„Ofiara dla burzy” – Dolores Redondo

Written by Sylwia Węgielewska

Niepowtarzalny klimat, w którym świat rzeczywisty miesza się z fantastycznym, magnetyczna atmosfera baskijskich legend i pełna napięcia, oryginalna fabuła nie pozwolą czytelnikowi oderwać się od tej książki.

Powyższy cytat pochodzi z okładki powieści i muszę przyznać, że zgadzam się z każdym powyższym słowem. Książkę czytałam z zapartym tchem i ubolewałam nad tym, że tak szybko zbliżam się do końca. Owszem, bardzo chciałam poznać finał trylogii „Dolina Baztan”, jednocześnie zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że oznacza to koniec tej wspaniałej literackiej podróży po krainie Basków, gdzie świat realny na każdym kroku styka się z tym, co nieuchwytne, nie dające się do końca wytłumaczyć, pozostające w sferze wiary oraz głęboko zakorzenionej w tej okolicy mitologii.

W pierwszym tomie („Niewidzialny strażnik”) prowadzone przez główną bohaterkę powieści – inspektor Amaię Salazar – śledztwo nierozerwalnie wiązało się Basajaunem, przez niektórych zwanym Panem Lasu, czyli tajemniczą i mitologiczną postacią, która chronić miała tę krainę i nie dopuszczać do aktów zła. W kolejnej części („Świadectwo kości”) na kartach powieści pojawił się Tartallo, który zgodnie z wierzeniami Basków jest okrutnym olbrzymem, kanibalem, porzucającym kości swych ofiar w ukrytej przed ludzkim wzrokiem jaskini. Nie inaczej jest i w „Ofierze dla burzy”. Tu również mamy do czynienia z pewną mitologiczną istotą zwaną Inguma, o której wiadomo, że jest…

(…) jedną z najstarszych i najbardziej mrocznych postaci tradycyjnej mitologii baskijskiej, (…) złowrogim demonem, który pojawia się w domach nocą, kiedy ich mieszkańcy śpią. Utrudnia oddychanie i wywołuje potworny lęk. Obwinia się go o najgorsze koszmarne sny, o śmierć we śnie i senny bezdech.

Temat Ingumy wypływa w trakcie nowego śledztwa związanego ze śmiercią wnuczki jednej z mieszkanek Elizondo. Twierdzi ona, iż mimo tego, że zgon dziecka uznano za przypadek tzw śmierci łóżeczkowej, stoi za nim jego ojciec. Podejrzenia śledczych wzbudza dziwna czerwona plamka na czole dziewczynki. Czyżby faktycznie padła ona ofiarą morderstwa? A może jednak rację ma prababka twierdząca, że to Inguma przyszedł odebrać życie maleństwu? Zwłaszcza, że z czasem okazuje się, iż to nie jedyny dziwny przypadek śmierci niemowlęcia, który miał miejsce w okolicy…

Tymczasem Amaia, mimo tego iż upłynął miesiąc od dnia, w którym po raz ostatni widziała swoją szaloną i śmiertelnie niebezpieczną matkę, uparcie twierdzi, że ta wcale nie zginęła i że nadal stanowi zagrożenie dla niej samej oraz jej rodziny; że koszmar wcale się nie skończył. Mimo tego, że prawie nikt nie daje wiary jej zapewnieniom, Amaia nie zamierza się tak łatwo poddać. Skoro nie znaleziono ciała, to Rosario ciągle może żyć. Tylko jak to udowodnić?

W dolinie nadal dzieją się dziwne i straszne rzeczy. Są jak wołanie z otchłani. Nie mogę przed nimi uciec. To nie tylko martwe dziewczęta nad rzeką albo ludzkie szczątki w jaskini Arri Zahar. To nie tylko ręka mairu płonąca na kościelnym ołtarzu… Nagła śmierć noworodków jest dziwnie, zawile powiązana z mroczną, straszliwą postacią z naszej mitologii.

„Ofiara dla burzy” jest nie tylko niesamowitą powieścią, z niepowtarzalnym klimatem i wspaniałą kreacją bohaterów (Amaia <3), ale też doskonałym zwieńczeniem całej trylogii. Elementy prędzej opowiedzianych historii znajdują swój ciąg dalszy w najnowszej opowieści, uzupełniają ją i razem prowadzą czytelnika do rozwiązania czegoś o wiele większego, poważniejszego, z czego dotąd nie zdawaliśmy sobie sprawy. Na jaw wychodzą głęboko skrywane tajemnice…

Sekrety są jak zombi, raz pochowane wracają raz po raz, żeby nas dręczyć przez całe życie.

… które w końcu pozwalają ułożyć wszystkie elementy tej zawiłej układanki w jedną, spójną całość, która zachwyca rozmachem i pomysłowością. Z kolei narastające z każdą stronicą napięcie oraz wzbudzane w czytelniku emocje podczas przeżywania tego, co spotyka bohaterów powieści, sprawiają, że „Ofiara dla burzy” jest książką, przy której nie istnieje pojęcie czasu, a jedynie pragnienie, by czytać dalej, zatracając się w kolejnych stronicach. Zakończenie zaś sprawia, iż mimo tego, że ten tom wieńczy trylogię, budzi się we mnie nadzieja, iż być może dane nam będzie powrócić do krainy Basków, by raz jeszcze spotkać się z jej mieszkańcami, poczuć tę niesamowitą atmosferę i przeżyć kolejną czytelniczą przygodę. Tego życzę sobie oraz wam.

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Ofrenda a la tormenta
Tłumaczenie: Maria Mróz
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Trylogia: Dolina Baztan, tom 3
Oprawa: miękka
Liczba stron: 544
ISBN: 978-83-7554-953-9

Czarna Owca

Comments: 2

  1. Bardzo mnie cieszy tak wysoka nota, bo niebawem biorę się za lekturę. 🙂

  2. martucha180 says:

    Nie wiedziałam, ze to trzeci tom. A swój egzemplarz pożyczyłam jeszcze przed przeczytaniem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *