"Pozaświatowcy. Zarzewie buntu" – Brandon Mull [recenzja, 208]

Tytuł oryginalny: Beyonders: Seeds of Rebellion
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Trylogia: Pozaświatowcy, tom 2
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2013
Oprawa: miękka
Ilość stron: 592
ISBN: 978-83-7480-298-7

Jason Walker zdołał odkryć, że Słowo, mogące zniszczyć okrutnego cesarza Maldora, jest jedną wielką mistyfikacją, która miała na celu rozproszenie sił wrogów oraz ocenę ich możliwości. Niestety zanim nasz bohater zdołał komukolwiek przekazać tę jakże istotną informację, został na siłę wyrzucony z Lyrianu i trafił do swojego świata. Nie może jednak w nim pozostać. Nie, gdy Rachel została w Lyrianie, a on zna tajemnicę Maldora. W końcu udaje mu się przenieść z powrotem do Lyrianu, gdzie natychmiast wpada w nie lada kłopoty. Jest on najbardziej poszukiwanym zbiegiem w tym świecie, a cesarz nie spocznie, póki nie dostanie go w swoje ręce.
W czasie, kiedy Jason przebywał w Poza, Rachel odkryła w sobie pewną umiejętność, która może stać się kluczowa w walce z Maldorem. Przed nią długa droga, jednakże ma szansę stać się kimś naprawdę potężnym, kto może zagrozić władzy cesarza.
Kiedy Słowo zawiodło, jedyną szansą na obalenie Maldora, wydaje się być wszczęcie buntu wśród mieszkańców Lyrianu. Wpierw jednak należy zebrać bohaterów będących strażnikami pojedynczych sylab tworzących Słowo. Ale cesarz nie pozostaje bierny. Z jego rozkazu giną kolejni strażnicy. Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem.
Czy Jasonowi i jego przyjaciołom uda się ocalić pozostałych przy życiu strażników? Jak potoczą się ich losy? Czy dadzą radę przekonać mieszkańców Lyrianu, że powstanie przeciw Maldorowi jest jedyną szansą na ostatecznie obalenie jego tyrani? Czegoż ciekawego dowiedziała się o sobie Rachel, że nagle stała się tak ciekawą i cenną osobą, którą zainteresował się sam władca Lyrianu?

Pierwszy tom trylogii autorstwa Brandona Mulla bardzo mi się spodobał. Znalazłam w nim wszystko to, czego oczekiwałam od porządnej książki z gatunku fantastyki. Przyznaję, że nieco obawiałam się kontynuacji. Często bywa tak, że wypadają one o wiele słabiej, niż pierwsze części. Na całe szczęście w przypadku trylogii „Pozaświatowcy” drugi tom jest równie dobry jak pierwszy i w niczym mu nie ustępuje.

W tej części znacznie większą rolę odgrywa Galloran, znany jako Ślepy Król. O ile w poprzednim tomie poznaliśmy go jako cień człowieka, którym niegdyś był, o tyle teraz staje on na czele wyprawy mającej na celu zebranie sprzymierzeńców w walce z Maldorem. Jego autorytet, doświadczenie oraz niesamowite osiągnięcia z przeszłości stają się kluczowe w tej misji.
O wiele większa uwaga została również poświęcona rozsadnikowi, którego mieliśmy okazję poznać w „Pozaświatowcach. Świecie bez bohaterów”. Mowa oczywiście o Ferrinie. Po uprzednich wydarzeniach ponownie pojawia się on w życiu Jasona oraz reszty członków wyprawy. Jednakże tym razem jego sytuacja wygląda o wiele gorzej, niż poprzednio. Nadużył zaufania swych przyjaciół, przez co obecnie jest im znacznie trudniej ponownie uwierzyć w jego słowa i chęć przyłączenia się do nich, aby wspomóc ich w walce. Zresztą on sam jest tego zupełnie świadomy i w ogóle nie dziwi go postawa Jasona i reszty. Jak sam o sobie mówi: „Jestem aktorem. Udawałem zbyt wiele rzeczy dla zbyt wielu ludzi. Odcięty od Maldora, zdradziwszy jedyną sprawę, o którą zawsze zabiegałem, nie bardzo wiem, kim jestem” (s. 430). Jego historia w tej części trylogii to droga zmian i wewnętrznej metamorfozy.

Na kartach powieści spotkamy wiele postaci, które poznaliśmy przy okazji lektury poprzedniego tomu. Dane nam będzie poszerzyć krąg znajomych, jak chociażby o przedstawicieli nacji zwanej drinlingami. Powracamy do krain, które uprzednio odwiedziliśmy, jak np Ziemie Zatopione. Jednakże w czasie podróży zahaczymy o nowe, często niebezpieczne tereny, jak np Potępione Królestwo, gdzie zagrożenie stanowią żywe trupy, dla których towarem luksusowym jest ludzka krew. Poprzednim razem mogliśmy stanąć oko w oko ze śmiertelnie groźnymi stworami. Teraz również jest nam to dane. Bohaterowie będą musieli stoczyć walkę z monstrami zwanymi grullionami i winari. Staną również przed obliczem człowieka, który niegdyś był wielkim czarnoksiężnikiem, a dziś żyje w ciele olbrzymiego potwora. To tylko niewielka dawka tego, z czym Jason i reszta jego przyjaciół będą musieli się zmierzyć w czasie ich podróży. Wierzcie mi – będzie się działo!

Świat stworzony przez autora powieści jest niesamowity. Pan Mull oddał w ręce czytelników historię, która mnie wciągnęła od samego początku i nie wypuściła aż do końca. Autor bardzo szczegółowo opisuje wykreowany przez siebie świat, przez co mogłam dokładnie wyobrażać sobie wszystko to, co miało miejsce w powieści. Lektura drugiego tomu „Pozaświatowców” Brandona Mulla była dla mnie czystą przyjemnością. Mimo dość sporej obszerności książki, czytało mi się ją wyśmienicie. Żałuję, że dotarłam do końca powieści. Nie dlatego, że mnie ona rozczarowała. Wręcz przeciwnie. Ponownie kończy się w takim momencie, że chciałabym móc czym prędzej sięgnąć po ostatnią część tej trylogii, aby w końcu przekonać się, jak to wszystko się skończy. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po poprzednią część, to nie wahajcie się, czym prędzej nadróbcie zaległości. Obok takiej historii ciężko bowiem przejść obojętnie. Polecam wszystkim fanom fantastyki. Jestem pewna, że przypadnie Wam do gustu.

Moja ocena: 6/6
Za książkę bardzo dziękuję

0Shares