„Po apokalipsie” – Maureen F. McHugh [recenzja 407]

Maureen McHughKsiążka „Po apokalipsie” stanowi zbiór opowiadań autorstwa amerykańskiej pisarki Maureen F. McHugh. Specjalizuje się ona w dziełach z gatunku fantasy i science – fiction. Pisze zarówno powieści (jej debiutem była książka „China Mountain Zhang” wydana w 1992 roku, zdobywczyni nagrody Tiptree Award) jak i opowiadania, które wielokrotnie zostały docenione. Jak dotąd wydała dwa zbiory: w 2005 „Mothers and Other Monsters”, a niedawno „Po apokalipsie”. Ten ostatni w 2011 roku otrzymał nagrodę Tiptree oraz nominowany został do nagrody im. Philipa K. Dicka oraz nagrody im. Shirley Jackson. Muszę przyznać, że nie specjalnie przepadam za krótkimi formami literackimi, z tego też względu niezmiernie rzadko po nie sięgam. Czemu więc zdecydowałam się na sięgnięcie po dzieło McHugh? Chętnie czytuję post-apokaliptyczne historie. Żywo interesują mnie wizje ludzkiej przyszłości kreowane przez najróżniejszych autorów. Do tego doszedł fakt, że książkę tę już dostrzeżono i nagrodzono. Poza tym autorka jest zdobywczynią takich prestiżowych nagród jak Hugo i Locus (obie w 1995 roku za „The Lincoln Train”). Uznałam więc, że pisarka tego kalibru nie powinna mnie zawieść. Tylko czy aby na pewno?

W książce czytelnik znajdzie dziewięć opowiadań: „Naturalista” (napisane na prośbę jednego ze znajomych autorki, na podstawie jego snu), „Specjalna ekonomia”, „Bezużyteczne rzeczy”, „Zagubiony chłopiec: dziennikarz w terenie”, „Królestwo ślepców”, „Wyprawa do Francji”, „Miesiąc miodowy”, „Efekt działania siły odśrodkowej” oraz „Po apokalipsie”. O ile pierwsze sześć zostało już prędzej opublikowane jako pojedyncze dzieła w różnych czasopismach, o tyle ostatnie trzy w zbiorze „Po apokalipsie” zaliczają swój debiut. Wszystkie opowiadania przedstawiają czytelnikowi możliwe scenariusze, które w jakiś sposób doprowadziły do końca świata, który znaliśmy. Jednak „koniec” może być różny. Pewnego dnia wybucha epidemia zombie, bądź uderza pocisk nuklearny. Innym razem przyczyną końca jest rozprzestrzenianie się zarazy ptasiej grypy czy choroby szalonych krów. Powodem mogą być też bardziej przyziemne kwestie, jak utrata dziecka, amnezja, czy nawet zawód miłosny. Do tego wszystkiego może dojść także uzyskanie przez maszyny świadomości. Jednakże niezależnie od tego, co doprowadziło do końca świata, ludzkość łączy wspólny mianownik – chęć przeżycia za wszelką cenę. Czytając poszczególne opowiadania będziecie mieli wgląd w ludzką psychikę, przyjrzycie się do czego zdolny jest człowiek pragnący zachować życie oraz starający się zrozumieć na nowo świat, który go otacza. Niektóre przypadki Was zaciekawią, inne wzbudzą współczucie. Zdarzy się również, że poczujecie odrazę i oburzenie. Wszystkie te uczucia będą w pełni zrozumiałe i adekwatne do tego, o czym dane Wam będzie w danej chwili czytać. Mi osobiście najbardziej spodobały się trzy historie – „Naturalista”, „Bezużyteczne rzeczy” oraz „Zagubiony chłopiec: dziennikarz w terenie”. Każda z nich porusza zupełnie inny temat, ale jedno je łączy – posiadają pewien element zaskoczenia oraz udało im się wzbudzić we mnie niepokój.

Czy warto sięgnąć po zbiór opowieści „Po apokalipsie”? Wiecie jak to z krótkimi formami bywa – jedne są dobre, drugie mniej, a jeszcze inne dość przeciętne. Wszystko zależy od gustu i wymogów czytelnika, do którego dany zbiór trafi. Moim zdaniem książka jest całkiem dobra, tak na czwórkę z minusem. Niektóre z opowiadań po prostu bym inaczej poprowadziła bądź zakończyła, bo czegoś jednak mi w nich zabrakło. Niemniej jednak w przypadku tego typu książek najlepiej wziąć i przekonać się samemu.

Moja ocena: 4/6

Tytuł oryginalny: After the Apocalypse
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 220
ISBN: 978-83-7674-115-4

Replika1

8 Replies to “„Po apokalipsie” – Maureen F. McHugh [recenzja 407]”

  1. Jestem świeżo po lekturze. Ogólnie zbiór mi się podobał, tak jak mówisz – są tu opowiadania dobre i kiepskie. Najbardziej spodobało mi się tytułowe „Po apokalipsie”, a także „Bezużyteczne rzeczy” i „Naturalista”, czyli widzę, że częściowo zgadzamy się w ocenie 🙂

  2. Lubię opowiadania, lubię postapokalipsę, a sama książka jest w drodze do mnie, więc wrażeniami się pochwalę za jakiś czas, choć już teraz mogę powiedzieć, że powinna mi się spodobać 😉

  3. Hmm… Twoja ocena średnio mnie zachęca do przeczytania, ale mimo wszystko chyba jednak się skusze i sięgnę po te opowiadania, choćby dla samej tematyki. 🙂 Ale to za jakiś czas, nie śpieszy mi.

  4. Szczerze mówiąc, moje zainteresowanie tą powieścią ciutkę spadło. W chwili obecnej nie mam nerw do opowiadań 😛

    Recenzja dodana do wyzwania 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *