Moja przyszłość w blogosferze.

Po dwóch latach mej bytności w blogosferze przyznać muszę, że zmieniło się nie tylko moje życie, ale również mój stosunek do samego blogowania. Na początku marca 2012 roku założyłam w sieci blog “Magiczny Świat Książek”, który po roku przekształcił się w “Magiczny Świat Książki” w związku z przenosinami na własny serwer i domenę. Z założenia miało być to miejsce, w którym dzieliłabym się z Wami moimi wrażeniami z przeczytanych przeze mnie lektur. Tak też było przez większość czasu. Pojawiały się co prawda jakieś recenzje filmów oraz doszedł cykl “Podróże z filiżanką”, w którym prezentuję Wam mieszanki herbat i kaw otrzymywanych do wypróbowania dzięki uprzejmości Skworcu, jednak stanowczo dominowały recenzje książkowe. Patrząc wstecz przyznać muszę, że taki profil bloga w zupełności mi wystarczał. Dziś jednak spoglądam na to wszystko z innej perspektywy, mając za sobą te dwa lata blogowego doświadczenia i dochodzę do wniosku, że to już nie to. Nie do końca jestem zadowolona z tego miejsca, a momentami wręcz czuję się znudzona (a nawet zirytowana!) swoją sieciową bytnością – wciąż tylko recenzja za recenzją… blee no ileż tak można? Zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego, że taka monotonia na blogu jest najzwyczajniej w świecie nudna. Dlatego też…

change2

Z całą pewnością nie zrezygnuję z recenzowania książek, gdyż są one moją największą pasją i mam silną potrzebę dzielenia się moimi wrażeniami po ich przeczytaniu. Kontynuować będę również cykl pt “Podróże z filiżanką”, gdyż kosztowanie nowinek herbacianych i kawowych sprawia mi nie małą przyjemność. 

Czego zatem możecie się spodziewać?

  • Więcej recenzji filmowych – gdyż oprócz czytania książek lubię też coś obejrzeć. Najchętniej oglądanymi przeze mnie gatunkami są: komedie (zwykłe i romantyczne, choć dziś praktycznie każda komedia jest w mniejszym bądź większym stopniu romantyczna), horrory, przygodowe, sci-fi, kryminalne, thrillery.
  • Często mam potrzebę napisania o czymś, co się u mnie ostatnio wydarzyło, co mnie spotkało, o czym ostatnimi czasy myślałam. Zastanawiałam się nawet, czy nie powołać do życia osobnego bloga, na którym mogłabym pisać na ten temat. Jednak doszłam do wniosku, że i tak sporo czasu poświęcam temu blogowi, a jeśli dołożyłabym do tego kolejny… zabrakłoby mi z czasem chęci, a już z pewnością czasu na ogarnięcie wszystkiego. Całkiem możliwe, że doszłoby wówczas nawet do tego, że rzuciłabym w diabły całe moje blogowanie. Zatem możecie spodziewać się, że to tutaj będziecie mogli o tym poczytać.
  • Przez to całe blogowanie czasami zapominam o tym, że jestem nie tylko recenzentką, ale również mamą. Moja córka jest dla mnie najważniejsza. Chciałabym więc poświęcić i jej nieco przestrzeni na moim blogu. Czy to w postaci zdjęć czy czegoś innego. Czas pokaże, co z tego wyjdzie. 
  • Całkiem możliwe, że zamieszczać będę również zdjęcia mojego autorstwa zupełnie nie związane z książkami/filmami/życiem osobistym, a po prostu np jakieś ciekawe ujęcia natury, architektury, ludzi. Jeśli powołam ten projekt do życia, wówczas z pewnością pojawi się zakładka “Fotografia”, albo coś w tym stylu. Ten temat również póki co jest w sferze przemyśleń.

change4

Zmiany nie nastąpią w sposób drastyczny. Raczej będzie to powolny proces, który w ostateczności zupełnie odmieni to miejsce. Całkowicie zmieni się profil tego bloga. W związku z tym zmianie ulec będzie musiała jego nazwa – po prostu nie będzie już adekwatna do treści, które będą się tu znajdowały. Cały czas zastanawiam się, jak mogłabym nazwać w przyszłości to miejsce. Może macie jakieś ciekawe propozycje? Hmm.. Teoretycznie mam na to czas do początku lipca. Wówczas to wygasa wykupiona przeze mnie domena. Będę mogła ją przedłużyć, bądź też wykupić zupełnie nową. Dlatego też przez ten czas będę musiała wybrać nazwę dla mojego “nowego” bloga, żeby móc wybrać odpowiednią domenę.

A teraz czekam na Wasze zdanie na ten temat. Co o tym myślicie? Czy interesować Was będzie taka tematyka bloga? A może wolicie, żeby wszystko pozostało po staremu? Czy czasem sami nie macie dość bycia jednotematycznymi? Nie macie potrzeby przeprowadzenia jakichś zmian? Chętnie poczytam Wasze komentarze, gdyż zależy mi na Waszym zdaniu. W końcu to Wy jesteście moimi Czytelnikami 🙂

change

0Shares
2 views

66 Replies to “Moja przyszłość w blogosferze.”

  1. U mnie zmiany poszły w zupełnie innym kierunku 🙂 Pewnego dnia stwierdziłam, że zbyt dużo czasu poświęcam na blogowanie. Doszła jeszcze praca. Musiałam znaleźć złoty środek. Chciałam poświęcać więcej czasu rodzinie, blogować, pracować i mieć również czas dla siebie. Udało się. Niestety kosztem blogowania, bo jak się okazało to ono zajmowało sporo mojego czasu. Wciąż mam możliwość recenzowania książek – czyli robienia tego, co tak uwielbiam. Zaglądam i podglądam inne blogi 🙂 Jest też czas dla synka, jest czas na pracę. Taki układ mi się podoba w chwili obecnej, ale niewykluczone, że kiedy synek pójdzie do przedszkola we wrześniu, znów będzie mnie w blogosferze więcej. Tobie się nie dziwię, ja również lubię zmiany 🙂 Trzymam kciuki, by wszystko poszło zgodnie z Twoją myślą. I serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Zauważyłam już dawno, że wycofałaś się z aktywnego blogowania. Jednak nie dziwię Ci się. Twoje dziecko jest jeszcze małe i powinno mieć możliwość spędzania jak największej ilości czasu ze swoją mamą 🙂 Moja ma za chwilę 6 lat, we wrześniu idzie do szkoły. Zupełnie inaczej to już wygląda. Jest bardziej samodzielna, a i przebywa poza domem po kilka godzin dziennie. Dlatego też zupełnie inaczej mogę przeznaczać swój czas wolny 🙂

      1. Dokładnie. Najpierw brak czasu na blogowanie dopadł mnie w styczniu tego roku. Wróciłam do pracy, pracy niby z domu, a jednak pracy czasochłonnej. Myślałam, że ten brak czasu jest przejściowy. Po dwóch miesiącach okazało się, że nie. A potem doszły inne wydarzenia. Maluch chorował od lutego do kwietnia i przyklejał się do mamy cały czas. Blogowanie oczywiście odpuściłam totalnie. Na szczęście teraz zdrówko maluszka od tygodnia dobrze. Odpukać. A ja …powoli szykuję się na wakacyjny wyjazd na działkę do dziadków. Chciałabym wrócić do aktywnego blogowania – i mam nadzieję, że we wrześniu będzie to możliwe.
        Twoja córcia jest już duża i z pewnością jej i Twój dzień wygląda zupełnie inaczej, bo córcia nie potrzebuje uwagi mamy przez cały czas. Potrafi się sama pobawić. Czas płynie strasznie szybko, i mój maluszek niedługo będzie umiał zająć się sobą 🙂 A mama ma więcej czasu dla siebie 🙂

        1. Będę zatem trzymała za Was oboje kciuki 🙂 Za malucha, żeby już więcej nic nie działo się z jego zdrowiem i by dorastał szczęśliwy 🙂 A za Ciebie, aby udało Ci się tak wszystko poukładać, by na wszystko starczało Ci czasu, nawet blogowanie 🙂

  2. Trochę mnie zaskoczyłaś, ale życzę powodzenia 🙂 Myślę, że najlepsze będzie to, co będzie ci sprawiało przyjemność, więc do dzieła 🙂

  3. Mi pomysł jak najbardziej się podoba 🙂 Sama lubię od czasu do czasu wrzucić jakiś przepis, lub kilka zdjęć 🙂 Książki są cudowne, ale samymi recenzjami człowiek nie żyje 🙂 Jest praca, rodzina, hobby 🙂 jakoś musimy wszyscy sobie z tym radzić 🙂 No to na początek pokaż swoje pociechę mamo ! 🙂 Ja z chęcią zobaczę 😀 pozdrawiam 🙂

    1. Pociechę możesz zobaczyć w dzisiejszym poście z recenzją książki “Czarownica i kot” 🙂

  4. Blog, na którym cos się dzieje żyje własnym życiem. Jeśli czujesz, że czas na zmiany i wierzysz, że to co masz do przekazania nam, czytelnikom ma sens – to śmiało! Będziemy tutaj i jesli nam się nie spodoba na pewno się o tym dowiesz. Rozumiem Twoje dylematy, sama mam córeczkę i czasem wyrzuty sumienia, że nie poświęcam jej wystarczająco dużo czasu. Myślę, że receptą jest znalezienie złotego środka, pewnej równowagi – a potem wszystko się ułoży. Chętnie zobaczę posty z udziałem Twojego dziecka, a także zdjęcia i recenzje filmów. Pozdrawiam i trzymam kciuki!

    1. Dziękuję Ci za Twoje słowa. Nawet nie wiesz, jak dużo dało przeczytanie tego, co napisałaś 🙂

  5. Ja powiem tak nie lubię takich drastycznych zmian . Nie mam poczucia bycia monotematyczną. Oprócz recenzji wrzucam wpisy o materiałach do nauki języków obcych i inne. Recenzje filmów i zdjęcia niezbyt mnie interesują szczerze mówiąc. Jednak to jest Twój blog i Ty zdecydujesz. Ja zawsze najchętniej czytam tu recenzje książek i oglądam stosiki.

    1. Zmiany nie będą drastyczne, o czym wspominałam powyżej. Po prostu pojawiać się będzie więcej notek z innych dziedzin, niż to miało miejsce dotąd. Recenzje książkowe nie zginą. Nadal będzie ich dużo, zatem bez obaw – będziesz miała co czytać 🙂

      1. Cieszę się . Mam nadzieję, że wszystko zostanie odpowiednio oznaczone bo to ułatwia “poruszanie się” po blogu. Ja ostatnio też jestem mniej aktywna w blogosferze studia, brak czasu na czytanie itp. Tak sobie teraz myślę, że ciekawe zdjęcia nie są złe :). Także czekam i trzymam kciuki. Zapraszam do mnie na dyskusję .

        1. Z pewnością wszystko będzie odpowiednio oznaczone – czy to za pomocą odpowiedniej grafiki przyporządkowanej danej dziedzinie, czy też po prostu w formie tytułu. To jeszcze do przemyślenia. Niemniej jednak z pewnością nie będzie to chaotyczne, bo tego nie lubię.

              1. Jaką dokładnie? Od banerów typu logo bloga czy coś w tym stylu to jest mój mąż, a jego to trudno nawet zaciągnąć, żeby mi zrobił 😉

                1. Chodzi mi o taką jednorazową grafikę do tego wpisu o piosenkach z ulubionych ekranizacji. Chciałam to jakoś ładnie zrobić,Wiesz napis muzyka z ekranu w tle jakieś książki, nutki coś takiego to wszystko na jakimś ładnym tle. Robisz sporo grafik więc może mogłabyś tę moją wizję jakoś fajnie złożyć w całość.

  6. Ja kibicuję! Bo najgorsze, co może być, to znużenie i zniechęcenie do czegoś, co się tworzy. Wtedy nie ma to już sensu. Super, że nie chcesz tworzyć nowego bloga.. A zmiany są bardzo, BARDZO potrzebne.

    Ja na swoim koncie mam już takich blogowych podejść chyba z kilka lub już może kilkanaście 😡 W każdym miejscu czułam się po pewnym czasie źle. Blog fotograficzny, blog podróżniczy, blog osobisty… Blog różnorodny – książki, filmy. Wkładałam w każdego z nich dużo serca, ale żaden mnie nie umiał zatrzymać na dłużej. Wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić, bo skoro tak bardzo “potrzebuję” (na to wyglądało) blogowania, to muszę się określić. Trwało to u mnie baaardzo długo… Skończyłam studia, zaczęłam pracę.. Blogi ciągle nie przynosiły mi trwałej satysfakcji. Kasowałam je, zmieniałam, modyfikowałam, tworzyłam nowe. Dopiero teraz czuję, że się w pełni określiłam. Utworzyłam bloga czysto książkowego i nie wyobrażam już sobie innych prób. Wygląd wyglądem, ale chyba tu moje miejsce. I wiem, że jeśli Ci czegoś za mało w Twoim blogu, że nie czujesz pełnej satysfakcji, to rozbudowuj go. Każdy musi iść w stronę, którą czuje, a nie którą sobie narzucił lub której od niego wymagają, bo np. się przyzwyczaili.

    Ja będę chętnie odwiedzać 🙂

    1. Widzisz. Przed laty miałam jednego bloga, byłam wówczas gdzieś w podstawówce. Blogi dopiero raczkowały. Zamieszczałam sobie na nim obrazki 😀 I blogowałam w ten sposób ponad rok. Potem mi się odechciało i przez lata nic nie robiłam w tym kierunku. Obecny blog jest w zasadzie takim moim pierwszym prawdziwym blogiem. Zawsze było o książkach. Teraz mam ochotę na notki też z innej tematyki. Nie oznacza to bynajmniej, że porzucam książkową sferę – oj nie! Ona będzie tu zawsze dominowała 🙂

  7. Przyznam, że również jestem nieco zaskoczona. Myślę jednak, że to twój azyl i masz wyłączność na jego kreowanie. Z jednej strony podziwiam Ciebie również – zmiany z pewnością wiążą się z ogromem pracy. Wierzę, że wśród tych wszystkich nowinek nie zginie ta twoja pozytywna iskierka widoczna w tekstach 🙂

    1. Dziękuję za słowa o tej iskierce 🙂
      A co do ogromu pracy. Blogowanie czy to czysto o tematyce książkowej, czy też innej zawsze jest związane z pewnym nakładem pracy. Czytasz, potem zbierasz myśli, piszesz, dokładasz jakieś inne materiały. To samo w przypadku filmów czy innych rzeczy. Myślę, że nie będzie tak źle 🙂

          1. Jasne, że fajnie. Trzeba być dobrym tak jak Ty. Mi na razie musi wystarczyć podziękowanie i pochwała od wydawcy i pozytywne komentarze.

  8. Jeeezu, jak zaczęłam czytać, to się przestraszyłam, że chcesz rzucić blogowanie. Ale dobra, ja na zmiany jestem nastawiona optymistycznie, samej też nudzą się same recenzje, dlatego staram się to jakos udoskonalać 🙂 Więc czekam z niecierpliwością

    1. Spokojnie 😀 Nigdzie się nie wybieram 😀 Po prostu mam ochotę na pewne odskocznie od książek 😀

  9. Ja już bloguję prawie trzy lata, ale bardzo aktywnie dopiero od ponad roku. Nie jestem znudzona i jeśli mam być szczera, to nie wyobrażam sobie życia bez pisania recenzji i ich publikowania. Jeśli masz taką potrzebę, aby rozwinąć bloga, pisać o czymś innym, to czemu nie. Ja wolę jednak prowadzić swoją stronę o jednym, skonkretyzowanym profilu 🙂

    1. Też nie wyobrażam sobie życia bez pisania recenzji i dzielenia się nimi. Po prostu czasem mam potrzebę napisania czegoś, co niekoniecznie ma związek ze światem książek 🙂 Zobaczymy, jak to wyjdzie i czy w ogóle 🙂

  10. Szczerze mówiąc to bardzo lubię wchodzić do Ciebie właśnie po te recenzje książkowe, bo herbaty też mi się podobają, ale jednak ich sobie nie kupię:) Odnośnie filmów lubię, jak ktoś coś poleca, gdyż wtedy nie muszę szukać i mogę coś ciekawego obejrzeć.

    1. I nadal będziesz mogła wchodzić po te recenzje, zwłaszcza książek dziecięcych. Spokojna głowa, książkowe oblicze tego bloga nigdy nie zginie 🙂

  11. To Twój blog i Twoja decyzja, skoro czujesz potrzebę zmian to zrób to! Moje zdanie – zdjęć czy filmów w blogach nie szukam, chcesz pochwalić się córą – proszę, ale uważaj, w końcu to sieć. (troszkę to może dziwnie zabrzmiało, ale mam nadzieję że rozumiesz co mam na myśli). Ja po niemal 2 latach nie uważam żebym była monotematyczna, kocham czytać i mimo pracy i dziecka, jej choroby (i mojej jeszcze wcześniej) jakoś godzę ten czas blogowania. Tyle, że ja nie publikuję postów codziennie a recenzji tak często jak Ty. Mniej czytam, nie gnam na wyścigi, a dalej recenzuję, współpracuję – trzeba znaleźć chyba złoty środek i wypośrodkować to wszystko.
    życzę podjęcia satysfakcjonujących Cię decyzji 🙂

    1. Wiem kochana o co Ci chodzi odnośnie zdjęć dziecka. Nie zamierzam przerobić bloga w jakiś album ze zdjęciami mojej pociechy. Po prostu chciałabym od czasu do czasu pokazywać ją czy to z książkami, czy też w innej sytuacji 🙂 Blog wbrew temu, jak to mogło zabrzmieć, nie zmieni się do tego stopnia, że inna tematyka zagłuszy książki. To one będą wiodły tu prym. Po prostu czasem będą pojawiać się też inne rzeczy 🙂
      PS. Ja nie gnam na wyścigi 😛 Jakoś tak mi po prostu się układa. Czytam dość szybko, piszę od razu po lekturze – nie odkładam niczego na później, więc się materiałów do publikacji zbiera 🙂

      1. Właśnie nie odkładasz i pewnie dlatego masz tyle recenzji już na koncie. Jak patrzę na te liczby jestem pełna podziwu naprawdę szczerze gratuluję.

            1. Ilość czytania a co za tym idzie ilość recenzji zależy od czasu jaki można na to poświęcić. Porównując dwie osoby, które mają skrajnie różną ilość czasu na te czynności wynika nam znaczna różnica. Ale mnie nie chodzi tu o konflikt, tylko wyrażam swoje zdanie. Nawet jeśli zaraz po lekturze napiszę opinię to nawet to że szybko czytam nie da mi tak częstych recenzji. Dlaczego? Mogę czytać tylko 20 minut w ciągu dnia i dopiero po 21:00…

  12. Tak trzymaj, rozwijaj się, monotonia często zabija blogi, więc jeżeli masz ochotę na zmiany i masz pomysły – śmiało! Osobiście z chęcią poczytam coś niekoniecznie książkowego, bo przecież nie samymi książkami człowiek żyje, czyż nie? Książkomaniacy to zwykle osoby z wieloma zainteresowaniami i myślę, że warto się nimi dzielić. 🙂

  13. Mnie nie nudzą blogi monotematyczne, wręcz przeciwnie – lubię je.
    Nie ukrywam, że najbardziej interesują mnie książki i tematy około książkowe. Ewentualnie scrapbooking, czy rękodzieło szerzej rozumiane.
    Ostatnio dużo mniej czasu poświęcam swojemu blogowi, ale niestety także innym. Mam zwyczajnie za mało czasu. Na początku zarywałam noce żeby tylko przeczytać co nowego u obserwowanych blogerów, teraz czytam pierwsze 10 postów z blogrolla i odpadam. Czasem przy wejściu na jeden post odwiedzam od razu kilka na danym blogu, ale nie wszystkie czytam dokładnie. Może w wakacje będę miała więcej czasu.
    Na swoim mam takie zaległości, że nie wiem czy kiedykolwiek je nadrobię. Z tego też względu zakończyłam współpracę z większością wydawnictw – książki czytam cały czas tak samo, ale nie jestem “związana” recenzją, którą jestem “winna” wydawnictwu.

    No i na początku zachłysnęłam się tym całym blogowaniem i nie umiałam się oderwać od blogosfery. Teraz mi to trochę przeszło. Potrafię w ciągu dnia w ogóle nie wejść na blogi i nie jest mi z tym źle. Nie rozpaczam i nie przeżywam :p Myślę, że podchodzę do tego bardziej rozsądnie, nie spinam się, bo… trzeba opublikować posta, “pokazać się gdzieś” czy coś w tym stylu. W tym temacie mam pełną swobodę.

    Moja rada dla Ciebie:
    Nie staraj się dostosowywać bloga dla innych, bo wydaje Ci się, że dla innych może wydawać się nudny. Rób wszystko dla siebie – z prostego powodu. Gdy będziesz pisać głównie po to by spełnić oczekiwania czytelników to zapędzisz się w kozi róg i znienawidzisz blogowanie 🙁 Nie mam na myśli tego, że masz nie rozwijać bloga, tylko żebyś robiła to dla siebie, a nie dla innych.
    Twoi wierni czytelnicy będą tu zaglądać tak czy inaczej. Może nie codziennie, ale na pewno będą 🙂

    1. Kiedyś też więcej czasu przeznaczałam na odwiedziny u innych. Obecnie wygląda to tak, że zaglądam jedynie tam, gdzie zauważę ciekawą zajawkę jakiegoś wpisu – np z informacji na facebooku. Na wordpressie nie działa blogspotowy blogroll, odświeżający mi listę nowych wpisów, zatem mogę albo właśnie korzystać z facebooka, albo skakać na ślepo po blogach sprawdzając, co u kogo ciekawego się pojawiło -> a w ten sposób zwyczajnie mi się nie chce. Dlatego też bardzo ograniczyłam odwiedziny u innych.

      Co do zachłyśnięcia się blogowaniem. U mnie też to nie wygląda tak, że siedzę non stop przed laptopem. Oszalałabym chyba. Mam stały harmonogram dnia, którego się trzymam i jakoś ze wszystkim sobie radzę 🙂 Nie spinam się też. Przynajmniej nie zpowodu, że trzeba coś opublikować – bo z tym akurat nie mam problemu (zawsze mam coś w zanadrzu przygotowane). Choć bywają chwile, że spoglądam na półkę, gdzie stoi kolejka książek, które dotarły do mnie w ostatnim czasie i zachodzę w głowę, kiedy ja to u diabła przeczytam… 😉

      Co do Twojej rady 🙂 Jestem w pełni tego świadoma 🙂 I nic w tym względzie nie ulegnie zmianie. Nie piszę pod publiczkę, jak to się mówi, a dla siebie. Jeśli dzięki temu udaje mi się zebrać Czytelników, bardzo mnie to cieszy 🙂 Co prawda powyżej napisałam, że bez Czytelników moja blogowa działalność nie miałaby sensu. Może zbyt mocno to ujęłam. Zwyczajnie fakt, że ktoś mnie odwiedza/czyta/komentuje stanowi motywację do tego, aby coś dalej działać w tym kierunku 🙂 Sprawia, że mocniej się po prostu chce to robić 🙂

      PS: fajnie, że się rozpisałaś 🙂

  14. Ooo! To szykuje się moc intrygujących i mocnych zmian 🙂 Najważniejsze, żeby Ciebie blogowanie uszczęśliwiało – w końcu o to w całym tym pisaniu chodzi 🙂

  15. Może i wyjdę na hipokrytkę, szczególnie że sama przecież zmieniałam profil bloga, ale nie lubię zmian u innych. U mnie było tak, że od samego początku pisałam dużo o sobie i o innych rzeczach, więc po prostu rozszerzyłam go o kilka dodatkowych tematów. U blogerów, którzy od samego początku nastawiali się na jedną tematykę nie lubię zmian, sama nie wiem czemu. Mam wrażenie jakby na siłę zmieniali swoją tematykę. Skoro na początku stwierdzili, że najbardziej nadawali się do pisania o książkach/filmach/muzyce/kulturze/fotografii, czy czymkolwiek innym to powinni się tego trzymać. W końcu do innych rzeczy ich nie ciągnęło, bo gdyby tak było, pisaliby o tym od samego początku.

    W każdym razie to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Jeżeli Tobie będzie dobrze pisząc na różne, inne tematy, to po prostu to rób. Czytelnicy albo to zaakceptują albo sobie pójdą i znajdziesz sobie jakiś innych, tyle. Nie ma sensu pisać o czymś na siłę, bo ktoś Ci powie, że tak będzie fajnie, ale Ty się w tym nie będziesz czuła, albo nie pisać np, o rodzinie, bo ja tak mówię, ale Ty czułabyś się z tym lepiej i masz dość pisania tylko o książkach. Rób jak uważasz i baw się dalej dobrze blogowaniem 🙂

    1. Owszem, po części masz rację. Tylko że rozpoczynając prowadzenie bloga, określając początkowo jego profil, tak do końca się nie wie, co przyniesie przyszłość. Mijające lata nas zmieniają, to nieuchronne. Zmieniać się więc może zapotrzebowanie tematyczne, chęć wyrażania opinii z innych dziedzin, niż to miało miejsce dotąd.
      Chcę spróbować. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Może nie zmieni się nic, a może bardzo dużo? Tego nie wiem nawet ja sama. Jedno jest pewne – książki nigdy stąd nie znikną i to one będą stanowiły główną tematykę tego miejsca 🙂

  16. Do takiej potrzeby zmian po prostu chyba się dochodzi po jakimś czasie. W końcu nie żyjemy tylko książkami. U mnie od początku były przede wszystkim recenzje, trochę notek o filmach. Następnie doszły także zdjęcia i fotorelacje. Mam nadzieję rozkręcić wywiady. Czasami piszę o literaturze ogólnie, czasami o muzyce, ostatnio zaczęłam o nauce języków. Zmiany są fajne, a jeżeli czujesz potrzebę pisania o czymś więcej – pisz. To Twój blog. Czytelnicy zostaną. Przecież nikt nie musi czytać każdej Twojej notki – może wybierać sobie te działy, które najbardziej go ciekawią.
    Może tylko warto pamiętać o tym, żeby te zmiany nie były zbyt drastyczne. Żeby po dwóch latach pisania głównie o książkach, nie okazało się, że nagle piszesz tylko o filmach czy byciu mamą.

    Powodzenia!

    1. Jak już wspominałam – zmiany drastyczne nie będą. I z pewnością nie porzucę pisania o książkach na rzecz innej tematyki. Po prostu wpisy z innych dziedzin pojawiać się będą częściej. Ale w żaden sposób nie przytłoczą książkowej pasji 🙂

  17. Bardzo dobry pomysł albo raczej pomysły. 🙂 Popieram! Sama noszę się z zamiarem wprowadzenia czegoś nowego na moim blogu – zobaczymy… 🙂 Trzymam kciuki za Ciebie!

    1. Dzięki Ewa 🙂 Przyda mi się każde wsparcie 🙂
      A co ciekawego chodzi Ci po głowie? Masz już jakiś zarys? 🙂

  18. Dwa lata? Hmm ciekawe co ja miałbym powiedzieć ;]
    Przejrzałem Twoje recenzje. Po swoich doświadczeniach mogę powiedzieć, że się nie opłaca. Kilka groszy i darmowe książki to “trochę” za mało. W pewnym momencie zamienia się to w obowiązek. Później, czyli jakieś kilkanaście lat temu, pisałem recenzje filmów dla portalu społeczenościowego (wówczas nie istniało takie określenie). Po dwóch latach doszedłem do wniosku, że owszem fajne jest chodzenie na prapremiery, pokazy dla prasy… (przy okazji odkryłem brzydką prawdę o recenzentach) i o ile sprawa z filmem jest szybsza, nie ma potrzeby czytania na akord, to pozostaje to w pewnym momencie obowiązkiem.
    Wpadłem przed chwilą z blogbooka, i truno jeszcze mi się wypowiedzieć, ale skupiłbym się na wewnętrznych potrzebach. To, że blog może zacząć rządzić życiem to oczywiste.

    Swoją drogą muszę przyznać, że jak na dwa lata działalności robisz to znakomicie ;]

    Pozdrawiam ;]

    1. Witaj drogi bagienny w mych skromnych progach 🙂 I dziękuję Ci za ten komentarz, bo jasno piszesz o tym, do czego właśnie doszłam – przestaje się opłacać prowadzenie bloga w sposób, w jaki obecnie to robię. Z całą pewnością skupię się na swoich wewnętrznych potrzebach, co będzie już niedługo widoczne na moim blogu. A że blog rządzi życiem… wrósł we mnie, stał się dużą częścią mego życia i nie wyobrażam sobie nie pisać, nie mieć kontaktu z Czytelnikami.
      A za ostatnie słowa zwłaszcza dziękuję 🙂 Miło słyszeć, że komuś podoba się to, co robię 🙂 Zaraz do Ciebie zajrzę, bo przyznać muszę, że jeszcze nie miałam okazji Cię poznać. Do nadrobienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *