Podróże z filiżanką #16 – Kawa rozpuszczalna Adwocat

Dziś chciałabym powiedzieć Wam co nieco na temat kawy widocznej na poniższym zdjęciu.

1

Jest to kawa rozpuszczalna o nazwie „Adwocat”, którą dzięki uprzejmości Sklepu Skworcu otrzymałam do wypróbowania – za co jeszcze raz bardzo dziękuję. Jak nazwa wskazuje jest to kawa o aromacie likieru jajecznego. Osobiście nie pijam alkoholu – trzymam się od niego możliwie najdalej. Jednakże Adwocat często gościł u mnie w domu już za czasów mojego dzieciństwa. Wszystko za sprawą babci, która od zawsze go lubiła i przyrządzała go samodzielnie, domowym sposobem. Jest to jeden z niewielu trunków, na skosztowanie którego od czasu do czasu daję się namówić. Mając zatem pozytywne wspomnienia związane z tym likierem, byłam niezmiernie ciekawa kawy o tej samej nazwie.

2

Tym razem przygotowałam kawę tylko dla siebie. Mój mąż nie miał coś ochoty, zatem na stole znalazła się samotna filiżanka. Wsypałam do niej dwie łyżeczki kawy (na stronie widnieje informacja, że można użyć do trzech łyżeczek), a następnie wlałam wrzątek. Zapach – hmm… woń adwocatu, którą dało się wyczuć zanim zalałam kawę, zupełnie zniknęła. No cóż, zobaczmy więc, jak smakuje. Wymieszałam i skosztowałam. Gorzka, bez żadnych dodatków – niezbyt. Dodałam więc dwie płaskie łyżeczki cukru – o wiele lepiej. Ale nadal czegoś mi brakowało… Rzut okiem do lodówki. Aha! Dobrze, że akurat dziś postanowiłam kupić śmietankę. Dolałam jej do kawy i ponownie wymieszałam. Efekt? Cudowny, delikatny smak, bardzo przyjemny. I wiecie co? Gotowa kawa ma posmak adwokatu! Coś pysznego 😀 Od razu się rozsmakowałam. Najchętniej z miejsca wypiłabym całą filiżankę 😀 Jednak zrobiłam ją sobie z myślą, że będę się nią rozkoszować podczas lektury książki Philippy Gregory „Odmieniec”.

3

Śmiało mogę stwierdzić, że to jedna z najlepszych kaw, jakie do tej pory dane mi było kosztować. Ja – nie kawoszka – gorąco polecam kawę rozpuszczalną Adwocat. Coś pysznego 😀

Kawę zakupicie na stronie Skworcu w opakowaniu 100 g w cenie 8 zł.

Skworcu

0Shares