiązku oraz złożonej obietnicy, zapewnili młodemu Williamowi odpowiednie wykształcenie. Jednakże nigdy nie żywili do niego cieplejszych uczuć, a i on sam nie poczuwał się do tego, by ze swej strony okazywać im coś więcej, niż należny szacunek. Kiedy ukończył naukę, miał do wyboru albo przywdziać szaty duchownego przejmując pewne probostwo, albo też podążyć śladami starszego brata stając się kupcem. Ani jedno, ani drugie nie było bliskie Williamowi, jednakże z dwojga złego wybrał fach kupiecki. Zatrudnił go jego brat będący właścicielem ogromnej fabryki, jak też okazałych włości. Mimo łączących ich więzów, byli sobie praktycznie obcy. Starszy z Cromsworthów jasno określił stanowisko młodszego zatrudniając go na marnym stanowisku, dając wynagrodzenie, które ledwo pozwalało na przeżycie i na każdym kroku okazując mu swoją wyższość i pogardę. Wytrzymawszy zaledwie kilka miesięcy nieustannego poniżania, William rezygnuje z posady, którą łaskawie otrzymał od swego brata. Za namową znajomego wyrusza do Brukseli, gdzie z polecenia pewnego człowieka trafia do placówki prowadzonej przez monsieur Peleta i zostaje profesorem języka angielskiego. Radzi sobie tak dobrze, że z jego usług pragnie skorzystać kierowniczka szkoły dla dziewcząt mieszczącej się tuż obok, mademoiselle Reuter. Czy Williamowi uda się sprostać oczekiwaniom swej nowej chlebodawczyni? Czy będzie potrafił pogodzić pracę w obu placówkach? Czy odnajdzie spokój, szczęście i wszystko to, czego od tak dawna pragnął?

William Cromsworth mimo młodego wieku doskonale wie, czego oczekuje od życia. Jest ambitny i świadom tego, że tylko dzięki ciężkiej pracy będzie w stanie osiągnąć coś w życiu. Nienawidzi finansowej zależności, a dzięki wrodzonemu talentowi do oszczędzania i przezorności potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji, choćby nie wiadomo jak źle na pierwszy rzut oka wyglądała. Jest dobrze wychowany, taktowny i spostrzegawczy. Woli pozostawać na uboczu i obserwować ludzi, badać ich charaktery, niż bywać w centrum uwagi. A robi to bardzo często, dzięki czemu mamy możliwość przyjrzenia się bliżej nie tylko rodakom głównego bohatera, ale również Francuzom i Belgom. Nie tylko poznajemy ich cechy charakteru czy zewnętrznego wyglądu, ale również obowiązujące ich konwenanse czy modę, narodowe zalety i przywary, ograniczenia umysłowe, a także podejście do religii. Największa uwaga skupiona została jednakże na przedstawicielkach płci pięknej. Główny bohater przez cały czas, podświadomie, poszukuje kandydatki na swą przyszłą żonę, kobiety, które spełniłaby wszystkie jego oczekiwania. Nie jest taki, jak większość mężczyzn. Nie zależy mu jedynie na tym, aby była ona piękna i stanowiła ozdobę jego boku w towarzystwie innych. William świadom jest tego, że uroda z czasem przemija i przerażeniem napawa go myśl, że miałby spędzić życie u boku osoby, z którą nie miałby o czym rozmawiać. Jak sam mówi „Nie pochodzę z Orientu; białe szyje, karminowe usta i policzki, pukle jasnych loków nie zadowolą mnie, jeśli brak owej Prometejskiej iskry, która trwać będzie, kiedy róże i lilie przekwitną, a lśniące włosy pokryje siwizna. W słońcu i w dostatku kwiaty są bardzo dobre; a jednak przez ile dni w życiu pada deszcz – ile jest pełnych katastrof listopadów, kiedy domowe ognisko spowiłby chłód, gdyby nie rozświetlał go jasny, wesoły blask umysłu.” W jego życiu zaistnieją dwie kobiety. Pierwsza z nich pod woalem zewnętrznego piękna i posiadanych dobrych manier, skrywać będzie charakter zgoła inny, obłudny, kłamliwy, podstępny, kokieteryjny oraz żądny pochlebstw. Będzie pragnęła za wszelką cenę usidlić młodego Williama, aby zaspokoić własne zachcianki. Druga zaś to zupełne przeciwieństwo swej kandydatki – cicha, niepozorna, niczym się nie wyróżniająca z tłumu, nie posiadająca ani odpowiedniego wykształcenia, ani też majątku. Jedynie jej pracowitość oraz sumienność świadczą na jej korzyść. Mówi się, że miłość jest ślepa… czy zatem Williamowi uda się wybrać odpowiednią dla siebie partnerkę, która kroczyć będzie z nim wspólnie przez resztę jego życia?

„Profesor” Charlotte Brontë to powieść, która zawiera wątki autobiograficzne. Pisarka tak samo jak główny bohater jej powieści nauczała języka angielskiego w Brukseli. Podobnie jak on doświadczyła w tym czasie miłości, jednakże nie miała ona szans zakończyć się szczęśliwie, gdyż swe uczucia ulokowała we właścicielu szkoły, który był już żonaty. Mimo tego, że dzieło to jest jej powieściowym debiutem, widać w nim ogromny talent autorki. I choć daleko mu do wspomnianej na samym początku powieści „Jane Eyre. Autobiografia”, to i tak uważam, że godne jest tego, aby po nie sięgnąć. Miłośników twórczości sióstr Brontë z pewnością nie muszę namawiać do tego, aby przeczytali „Profesora”, gdyż dla tych, którzy jeszcze po niego nie sięgnęli, będzie on obowiązkową lekturą w przyszłości. Wszystkim innym, szukającym interesującej historii, oddającej klimat ówczesnych czasów, gorąco polecam debiutanckie dzieło najstarszej z sióstr Brontë. Będąc miłośniczką ich prozy jestem usatysfakcjonowana tym, co znalazłam na kartach powieści. Dlatego też z czystym sumieniem – polecam.

Moja ocena: 5/6

Profesor [Charlotte Brontë] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Professor
Tłumaczenie: Katarzyna Malecha
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2012
Oprawa: twarda
Liczba stron: 318
ISBN: 978-83-779-092-2

MG

34 komentarze

  • Meme Sierpień 5, 2014 at 10:22

    Z prozą Brontë planuję zapoznać się już od dawna. Jakiś czas temu dołączył do moich zbiorów „wymęczony” egzemplarz „Wichrowych wzgórz”, za których lekturę zabiorę się po przeprowadzce, we wrześniu. Później mam zamiar „Czyhać” na kolejne publikacje tejże autorki w bibliotece 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 10:46

      „Wichrowe Wzgórza” to specyficzna lektura, przynosząca wiele refleksji. Jedni tę historię kochają, inni nienawidzą. Ciekawa jestem jak będzie z Tobą 🙂

      Reply
  • Alicja Sierpień 5, 2014 at 10:32

    I kolejna książka do przeczytania :)Mam już taką długą listę, że nie wiem kiedy się ogarnę z tymi fajnymi ksiązkami.. i ciągle nowe dochodzą 🙂

    Reply
  • Katarzyna Mastalerczyk Sierpień 5, 2014 at 10:34

    Słońce bardzo lubię Twoje recenzję. Wybrałaś piękne cytaty. Dziękuję :))

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 10:44

      A ja bardzo lubię komentarze takie jak Twój 🙂 Dziękuję 🙂

      Reply
  • Meg Sheti Sierpień 5, 2014 at 10:43

    Twórczości tej siostry Bronte jeszcze nie znam, ale chcę to zmienić 🙂

    Reply
  • Kiti Sierpień 5, 2014 at 11:14

    Z książek sióstr Bronte znam tylko Wichrowe Wzgórza, ale wciąż mam w planach też inne ich powieści.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:24

      Jeśli tylko będziesz miała sposobność i chęci, przeczytaj 🙂 Nie wiem, co takiego jest w tych książkach, ale ciągnie mnie do nich niesamowicie 🙂 Polecam wszędzie dookoła 😀

      Reply
  • Amalia Grace Sierpień 5, 2014 at 11:18

    „Dziwne losy Jane Eyre” Ch.Bronte mam przeczytane połowicznie, bo jakoś nie wiem czemu musiałam ją odłożyć na rzecz innej i już do niej od tamtego czasu nie wróciłam, ale bardzo mi się dobrze czytało i byłam ciekawa historii Jane 🙂 Muszę ją dokończyć, bo czeka na mnie na regale 😉 A „Profesora” chętnie dopiszę do listy oczekujących, bo ciekawi mnie twórczość tej autorki 🙂

    Pozdrawiam!

    PS. Wczoraj na blogu w ramach wyzwania spalałam się w ogniu krytyki, ciekawi mnie Twoje zdanie na temat najbardziej przecenianych książek 🙂 Jeśli będziesz miała chwilę to zajrzyj http://tellingthemthestory.blogspot.com/2014/08/30-day-book-challenge-2014-day-08-czyli.html . Zapraszam! 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:25

      Dokończ koniecznie historię Jane 🙂 Zwłaszcza, że książkę Ci się dobrze czytało 🙂
      Tylko nie oglądaj ekranizacji – to już nie to. Brak tego specyficznego klimatu :/

      Reply
      • Amalia Grace Sierpień 5, 2014 at 23:52

        Posłucham Cię i tak też uczynię – najpierw książka, ale film i tak obejrzę – z ciekawości 🙂

        Reply
        • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 23:54

          Jeśli już będziesz chciała obejrzeć ekranizację, to polecam tę z 2011 roku: http://www.filmweb.pl/film/Jane+Eyre-2011-546931
          uważana jest za najlepszą, najbardziej wierną powieści

          Reply
          • Amalia Grace Sierpień 6, 2014 at 00:12

            Tak, właśnie ją mam zaznaczoną na koncie na FB :))

          • Sylwia Węgielewska Sierpień 6, 2014 at 00:13

            To się cieszę 🙂 Ogólnie ładny film, ale jednak nie to samo, co książka 😛

          • Amalia Grace Sierpień 6, 2014 at 00:28

            Coś w tym jest, bowiem książka mnie skusiła i wciągnęła od pierwszych stron… Naprawdę żałuję, że ją przerwałam, ale chyba gonił mnie jakiś termin zwrotu z biblioteki i musiałam ją zostawić (jako że mam własny egzemplarz) na rzecz wypożyczonego 🙂 Teraz jak mam kolejny stos do przeczytania (który sama sobie przytachałam do domu, bo inaczej nie umiem!) to „Jane Eyre” się trochę zagubiła i została w tyle…

          • Sylwia Węgielewska Sierpień 6, 2014 at 00:32

            Mnie na całe szczęście nic wówczas nie goniło i mogłam poświęcić czas powieści. To była chyba pierwsza książka, którą otrzymałam dzięki nawiązanej współpracy z Wydawnictwem MG. Pamiętam, jak do mnie przyszła. Taka piękna, w twardej oprawie. Do dziś, jak przechodzę obok półki, na której stoją powieści sióstr, to muziam okładki, albo wyciągam i przytulam… A mój mąż patrzy na mnie jak na wariatkę 😉

          • Amalia Grace Sierpień 6, 2014 at 09:22

            Co Ci mężowie mają takiego, że patrzą na swoje bibliofilki z takim dziwnym wyrazem twarzy? O.o Mój M. ma to samo, jak tylko zbliżam się do regałów i zaczynam macać – bo to nie jest dotykanie, to jest macanie – książki, to patrzy na mnie jak na dziwoląga :)) Niemniej sam czytuje, więc poniekąd rozumie tę fascynację KAŻDĄ, dosłownie KAŻDĄ książką 🙂 A jak wczoraj, będąc na zakupach, zobaczył straganik z książkami, to już wiedział, gdzie pójdziemy najpierw 😉 To jest obsesja i choroba, której jednak leczyć nie zamierzam 🙂

          • Sylwia Węgielewska Sierpień 6, 2014 at 23:04

            Ja jestem chora nieuleczanie i się z tym pogodziłam. Mój mąż również 😀 Sam też czyta, choć nie tak dużo jak ja 🙂 Ale i tak się ze mnie śmieje 😀

  • Querida Sierpień 5, 2014 at 14:46

    „Profesor” akurat jakoś tak średnio przypadł mi do gustu, zdecydowanie bliższe są mi „Wichrowe wzgórza”, które absolutnie uwielbiam .:)

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:26

      Owszem, jest inny, dlatego też dostał ode mnie o jeden punkcik mniej w skali ocen 🙂 Ale trzeba wybaczyć to autorce – debiuty nie muszą być doskonałe 🙂

      Reply
  • AnnieK Sierpień 5, 2014 at 14:49

    Czytałam do tej pory tylko dwie książki tych sióstr, lecz na pewno sięgnę po pozostałe w tym i po ,,Profesora”.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:27

      A które tytuły masz za sobą? 🙂 I która z tych dwóch przeczytanych podobała Ci się bardziej? 🙂

      Reply
  • Anne18 Sierpień 5, 2014 at 15:30

    Wszystkie 3 siostry pisały genialnie.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:28

      Zakładając, że pisały trzy, a nie tak jak teraz wychodzi na jaw, że najprawdopodobniej wszystkie powieści są zasługą Charlotte 🙂

      Reply
  • Anastazja Sierpień 5, 2014 at 17:48

    Słyszę tyle dobrego o tych siostrach i bardzo chcę ich twórczość poznać, „Wichrowe wzgórza” czekają na półce, ale jakoś nie mogę się za nie zabrać.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:29

      Te powieści to prawdziwa klasyka. A przez to niekoniecznie trafią w gusta każdego. Inny styl, język, klimat, czasy. Wiele osób ma problemy z przebrnięciem przez tego typu lektury. Ale Tobie życzę wiele przyjemności z odkrywania ich dzieł 🙂

      Reply
  • Czarne Espresso Sierpień 5, 2014 at 17:58

    Bardzo lubię twórczość sióstr. „Profesora” też czytałam i bardzo mi się podobał.

    Reply
  • Olga Sierpień 5, 2014 at 21:53

    Siostry Bronte (i wcale nieistotne, czy pisała to jedna osoba, czy wiele) zawsze mnie zachwycają 🙂 Uwielbiam ich styl <3 I co prawda o preferuję "Wichrowe wzgórza" ponad "Jane Eyre", czy "Villette", to "Profesora" nie omieszkam nie przeczytać 😀 Jak dla mnie to obowiązkowy klasyk!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 5, 2014 at 22:31

      Właśnie ciekawi mnie, jak to z tym ich pisaniem było faktycznie. Czy to dzieła trzech, czy jednej najstarszej siostry. Będę musiała kiedyś sięgnąć po książkę Ostrowskiego 🙂 A teraz jeszcze widziałam w ofercie Wydawnictwa książkę „Życie Charlotte Bronte” Gaskell i już jestem chora ^^

      Reply
  • awiola Sierpień 6, 2014 at 10:12

    Od dłuższego czasu mam ją w planach, gdyż chciałabym poznać wszystkie książki sióstr Bronte. Je po prostu trzeba znać. Jak tylko uporam się z zaległościami, na pewno zabiorę się za tę powieść 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 6, 2014 at 23:05

      Mi już została tylko „Shirley” do przeczytania ^^ Oraz te dwie książki bardziej biograficzne – „Życie Charlotte Bronte” Gaskell oraz „Charlotte Bronte i jej siostry śpiące” Ostrowskiego.

      Reply

Leave a Comment