“Pierrota bolą kopytka” – Liliana Fabisińska (recenzja 451)

Pani Liliana Fabisińska to ceniona autorka kilkunastu książek dla nastolatek, dzieci oraz jednej powieści dla dorosłych. Miałam już okazję czytać kilka jej dzieł, m.in książeczkę dla małych dzieci „Wesołe wycieczki” oraz dwa tomy serii BezSennik. Czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą – książek dla nieco starszych dziewczynek („Burza z piorunami”, „Kłopotliwe ognisko”). Niedawno do biblioteczki mojej córki trafił pierwszy tom nowej serii Klinika pod Boliłapką autorstwa pani Liliany pt “Maksio ma kłopoty”. Książeczka z miejsca przypadła do gustu mojemu dziecku, zatem z chęcią sięgnęłam po kolejną część “Pierrota bolą kopytka”. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż treść książeczek wchodzących w skład tej serii konsultowana jest z prawdziwym lekarzem weterynarii, panią Agatą Kamionką-Flak. Dzięki temu można mieć pewność, że wszystkie opisywane choroby zwierząt oraz sposoby radzenia sobie z nimi są zgodne z prawdą.

Klinikę pod Boliłapką prowadzi sympatyczna pani Magda, mama bliźniaków Dominiki i Kajtka. Od niedawna pomaga jej doktor Paweł, dzięki czemu nasza weterynarz może więcej czasu poświęcić własnym dzieciom oraz swoim pasjom. A jedną z nich jest jazda konna. W okolicy znajduje się stajnia Brzozówka, to której pani Magda często zagląda i to nie tylko, aby pojeździć konno, ale również by nieść pomoc przebywającym tam zwierzętom. Co sobotę pojawia się tam również dziewczynka o imieniu Mela, która w zamian za pomoc przy koniach może jeździć na swoim ukochanym kucyku Pierrocie. Jednak w dniu, w którym Mela miała zacząć uczyć się skakać przez przeszkody, wydarzyło się coś niedobrego. Jak co rano dziewczynka pomagała w stajni, a potem poszła wyprowadzić swojego ulubionego kucyka na pastwisko. Pierrot był bardzo szczęśliwy, pierwszy raz po zimie miał okazję skosztować świeżej trawy. Mela rozkoszując się ciepłem słoneczka przysnęła, a kiedy otworzyła oczy okazało się, że kucyk nadal zajada się trawą. Zrobiło się późno, więc dziewczynka odprowadziła Pierrota do stajni, a sama zajęła się kolejnymi obowiązkami. Wkrótce zauważono, że z kucykiem dzieje się coś złego i że jego kopytka są bardzo gorące. Na całe szczęście na miejscu była pani Magda, więc szybciutko poszła obejrzeć biednego Pierrota. Co mu dolega? Czy uda się go wyleczyć? Dlaczego torba mamy Dominiki i Kajtka to kapelusz magika? Co oznacza, że koń jest tarantowaty? I czemu chłopcy są mało domyślni? Tego i jeszcze więcej dowiecie się z książeczki “Pierrota bolą kopytka”.

Historia o Pierrocie opatrzona została czarno – białymi ilustracjami autorstwa Aleksandry Chabros. Prawie na każdej stronie znajduje się większy bądź mniejszy obrazek idealnie przedstawiający to, o czym w danym momencie czytamy. Są one bardzo ładne, delikatne, niewyszukane. Z pewnością spodobają się nie jednemu dziecku. Użyta w książeczce czcionka tekstu jest duża i wyraźna, co ułatwi małym Czytelnikom samodzielną lekturę. 

Książeczki z serii Klinika pod Boliłapką to nieocenione źródło informacji dla wszystkich naszych dzieci. Dzięki nim dowiedzą się wielu interesujących rzeczy ze świata zwierząt – co lubią, jak się nimi właściwie opiekować oraz na jakie choroby zapadają i w jaki sposób można sobie z nimi poradzić. Oprócz tego poruszają wiele problemów jak np samotne rodzicielstwo, kłopoty finansowe po stracie pracy, czy obawa dziecka o to, że ukochana mama pewnego dnia przestanie je kochać i zauważać, bo ważniejszy okaże się dla niej nowy partner. Taka tematyka oraz obecność w historii małych dzieci pozwoli młodym Czytelnikom lepiej utożsamić się z bohaterami książeczki. Mojej córce historia o kucyku bardzo się podobała. Z ochotą sięgniemy po kolejny tom zatytułowany “Muszka, która nie umie latać”.

Moja ocena: 5/6

Papilon

Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2014
Seria: Klinika pod Boliłapką, tom 2
Oprawa: miękka
Ilustracje: Aleksandra Chabros
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-245-2011-4
Grupa wiekowa: 5+

Zdjęcie wykonane aparatem Nikon 1 J3 dzięki uprzejmości Nikon Polska

Nikon-logo

0Shares

5 Replies to ““Pierrota bolą kopytka” – Liliana Fabisińska (recenzja 451)”

  1. Kochana, recenzji na razie nie czytam, bo sama mam książkę na półce 🙂
    Jestem zachwycona “Maksio ma kłopoty”, więc jestem przekonana, że i ta część mi się spodoba 🙂

    P.S. A co to za zmiany??? Na razie nie umiem się odnaleźć, ale pewnie szybko się to zmieni 🙂

    1. Oj tak, “Maksio ma kłopoty” to urocza i mądra książeczka 🙂 Skoro Ci się spodobała, to z pewnością kolejna część przypadnie Ci do gustu 🙂 U mnie na półce czeka już tom 3 na przeczytanie i zrecenzowanie 😀
      A odnośnie zmian 🙂 Dość stagnacji. Musiałam coś zmienić. Jeszcze nie wszystko jest tak, jakbym sobie tego życzyła, ale mam nadzieję, że ogarnę to na dniach 🙂
      Nawet specjalna notka wisi na samej górze bloga 🙂 Tam można zgłaszać swoje uwagi na temat nowego wyglądu. Jeśli masz ochotę się wypowiedzieć – zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *