„Odprysk” – Sebastian Fitzek

W życiu każdego człowieka zdarzają się takie momenty, o których czasami chciałby zupełnie zapomnieć. Niekiedy dotyczą one zupełnie błahych rzeczy. Innym razem mają związek z jakimiś traumatycznymi przeżyciami z przeszłości, które w zasadniczy sposób wpłynęły na komfort naszego przyszłego życia. Czy gdyby istniał realny sposób na pozbycie się ich z naszej pamięci, na całkowite wymazanie z niej negatywnych wspomnień i pozostawienie tylko tych nie budzących bolesnych emocji, warto byłoby zaryzykować, ulec pokusie i zgodzić się na tak ekstremalną ingerencję w naszą psychikę?

Przed takim oto pytaniem staje Marc Lucas, główny bohater powieści „Odprysk” Sebastiana Fitzeka (wydanej przed kilku laty przez wyd. Burda pt „Odłamek”). Przed paroma tygodniami, w wyniku wypadku samochodowego, stracił ukochaną żonę oraz ich nienarodzone dziecko. Jemu udało się przeżyć. Nie zdołał jednak zapomnieć, ani nawet w najmniejszym stopniu złagodzić poczucia winy za śmierć najbliższych. Zresztą co dzień przypomina mu o tym opatrunek na karku chroniący miejsce, w które wbił mu się odprysk metalu grożący mu kalectwem.

Kiedy więc znajduje ogłoszenie dotyczące eksperymentu pozwalającego pacjentom zapomnieć o traumatycznych przeżyciach ze swojego życia, mimo początkowych obiekcji, zgłasza się do kliniki, w której jest on przeprowadzany. Nie wie jednak, że będzie to początkiem prawdziwego koszmaru…

Wróciwszy do domu zauważa, że na drzwiach jego mieszkania znajduje się tabliczka z innym nazwiskiem, a kiedy te się otwierają, pojawia się ona – kobieta, która od kilku tygodni powinna być martwa i która teraz go nie poznaje…

„W ciągu kilku godzin Marc stracił wszystko, w co do tej pory wierzył: wiarę w realność swoich wspomnień, w siebie samego.”

Z każdą kolejną chwilą, minutą, godziną Marc doświadczać będzie coraz bardziej nieprawdopodobnych rzeczy, aż w końcu stanie przed pytaniem – czy to, co się wokół niego dzieje jest wynikiem obłędu, w który jego umęczony umysł coraz bardziej się osuwa, czy też prawda leży zupełnie gdzie indziej?

„Obłęd był jak mgła, która szczelinami normalności wdzierała się do jego zdruzgotanego życia.”

Podążając wraz z głównym bohaterem drogą ku poznaniu odpowiedzi na powyższe pytanie, coraz trudniej było mi zrozumieć, co jest realne, a co stanowi jedynie ułudę. Niespodziewane i totalnie zaskakujące zwroty akcji w żadnym wypadku nie ułatwiały mi tego zadania, a jedynie sprawiały, że coraz bardziej gubiłam się w domysłach. Towarzyszące zaś lekturze napięcie, umiejętnie stopniowane przez autora, nie pozwalało mi na jej przerywanie bez absolutnie koniecznego powodu. A i wówczas byłam zła, że muszę zająć się czym innym, zamiast dotrzeć do zakończenia i dowiedzieć się, o co tu tak naprawdę chodzi. Bo – wierzcie mi – idzie z lekka postradać zmysły przy tej książce.

„(…) często prawda jest przeciwieństwem tego, co nam się wydaje.”

Fitzek potrafi manipulować czytelnikiem, pisać w taki sposób, że w jednej chwili jest się czegoś pewnym, zaś w drugiej nagle traci się grunt pod nogami i z niedowierzaniem wpatruje w czytany tekst. Dopiero zakończenie przynosi odpowiedzi na wszystkie stawiane podczas lektury pytania, przy czym podkreślić w tym miejscu należy, iż takiego wyjaśnienia sprawy w żadnym wypadku się nie spodziewałam. Jest absolutnie zaskakujące i nie skłamię, jeśli powiem, że dotąd z podobnym nie miałam do czynienia w żadnej przeczytanej przeze mnie powieści.

„Odprysk” to druga książka (po „Pasażerze 23”) Fitzeka, którą przeczytałam i po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem jego literackich umiejętności i nietuzinkowych pomysłów. Znajdujące się na okładce książki słowa: „Jeden z 10 najwybitniejszych thrillerów ostatnich pięciu lat” są moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. Ta książka nie tylko wciągnie was w wir niesamowitych wydarzeń w niej opisanych, ale uczyni to do tego stopnia, że zapomnicie o otaczającym was świecie. Intrygująca i nie dająca się w żadnej mierze przewidzieć fabuła sprawi zaś, że po drodze zagubicie się wraz z głównym bohaterem i wspólnie szukać będziecie odpowiedzi na pytanie: czy ja oszalałem? ZDECYDOWANIE POLECAM!

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Splitter
Tłumaczenie: Barbara Tarnas
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-241-5899-7

Platon24

3 komentarze

  • [Kasia] 23 lipca 2016 at 14:28

    Również mi się podobała, chociaż ja ją znam pod tytułem „Odłamek” 😉 To prawda, że cały czas nie wiadomo co jest prawdą, a co nie i to jest ogromny atut tej powieści 🙂 Polecam też „Kolekcjonera oczu”.

    Reply
  • Sisters92 23 lipca 2016 at 16:08

    Czytałam jako „Odlamek” i też bardzo mi się ta książka podobała.
    M.

    Reply
  • Karriba 22 sierpnia 2016 at 19:59

    Ja mam mieszane uczucia względem tej książki – jestem w stanie zrozumieć i tych, którzy ją uwielbiają, i tych, którzy jej nienawidzą 🙂

    Reply

Leave a Comment