“PADDiNGTON” – Michael Bond (recenzja 595)

Miś Paddington, zaraz obok Kubusia Puchatka, jest jednym z najbardziej znanych i lubianych bohaterów książek dla dzieci. Do życia powołał go w 1958 roku angielski pisarz Michael Bond – weteran wojenny i późniejszy kamerzysta telewizyjny pracujący dla BBC, uhonorowany za swoje zasługi Orderem Imperium Brytyjskiego. Inspiracją dla autora do napisania książki o przygodach Paddingtona był miś siedzący na półce nad kominkiem w jego mieszkaniu, którego prędzej sprezentował żonie na Wigilię, natomiast swoje postaci wzorował na bliskich mu osobach. Był to jego literacki debiut jeśli chodzi o literaturę dziecięcą; prędzej bowiem pisywał jedynie dla dorosłych. Pierwsza książka o przygodach misia pt “Miś zwany Paddingtonem” tak bardzo spodobała się czytelnikom, że dała początek wielotomowej serii, która po dziś dzień cieszy się równie wielką popularnością jak przed laty – do tego stopnia, że na stacji Paddington w Londynie stanęła figura na jego cześć.

Książka pt “PADDiNGTON” zawiera w sobie trzy pierwsze tomy serii o przygodach tytułowego misia, a są to: “Miś zwany Paddingtonem”, “Jeszcze o Paddingtonie” oraz “Paddinton daje sobie radę”. Każdy z nich stanowi zbiór opowieści o perypetiach tego sympatycznego i rozbrajająco nieporadnego ulubieńca dzieci na całym świecie.

Skąd właściwie wziął się nasz bohater? Jak sam o sobie mówi pochodzi z mrocznych ostępów Peru, a do Anglii przybył krótko po tym, jak jego ukochana ciotka trafiła do domu dla emerytowanych niedźwiedzi. Podróżując na gapę dotarł do Londynu, gdzie na stacji Paddington spotkał Mary i Henryka Brownów oczekujących przybycia ich córki Judyty. Ci, poruszeni losem małego misia, postanawiają zabrać go do swego domu na Windsor Gardens 32, gdzie szybko się zadamawia i staje się ulubieńcem całej rodziny – łącznie z gosposią, panią Bird. Paddington jest bardzo grzecznym i dobrze wychowanym niedźwiadkiem, o silnie zakorzenionym poczuciu sprawiedliwości. Niestety przez to, że przez całe swoje życie mieszkał z dala od cywilizacji, niewiele wie na temat otaczającego go świata, przez co raz po raz ściąga na siebie najprzeróżniejsze kłopoty. Każdy dzień jest okazją do przeżycia kolejnej ciekawej przygody. I tak dla przykładu nasz miś jednego razu przeradza się w najprawdziwszego magika, by innego stać się detektywem tropiącym złodzieja dyni z ogrodu pana Browna. Próbuje swoich sił w konkursie na największy zamek z piasku oraz przeżywa niezapomnianą przygodę podczas spektaklu w teatrze. A o tym, co go spotyka, opowiada swemu przyjacielowi – panu Gruberowi prowadzącemu antykwariat na Portobello Road. I nigdy, ale to przenigdy nie rozstaje się ze swym kapeluszem oraz nie zapomina zabrać ze sobą na drogę kanapki z marmoladą, którą wręcz ubóstwia.

Jeśli Wasze dzieci pokochały Kubusia Puchatka, to podsuńcie im książkę “PADDiNGTON” z serii o przygodach jego kuzyna – misia Paddingtona. Jestem pewna, że jego sympatyczne perypetie, pełne niespodziewanych wpadek i zabawnych sytuacji, podbiją ich serca i że pokochają go równie mocno (a może i mocniej?) jak mieszkańca ze Stumilowego Lasu. A z racji tego, że książka ta została pięknie wydana – w twardej oprawie, z ilustracjami Peggy Fortnum – stanowić może idealny prezent nie tylko dla waszych pociech, ale również dzieci bliskich wam osób.

Moja ocena: 5/6

Zajrzyj do środka książki

Tytuł oryginalny:
– A Bear Called Paddington
– More About Paddington
– Paddington Helps Out
Tłumaczenie: Kazimierz Piotrowski
Wydawnictwo: Znak, tomy 1-3
Seria: Paddington
Rok wydania: 2014
Oprawa: twarda
Ilustracje: Peggy Fortnum
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-240-2970-9


2Shares

12 Replies to ““PADDiNGTON” – Michael Bond (recenzja 595)”

  1. Nie znam Paddingtona, ale porównywanie go do Kubusia Puchatka mnie martwi, bo wcale nie lubię oryginalnego Kubusia (lubię tego z wersji Disneya – jest mądrzejszy).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *