„Moja siostra mieszka na kominku” – Annabel Pitcher [przed premierą, recenzja, 277]

 

  • Moja siostra mieszka na kominkuTytuł oryginalny: My Sister lives on the Mantelpiece
  • Tłumaczenie: Donata Olejnik
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Liczba stron: 286
  • ISBN: 978-83-61386-30-8

 

Ostatnio, jakimś dziwnym trafem, w moje ręce częściej wpadają książki opowiadające o prawdziwym życiu, niż te, w których zazwyczaj się zaczytuję – fantastyka, kryminały czy horrory. Bynajmniej nie narzekam. Czasem warto zejść na ziemię i zamiast czytać zmyślone historie, które zrodziły się z niesamowitej wyobraźni autorów, poświęcić czas tym, które mogłyby wydarzyć się w życiu każdego z nas. Sięgając po książkę Moja siostra mieszka na kominku autorstwa Annabel Pitcher nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po lekturze. Opis na okładce wydał mi się interesujący. Oto bowiem mamy dziesięcioletniego chłopca, który opowiada o swojej rodzinie oraz wydarzeniu sprzed pięciu lat, które odmieniło ich życie. Moje obawy wynikały raczej stąd, że dzieło to jest debiutem literackim autorki. A wiadomo, jak to z debiutami bywa. Raz są lepsze, a raz gorsze. Jak było tym razem?

Kiedy James miał pięć lat, w dniu 9 września w jego rodzinie miała miejsce prawdziwa tragedia. W wyniku ataku terrorystycznego zginęła jedna z jego sióstr – Rose, bliźniaczka Jasmine. Do tej zbrodni przyznała się grupa muzułmańskich ekstremistów. Wydarzenie to załamało całą rodzinę, oprócz chłopca, który nie uronił za zmarłą siostrą ani jednej łzy. Jego rodzice nie potrafili dojść do porozumienia w związku z pochówkiem córki. Uzgodnili ostatecznie, że połowę szczątków, które zdołano odnaleźć, matka pochowa tradycyjnie w ziemi, zaś drugą połowę ojciec skremuje. Na kominku w domu stanęła urna z prochami Rose. Relacje w rodzinie coraz bardziej się pogarszały. Ojciec zaczął zaglądać częściej do kieliszka, a jego żona znalazła sobie pocieszenie w ramionach innego. W każdą rocznicę śmierci Rose, ojciec starał się pożegnać ze zmarłą córką. W tym celu wybierał się nad morze, aby tam rozsypać prochy. Jednak zawsze coś go powstrzymywało i urna wracała na swoje miejsce na kominku. Po pięciu latach od tamtego tragicznego wydarzenia, matka w końcu oznajmia rodzinie, że ma już tego wszystkiego dość. Pakuje swoje rzeczy i odchodzi do swojego kochanka. Natomiast ojciec wraz z James’em i Jasmine przenoszą się do innego miasteczka, aby tam spróbować żyć dalej. Czy im się to uda? Czy ojciec weźmie się do kupy, przestanie pić i znajdzie pracę? Czy rodzina James’a będzie na powrót szczęśliwa?

Książka Annabel Pitcher z całą pewnością nie jest łatwą lekturą. Historia opowiedziana z perspektywy dziesięcioletniego dziecka dogłębnie wzrusza poruszając najwrażliwsze struny naszego serca. Śmierć siostry, wzajemne obwinianie się członków rodziny, odejście z domu matki, która jest tak bardzo potrzebna dzieciom, za którą one nieustannie tęsknią (zwłaszcza James) i w końcu ojciec alkoholik to trochę za dużo, jak dla małego chłopca. Do tego dochodzą problemy w szkole, w której chłopiec nie znajduje wspólnego kontaktu z rówieśnikami. Zamiast tego jest szykanowany, a nawet bity. Czuje się osamotniony i nieszczęśliwy. Tymczasem pomoc nadchodzi z najmniej oczekiwanej strony. Tylko czy aby tej osobie uda się odmienić los chłopca?

James czuje się ciągle winny. Powód? Bo nie potrafi płakać po Rose, czego nie może zrozumieć jego ojciec. Nikt nie potrafi pojąć, że kiedy zginęła Rose, on był małym chłopczykiem, zaledwie pięcioletnim, i po prostu jej nie pamięta. Jeśli już mowa o ojcu, to pamięć o córce celebruje wręcz do przesady – całuje urnę, rozmawia z nią, zabierając do samochodu przypina pasem bezpieczeństwa, dzieli się ciastem, kładąc je na talerzyku obok, a nawet wiesza świąteczną skarpetę na Boże Narodzenie. Nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dziecka, pożegnać się z nim. Łatwiej jest mu sięgnąć po butelkę wódki i przenieść się wraz z kolejno wypitymi kieliszkami do krainy zapomnienia. Nie potrafi znaleźć w sobie sił, aby stawić czoła sytuacji, zawalczyć o poprawę stosunków rodzinnych. Pozwala, aby zawładnęła nim prawdziwa nienawiść do narodu muzułmańskiego. Swoim dzieciom nieustannie powtarza, że to źli ludzie, terroryści, którzy uwielbiają krzywdzić innych dla własnej uciechy. Można więc sobie wyobrazić, jakie było przerażenie James’a, gdy okazało się, że w nowej szkole musi siedzieć w ławce z muzułmańską dziewczynką. Tylko czy aby na pewno każdy Muzułmanin jest tak wstrętny i niebezpieczny, jak mawia jego ojciec? Co się stanie, kiedy ojciec dowie się o nowej znajomości syna?

Starsza siostra chłopca Jasmine również nie miała lekko. Zanim matka od nich odeszła, oboje rodzice widzieli w niej swą zmarłą córeczkę. Wszak były bliźniaczkami, więc Jas jest lustrzanym odbiciem utraconego dziecka. Z tego względu ubierali dziewczynkę tak, jak lubiła to Rose. Kiedy zrobiła coś wbrew ich oczekiwaniom, z miejsca porównywano ją do zmarłej siostry. Z biegiem czasu w dziewczynie narastał coraz większy smutek i poczucie osamotnienia oraz odrzucenia. Rodzice nie widzieli jej, ale Rose. Dlatego też w akcie buntu przemalowała włosy na różowo. To właśnie wówczas matka postanowiła odejść. Kolejny cios w serce nastoletniej dziewczyny… Czy Jasmine zdoła odnaleźć się po rozpadzie rodziny? Jedno jest pewne – w obliczu pijaństwa i zaniedbania ze strony ojca, stała się jedyną osobą, która może roztoczyć opiekę nad młodszym bratem. Tylko czy podoła? Wszak ona również jest jeszcze dzieckiem.

Za każdym razem, kiedy biorę do ręki książkę będącą debiutem danego autora, jestem pełna obaw. Szkoda mi bowiem czasu na słabe lektury. Życie jest krótkie i nie warto go marnować. Jednakże wybór powieści autorstwa Annabel Pitcher nie był pomyłką. To piękna życiowa historia, która mnie poruszyła. Może nie należy do tych, które zapadają na długie lata w pamięci czytelnika, jednakże jest warta bliższego poznania. Opowiada o życiu, ludzkich problemach, troskach, ale i radościach oraz marzeniach. Jeśli macie ochotę poznać losy małego chłopca oraz jego rodziny, zadumać się nad lekturą, zastanowić nad własnym życiem, to polecam Wam książkę Moja siostra mieszka na kominku

Moja ocena: 4/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu:


11 komentarzy

  • AnnieK 24 lipca 2013 at 11:14

    Może kiedyś się skuszę na przeczytanie tej książki, lecz nie będę na razie wyczekiwać jej premiery.

    Reply
  • Tetiisheri 24 lipca 2013 at 12:35

    Książkę miałam już przyjemność czytać. Mocno mnie poruszyła i uważam, że jak na debiut jest naprawdę świetna.

    Reply
  • ania notuje 24 lipca 2013 at 17:19

    Jestem pewna, że o książce już słyszałam. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję ją przeczytać. Po Twojej opinii widać, że nie jest łatwą, ale wartościową pozycją.

    Reply
  • Anne18 24 lipca 2013 at 17:54

    Przyznam , że nie słyszałam o tej książce . Jednak jeśli będę miała okazję to przeczytam bo bardzo lubię takie historie, które napisało samo życie. Tym co do mnie przemawia jest również tematyka i ten motyw rozsypanych prochów chyba był w jakimś filmie , który kiedyś oglądałam. Fajny pomysł z tymi różnymi okładkami ładnie to wygląda , Sama próbowałam coś takiego zrobić , ale nie bardzo mi wychodzi. A i zapomniałaś dodać liczby stron przy informacjach wstępnych.

    Reply
    • Anne18 24 lipca 2013 at 18:03

      i przy tytuł oryginalny brakuje tej punktowej kropki.

      Reply
    • Miłośniczka Książek 24 lipca 2013 at 21:00

      Hmm u mnie ta kropka jest widoczna, więc nie wiem, dlaczego u Ciebie jej nie ma :/
      A odnośnie liczby stron. To nie błąd, że ich nie podałam. Książkę dostałam w formie sprzed korekty, wiesz – taką białą tylko z tytułem na wierzchu. Nie mam pojęcia, ile stron będzie miała finalna wersja, więc póki co się wstrzymałam z tymi danymi 🙂

      Reply
      • Anne18 25 lipca 2013 at 11:13

        aha tak wiem wiem sama mam taki jeden.

        Reply
  • Dominika S. 25 lipca 2013 at 12:10

    Ta książka wzbudza we mnie coraz większą ciekawość. Na początku w ogóle mnie nie zaintrygowała, zarówno tytuł jak i okładka jakoś do mnie nie przemówiły. Ale kiedy poznałam fabułę i pochlebne recenzję niemal od razu zmieniłam nastawienie. Postaram się tę powieść poznać już niedługo 🙂

    Reply
  • scatterflee 25 lipca 2013 at 13:00

    Widziałam tak wiele pozytywnych opinii, że stwierdzam, iż muszę ją przeczytać 😀 choć sam opis tak bardzo mnie nie intryguje.

    Reply
  • Kiti 25 lipca 2013 at 15:13

    Zachwycająca to ta książka nie jest, ale dość ciekawa i poruszająca:)

    Reply
  • kasia23112511 27 lipca 2013 at 16:57

    Mnie zdecydowanie do tego tytułu ciągnie już od jakiegoś czasu. I za każdym razem gdy czytam recenzje tej książki mam na nią coraz większą ochotę. Spodziewam się pobudzającej emocje lektury.

    Jak tak patrzę na te różne wersje okładek to stwierdzam, że polska podoba mi się najbardziej 🙂

    Reply

Leave a Comment