„Posłaniec” – Lois Lowry

Mając za sobą „Dawcę” oraz „Skrawki błękitu”, czyli dwie z czterech części antyutopijnego cyklu autorstwa Lois Lowry, kwestią czasu było, kiedy sięgnę po kontynuację – „Posłańca”. Przyznam, że byłam niezmiernie ciekawa tego tomu, będącego bezpośrednią kontynuacją wydarzeń, o których czytałam w „Skrawkach błękitu” (z „Dawcą”, wbrew pozorom, nie miały one wiele wspólnego), zwłaszcza, że w tej części głównym bohaterem staje się Matty – obecnie nastoletni chłopak, którego prędzej dane mi było poznać jako zadziornego urwisa, którego wszędzie było pełno i którego nie sposób było nie polubić.

Matty od kilku lat mieszka w Wiosce wraz ze ślepcem, ojcem Kiry. Do jego głównych obowiązków należy roznoszenie wiadomości, dlatego też wierzy, że kiedy przyjdzie pora nadania mu przez Przywódcę prawdziwego imienia, będzie ono brzmieć: Posłaniec.

Pewnego dnia Matty odkrywa w sobie zaskakujący dar, który z jednej strony go fascynuje, z drugiej zaś napawa przerażeniem. Dlatego też, choć łamie tym samym jedno z najważniejszych zasad panujących w Wiosce, nikomu nie zdradza swojego sekretu.

Tymczasem w Wiosce dzieje się coś dziwnego. Jej mieszkańcy, dotąd żyjący w zgodzie, pomagający sobie i szanujący się nawzajem, ulegają stopniowej zmianie. Dochodzi nawet do tego, że podejmują decyzję o zamknięciu Wioski przed obcymi. A to oznacza jedno – ojciec Kiry może już nigdy nie spotkać się z córką. Dlatego też prosi Matty’ego, by ten wyruszył do miejsca, z którego niegdyś przybył do Wioski, i przyprowadził ze sobą dziewczynę, nim będzie za późno.

Jednak nie tylko Wioska się zmieniła. Metamorfozie uległ również otaczający ją Las, który stał się bardziej gęsty, mroczny i wrogo nastawiony względem każdego, kto zdecydował się wejść w jego gęstwinę. Również w stosunku do Matty’ego, który dotąd bezproblemowo po nim wędrował. Czy uda mu się więc spełnić prośbę ślepca i bezpiecznie doprowadzić do niego Kirę? Ratunkiem okazać się może niezwykły dar, który chłopak niedawno w sobie odkrył. Jednak ma on swoją cenę…

Tym, co mnie za każdym razem zaskakuje, kiedy sięgam po książki Lowry, jest to, że na stosunkowo niewielu stronach potrafi opowiedzieć historię, która nie tylko porywa czytelnika, ale też wzbudza w nim szereg emocji podczas lektury.

Nie inaczej było tym razem. Sięgnąwszy po „Posłańca” nie odłożyłam go, nim nie dotarłam do ostatniej strony. A kiedy to nastąpiło, znów naszła mnie refleksja (podobnie jak po skończeniu „Dawcy”) dotycząca naszego życia, tego, co powinno być dla nas najważniejsze, a czemu wielu z nas, wbrew zdrowemu rozsądkowi, hołduje, oraz w jakim kierunku zmierza ludzkość i czym jest prawdziwe poświęcenie.

Warto też w tym miejscu zaznaczyć jedno – w „Posłańcu” wyraźnie już widać powiązania nie tylko ze „Skrawkami błękitu”, o czym pisałam na początku, ale też z pierwszym tomem cyklu – „Dawcą”. Nareszcie wiadomo, jak zakończyła się tamta historia – bo, jak pamiętacie, końcówka nie była jednoznaczna – dawała czytelnikowi możliwość podjęcia decyzji, wolność wyboru odnośnie finałowej sceny. Teraz w końcu dowiadujemy się, co wydarzyło się dalej.

Lois Lowry, jak już prędzej wspomniałam, nie tylko potrafi bez problemu wciągnąć czytelnika w wykreowany przez siebie świat oraz opowiedzianą historię, ale też ma niezwykle lekkie pióro. A to plus konstrukcja samej powieści, czyli podział historii na bardzo krótkie rozdziały, sprawiają, że jej dzieła czyta się niezwykle szybko, bezproblemowo i naprawdę przyjemnie.

Niezmiernie cieszę się z faktu, że na mej półce czeka już „Syn” – ostatnia część tego niezwykłego czterotomowego cyklu powieściowego, która, wg słów zamieszczonych na okładce, ma ukazać ostateczne starcie dobra ze złem. Już niedługo dowiem się, jaki będzie finał opowieści.

Wam tymczasem, jeśli macie za sobą lekturę poprzednich dwóch części, gorąco polecam „Posłańca” – nie zawiedziecie się. Jeśli natomiast dotąd nie sięgnęliście po ten cykl – koniecznie to nadróbcie!

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginalny: Messenger
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2015
Cykl: Dawca, tom 3
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-64297-45-8

Galeria Książki

6 komentarzy

  • Angelika 25 kwietnia 2016 at 16:14

    Jak ostatnio chorowałam to właśnie książki Lois Lowry katowałam. Nie mogłam się oderwać, to trzeba przyznać. „Posłaniec” zdecydowanie jest moją ulubioną częścią cyklu. Jest w sumie jednocześnie strasznie smutna, ale też naprawdę wartościowa. Świetnie, że w końcu coś wiadomo o Dawcy, że historia wreszcie się zamyka – bardzo mnie to ucieszyło, bo świat nabrał kształtu.

    Co do „Syna” to średnio mi się spodobał, nie fabularnie, ale przez błędy autorki, która zapomniała sobie odświeżyć poprzednie części i poplątała trochę faktów. To strasznie smutne i irytujące…

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 26 kwietnia 2016 at 16:05

      Tak… końcówka mnie załamała, ale z drugiej strony niesamowicie wzruszyła.
      Recenzja „Syna” powinna pojawić się jutro na blogu – także zapraszam ^_^

      Reply
  • Irena (Bujaczek) Bujak 25 kwietnia 2016 at 23:01

    Tyle dobrego się naczytałam o tej seri, że prędzej czy później (no dobra, bardziej to drugie) przeczytam. No muszę. 😉

    Reply
  • poczytajka 26 kwietnia 2016 at 12:55

    Cała seria (może oprócz „Skrawków błękitu”, które mnie wynudziły) jest świetna – mądra i przemyślana. W „Synu” wszystko, co wcześniej samo nie „zakliknęło”, zazębia się w jedną wspólną historię 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 26 kwietnia 2016 at 16:04

      Może „Skrawki błękitu” mnie nie wynudziły, ale są wyraźnie słabszą częścią. A co do „Syna” – masz rację 🙂 Jutro będzie jego recenzja na blogu, także zapraszam ^_^

      Reply

Leave a Comment