“Naśladowca” – Erica Spindler [recenzja 286]

 

Recenzja bierze udział w konkursie organizowanym przez serwis Zbrodnia w Bibliotece dla Syndykalistów.

“Jednak to nie ona rozdawała karty, to morderca wciągnął ją do gry. Wybrał ją, a ona musiała przystać na jego warunki.” (s. 82)

Witajcie w Rockford. Małym sennym miasteczku gdzieś w stanie Illinois. Przed pięciu laty wydarzyła się tu prawdziwa tragedia. Zostały zamordowane trzy śliczne dziesięcioletnie dziewczynki. Sprawcę nazwano Mordercą Śniących Aniołków, gdyż każda z ofiar zginęła podczas snu. Sprawą zajmowała się śledcza z wydziału zabójstw Kitt Lundgren. Śledztwo zbiegło się z dramatem w rodzinie kobiety. Jej córeczka Sadie zmagała się z białaczką. Żyjąca w zbyt dużym stresie kobieta popełniła zbyt dużo błędów i morderca umknął policji. Sadie natomiast przegrała walkę z chorobą. Załamana niepowodzeniem śledztwa oraz utratą córeczki kobieta zaczęła coraz częściej zaglądać do butelki. Z czasem odszedł też od niej mąż, który nie mógł dłużej znieść stanu swojej żony. Kitt trafiła na odwyk. Po powrocie przydzielono jej w pracy papierkową robotę z obawy, że jest zbyt słaba i niestabilna emocjonalnie, aby zajmować się poważniejszymi sprawami. Tymczasem znaleziono zamordowaną dziesięcioletnią dziewczynkę. Sprawa zostaje przydzielona detektyw Riggio. Miejsce zbrodni przypomina te sprzed pięciu laty. Czyżby Morderca Śniących Aniołków powrócił? Kitt pierwsza zauważa różnice pomiędzy dawnymi zbrodniami, a tym obecnym. Mają do czynienia z naśladowcą? W wyniku dalszych wydarzeń Kitt nijako zostaje zmuszona do wzięcia udziału w śledztwie. Ma z nią współpracować Mary Catherine Riggio, której nie podoba się, że ktoś przejął jej sprawę. Jak będą przebiegać ich relacje? Czy będą w stanie sobie zaufać, aby móc razem pracować?

Erica Spindler to amerykańska pisarka, która dała się poznać jako autorka powieści z gatunku thrillera romantycznego. Na swoim koncie ma blisko dwadzieścia powieści. Z jej twórczością po raz pierwszy zetknęłam się podczas lektury książki “Ukarać zbrodnię”. Po jej skończeniu wiedziałam już, że z chęcią sięgnę po inne dzieła autorki. Niezmiernie ucieszyłam się, kiedy w me ręce trafiła niedawno wydana na naszym rynku powieść “Naśladowca”. Opis na okładce zapowiadał interesującą historię. I powiem Wam jedno – nie zawiodłam się!

Książka została podzielona na dwie części. W pierwszej zostają nam przybliżone wydarzenia sprzed pięciu laty, kiedy to w Rockford zaczęły ginąć dziesięcioletnie dziewczynki. Druga część w całości poświęcona jest próbom schwytania mordercy, (albo jego naśladowcy) który zabijał przed laty, a teraz ponownie uderzył. Każdy rozdział rozpoczyna się od daty oraz dokładnej godziny, w której dzieje się akcja. Taki zabieg przez cały czas przypomina czytelnikowi o upływie cennego czasu. Mijają kolejne minuty, godziny, dni, podczas których zabójca (albo też zabójcy) pozostaje na wolności. Im dłużej jest nieuchwytny, tym większe stanowi zagrożenie dla społeczności miasteczka. W każdej chwili może ponownie uderzyć i znów życie straci jakieś niewinne dziecko. I tak niestety się dzieje. Znaleziona zostaje kolejna martwa dziewczynka. Policja za wszelką cenę stara się zapobiec kolejnej zbrodni. Badane są ślady, odkrywane następne poszlaki, które jednakże nie zbliżają ich do rozwiązania sprawy. Tymczasem morderca bawi się ze śledczą Kitt Lundgren niczym kot z bezbronną myszką. Wykorzystuje wiedzę o przeszłości kobiety, aby wyprowadzić ją z równowagi i sprawić, by ponownie się załamała. Czy mu się to uda?

Duet Kitt i Mary to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Stanowią swoje przeciwieństwo. Lundgren zbliża się do pięćdziesiątki. Jest kobietą po przejściach, która nie jedno w swoim życiu widziała i przeżyła. Jej przeszłość mocno rzutuje na jej obecne życie. Stara się udowodnić sobie oraz innym, że nadal jest coś warta; że pomimo wieku i problemu alkoholowego, który udało jej się zwalczyć (chociaż czy do końca?), ciągle jest świetną policjantką oraz kobietą, która zasługuje na szczęście w życiu. Rozwiązując sprawy nie przejmuje się obowiązującymi ją procedurami. W razie potrzeby bez problemu potrafi łamać zasady. Z kolei Riggio jest młoda i ambitna. Nie znosi kompromisów. Zawsze postępuje zgodnie z zasadami, choć w przeszłości zdarzyło jej się popełnić kilka błędów – a zwłaszcza jeden, który gdyby ujrzał światło dzienne, mógłby zaważyć na jej karierze zawodowej. Kobieta chce wysoko zajść w policji, dlatego też na każdym kroku uważa na to co i jak robi, aby nie przekreślić swojej przyszłości. Jak zatem będzie przebiegała jej współpraca z Kitt? Czy jest to w ogóle możliwe?

“Naśladowca” to świetna książka, przy której miło spędziłam czas. Mimo objętości czyta się ją lekko i stosunkowo szybko. Wciąga już od pierwszych stron. Trzyma w napięciu przez cały czas, a kiedy docieramy do końca i poznajemy prawdę… muszę przyznać, że autorce udało się mnie zaskoczyć. Miałam swoje podejrzenia, ale ostateczne rozwiązanie mnie zaskoczyło. Jestem pewna, że książka spodoba się wszystkim miłośnikom thrillerów czy kryminałów. Ciekawi, dobrze wykreowani bohaterowie (zarówno dobrzy, jak i źli) oraz świetnie skrojona historia sprawią, że ta książka odniesie prawdziwy sukces. Ze swojej strony gorąco polecam!

Moja ocena: 5/6

Naśladowca - CYFROTEKA.PL

harlequin - mira

Baza Syndykatu Zbrodni w Bibliotece

  • Tytuł oryginalny: Copycat
  • Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
  • Wydawnictwo: Mira / Harlequin
  • Rok wydania: 26 lipiec 2013
  • Oprawa: miękka
  • Liczba stron: 480
  • ISBN: 978-83-238-9075-1

2Shares
1 views

26 Replies to ““Naśladowca” – Erica Spindler [recenzja 286]”

  1. Muszę się z Tobą zgodzić, książka naprawdę wciąga, a fabuła jest interesująca. Niestety zakończenie tylko połowicznie mnie usatysfakcjonowało, ponieważ naśladowca był mi znany niemal od pierwszego momentu, w którym autorka o nim wspomniała. Natomiast drugie ogniwo totalnie mnie zaskoczyło. Plusem książki jest fakt, że czyta się ją błyskawicznie.

    1. Też miałam swoje podejrzenia, tak jak zresztą napisałam w recenzji 🙂 A odnośnie zakończenia, przecież nie mogłam napisać o drugim ogniwie… bo to tak, jakbym spoilerowała 😉

      1. Ja wiem, wiem tylko dla osoby, która nie przeczytała książki nic to nie mówi, a z resztą sam tytuł dużo mówi. A powiedz “starszego” zgadałaś? 😛 Bo ja nie.

  2. Głupio teraz powiem, ale nie mam pojęcia co powiedzieć .
    Nie wiem czy to dla mnie książka, czy nie.. jej.. już dawno nie czułam nic, jak czytałam daną recenzję. To strasznie dziwne uczucie o.O

  3. Lubię twórczość Spindler pod względem wątku psychologicznego, który zawsze mnie porusza, ale strasznie ciężko mi przebrnąć przez jej książki. Chyba styl pisania do mnie nie przemawia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *