"Prawo panny Murphy" – Rhys Bowen [recenzja, 185]

Tytuł oryginalny: Murphy’s Law
Tłumaczenie: Joanna Orłoś – Supeł
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania: 2013
Seria: Panna Murphy prowadzi śledztwo, tom 1
Oprawa: miękka
Format: 110 x 180 mm
Ilość stron: 324
ISBN: 978-83-7392-412-3

Molly Murphy poznajemy w momencie, kiedy ucieka ze swojej rodzinnej miejscowości Ballykillin. Dopuściła się tam czegoś, co niechybnie skończyłoby się zawiśnięciem na stryczku, gdyby dłużej pozostała na miejscu. Zdesperowana młoda kobieta wsiada do pociągu do Belfastu, by ostatecznie znaleźć się w Liverpoolu. Tułając się po ulicach i obmyślając dalszy plan ucieczki, niespodziewanie na jej drodze pojawia się matka dwójki dzieci, Kathleen O’Connor. Nowa znajoma zamierzała wyruszyć do Nowego Jorku wraz z  synem i córką, gdzie oczekuje ich mąż kobiety. Jednakże w wyniku pewnych okoliczności zamiast pani O’Connor na pokład statku Majestic wsiada Molly wraz z dziećmi, które od tej pory będą musiały przekonująco udawać, że ich nowa opiekunka to ich mama. Zanim będą mogli przedostać się do Nowego Jorku, muszą wpierw odbyć odprawę na wyspie Ellis Island. Kiedy Molly myśli o tym, że za chwilę będzie wolna, niespodziewanie pojawia się problem. W nocy ktoś zamordował mężczyznę, który podczas podróży statkiem narzucał się pannie Murphy. Na miejscu pojawia się policja, na czele z kapitanem Danielem Sullivanem. Molly staje się jedną z głównych podejrzanych o zamordowanie wspomnianego pasażera. Oprócz niej podejrzenie pada również na młodego chłopaka, Michaela Larkina, z którym główna bohaterka zdążyła zaprzyjaźnić się na statku. Chłopak niezwłocznie zostaje zatrzymany, a Molly pod baczną obserwacją funkcjonariuszy prawa zostaje wypuszczona. Od tej chwili będzie starała się udowodnić swoją niewinność, jak i Michaela. Śledztwo zaprowadzi ją do wielu miejsc, czasem bardzo niebezpiecznych, w których młoda kobieta nie powinna nigdy się znaleźć, aby nie ucierpiała na tym jej reputacja. Będzie musiała przy tym pamiętać, aby pilnować własnego sekretu dotyczącego powodów, dla których znalazła się na pokładzie Majestica. Gdyby to się wydało, niechybnie odesłano by ją z powrotem do Irlandii, gdzie czekałby na nią stryczek…

„Prawo panny Murphy” to kryminał w stylu retro, który rozpoczyna serię o przygodach Molly Murphy. Autorką cyklu jest pisarka kryjąca się pod pseudonimem Rhys Bowen. Zanim zajęła się pisarstwem, pracowała dla BBC oraz Australian TV. Pierwotnie dała się poznać czytelnikom na całym świecie jako autorka serii o przygodach konstabla Evana Evansa. Jednakże dopiero cykl o przygodach Molly Murphy przyniósł jej prawdziwą sławę. Została uznana za jedną z czołowych pisarek kryminału w stylu retro. Na dowód tego za „Prawo panny Murphy” pani Bowen otrzymała w 2001 roku nagrodę Agatha Award, a kolejne części serii również zostały dostrzeżone i nagrodzone.

Historia rozgrywa się w 1901 roku. W książce znajdziemy wiele informacji na temat traktowania kobiet w społeczeństwie w tamtych czasach oraz imigrantów na obcej ziemi. Kobiety uważane były za kogoś gorszego, kogoś, komu nie wolno przeciwstawić się mężczyźnie, a nie daj Boże odezwać się w jego imieniu w towarzystwie. Groziło to wielkim nietaktem i utratą szacunku wśród społeczeństwa. Na każdym kroku kobiety musiały uważać na to, jak się zachowują, w czyim towarzystwie przebywają oraz co publicznie mówią, żeby nie ściągnąć na siebie kłopotów. Jeśli zaś chodzi o imigrantów, to ich życie wcale nie było takie kolorowe podczas podróży do kraju, który miał być ich wybawieniem od codziennych trosk. Będąc niskiego pochodzenia trafiało się pod pokład statku, do kwater trzeciej klasy. Równało się to z tym, że pasażerowie podróżowali w nieludzkich warunkach. Stłoczeni pod pokładem, wśród nieczystości, z możliwością wyjścia na świeże powietrze zaledwie na godzinę dziennie – tak, aby pasażerowie innych klas nie zauważyli ich obecności, która jak wiadomo, mogła popsuć im dobre wrażenia z podróży. Po przybyciu do kraju imigranci musieli przejść kontrole, po zakończeniu których często byli wypuszczani na ląd poniżeni i okradzeni z części bagażu przez skorumpowanych strażników. Zapewnienie sobie jako takich warunków do życia w obcym kraju wiązało się z wieloma wyrzeczeniami, kolejnymi poniżeniami i naprawdę ciężką pracą.

Główną bohaterką jest dwudziestotrzyletnia kobieta, która mimo wiejskiego pochodzenia otrzymała odpowiednie wykształcenie pobierając nauki wraz z córkami kobiety, u której służyła. Dostrzeżono jej zamiłowanie do nauki, dlatego też postanowiono umożliwić jej edukację na poziomie panien z dobrych domów. Z tego też powodu Molly oczekuje od życia znacznie więcej, niż to, co otrzymuje z racji swego pochodzenia. Marzy o dobrej posadzie, pięknym domu i stworzeniu szczęśliwej rodziny. Głęboko wierzy, że Nowy Jork jest miastem szans, miejscem, w którym spełniają się marzenia. Jednakże cechy jej charakteru stanowczo wpływają na to, jak jest postrzegana przez otoczenie. Matka wielokrotnie powtarzała jej, że przez swój niewyparzony język napyta sobie wielu kłopotów w życiu. Gdyby dowiedziała się, cóż uczyniła jej córka w rodzinnej miejscowości, z pewnością przewróciłaby się w grobie… a na koniec skwitowała słowami „a nie mówiłam!!”. Jednak Molly to charakterna osóbka, której nie sposób nie polubić. Jest bystra i przebiegła. Cięty język wielokrotnie zamyka usta tym, którzy starali się ją do czegoś namówić. Cechuje się wyjątkową jasnością umysłu i doskonale potrafi łączyć fakty. Dzięki czemu ma zadatki na świetnego detektywa. Szkoda tylko, że urodziła się kobietą…

Akcja toczy się wartko i zaczyna się już na samym początku powieści. Książka nie nuży czytelnika, nie ma zbędnych dłużyzn. Historia Molly jest ciekawa i dobrze się ją czyta. O dziwo nie napotkałam żadnych błędów, dzięki czemu lektura jest czystą przyjemnością. Wprowadzenie kiełkującego uczucia pomiędzy Molly a Danielem dodaje powieści lekkiego pieprzyku doskonale dopełniającego całości. Z uwagą śledziłam rozwijające się pomiędzy nimi relacje. Dlaczego? Postawcie siebie w sytuacji Molly. Jest uciekinierką umykającą wymiarowi sprawiedliwości. Ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem. I nagle na jej drodze staje przystojny mężczyzna, na widok którego młodej kobiecie mocniej bije serce. Jednak musi odgrywać przed nim rolę kochającej matki dwójki małych dzieci oraz wiernej i oddanej żony… Jak wybrnąć z sytuacji, która wydaje się być patowa? Jak zdobyć względy mężczyzny, który jest świecie przekonany, że jest się żoną i matką?

„Prawo panny Murphy” to doprawdy świetnie napisana powieść, która porwała mnie od pierwszej strony i nie wypuściła ze swych objęć aż do samego końca. Z przyjemnością oddawałam się lekturze, śledząc poczynania głównej bohaterki. Interesująca historia, świetnie nakreślona intryga, różnorodni bohaterowie to cechy porządnej powieści, którą z pewnością jest dzieło pani Bowen. Fani kryminałów będą w pełni usatysfakcjonowani. Dodajmy do tego, że napisany został w stylu retro, co sprawia, że wyróżnia się on na tle innych pozycji tego gatunku, których ostatnio pojawia się na naszym rynku coraz więcej. Według mnie warto poświęcić swój wolny czas na lekturę tej książki. Osobiście nie mogę doczekać się kontynuacji i liczę na to, że szybko będzie dostępny w sprzedaży. Chcę zobaczyć, jak dalej potoczą się losy Molly, którą bardzo polubiłam i której życzę jak najlepiej.

Moja ocena: 5/6
Za książkę bardzo dziękuję sklepowi
Recenzja bierze udział w konkursie organizowanym przez

0Shares