„Porwana pieśniarka” – Danielle L. Jensen

Naprawdę nie lubię momentu, w którym skończywszy czytać daną książkę nie jestem w stanie od razu sięgnąć po jej kontynuację, by dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy bohaterów, których zdążyłam obdarzyć dużą sympatią. Ta niewiedza jest straszna, zwłaszcza w chwili, w której historia urywa się w kulminacyjnym momencie i pozostawia mnie z milionem pytań kłębiących się po głowie. A tak właśnie było tutaj, po dotarciu do ostatniej strony „Porwanej pieśniarki” – powieści będącej pierwszym tomem trylogii „Klątwa” autorstwa Danielle L. Jensen. Staram się pocieszać tym, że drugi tom ukaże się na naszym rynku pod koniec lipca tego roku – choć marne to pocieszenie, skoro przyjdzie mi czekać kilka długich miesięcy nim dowiem się, co dalej wydarzyło się w życiu głównych bohaterów.

W tej części poznajemy Cecile, piękną dziewczynę obdarzoną anielskim głosem, która jeszcze do niedawna sądziła, że jej przyszłość związana będzie z występami na scenach. Niestety zaplanowano dla niej coś zupełnie innego. W dniu swych siedemnastych urodzin zostaje porwana i trafia do miejsca, które nie powinno istnieć, o którym krążyły jedynie legendy – Trollus, miasta zamieszkałego przez trolle. Przed setkami lat czarownica rzuciła na nie klątwę, która uwięziła je pod Samotną Górą. Istnieje jednak przepowiednia, zgodnie z którą połączenie księcia nocy z córką dnia ma przynieść im wolność. Tylko czy ślub z Tristanem, dziedzicem tronu, wystarczy do obalenia klątwy?

Wkrótce Cecile przekona się, że gra toczy się o wiele większą stawkę, niż początkowo jej się wydawało i że to, co dotąd wiedziała o trollach jest zaledwie kroplą w morzu prawdy, którą będzie musiała odkryć. Pozna tajemnice dotyczące przeszłości oraz dowie się, jak wielka moc drzemie w jej własnym dziedzictwie.

Cóż rzec – jestem po prostu oczarowana historią, którą dane mi było poznać dzięki lekturze „Porwanej pieśniarki”. Skończywszy książkę odłożyłam ją na bok z wielkim bólem serca. Urywa się bowiem ona w takim momencie, że, jak wspomniałam na samym początku, najchętniej z miejsca zaczęłabym lekturę kolejnej części, by czym prędzej dowiedzieć się, co też wydarzyło się dalej. Niestety nie jest to póki co możliwe. Przyjdzie mi zadręczać się pytaniami i wyobrażać sobie, co też autorka zgotuje bohaterom w następnym tomie – „Ukrytej łowczyni”.

Nigdy dotąd nie czytałam książki traktującej o trollach i nie spodziewałam się, że jednego z nich obdarzę tak wielką sympatią. Zapomnijcie bowiem o wszystkim, co wydaje się wam, że wiecie na ich temat. Danielle L. Jensen ukazała je w swojej powieści w zupełnie nowym świetle. Stworzyła rasę, która z jednej strony z pewnością przeraża, ale z drugiej pod wieloma względami fascynuje. A zwłaszcza dotyczy to Tristana, młodego księcia, który jest niezwykle złożoną postacią, mającą wiele tajemnic, które bez dwóch zdań warto odkryć. A kiedy w końcu do tego dochodzi, nie sposób go nie pokochać. Miłość do trolla powiecie? Jak najbardziej! Po prostu nie da się go nie kochać. I wcale nie dziwi, że w miarę upływu czasu głębszymi uczuciami obdarza go ta, którą sprowadzono do Trollus wbrew jej woli – Cecile.

A jeśli już przy niej jesteśmy, to i ona jest bohaterką, której losy śledzi się z wielką przyjemnością oraz zainteresowaniem. Kiedy trafia do Trollus, jest dziewczęciem marzącym o przyszłości związanej z tym, co kocha najbardziej na świecie – ze śpiewem. Nic więc dziwnego, że porwana i uwięziona w mieście, które nieustannie kryje się w mroku rozpraszanym jedynie trollowym światłem, pragnie wyrwać się na wolność i znów móc czuć promienie słońca na swej twarzy i miękkość trawy pod dotykiem ręki. Jednak w miarę upływu kolejnych dni, poznawania prawdy o świecie, do którego siłą ją wrzucono, zagłębiania się w sieć skomplikowanych politycznych intryg, zachodzi w niej zmiana, której się nie spodziewała. Dociera do niej, że z jej pomocą można odmienić całe Trollus, a zwłaszcza życie tych, o których egzystencji powiedzieć, że jest ciężka, to za mało. Zdeterminowana jest uczynić wszystko, by tak się stało. Jednak dokonywane przez nią wybory nie pozostają bez konsekwencji…

„Porwana pieśniarka” jest cudowną opowieścią, pełną magii i tajemnic, która zabiera nas do świata, w którym pragnienia serca nieustannie ścierają się z poczuciem obowiązku i logicznym rozumowaniem, gdzie na każdym kroku toczy się mniej lub bardziej zawoalowana walka o władzę i o to, co stanowi sens życia, i gdzie nie wiadomo komu można zaufać, kto jest przyjacielem, a kto za moment, patrząc nam prosto w oczy, wbije nóż w samo serce. Danielle L. Jensen stworzyła historię, którą czyta się jednym tchem i która wywołuje zamęt w myślach oraz burzę targających nami emocji. Nie mogę się doczekać chwili, w której sięgnę po kontynuację.

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Stolen Songbird
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2016
Trylogia: Klątwa, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-64297-67-0

Platon24

11 Replies to “„Porwana pieśniarka” – Danielle L. Jensen”

  1. I właśnie dlatego rzadko kiedy zaczynam przygodę z jakąś książką nim nie opublikują przynajmniej trzech tomów… No dobra, nie dlatego – po prostu wcześniej nie da się jej znaleźć w bibliotece… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *