"Podróże Pana Kleksa" – Jan Brzechwa [recenzja, 227]

 

Lektura “Akademii Pana Kleksa” Jana Brzechwy przeniosła mnie do czasów błogiego dzieciństwa. Przypomniała mi postać lubianego niegdyś Pana Kleksa. Miło było ponownie spotkać się z uczniami profesora oraz odkryć zapomniane przeze mnie tajemnice Akademii. Kończąc książkę zapragnęłam sięgnąć po kolejne części opisujące niesamowite przygody tego mądrego, a zarazem dziwacznego człowieka. Na całe szczęście miałam pod ręką “Podróże Pana Kleksa”. Zaparzyłam sobie herbatki, usiadłam wygodnie na kanapie i rozpoczęłam lekturę.

Historia ma swój początek w Bajdocji. Jej mieszkańcy słyną z zamiłowania do bajek. Raz na dwadzieścia lat odbywa się wielki konkurs, którego zwycięzca zostaje Wielkim Bajarzem, człowiekiem sprawującym najwyższą władzę w państwie. Bajdocja boryka się z nie małym problemem. Nie wynaleziono jeszcze czarnego atramentu, przez co nie można zapisywać opowieści dla potomnych oraz mieszkańców innych krajów. I tu z pomocą przychodzi Pan Kleks. Zjawia się on w Bajdocji i obiecuje jego władcy, że powróci w niespełna rok dostarczając najprawdziwszy atrament. Wielki Bajarz oddaje mu do dyspozycji najlepszych marynarzy oraz wielki statek. Rozpoczyna się wielka wyprawa. W jej czasie podróżnicy odwiedzą niesamowite miejsca, ujrzą niezwykłe stworzenia oraz stawią czoła wielu niebezpieczeństwom. Dotrą m.in. do Abencji rządzonej przez królową Abę. Odwiedzą Patentonię, państwo znajdujące się na wyspie znanej wszystkim jako Wyspa Wynalazców. Spotkają mieszkańców Parzybrocji, którzy posiadają niezwykłe życiodajne brody. Ale to zaledwie początek ich przygód! Czy Kleksowi uda się zdobyć atrament i powrócić w chwale do Bajdocji? O tym dowiecie się z lektury “Podróży Pana Kleksa” Jana Brzechwy.

Głównym bohaterem bajki jest Ambroży Kleks. Jest on mędrcem i podróżnikiem, ale też osobliwym dziwakiem. Niegdyś był uczniem oraz asystentem wielkiego doktora Paj-Chi-Wo. Zdobył tytuł doktora filozofii, chemii oraz medycyny. Jest profesorem matematyki i astronomii na uniwersytecie w Salamance. Nie można również zapomnieć, że to on jest założycielem Akademii kształcącej młodych chłopców, ale jedynie takich, których imię rozpoczyna się na “A”. Posiada on niezmierzoną wiedzę i potrafi wybrnąć z każdej sytuacji. Staje się on podporą swych towarzyszy, których niejednokrotnie podnosi na duchu dodając im sił do dalszej podróży. Jak sam często mawia “Nie bać się! Jestem z wami!”.

“Podróże Pana Kleksa” po raz pierwszy zostały wydane w 1961 roku, czyli piętnaście lat po ukazaniu się pierwszej części serii o Ambrożym Kleksie, tj “Akademii Pana Kleksa”. Na mojej półce posiadam starszą wersję tej książki, wydaną przez wydawnictwo Siedmioróg w roku 1990, którą ilustrował Jan Marcin Szancer. Porównując oba wydania muszę przyznać, że wydawnictwo Skrzat oddało w ręce czytelników o wiele bardziej godną uwagi książkę. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to twarda oprawa z niesamowicie kolorowym frontem. Spoziera z niego uśmiechnięta buzia Pana Kleksa, na którego nosie założone są najdziwaczniejsze okulary na świecie. Dobrej jakości papier oraz wyraźna i przyjemna w odbiorze czcionka to kolejne atuty tego wydania. Ilustracje zamieszczone na kartach książki zostały wykonane przez Surena Vardaniana. Trzeba przyznać, że grafiki jego autorstwa przypadły mi o wiele bardziej do gustu niż te wykonane przez Pana Szancera. Są bardziej szczegółowe, dopracowane, sympatyczne i o wiele lepiej oddają to, o czym w danym momencie czytamy.

Książka została napisana bardzo wyrazistym i plastycznym językiem. Bogactwo szczegółów flory i fauny, wszystkiego, o czym dane nam jest przeczytać, robi niesamowite wrażenie. Dokładność i drobiazgowość opisów sprawiają, że jesteśmy w stanie doskonale wyobrazić sobie świat, który odkrywamy wraz z Panem Kleksem i jego towarzyszami podróży. Taki sposób kreowania rzeczywistości pobudzi wyobraźnię niejednego młodego czytelnika, dzięki czemu czytając książkę przeżyją oni niesamowitą przygodę.

Jak każda bajka, tak i “Podróże Pana Kleksa” uczą dzieci wielu pożytecznych rzeczy, które z pewnością przydadzą im się w życiu. Po pierwsze powinniśmy zawsze przestrzegać ustalonych zasad, gdyż postępowanie wbrew nim może się zakończyć przykrymi konsekwencjami. Po drugie dziecko dowie się, że ciekawość jest bardzo ważna, gdyż sprzyja ona poznawaniu życia oraz świata. Pamiętać jednak należy o tym, że powinna być rozważna, gdyż nadmierne wścibstwo również może mieć opłakane skutki. Po trzecie przeczytamy o tym, jak ważne są dzieci. Bez nich świat byłby po prostu smutny. To one często nadają sens dalszego życia ludziom oraz sprawiają, że na naszych buziach gości uśmiech. Na koniec Pan Kleks nauczy nas, czym jest poświęcenie dla dobra sprawy, zwłaszcza wtedy, kiedy w grę wchodzi honor oraz poczucie obowiązku.

“Podróże Pana Kleksa” to z pewnością ponadczasowa historia, która zawsze znajdzie swoich odbiorców. Jest to mądra historia, która oprócz zapewnienia dziecku rozrywki, nauczy je też wielu pożytecznych rzeczy. Warto zapoznać młodszych czytelników z twórczością jednego z największych bajkopisarzy, którym z całą pewnością był Jan Brzechwa. Jego utwory mogą wnieść wiele w życie naszych pociech. Nauka połączona z rozrywką to chyba najlepszy sposób na wypełnienie dziecku wolnego czasu. Dlatego też zachęcam Was, weźcie do ręki “Podróże Pana Kleksa” i dajcie poznać Waszym dzieciom świat tego niesamowitego profesora, jakim jest Ambroży Kleks. Polecam!

Moja ocena: 5/6
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2013
Ilustracje: Suren Vardanian
Oprawa: twarda
Liczba stron: 160
ISBN: 978-83-7437-904-5
Grupa wiekowa: 8 +
Kupisz: Skrzat
Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

 

0Shares

16 Replies to “"Podróże Pana Kleksa" – Jan Brzechwa [recenzja, 227]”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *