„Morza szept” – Patricia Schröder [recenzja 284]

  • morza-szept-okładka
  • Tytuł oryginalny: Meeresflüstern
  • Tłumaczenie: Anna Maria Adamczyk
  • Wydawnictwo: Dreams
  • Rok wydania: lipiec 2013
  • Trylogia: Morza szept, tom 1
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Liczba stron: 336
  • ISBN: 978-83-63579-28-9

 

 

„Upojna saga miłosna z zapierającym dech w piersi krajobrazem wybrzeża wyspy Guernsey w tle – wstęp do porywającej morskiej trylogii.”

Takie oto słowa widnieją na okładce powieści „Morza szept” autorstwa Patricii Schröder. To jedno zdanie oraz rzut okiem na okładkę wystarczyły, abym sięgnęła po tę książkę. Tylko czy aby nie był to zwyczajny chwyt marketingowy, aby skusić potencjalnego czytelnika do zakupu tej pozycji?

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Elodie, która po śmierci ojca nie potrafi się pozbierać. Matka postanawia wysłać ją do jej ciotecznej babki Grace. Ma nadzieję, że zmiana otoczenia pozwoli córce pogodzić się ze stratą i nauczy ją znów cieszyć się życiem. Elodie obawia się podróży i zamieszkania na wyspie Guernsey. Odkąd pamięta panicznie boi się wody. Na lotnisku poznaje Javena Spinxa, który otacza ją opieką podczas podróży i sprawia, że dziewczyna zapomina o swoich lękach. Mimo tego, że mężczyzna jest dla niej zupełnie obcy, czuje się przy nim całkowicie bezpieczna. Na wyspie Elodie zaprzyjaźnia się z Ruby. Wkrótce poznaje też jej znajomych oraz tajemniczego Cyrila, który zdaje się być nią w szczególny sposób zainteresowany. Ku zdziwieniu dziewczyny, w jego obecności czuje się tak samo bezpieczna, jak podczas podróży u boku Javena. Nie daje jej to spokoju i zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem coś ich nie łączy. Dziwne jest również to, że absolutnie nikt nie zna miejsca ich zamieszkania, ani niczego więcej poza tym, co sami o sobie wyjawili.

Tymczasem na wyspie zostają odnalezione zwłoki młodej dziewczyny. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną śmierci było utopienie. Dziwne jest jednak to, że została znaleziona na łące oraz że oprócz wody morskiej w jej płucach nie znaleziono na jej ciele żadnych dowodów wskazujących na to, że mogła przebywać w wodzie. Elodie przypomina sobie słowa, które wypowiedziała do niej miejscowa wieszczka: „Sprowadzasz nieszczęście (…) Wielkie nieszczęście na wyspy. Śmierć i trwogę…” (s. 76) i zastanawia się, czy to nie przez nią zginęła tamta dziewczyna. Wkrótce ginie kolejna osoba…

Elodie miewa sny, w których pojawia się niesamowicie przystojny chłopak. Za każdym razem widzi go w morzu jak przygląda się jej turkusowo – zielonymi oczyma. Ku jej zdziwieniu pewnego dnia staje przed nią na jawie, a ona już wie, że poszłaby za nim na koniec świata. Ma jednak przeczucie, że nie jest on do końca człowiekiem, jednakże mimo to nie lęka się go. Zamiast tego jest nim coraz bardziej zafascynowana i pragnie jego bliskości. Tylko czy to aby jest dla niej bezpieczne? Kim jest ten tajemniczy chłopak? Czy ma jakiś związek z popełnianymi w okolicy morderstwami?

Pięknie brzmiące słowa widniejące na okładce zapowiadały, że oto za chwilę przeczytam niesamowitą zapierającą dech w piersiach historię, która za nic w świecie mnie nie zawiedzie. Pragnęłam dojrzeć te piękne krajobrazy i odczuć ogrom emocji związanych z miłością pomiędzy bohaterami powieści. Niestety pozytywne zapowiedzi, a realia po przeczytaniu książki to dwa różne światy. Najbardziej drażnił mnie język, jakim została napisana książka. Przesadnie młodzieżowy, stylizowany jakby na siłę. Nie dopracowano dialogów. Są one jakieś takie sztuczne, często wymuszone. Prowadzone między bohaterami rozmowy są płytkie, często poruszające te same tematy, aż do znudzenia. Do tego dochodzą błędy składniowe. Nie wiem, co robili korektorzy podczas pracy nad tą książką, ale wg mnie niezbyt się do niej przykładali. Jak można pozostawiać w dziele zdania typu: „Skąd chcesz to w ogóle wiedzieć? Byłeś przy tym?” (s. 202) ?. Kreacja bohaterów również pozostawia wiele do życzenia. Poza przedstawieniem ich powierzchowności, ochami i achami z tym związanymi, w zasadzie wiele więcej się o nich nie dowiadujemy. Niektórzy mają jakieś tajemnice, ale oczywiście nie otrzymujemy wielu odpowiedzi na ten temat, a czasem właściwie nic nie zostaje wytłumaczone – być może będzie o tym mowa w kolejnych tomach trylogii. Jednakże dla mnie ta niewiedza jest wielkim minusem powieści. Nie lubię, jak jest zbyt wiele niewiadomych, a za mało odpowiedzi. Główna bohaterka… Niestabilna emocjonalnie, to chyba najlepsze określenie odnośnie jej osoby. Do tego nieodpowiedzialna i nie myśląca trzeźwo. Dla swoich miłosnych mrzonek gotowa jest zaryzykować własne życie nie bacząc na to, że może komuś swym zachowaniem przysporzyć bólu.

Żeby nie było, że tylko krytykuję tę powieść, to istnieje coś, co daje szansę jej się zrehabilitować. Mianowicie pomysł na historię. Pomijając wszystkie wspomniane powyżej błędy i niedociągnięcia jest ona doprawdy ciekawa. Pojawiają się istoty, o których nigdy wcześniej w żadnej powieści nie czytałam. Mowa tu o plonksach, multiplikatorach i kilku odmianach niksów. Jeśli już natykałam się na jakieś morskie stworzenia, były to najczęściej syreny. W „Morza szept” znalazłam w końcu coś nowego. I mimo tego, że zachowany został typowy schemat dla romansu paranormalnego, to z zaciekawieniem śledziłam rozwój relacji pomiędzy przedstawicielami tych obcych dla mnie ras, a zwykłymi dziewczynami.

Gdybym w książce nie natknęła się na tyle rzeczy, które mnie denerwowały, uznałabym „Morza szept” za bardzo dobrą powieść i namawiała każdego, aby po nią sięgnął – zwłaszcza miłośników gatunku. Jednakże nie mogę przemilczeć tylu niedociągnięć. Książkę mocno ratuje pojawienie się w niej istot, o których dotąd nie słyszałam. Gdyby nie ich obecność, uznałabym książkę za mocno przeciętną i przestrzegała wszystkich, aby nie marnowali czasu na jej przeczytanie. Tymczasem dam jej ocenę dobrą, a kwestię tego, czy sięgniecie po tę książkę, czy też nie, pozostawię Wam. Pozostaje jeszcze pytanie, czy będę wyczekiwała kontynuacji? Oczywiście, że tak. Jestem przecież ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy i czy zostaną poprawione niedociągnięcia, które pojawiły się w tej części.

Moja ocena: 4/6

Oficjalna recenzja dla:

20 komentarzy

  • AnnieK 6 sierpnia 2013 at 11:25

    Jakoś w ogóle nie mam ochoty na zapoznawanie się z tą książką, a przykład tego zdania z książki mnie przeraził.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:27

      Mnie również :/

      Reply
  • Gosiarella 6 sierpnia 2013 at 11:38

    Widzę, że nie tylko ja narzekam na pracę korektorów przy tym książkopodobnym tworze. Cieszę się, że ogólnie książka Ci się podobała, bo ja nie mogłam jej zdzierżyć i tylko zmarnowałam czas.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:32

      Fakt. Korekta w tej książce to porażka :/

      Reply
  • Thrish NeedLove 6 sierpnia 2013 at 11:50

    Nie mam zamiaru poznawać bliżej tej książki. Obawiam się, że przez te „niedociągnięcia” wyrzuciłabym „Morza szept” przez okno. 😛

    Reply
  • DominiQue 6 sierpnia 2013 at 14:17

    Już sama nie wiem co mam myśleć o tej serii. 😀
    Jest tyle różnych opinii, że chyba się w końcu sama przekonam i przeczytam, ale jak pomyślę, że to kilka części to dostaję białej gorączki i od nowa się zastanawiam, czy warto….

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:33

      Dziś już mało co wychodzi w jednym tomie, bo mnie ogólnie wkurza, bo potem zbiera się te kolejne tomiszcza, które zabierają miejsce na półce…

      Reply
  • Patrycja Waniek 6 sierpnia 2013 at 17:58

    Nie miałam po nią sięgnąć, a Ty jeszcze zmotywowałaś moje zadanie podaniem błędów powieści. Może kiedyś spróbuję, bo jednak książka ma wiele plusów, ale raczej nie teraz. 😉

    Pozdrawiam.

    Reply
  • Drrim 6 sierpnia 2013 at 18:55

    Z chęcią przeczytałabym tę książkę… Jak mnóstwo innych! Ale kiedy znaleźć na to czas…

    Zapraszam do blogowej zabawy, w której nominowałam i Twoją stronę! 🙂
    http://domowa-biblioteczka-drrim.blogspot.com/2013/08/nie-niszcz-ksiazek-uzywaj-zakadek.html

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:33

      Dzięki za nominację. Jak znajdę czas, to wezmę udział 🙂

      Reply
  • Ewa Książkówka 6 sierpnia 2013 at 20:29

    Podobają mi się okładki książek tego wydawnictwa. 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:34

      O tak. To trzeba im przyznać. Każda jest niesamowita 🙂

      Reply
  • Dominika S. 7 sierpnia 2013 at 07:13

    Do tej pory trafiałam jedynie na pochlebne opinie o tej powieści i nabrałam dużej ochoty na przeczytanie. Nadal chcę to zrobić, ale po Twojej recenzji trochę zapał ostygł. I dobrze, lepiej się przygotować na niedociągnięcia niż nastawić na rewelacyjną historię i rozczarować. Pozdrawiam 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:35

      Dokładnie tak. Nie stawiać poprzeczki za wysoko, to wówczas nie ma takiego rozczarowania.

      Reply
  • Obsesja Kasiulka 7 sierpnia 2013 at 07:42

    Okładka śliczna, jednak podziękuję.

    Reply
  • Tala 7 sierpnia 2013 at 22:02

    Mój zapał względem tej książki zupełnie ostygł (co w połączeniu z ukropem za oknem dało wielki obłok pary :P). Chociaż faktem jest, że i tak w końcu po nią sięgnę bo stoi na półce 😀

    Reply
    • Miłośniczka Książek 8 sierpnia 2013 at 10:35

      Ooo to czekam na Twoją recenzję! Ciekawe, co powiesz, kiedy przeczytasz tę książkę 😛

      Reply
  • Recenzje Kiti 14 sierpnia 2013 at 11:46

    Mnie książka jakoś już od czasu, gdy była w zapowiedziach nie zainteresowała.

    Reply
  • Marc Jacobs Fall 2009 Runway | Singapore One-Stop House Solution 26 września 2013 at 01:22

    […] are incredibly renowned because they are stylish, warm, and they fire up nostalgic memories of . marc by marc jacobs handbags. Quilted bags are crafted by very best designers in the industry out of leathers, cotton, and other […]

    Reply
  • ccheonline.org 26 września 2013 at 14:43

    My partner and I stumbled over here by a different web address and thought I may as
    well check things out. I like what I see so now i am following you.
    Look forward to exploring your web page repeatedly.

    Reply

Leave a Comment