„Niezwykłe światy Arabelki” – Edyta Łaszkiewicz [recenzja 395]

  • Niezwykłe światy Arabelki
  • Wydawnictwo: Skrzat
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: twarda
  • Ilustracje: Edyta Łaszkiewicz
  • Liczba stron: 128
  • ISBN: 978-83-7437-868-0
  • Grupa wiekowa: 10-14 lat

 

Poznajcie Arabelkę, dziewczynkę, która bardzo lubi wybierać się na piesze przechadzki, na które zabiera ze sobą swój szkicownik oraz zestaw kredek – przecież nigdy nie wiadomo, czy nie wydarzy się coś, co warto byłoby narysować. Pewnego dnia nasza mała bohaterka wstała z łóżka z poczuciem, iż ten dzień będzie wyjątkowy. Ubrała się ciepło i szybko wyruszyła na kolejny spacer. Nogi same poniosły ją na ulicę, na której znajduje się stary, zabity deskami, z pozoru zupełnie opuszczony dom. Jednak Arabelka co jakiś czas zauważała, że coś się w nim zmieniało. A to ktoś zrobił porządki, a to wywieszone było pranie… a ponoć tam nikt nie mieszka. Tego dnia dziewczynka wiedziona niezrozumiałym impulsem postanowiła zajrzeć do środka tego tajemniczego domu i poznać wreszcie jego tajemnicę. Do środka dostała się przez jedno z okien i ku własnemu zdziwieniu znalazła się w najprawdziwszym lesie! Podążając ścieżką spotkała tajemniczą kobietę, która zaprowadziła ją do domu swej siostry. Tam Arabelka poznaje nowych przyjaciół: Karolinkę – zafascynowaną wszystkim, co niebezpieczne i paskudne, Edwarda – zwanego Makaronowym Chłopczykiem, Harolda – wiecznie spóźnialskiego i gdzieś przepadającego młodego osobnika, Trojaczki – dość dziwne, ekscentryczne trio, oraz Lisią Dziewczynkę – ciągle ucinającą sobie drzemki, a przebudzającą się jedynie po to, aby na czyjąś prośbę coś zaśpiewać bądź zagrać. Dzieci postanawiają wybrać się w daleką i niebezpieczną podróż do odległego Miasta. Wyprawią się razem nad sadzawkę; trafią do starego pociągu, gdzie poznają pewną staruszkę; zwiedzą Podwodne Miasteczko, z którego podążą na Wyspy Makaronowe. Następnym punktem na trasie będzie Kraina Dłoni, o której krążą plotki, że to bardzo niebezpieczne miejsce. Jakie przygody spotkają ich po drodze? Co przeżyją? Kogo poznają? I dlaczego dom, w którym Arabelka poznała nowych przyjaciół, nazywany jest Wylęgarnią Harriet? Tego wszystkiego dowiecie się z książeczki „Niezwykłe światy Arabelki”.

Autorką książki o przygodach Arabelki, a zarazem jej ilustratorką, jest Edyta Łaszkiewicz. Z dwóch powodów zwróciłam uwagę na tę pozycję. Po pierwsze za sprawą bardzo ładnej okładki, a po drugie dzięki zapewnieniom, że skoro spodobała mi się „Alicja w Krainie Czarów” (a tak oczywiście było), to powinnam wyruszyć w podróż wraz z bohaterką książki pani Łaszkiewicz. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy książka w końcu znalazła się w moich rękach… Nie dane było mi się dalej cieszyć pięknymi kolorowymi ilustracjami, choć okładka sugerowała coś innego. Wewnątrz książki znalazłam czarno białe obrazki, momentami dość mroczne, a nawet smutne. Już na samym początku natknęłam się na portrety bohaterów występujących w opowieści. Pierwszą myślą, jaka nasunęła mi się po spojrzeniu na nie, było to, czy to jest historia o kolejnej rodzince Adamsów. Chłód bijący z twarzyczek i te podkrążone, podkreślone czarną kredką cienie pod oczami… Coś strasznego. Jeśli już mowa o postaciach, to zabrakło mi jakiegoś szerszego opisu głównej bohaterki. Poza tym, że lubi rysować i ma na imię Arabelka, nic więcej o niej nie wiadomo. Chociażby w jakim jest wieku, co moim zdaniem jest dość istotną informacją dla młodych czytelników, bo dzięki temu mogliby się bardziej utożsamić z tą bohaterką. Jeśli zaś chodzi o samą historię stworzoną przez autorkę, to jest ona tak naprawdę nijaka. Niby mamy przeróżne światy, momentami nawet ciekawe, posiadające niekiedy intrygujące nazwy, które zamieszkują dziwne stworzenia… jednak w tej opowieści brakuje tego czegoś, co sprawiłoby, że czyta się ją z większym zaangażowaniem i pragnieniem poznania tego, co za chwilę się wydarzy. Przewracałam kolejne stronice spoglądając co rusz, ile jeszcze zostało mi ich do końca, aby móc w końcu odłożyć tę książkę na bok. „Niezwykłe światy Arabelki” zostały napisane z myślą o dzieciach w przedziale wiekowym od 10 do 14 lat. Po zakończonej lekturze zaczęłam zadawać sobie pytania typu, czy aby na pewno taka historia może kogokolwiek w tym wieku zainteresować. Może jeszcze te dziesięcioletnie dziecko, ale starsze? Szczerze wątpię. Dziś młodzi czytelnicy łakną przygód, ciekawej i wartkiej akcji, różnorodnych wielobarwnych bohaterów. W książce pani Łaszkiewicz tego niestety nie ma. 

Nigdy dotąd nie zdarzyło się, abym skrytykowała pozycję dla dzieci. Jednak zawsze musi być ten pierwszy raz i tak się złożyło, że trafiło na „Niezwykłe światy Arabelki”. Na obronę tej książki mogę dodać jedynie tyle, że zajęła ona pierwsze miejsce w „Kaliskim Konkursie Literackim” w 2010 roku. Gusta są różne i podobno się z nimi nie dyskutuje. Do mnie książka Edyty Łaszkiewicz w ogóle nie trafiła…

Moja ocena: 3/6

Skrzat2

Niezwykłe światy Arabelki (2)

Niezwykłe światy Arabelki (3)

Niezwykłe światy Arabelki (4)

Niezwykłe światy Arabelki (5)

27 komentarzy

  • Irena Bujak 13 stycznia 2014 at 14:47

    No rzeczywiście, jak na książeczkę dla dzieci może się nie sprawdzić. Nawet mi te rysunki się nie podobają…

    Reply
    • Miłośniczka Książek 14 stycznia 2014 at 18:08

      No dokładnie :/

      Reply
  • Anne18 13 stycznia 2014 at 15:37

    Pomijać to co pisałaś o bohaterce to moim zdaniem ksiązka jest zbyt długa 128 stron to dla dzieciaka za dużo. a po drugie nawet mnie odstraszają te czarno białe obrazki a co dopiero kilkuletnią dziewczynkę. U mnie dyskusja zapraszam.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 14 stycznia 2014 at 18:09

      Z tą długością to się akurat z Tobą nie zgodzę. W końcu to pozycja dla dzieciaków 10-14 lat, które nie czytują już jedynie kilkustronicowych książeczek 😉 A lektury? Przecież w tym wieku się już całkiem sporo czyta 🙂

      Reply
  • Kiti 13 stycznia 2014 at 16:50

    Ja już kilka dziecięcych skrytykowałam. Tą będę omijać szerokim łukiem.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 14 stycznia 2014 at 18:10

      A u mnie po raz pierwszy pojawiła się krytyka książki dla dzieci. Cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz 😉

      Reply
  • Anka z Tychów 14 stycznia 2014 at 07:07

    Dzieci bombardowane są kolorem… czarno-białe ilustracje to dobry pomysł, tak jak czarno- białe fotografie… mają swój urok. Nie odciągają wzroku od tekstu i nie zastępują go.
    Z tymi stronami, to nie przesadzajcie. Dziecko 10- letnie, to 4 klasa!!!! Książki nie czyta się w godzinę. To podróż.
    Arabelkę przeczytałam i… byłam zachwycona. Dziecko jest przeprowadzane przez kolejną przygodę, jakby było prowadzone za rękę. Jest w tej książce pozostawione dużo miejsca na wyobraźnię czytelnika (również wygląd i wiek Arabelki) Pozycja godna polecenia. Osobiście kupiłam już jako prezent dla właśnie 10- letniej dziewczynki i.. została przeczytana „jednym tchem”

    Reply
    • Miłośniczka Książek 14 stycznia 2014 at 18:13

      Cieszę się, że Ci się książka tak bardzo spodobała 🙂 Wiadomo jak to jest z książkami. Jedni uznają jakiś tytuł za arcydzieło i przyznają mu liczne nagrody, a przeczyta ktoś inny i uzna, że nic w niej nie widzi 🙂 Tak było, jest i będzie 🙂 Ale fajnie, że akurat u Ciebie prezent się sprawdził 🙂

      Reply
  • Wielbicielka kreatywnej twórczości;) 14 stycznia 2014 at 14:46

    Uważam, że wymienione w tej recenzji słowa krytyki są jedynie atutem tej książki. Mroczne postacie może i trochę straszą, ale dzieci lubią się przecież bać (czego przykładem jest popularność, jaką się cieszy Monster High). Jest to nareszcie coś innego. Mamy wystarczająco dużo książek o księżniczkach i rycerzach. Ilość stron jest według mnie akurat (10 latki to nie przedszkolaki). Dodam, że opis głównej bohaterki być może nie jest zbyt szczegółowy, ale to pomaga jedynie utożsamić się każdemu czytelnikowi z tą postacią. Książka, jak dla mnie wyróżnia się niebanalną fabułą i ciekawymi ilustracjami. Serdecznie wszystkim polecam – nawet dorosłym.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 14 stycznia 2014 at 18:11

      Moster High a ta książka to jednak dwa różne światy 😉 Bo „straszyć” A „straszyć” 🙂 Wiadomo jednak, że gusta są różne i się z nimi nie dyskutuje. Jednym podoba się żona, innemu teściowa, a jeszcze innemu babka 😉 Do mnie akurat ta pozycja niezbyt trafiła, dlatego napisałam to, co napisałam 🙂

      Reply
  • Anka z Tychów 14 stycznia 2014 at 20:46

    Miłośniczko Książek. Trochę zagmatwana ta Twoja ostatnia odpowiedź.
    Ja wolę facetów, ale… 😉
    Myślę, że chciałaś rozpętać dyskusję wokół tej książki i… udało się!!! GRATULUJĘ!
    Wiecie co??? Zamiast beztrosko oceniać- należałoby „przepytać” najpierw dzieci.

    Reply
    • asymaka 16 stycznia 2014 at 18:22

      chętnie przepytałabym moje dzieci, ale niestety nie mam dostępu do tej książki 😉 może jak zobaczę ją w bibliotece, to wezmę z ciekawości, by moja dwunastolatka wypowiedziała się na jej temat 😉

      Reply
  • Katarzyna K 14 stycznia 2014 at 20:57

    Mimo że, okładka jest piękna, to wewnątrz ilustracje jakoś do mnie nie przemawiają. Uważam, że powinno być więcej kolorów skoro jest to książka dla dziecka.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 16 kwietnia 2014 at 09:05

      Dokładnie tak. Jestem tego samego zdania. A jeśli już ilustracje są czarno – białe, to nie powinny być tego typu, jak w tej książce – odpychające i po prostu brzydkie.

      Reply
  • Tala 15 stycznia 2014 at 00:09

    Ilustracje rzeczywiście nie zachęcają do sięgnięcia po książkę, a Twoja recenzja tylko w tym utwierdza 🙂 Będę przynajmniej wiedziała jaki tytuł omijać szerokim łukiem 🙂

    Reply
  • Wielbicielka kreatywnej twórczości;) 15 stycznia 2014 at 13:57

    Widzę, że nastąpiło tu małe nieporozumienie. „Niezwykłe Światy Arabelki” są książeczką dla tych nieco starszych dzieci, które uwierzcie mi Miłe Panie, potrafią docenić ilustrację niezależnie od użytych do jej namalowania kolorów;) Wymienię tutaj wspaniałe opowieści dla dzieci takie jak cała seria „Muminków”, czy seria „Niefortunnych Zdarzeń”, lub też wyżej wspomniana „Alicja w Krainie Czarów” z doskonałymi ilustracjami Johna Tenniel’a, czy „O czym szumią wierzby” (zilustrowana przez Patricka Benson’a). Takich przykładów jest z resztą dużo więcej!!!
    Najbardziej martwią mnie jednak wypowiedzi osób, które nie tylko nie czytały danej pozycji, ale nawet nie miały jej w rękach, bo wiele przez to tracą.

    Reply
  • Radosna Małgosia 15 stycznia 2014 at 15:05

    Witam jestem Małgosia!Mam 13 lat i właśnie skończyłam czytać tę książkę.Bardzo mi się podobała. Czytając obrazki same kolorowały się w mojej głowie.Czekam na kolejną częś.Dawno nie dostałam tak fajnego prezentu gwiazdkowego.

    Reply
  • mama nastolatki 15 stycznia 2014 at 20:22

    Absolutnie nie rozumiem tak ostrych słów krytyki. Moja córka (12 lat) była zafascynowana treścią tej książki. Czeka na kolejną pozycję autorki „Niezwykłe Światy Arabelki”.
    Po wnikliwym przeczytaniu recenzji odnoszę wrażenie, że taka opinia musiała się znaleźć, tylko nie znam przyczyny.
    Po takiej krytyce autorki już dzisiaj wieczorem zaczynam czytać jej książkę. Przed chwilą przejrzałam ponownie ilustracje, które oceniam bardzo pozytywnie. Jak skończę czytać to z pewnością jeszcze się odezwę na forum a póki co moja córka gorąco poleca tę książkę.

    Reply
  • Ela z Łodzi 16 stycznia 2014 at 18:14

    Zapoznałam się z lekturą Niezwykłych Światów Arabelki autorstwa Pani Edyty Łaszkiewicz i jestem oczarowana klimatem oraz wręcz poetyckim stylem tej książki. Myślę, że każde dziecko może odnaleźć się w roli bohaterki jej przygód. Doskonale zarysowane postacie są oryginalne i pełne charyzmy, co dodatkowo podkreślają ilustracje autorki. W książeczce dominuje pełna tajemniczości aura, pobudzając wyobraźnię.
    Na pewno sprezentuję Niezwykłe Światy Arabelki dzieciom swoich znajomych i polecam każdemu, kto posiada wrażliwość i poczcie smaku. Cieszę się, że nareszcie na rynku wydawniczym pojawiła się pozycja rodzima i pełna świeżości – wytyczająca nowy trend w pisarstwie dla dzieci.

    Reply
  • magdalenardo 19 stycznia 2014 at 16:22

    Sylwia,
    treść mnie na początku zaintrygowała, potem zobaczyłam ilustracje i już mniej.
    Widzę, że autorka książki próbuje wpłynąć na Twoją opinię i odwrócić negatywne wrażenie.
    Żenada!!! Gdyby przeczytała wszystkie Twoje recenzje to wiedziałaby, że rzetelnie podchodzisz do recenzji 🙁

    To, że ktoś się podpisze różnymi pseudonimami to nie znaczy, że się nie zorientujemy.
    Ciekawe, że te „osoby” nigdy nie komentowały innych Twoich recenzji.

    Jestem rozczarowana taką postawą, autorka musi się liczyć z tym, że nie każdy czytelnik jej książki należy do grupy docelowej, którą sobie obrała na początku.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 19 stycznia 2014 at 16:58

      Bardzo dziękuję Ci za Twój komentarz. Czekałam właśnie na tego typu odzew. Sama oczywiście zauważyłam również, że komentarze pochodzą od jednej i tej samej osoby, która usilnie stara się wybronić książkę, ale nie chciałam rzucać podejrzeń i rozpoczynać jakiejś niepotrzebnej dyskusji. Dlatego też czekałam na chwilę, aż któraś z osób, które mnie odwiedzają i znają, zwróci na to uwagę. I cieszę się, że to jesteś właśnie Ty 🙂 Jako osoba zainteresowana książkami skierowanymi do dzieci, bo z nimi pracujesz i często korzystasz z różnych książek i materiałów, masz w tej kwestii wiele do powiedzenia.
      I masz kochana rację… takie podejście do sprawy jest żenujące i pokazuje tylko to, że osoba, która zostawia te wszystkie komentarze, nie potrafi przyjąć na klatę słów krytyki, tylko obrusza się jak małe dziecko i na siłę udowadnia, że to ona ma rację, a wszyscy wokoło są w błędzie…

      Reply
      • magdalenardo 20 stycznia 2014 at 02:50

        Przykre 🙁
        Autorka musi zrozumieć, że żadna książka nie jest w stanie spodobać się wszystkim czytelnikom.
        Ja uwielbiam sagi rodzinne i książki obyczajowe i dużo koleżanek ma podobne upodobania, a jednak o książkach nawet z tej wąskiej dziedziny czasem mamy skrajnie różne zdanie.

        Ja rozumiem, że autorce było przykro, ale niestety taka jest rzeczywistość.
        Ty też miałaś względem książki jakieś wyższe wymagania za to porównanie do „Alicji w Krainie Czarów” możliwe, że to właśnie przez to się rozczarowałaś. Może gdyby nie to porównanie Twój odbiór byłby inny?

        Już kilka razy spotkałam się z czymś takim, że książka porównywana jest do jakiegoś znanego tytułu, a dzieli je przepaść, więc tym większe jest rozczarowanie czytelników.

        Reply
  • yogi 21 stycznia 2014 at 13:59

    „Wyrocznio” opinii wraz ze swoim echem lepiej zamilknij lub szukaj dalej adresatów swoich frustracji.

    Reply
  • Marchewka 1 lutego 2014 at 15:40

    Teraz czytam książkę.
    Przerażają mnie oczy bohaterów.
    Brak mi krótkiej notki biograficznej na temat Edyty Łaszkiewicz. Może jestem ignorantką, ale do tej pory nie słyszałam o tej pani.

    Co mi się w książce podoba? Tytuły niektórych rozdziałów.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 1 lutego 2014 at 16:51

      Też mnie te oczy przerażały. Dlatego zamieściłam ilustracje pod recenzję, na których wyraźnie je widać. A jeśli chodzi o samą autorkę, to nie jesteś ignorantką, ja również o niej prędzej nie słyszałam.

      Reply
      • Evik (Marchewka) 16 kwietnia 2014 at 14:53

        Dziękuję za komentarz na moim blogu. Nie chciałam kopiować opinii (chociaż kusiło mnie, żeby skopiować jedną ilustrację), więc tylko odesłałam tutaj (dałam link na blogu).
        Niestety, tu nie ma możliwości logowania się przez Google.
        Mam mieszane uczucia co do książki, zgadzam się z anek7 odnośnie tych pytań.
        Według mnie ilustracje w książkach nie muszą być kolorowe. Czarno-białe ilustracje w książce „Oto jest Kasia”, czy „Dzieci z Bullerbyn” podobały mi się.
        Tutaj nie. Według mnie oczy psują całość.

        Reply
  • anek7 8 lutego 2014 at 09:03

    Faktycznie mamy podobne odczucia co do tej książki. Ja jeszcze sprawdzałam jej działanie na „żywym organizmie” czyli na moim dziewięcioletnim synku – ilustracje mu się podobały (ale on bardzo lubi rodzinę Adamsów, a te obrazki są takie adamsowate właśnie), natomiast treść nie – stwierdził, że nic się nie dzieje. A poza tym co się stało z dzieckiem ze skrzydłami? I gdzie się podział Piotr z pociągu? I cały pociąg? A kiedy Arabelka wróci do mamusi?
    I na żadne z tych pytań książka nie odpowiedziała…

    Reply

Leave a Comment