„Podziemne miasto” – Łukasz Henel

Od zawsze bardzo chętnie sięgałam po powieści grozy. Przeczę wszelkim stereotypom mówiącym o tym, że jak kobieta to nie lubi czytać o okropieństwach. Ze mną jest na odwrót. Im większa makabra, tym lepiej. Rzut okiem na okładkę i tytuł „Podziemnego miasta” Łukasza Henela, autora książek o filozofii dla młodzieży oraz powieści „On” (Videograf, 2013) i „Szkarłatny blask” (Zysk i S-ka, 2014), wystarczył, bym nabrała ochotę na lekturę tej książki.

Zaczyna się dość niewinnie. Stary człowiek przeczuwając, że nadchodzi coś złego, postanawia spisać wspomnienia dotyczące wydarzeń, które miały miejsce w latach 60-tych XX wieku, czyli w czasach, kiedy w Polsce stacjonowały wojska rosyjskie oraz NKWD.

W Kęszycy Leśnej natrafiono na potężne podziemne fortyfikacje zbudowane przez hitlerowców – tzw Międzyrzecki Rejon Umocniony. Specjalny oddział NKWD pod dowództwem Ulianowa dostaje zadanie dokładnego zbadania tego miejsca. Jego zwierzchnicy podejrzewają bowiem, że Niemcy mogli ukryć w tym miejscu coś naprawdę cennego. Dlatego też, nie bacząc na pozostawione przez hitlerowców ostrzeżenia, Ulianow i jego ludzie siłą wdzierają się do wnętrza poniemieckiego bunkra.

Wkrótce znalezione zostają zmasakrowane zwłoki dwóch wartowników. Kto lub co ich zabiło?

„Są jednak tajemnice przeszłości tak mroczne, że mówiąc o nich lub pisząc, zawsze ściągamy na siebie wielkie niebezpieczeństwo. Są rzeczy, o których nie wolno rozmawiać z nikim. Nawet z sąsiadami, przyjaciółmi, czy z rodziną.”

Niebawem Ulianow zrozumie, że obudzili uśpioną do tej pory w podziemiach potężną siłę, o której prawią stare legendy…

Nie powiem, by lektura „Podziemnego miasta” mnie rozczarowała, jednakże okazała się być inna, niż się tego spodziewałam. W żadnym wypadku nie jest to horror – a z taką informacją można się spotkać na wielu portalach czytelniczych. Powieść grozy jak najbardziej. Wszak występuje tu Zło i to dwojakie. Z jednej strony jest to nadnaturalna siła sięgająca swymi korzeniami zamierzchłych czasów. Z drugiej zaś to bardzo dobrze nam znane dwa potężne demony zatruwające ludzkie serca oraz umysły, czyli chciwość i strach. Mieszanka tych dwóch wraz z wplecionymi faktami historycznymi tworzy całkiem udaną całość, której jednak nie czyta się z wypiekami na twarzy.

Historia bowiem za długo się rozwija. Przez pierwszych 60-70 stron dzieje się niewiele i trzeba naprawdę uzbroić się w cierpliwość, by dotrzeć do bardziej interesującej części powieści. W końcu jednak opowieść nabiera rumieńców, akcja przyspiesza, pojawia się w końcu owa paranormalna siła, która wprowadza nie lada zamieszanie i chaos totalny. Robi się nareszcie klimatycznie – zwłaszcza podczas wędrówki dwójki polskich oficerów przez podziemny bunkier, która nastrojem przypomina mi tę z „Metra 2033” Glukchovsky’ego.

Jeśli chodzi o bohaterów, to najbardziej zapadającym w pamięci jest dowódca NKWD – Ulianow. Człowiek bezwzględny, okrutny i wyrachowany. Idealny reprezentant ówczesnej władzy sprawowanej na polskich ziemiach.

„Władza, którą reprezentował, miała jednak swoistą, zupełnie inną filozofię działania – najpierw zlikwiduj, a potem dowody znajdą się same.”

Pozostałe postaci, włącznie z majorem Staszewskim (starym człowiekiem, o którym wspominam na początku), w żaden sposób się nie wyróżniają i nie wzbudzają większych emocji podczas lektury.

Ciekawostką, o której warto jeszcze na koniec wspomnieć, jest informacja, którą otrzymujemy w pewnym momencie od autora powieści, który zdradza nam, że „Podziemne miasto” powstało na podstawie notatek przesłanych mu przez samego Staszewskiego. Fajny chwyt – takie połączenie fikcji literackiej z rzeczywistością. Z drugiej zaś strony nasuwa się pytanie – a co jeśli nie? Jeśli to faktycznie prawda? Czy oznacza to, że wydarzenia, które rozegrały się w latach 60-tych w okolicy Międzyrzecza miały miejsce naprawdę…?

„Nie znajdziesz ucieczki ni w piekle, ni w niebie, gdy żywy ogień przyjdzie po ciebie. Już krzyk straszliwy słychać w oddali, to żar już komuś oczy wypalił.”

Moja ocena: 4/6

Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-7835-371-3

Videograf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *