„Morderstwo wron” – Anne Bishop (recenzja 499)

Meg Corbyn, wieszczka krwi zamieszkująca na Dziedzińcu w Lakeside wśród żyjących tam przedstawicieli terra indigena, powoli dochodzi do siebie po niedawnych wydarzeniach, które mogły doprowadzić do jej śmierci. Z uwagi na jej delikatność oraz związane z tym niebezpieczeństwo nieumyślnego zranienia i wygłoszenia proroctwa, Inni obejmują swą panią łącznik szczególną opieką. Mają jeszcze jeden powód do niepokoju. W ludzkich osadach coraz częściej dochodzi do wybuchów agresji skierowanej przeciwko przedstawicielom terra intigena. Może mieć ona związek z dwoma narkotykami o nazwie wilczenie oraz euforka. Tymczasem Meg odczuwa coraz większą potrzebę cięcia się. Mrowienie skóry staje się momentami nie do wytrzymania. Do tego dręczą ją koszmary, w których widzi martwe, zakrwawione wrony na śniegu. Kiedy opowiada o nich Simonowi Wilczej Straży, ten nie wie, czy dotyczą one wypadków, które już miały miejsce, czy też są ostrzeżeniem przed tym, co dopiero się wydarzy. Wkrótce jednak dociera do nich informacja o pułapce zastawionej na Wrony i przywódca Dziedzińca w Lakeside zaczyna być świadom tego, że to początek prawdziwego konfliktu, takiego, który pociągnąć może za sobą naprawdę poważne konsekwencje… nawet zrównanie z ziemią niektórych ludzkich osad. Wydaje się, że tylko Meg jest w stanie powstrzymać nadciągające niebezpieczeństwo. Tylko czy zdoła? Zwłaszcza, że komuś bardzo zależy na tym, aby dorwać ją w swoje ręce.

„Morderstwo wron” jest drugim tomem serii „Inni” autorstwa Anne Bishop, kobiety, którą pokochały miliony Czytelników na całym świecie. Sama dopiero poznaję jej twórczość. Nie miałam np okazji zapoznać się z jej (wg opinii fanów) świetnym cyklem „Czarne Kamienie”, ani z serią „Efemera”. Niemniej jednak bardzo mnie one intrygują i po tym, co zastałam w dwóch częściach serii „Inni” z pewnością nadrobię i tamte.

Poprzedni tom „Pisane szkarłatem” bardzo mi się spodobał i nie mogłam doczekać się chwili, w której w me ręce trafi kontynuacja. Byłam strasznie ciekawa, jak potoczą się losy Meg, której w końcu udało się zdobyć zaufanie mieszkańców Dziedzińca w Lakeside. Intrygowało mnie również to, jak rozwiną się jej relacje z Simonem, dla którego początkowo była jedynie zagadkową osobą, ledwo przez niego tolerowaną, a z czasem stała się mu bliższa do tego stopnia, że mógł nazwać ją swoją przyjaciółką, a nie jedynie kolejnym zatrudnionym przez niego ludzkim pracownikiem. W „Morderstwie wron” ich związek ewoluuje, choć oboje nie są tego do końca świadomi. Meg praktycznie przez całe swoje życie była izolowana od zewnętrznego świata i dopiero uczy się tego, co się wokół niej dzieje, zwłaszcza relacji społecznych. Jest jak małe dziecko uwięzione w ciele dorosłej kobiety, które napawa lękiem oraz niepokojem wszystko to, co obce, dotąd niepoznane. Również Simon coraz częściej zaczyna się zastanawiać, co się z nim dzieje, co takiego się zmieniło, że zaczął inaczej postrzegać Meg, że zaczęło bardziej zależeć mu na jej towarzystwie i dotyku. Pod tym względem są do siebie bardzo podobni. Oboje zmuszeni są wszystkiego się uczyć. Ona przez fakt, że żyła pod kontrolą innych ludzi, którzy zapewniali jej jedynie takie bodźce, jakie były im potrzebne do wykorzystywania jej umiejętności, a on ze względu na to, że jest jednym z terra indigena, i choć potrafi przybierać ludzki kształt i zachowywać się jak każdy inny człowiek, to jednak nigdy nie będzie tacy jak oni. Z zainteresowaniem śledziłam to, co się pomiędzy nimi działo. Momentami śmiać mi się chciało z ich nieporadności, nieumiejętności zinterpretowania uczuć, które się pomiędzy nimi rodzą. Jak dla mnie relacja Meg – Simon to jeden z najciekawszych wątków tej serii. Ukazanie walki ze stereotypami oraz pokonywania barier pomiędzy światami, z których się wywodzą.

Oprócz rozwinięcia wątku związanego z pogłębiającymi się relacjami pomiędzy wieszczką krwi a przywódcą Dziedzińca, równie ważne w powieści jest przedstawienie walki ze wspólnym wrogiem, który zagraża nie tylko przedstawicielom terra indigena, ale również przyszłości całej ludzkości zamieszkującej tereny należące do tubylców Thaisii. Śledzimy pełne determinacji starania zarówno Innych jak i ludzi, aby dorwać człowieka odpowiedzialnego za całe zło i tym samym powstrzymać widmo nadchodzącej zagłady. Przy okazji mamy możliwość poznania zupełnie nowych przedstawicieli terra indigena, jak i odwiedzenia miejsca, w którym żyje pewna tajemnicza grupa, która odznacza się niezwykłym darem, przez który dawien dawno została wykluczona przez resztę społeczeństwa i związała się bliżej z Innymi.

„Morderstwo wron” jest równie świetną powieścią jak „Pisane szkarłatem”. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest nawet lepsza. Uwielbiam tę serię i z niecierpliwością wyczekiwać będę kontynuacji. Premiera trzeciej części za granicą przewidziana jest na marzec przyszłego roku. Boję się spytać, kiedy w związku z tym pojawi się ona u nas… Książkę polecam nie tylko miłośnikom prozy Anne Bishop, ale każdemu amatorowi fantastyki, powieści pełnych wartkiej akcji, z interesującą fabułą i nietuzinkowymi bohaterami.

Moja ocena: 6/6

Morderstwo Wron. Tom 2. Inni [Anne Bishop]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Murder of Crows
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
Wydawnictwo: Initium
Rok wydania: 2014
Seri: Inni, tom 2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-62577-39-2

12 komentarzy

  • Kreatywa Czerwiec 30, 2014 at 09:30

    Przyznaję, że brzmi to całkiem ciekawie i uważam, że wypadałoby wreszcie poznać tę autorkę, ale jednak dość wolno oswajam się z fantastyką, a sama Bishop nie wszędzie zbiera dobre recenzje. Może zacznę od „Czarnych Kamieni”, o których wspomniałaś, skoro wielu zachwala.

    Reply
  • Kiti Czerwiec 30, 2014 at 10:40

    Widziałam tę ,,Pisane szkarłatem”, ale tematycznie nie za bardzo mi podchodziła, więc jej nie czytałam.

    Reply
  • AnnieK Czerwiec 30, 2014 at 11:25

    Nie wiedziałam, że wyszła już druga część, a ja jeszcze nie znalazłam chwili czasu by zapoznać się z pierwszą. Jednakże na pewno kiedyś wezmę się za tę serię.

    Reply
  • Patiopea Czerwiec 30, 2014 at 11:53

    A teraz cieszę się jak dziecko, bo książeczka już czeka na mojej półce. Aż przypomina mi się, jak czytałam pierwszą część, tak mnie wciągnęła, że skończyłam ją w niecałe 2 dni :3
    Mam nadzieję, że książka spodoba mi się równie mocno 🙂 A jeszcze taka dygresja. Ciągle ktoś mi polecał „Trylogię Czarnych Kamieni”, ale ja najpierw zabrałam się za „Innych”. I w sumie muszę przyznać, że to była dobra decyzja, gdybym zmieniła kolejność to nie wiem, czy moja przygoda z Simonem i Meg w ogóle by się zaczęła. „Pisane Szkarłatem” jest moim zdaniem zdecydowanie lepsze niż „Córka Krwawych” 🙂

    Reply
  • Elfik Book Czerwiec 30, 2014 at 12:35

    Nie czytałam jeszcze żadnej książki Bishop, ale wiele dobrego o nich słyszałam. Właśnie dlatego kilka z jej powieści czeka na komputerze w formie ebooka. Tą recenzją zachęciłaś mnie, by szybciej do nich zajrzeć.
    Pozdrawiam 😉

    Reply
  • Lustro Rzeczywistości Czerwiec 30, 2014 at 13:05

    Muszę koniecznie zdobyć pierwszy tom, tyle dobrego o nim przeczytałam, a jeszcze Ty dokładasz taką cegiełkę z opinią na 6 😉 Nie można się oprzeć.

    Reply
  • Weronika Z. Czerwiec 30, 2014 at 16:42

    Niesamowita seria!
    ”Morderstwo Wron” mam już u siebie na półce, jednak w tym momencie mam inne priorytety na liście 🙂
    Pozdrawiam Serdecznie
    Weronika

    Reply
  • monweg Czerwiec 30, 2014 at 18:02

    Brzmi bardzo interesująco. Coś niecoś wiem o Autorce, więc z chęcią sięgnę po jej książki.

    Reply
  • barwinka Czerwiec 30, 2014 at 19:46

    Nie jestem odosobniona w ocenie tej książki 🙂 Bardzo się cieszę, że Ci się podobała 🙂

    Reply
  • Wiktoria M (Katniss) Czerwiec 30, 2014 at 20:02

    Właśnie wypożyczyłam „Córkę Krwawych”, a na półce mam „Sebastiana”. Jestem ciekawa twórczości tej autorki 😉

    Reply
  • Tala Lipiec 1, 2014 at 10:32

    Kocham tę serię i to chyba nawet ciut bardziej niż „Czarne kamienie” tej samej autorki. W ogóle twórczość Bishop ma w sobie coś co przyciąga do jej książek i na długo nie pozwala o nich zapomnieć.:D

    Reply
  • Funvirtualnaja Lipiec 3, 2014 at 12:24

    Nie mogę się doczekać kiedy dostanę ją w swoje ręce 🙂 Pierwsza część mnie zauroczyła i mam nadzieję, że druga nie będzie gorsza 🙂

    Reply

Leave a Comment