“Morelowy sad” – Amanda Coplin (recenzja 471)

Będąc wzrokowcem dużą wagę przykładam do tego, jak prezentuje się dana powieść. Bardzo często bywa tak, że wystarczy jeden rzut oka na okładkę bym wiedziała, czy chcę przeczytać daną książkę. Kiedy tylko zobaczyłam “Morelowy sad” Amandy Coplin, te piękne, dojrzałe, soczyste morele w wyciągniętych dłoniach, dosłownie przepadłam. Zakochałam się w tym widoku. Jest w nim coś magicznego, niczym magnes przyciągającego mnie do siebie. A kiedy zaznajomiłam się z krótkim opisem fabuły, nie było siły, bym przeszła obok tej powieści obojętnie.

To opowieść o Williamie Talmadge’u, samotnym mężczyźnie żyjącym z dala od ludzi, dla którego sensem życia jest uprawiany przez niego sad. Znaleźć w nim można m.in śliwy i kilka odmian jabłoni, jednak najważniejszymi drzewkami są te obdarowujące go rok rocznie morelami. Jego życie toczy się spokojnie w zgodzie z rytmem natury. Kiedy potrzebuje pomocy przy zbiorach, liczyć może na grupę koniarzy pojawiających się cyklicznie na jego ziemiach. Przewodzi nimi Indianin Clee będący jego wieloletnim i oddanym przyjacielem, i choć nie mówi, rozumieją się bez słów. Drugą równie ważną dla niego osobą jest Caroline Middey mieszkająca w pobliskim miasteczku, u której, kiedy tego potrzebuje, zawsze znajdzie oparcie i dobre słowo. Jednak pewnego dnia uporządkowane życie Talmadge’a burzy pojawienie się w jego sadzie dwóch dziewczynek – brudnych, wygłodzonych, a do tego w stanie błogosławionym. Z początku niepewne, nie potrafiące do końca zaufać temu dziwnemu starszemu mężczyźnie, z czasem przekonują się, że z jego strony nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. William otacza je opieką, karmi i stara się zapewnić im wszystko, czego tylko potrzebują. Ale przeszłość nie daje o sobie zapomnieć dziewczynkom. Wkrótce powraca koszmar, przed którym uciekały nim trafiły do sadu. Dochodzi do przerażającej tragedii, po której nic już nigdy nie będzie takie samo…  

Amanda Coplin w swej powieści splotła razem losy kilkorga ludzi, których życie mocno doświadczyło. Każdy z nich utracił coś ważnego, na czym najbardziej mu zależało. W przypadku Talmadge’a była to siostra, która pewnego razu poszła do lasu i już nigdy nie wróciła. Jego przyjaciółka Caroline Middey straciła swoją uczennicę, którą zabrała śmierć w bardzo młodym wieku. Z kolei Jane i Della, owe dziewczynki, które pewnego dnia pojawiły się na ziemi Williama, zostały pozbawione w brutalny sposób dzieciństwa, a co za tym idzie wiążącej się z nim niewinności i beztroskiego dorastania. Same będąc jeszcze zaledwie dziećmi miały niedługo wydać na świat własne potomstwo. Nie można zapomnieć o przywódcy koniarzy Indianinie Clee, który jako dziecko był świadkiem napadu na jego wioskę. Przeżył prawdziwą traumę, konsekwencją której stało się jego milczenie, utrata zdolności mówienia. Mimo upływu lat każde z nich nadal na swój sposób zmaga się z demonami przeszłości, które powracają do nich niczym fale na wzburzonym morzu. Chwile szczęścia zakłócane są kolejnymi uderzeniami bolesnych wspomnień, które w znacznym stopniu odbierają im radość życia. Bolesna przeszłość rzutuje na ich teraźniejszość i podejmowane przez nich decyzje. Na całe szczęście istnieje sad… morelowy sad, który w trudnych chwilach potrafi dać im wytchnienie stając się oazą spokoju, domem, do którego zawsze można powrócić.

“Morelowy sad”, będący debiutancką powieścią autorki, to przepiękna i niesamowicie wzruszająca historia, która głęboko zapada w sercu oraz pamięci. Udowadnia, że aby stworzyć prawdziwą rodzinę nie potrzeba wcale łączących ludzi więzów krwi. Wystarczy miłość, wzajemny szacunek, zrozumienie, zaufanie i szczerość. A jeśli do tego dochodzi podobieństwo poglądów, zainteresowań i marzeń, nie potrzeba już niczego więcej. Tę książkę trzeba przeczytać, aby poczuć ogrom emocji płynący z jej kart, którego sama doświadczyłam podczas lektury. Niezapomniane doświadczenie i jedyna w swoim rodzaju podróż po alejkach morelowego sadu, gdzie czuć promienie słońca i zapach świeżych owoców na uginających się pod ich ciężarem gałęziach drzewek. 
Morelowy sad [Amanda Coplin] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Moja ocena: 5/6

Black Publishing

decorative

Tytuł oryginalny: The Orchardist
Tłumaczenie: Przemysław Bieliński
Wydawnictwo: Black Publishing
Rok wydania: 2014
Seria: Kaszmirowa
Oprawa: miękka
Liczba stron: 488
ISBN: 978-83-7536-763-8

decorative

0Shares

16 Replies to ““Morelowy sad” – Amanda Coplin (recenzja 471)”

  1. Niecierpliwie czekałam na Twoją recenzję i jest wielka radość, że powieść okazała się godna, bo czaję się na nią i okropnie podobał mi się opis 😀 Nie pozostaje nic innego, jak zapolować 😀

    1. Tak, tym razem książka warta uwagi. Niestety poprzednia pozycja od tego wydawnictwa (“Szepty lasu”) nie spełniła moich oczekiwań. Dlatego też cieszę się, że tym razem książka mi podeszła 🙂

    1. To dopiero druga, którą miałam okazję czytać, z wydanych przez nich książek. Pierwsza “Szepty lasu” nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak ta. Zobaczymy jak będzie z kolejnymi 🙂

  2. Masz racje, okładka przyciąga wzrok – była pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, kiedy włączyłam recenzję. Ciekawi mnie ten rys tajemnicy związanej z dziewczynkami. No i postać samego sadownika oczywiście 😉

    1. William jest cudownym człowiekiem, chciałoby się spotkać kogoś takiego w swoim życiu. A dziewczynki… no cóż, lekko nie miały, sporo przeżyły… i jeszcze więcej przed nimi…

  3. Fabuła brzmi ciekawie, książka przewija się na blogach w postaci zapowiedzi, czy na stosikach, więc tytuł nie jest mi obcy. Kiedyś pewnie się na nią skuszę.

  4. Też lubię, gdy książka posiada ładną szatę graficzną – cieszy oczy! Tej pozycji jednak nie przeczytam, bo to nie jest raczej moją ulubioną tematyką. 😉
    shelf-of-books.blogspot.com

    1. Cudownie wyglądają, to prawda 🙂
      Książka niedawno dopiero ukazała się na rynku, więc mogłaś przegapić jej premierę. Zwłaszcza może też dlatego, że jednak nie każdy kojarzy jeszcze to wydawnictwo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *