„Portret Doriana Graya” – Oscar Wilde

„Portret Doriana Graya” autorstwa Oscara Wilde, którego pierwodruk ukazał się w 1890 roku na łamach miesięcznika „Lippincott’s Monthly Magazine”, w tym roku, w nowym przekładzie Jerzego Łozińskiego, na bazie wspomnianego pierwodruku, trafił na półki księgarń za sprawą wydawnictwa Zysk i S-ka. Książka w twardej oprawie, z obwolutą, treścią naniesioną na dobrej jakości papierze, niemęczącą oczu wielkością czcionki i marginesów sprawia, że pierwsze wrażenie z obcowania z lekturą jest nader pozytywne.

Książka opowiada o niezwykle przystojnym, charyzmatycznym, posiadającym magnetyczną osobowość, należącym do wyższych sfer młodzieńcu – Dorianie Grayu. Jego historia rozpoczyna się od portretu namalowanego przez zaprzyjaźnionego artystę, Basila Hallawarda, przed którym Dorian, będący pod wrażeniem słów, które padły z ust lorda Henry’ego Wottona goszczącego u Basila, dotyczących młodości, wypowiada życzenie, że oddałby wszystko w zamian za to, aby nie utracić swej zachwycającej, pełnej chłopięcego uroku urody.

„Jakie to smutne! Zestarzeję się, będę obrzydliwy i straszliwy, natomiast obraz na zawsze pozostanie młody. Nigdy nie będzie starszy niż ten czerwcowy dzień… Ach, gdybyż było odwrotnie! Gdybym to ja na zawsze pozostał młody, a starzeć miał się obraz! Za to… za to… oddałbym wszystko na świecie! Tak, nie ma na świecie niczego takiego, czego nie dałbym w zamian!.”

Nieoczekiwanie jego życzenie się spełnia. Pozostaje młody, zaś jego oblicze na obrazie zmienia się pod wpływem upływu lat oraz postępującej degradacji jego duszy spowodowanej grzechami, których się dopuszcza.

Przyznam szczerze, że sięgając po dzieło Wilde, angielskiego poety, prozaika i dramatopisarza, spodziewałam się zgoła czego innego. Oczekiwałam fascynującej, zapadającej w pamięci lektury o niebanalnej fabule, która wciągnie mnie bez reszty. Tymczasem na książkę liczącą sobie nie całe 250 stron potrzebowałam aż trzech dni, podczas gdy powinnam uporać się z nią w czasie jednego przysiedzenia. Monotonia i nuda… Z wytęsknieniem wyglądałam zapowiadanego na okładce momentu, w którym Dorian, znudzony prowadzonym przez siebie życiem, postanawia zniszczyć obraz. Ciekawa byłam, co się wówczas z nim stanie i czy w ogóle ów portret pozwoli się w ogóle unicestwić. Stanowczo zbyt długo przyszło mi na to czekać… , zaś to, co się wówczas stało, nie wywarło na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam.

Jednakże to nie fabuła stanowi o wartości tego dzieła. Napisane pod koniec XIX wieku, nim uznane zostało za jedno z najważniejszych dzieł literatury, spotkało się z falą ostrej krytyki i okrzyknięte zostało skandalem. A wszystko przez to, jaką tematykę porusza, a w zasadzie nie tyle ją samą, ile o sposób w jaki autor pisze,  jego punkt widzenia dotyczący poszczególnych spraw i śmiałe poglądy. Na kartach powieści znajdziemy rozważania na temat życia i śmierci, młodości i starzenia się, piękna i brzydoty, miłości i przyjaźni, tego co moralne a co nie, duszy i grzechu, religii i jej wyznawców, ówczesnego społeczeństwa i jego obyczajowości, mody i zmieniających się trendów, kobiet i ich roli w życiu mężczyzny, sztuki i jej kosmopolitycznych cech, fatalizmu słusznych decyzji, skutków wpływu jednego człowieka na drugiego oraz ulegania złu. Padają tu również pytania dotyczące tego, czy możliwa jest przemiana człowieka, czy ktoś, kto w swym życiu uczynił wiele zła mógłby na powrót stać się człowiekiem prawym. Kwestie te są uniwersalne, wiecznie żywe i fascynują kolejne pokolenia czytelników.

Na koniec zmuszona jestem powrócić do samego wydania książki, które mimo licznych zalet posiada niestety jeden, dość znaczący minus, nie rzucający się jednak w oczy dopóki, dopóty nie zaznajomi się z treścią powieści. Chodzi o wygląd głównego bohatera, a dokładniej rzecz biorąc o jego wizerunek znajdujący się na okładce powieści. Na jej kartach znajdziemy opis, iż Dorian…

„Był z pewnością cudownie przystojny, z pięknie wykrojonymi szkarłatnymi ustami, jasnoniebieskimi oczyma i krętymi złotymi włosami.”

… z okładki zaś spogląda na nas młodzieniec o kasztanowych włosach i piwnych oczach, którego ustom daleko do szkarłatu. Skąd taka rozbieżność? Dlaczego wydawca tak daleko odszedł od właściwego wizerunku Doriana?

Moja ocena: 4/6

Tytuł oryginalny: The Picture of Dorian Gray
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2015
Oprawa: twarda z obwolutą
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-7785-464-8

9 Replies to “„Portret Doriana Graya” – Oscar Wilde”

  1. Akurat tę pozycję z klasyki już dawno postanowiłam sobie odpuścić. Twoja recenzja tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że raczej nie warto marnować na nią czas.

  2. Jedna z moich ulubionych książek zdecydowanie. Z ciekawostek podobno w pierwszej wersji Gray niezbyt był zainteresowany płcią piękną. Jednakże takie skandaliczne dzieło, traktujące o homoseksualizmie nie mogło wyjść do druku, Wilde musiał nieco popracować nad jego zmianą. 🙂

  3. Wielka szkoda, że książka była dla Ciebie nudna. Ja jestem w trakcie jej czytania i zachwyca mnie dosłownie każde zdanie… Chociaż rzeczywiście dziwna sprawa z tą rozbieżnością okładki z rzeczywistym wyglądem Doriana.

    1. Tak jakoś wyszło. Nastawiłam się na nieco inną historię, sama nie wiem czemu. Rzeczywistość jednak okazała się być odmienna od moich założeń, stąd lektura mi niezbyt podeszła. Niemniej jednak doceniam wartości, które w sobie niesie.

  4. „Portret Doriana…” przyznaję, że nie czyta się lekko (zwłaszcza opisy np. bogactw nagromadzonych przez Doriana strasznie się dłużyły), ALE jest tak DOBRA. Sama konstrukcja (i przede wszystkim treść) dialogów to majstersztyk! Zresztą jeszcze nie spotkałam książki, która spełniłaby trzy podstawowe kryteria (bawi, uczy, skłania do przemyśleń) i nie spodobała mi się. Co do wydania – okropne, chyba ktoś, kto projektował nawet nie zapoznał się z treścią książki, tylko spojrzał na tytuł. Ja mam filmowe i co prawda w takiej wersji Dorian z okładki także nie jest blondynem, ale Ben Barnes rekompensuje wszystko. 😛

  5. Książka od pierwszych stron mi się spodobała! Niby klasyk, ale nie czuje się podczas lektury (aż tak mocno), że Dorian został napisany dawno temu! Niewątpliwie zakończenie jest zaskakujące! Naprawdę warto poznać, a i mieć taki skarb u siebie to zaszczyt!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *