Podsumowanie miesiąca ->> listopad 2014

Listopad się skończył, więc czas najwyższy się z niego rozliczyć 😉 Sama jestem ciekawa, jak mi poszło w ubiegłym miesiącu…

1. Dla starszych czytelników:

2. Dla młodszych czytelników:

3. Seriale:

  1. II sezon „American Horror Story”

4. Filmy:

  1. „Dotknięcie mroku” – horror

5. Podróże z filiżanką:

  1. kawa „Orzechowa”
  2. kawa „Krem Brulee”
  • Najchętniej czytana recenzja: „Ksin. Początek” Konrad Lewandowski (3.079 razy!!)
  • Najchętniej czytany wpis: „Kreatywna destrukcja, czyli daj się ponieść wyobraźni”
  • Polubień na Facebooku: 1483 (październik 1436)
  • Obserwatorów Google: 656 (październik 636)
  • Łączna liczba wyświetleń profilu Google+: 2.528,320 (październik 2.402,782)
  • Łączna liczba komentarzy na blogu: 31.028 (październik 30,272)

Listopad z jednej strony był bardzo pracowitym miesiącem, z drugiej zaś trudnym i pełnym problemów. Jak co miesiąc pokazałam Wam moje zdobycze książkowe , które zasiliły moją domową biblioteczkę. Zorganizowałam konkurs mikołajkowy, w którym do wygrania są (bo konkurs nadal trwa!) egzemplarze książki „Chciałbym mieć psa, czyli jak wychować człowieka” Marcina Pałasza, którą objęłam patronatem medialnym. Zamieściłam wpis będący dowodem na to, że jeśli Polak czegoś bardzo chce, to Potrafi to zrobić. Było też coś do pooglądania i podziwiania – Święta za pasem, więc oglądaliśmy cudowne śniegowe kule. Wbrew sobie zostałam wciągnięta w aferę, która rozrosła się do niebotycznych rozmiarów. A wszystko przez recenzję powieści Konrada Lewandowskiego pt „Ksin. Początek”. Autorowi tekst się nie spodobał i popłynął… Nie wiem, ile razy zostałam przez niego zwyzywana (od najróżniejszych), a moje nazwisko przytaczane w wielu miejscach w sieci. Nie zasłużyłam sobie na to, zwłaszcza że sama w żaden sposób autora nie obraziłam. Obiecałam sobie, że nie będę brała do serca tego wszystkiego; że nie będę się denerwować. Dużym wsparciem służyli mi znajomi, blogerzy oraz nasi autorzy -> za co jeszcze raz Wam dziękuję. Mimo wszystko jednak mnie to poruszyło. I nie powiem – odebrało chęć do czegokolwiek. A potem doszedł mi jeszcze remont mieszkania, który się ciągnie… Na całe szczęście już bliżej końca. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie koszmarne, dosłownie. Mam nadzieję, że grudzień przyniesie choć trochę odpoczynku od tego wszystkiego, wytchnienia, spokoju. Potrzebuję tego, nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo… Do tego stopnia, że zastanawiam się, czy nie odpocząć od bloga, bo systematyczne prowadzenie go wymaga sporo czasu i organizacji. A mi w ostatnim czasie brakuje sił, ehh…

21 Replies to “Podsumowanie miesiąca ->> listopad 2014”

  1. Ciężki był to dla Ciebie miesiąc. Cała ta afera była niepotrzebna, zważywszy, że wypłynęła od człowieka, który tuzą literacką nie jest. Niemniej oby grudzień i święta były dla Ciebie miesiącem odpoczynku, spokoju i przede wszystkim regeneracji :)) Nie wiem czy zaprzestanie prowadzenia bloga to dobry pomysł… Naturalnie, odpoczynek jest ważny, ale kurcze – akurat teraz, zaraz po całej aferze dałabyś się stłamsić? Wiem, że to kosztuje Cię wiele, ale nie poddawaj się bo wykonujesz świetną robotę :)) Nabierz dystansu, uspokój skołatane nerwy, spędź trochę czasu z bliskimi, a przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie – czy dasz radę żyć bez blogowania? :)) Bo wydaje mi się, że niewiele będziesz potrafiła wytrzymać, bo to po prostu Twój sposób na życie :))
    Buziaki i trzymaj się ciepło w grudniu :**

    1. Spokojnie, nie zamierzam porzucić bloga 🙂 Masz absolutną rację – nie umiałabym 🙂 Raczej chciałam odpocząć parę dni. Nabrać sił, na spokojnie. Pewnie i tak niedługo czeka mnie przymusowa odstawka, bowiem znów jestem zmuszona odesłać laptopa do serwisu – problemy z graficzną i sieciową. Zwariować można. Sprzęt mam od sierpnia, a to już będzie drugi raz, jak go odsyłam…

      1. Złośliwość rzeczy martwych 😐 Ja przyznam, że muszę się rozglądnąć za nowym sprzętem, bo mój laptop ma już dwa lata i jestem w szoku, że nie daje on już rady z moją weną i odwiedzinami na różnych blogach… Pamiętam jak miałam stacjonarny komputer 11lat i chodził jak malowany ^^ Nie wyobrażam sobie jak wyglądałby mój laptop po 11 latach pracy, hihi ^^

  2. Rozumiem Twoje zniechęcenie, przede wszystkich ze względu na sytuację po Twojej recenzji, po drugie remont musi dawać Ci się we znaki. Poza tym listopad sam w sobie jest ciężkim miesiącem. Może jednak kolejny będzie lepszy.
    Na początku spojrzałam na liczbę przeczytanych przez Ciebie książek i z lekka osłupiałam, dopiero po chwili spojrzałam na rozbicie na książki dla dorosłych i dzieci.

  3. Ojej, widzę, że sporo się działo. Nie mam pojęcia, jakim cudem przeoczyłam „aferę ksinową”, chyba tylko dlatego, że przez próbne matury i tonę sprawdzianów w tym miesiącu praktycznie nie istniałam w blogosferze. Zaraz zerknę na recenzję, z czystej ciekawości.
    W każdym razie, gratuluję wyników czytelniczych. : )

  4. Oj, afera się odbije panu autorowi czkawką w końcu 🙂 ale tym lepiej dla Ciebie – masz tylu nowych czytelników! 🙂
    I serio, jakaś książka miała ponad 900 stron? Wow 🙂

  5. Listopad miną nawet nie wiadomo kiedy. Patrząc na Twoje wyniki, dla Ciebie był bardzo owocny 🙂 Co do afer, to sama mam ich dość. Mnie także zaatakowano, ale nie mam zamiaru tym się przejmować. Sfrustrowani autorzy tak mają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *