“Mój tato szczęściarz” – Joanna Papuzińska (recenzja 539)

Każdy odpowiedzialny rodzic powinien czytać swym dzieciom książki mądre, bogate w treści, które nie tylko zapewnią im rozrywkę, ale również dostarczą wiedzy, którą będą mogły wykorzystać w przyszłości, dzięki której wyrosną na rozsądnych i odpowiedzialnych dorosłych ludzi. Ciężko jest jednak wybrać coś odpowiedniego z bogatej oferty wydawnictw. Oczopląsu idzie dostać w księgarniach od ilości literatury dziecięcej stojącej na półkach. Na całe szczęście udało mi się trafić na kilku autorów, po których dzieła sięgam dosłownie w ciemno, bowiem wiem, iż ich kolejne książki mnie nie zawiodą. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje Joanna Papuzińska, prozaik i poetka, która w swym dorobku literackim ma kilkadziesiąt książek i wierszy zarówno dla dzieci (m.in “Asiunię”) jak i dla dorosłych. Jej twórczość została wielokrotnie dostrzeżona i doceniona. Spośród bardzo wielu nagród, które otrzymała, autorka najbardziej ceni sobie jedną – Order Uśmiechu.

Wybierając kolejną historię, z którą chciałam zapoznać moją córkę, sięgnęłam po książkę “Mój tato szczęściarz” autorstwa wspomnianej powyżej pisarki. Jest to opowieść o jej ojcu, któremu udało się przeżyć II wojnę światową. Niestety jej mama nie miała już tyle szczęścia, zginęła z rąk Niemców. Po wyzwoleniu, każdego roku w dniu 1 sierpnia, tata zabierał ją oraz jej młodszego braciszka na długi spacer ulicami Warszawy. Ich trasa rozpoczynała się w pobliżu Starego Miasta i prowadziła od placu Krasińskich do rogu ulicy Wareckiej. Jednak nie był to zwykły spacer, oj nie. Była to droga po wspomnieniach ojca o wojnie oraz Powstaniu Warszawskim. To właśnie tą trasą, tyle że nie na powierzchni, a pod ziemią, kanałami, przemykali obrońcy miasta pragnący przedostać się na tereny nie zajęte przez Niemców. Każdego roku ich wspólny spacer wyglądał odrobinę inaczej, gdyż zmianie ulegał wygląd miasta. Również opowiadana przez ojca historia z biegiem lat była nieco inna. Dzieci dorastały, więcej rozumiały, dlatego też mógł on im opowiadać coraz więcej i więcej, łącznie z bardziej drastycznymi szczegółami, które pomijał, kiedy byli młodsi. I tak dowiadują się od niego, że kiedy wybuchła wojna był sanitariuszem. Później stał się tzw żołnierzem pokojowym, który choć sam nie brał udziału w walkach, miał równie ważne zadanie co obrona miasta – ochronę osób cywilnych, a zwłaszcza roztoczenie opieki nad dziećmi. Niestety pewnego dnia, kiedy przemykał ulicami Warszawy dosięgła go wroga kula. Szczęście w nieszczęściu, że dostał jedynie w rękę, dzięki czemu mógł przedostać się w bezpieczne miejsce. Los jednak chciał, że jeszcze kilkukrotnie bywał ranny, czasem bardzo poważnie, jednakże mimo bólu i doznanych cierpień udało mu się przeżyć. Niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia co on…

W książce, poza opowieścią o ojcu autorki, w posłowiu, znalazły się również inne, równie ciekawe informacje. Przeczytamy tam o budowanych na ulicach w okresie Powstania Warszawskiego barykadach mających chronić ludność przed najeźdźcą. Jest co nieco o teatrzyku “Kukiełki pod Barykadą” pokazującym, jak żyć w przerażających sytuacjach, wyśmiewającym niewłaściwe zachowania oraz umożliwiającym oderwanie się od okrutnej otaczającej ludzi rzeczywistości. Nie zapomniano także o Harcerskiej Poczcie Polowej oraz o wyjątkowym opancerzonym samochodzie zwanym “Kubusiem”.

“Mój tato szczęściarz” to książka niezwykła. To opowieść o tym, przez co zmuszeni byli przejść ludzie podczas II wojny światowej. O poświęceniu i ludzkim cierpieniu. O wzajemnej bezinteresownej pomocy oraz bohaterskiej walce o utrzymanie miasta. Ale również o szczęściu w nieszczęściu. Dzieło Joanny Papuzińskiej stanowić może idealny pretekst do rozpoczęcia wspólnej rozmowy z naszymi dziećmi o tych trudnych czasach, w jakich wówczas przyszło żyć naszym rodakom. Dzięki tej historii dziecko zauważy i zrozumie, jak bardzo przez te wszystkie lata, które upłynęły od momentu wybuchu wojny, zmienił się nasz świat. Nauczy się doceniać to, co ma. Warto, naprawdę warto sięgnąć po tę książkę. Jako mama gorąco polecam.

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2013
Seria: Rodzinnie o historii
Oprawa: twarda
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Liczba stron: 48
ISBN: 978-83-7672-245-0
Grupa wiekowa: 7+

Literatura

13Shares

7 Replies to ““Mój tato szczęściarz” – Joanna Papuzińska (recenzja 539)”

  1. Hmm… Ja akurat osobiście bym dzieciom takiej tematyki za wcześnie nie dawała, ale Papuzińska to bardzo dobra autorka. Oprawa graficzna też świetna…

    1. Uznano, że książka ta nadaje się już dla dzieci w wieku 7+
      Moja córka ma lat 6 i powiem Ci, że zrozumiała przesłanie tej książki.
      Nie bała się podczas czytania. Zadawała pytania.
      To zależy od dziecka i jego rodziców. I tak każdy podejmuje decyzję samodzielnie nie patrząc na kryteria.

      1. Co roku w dniu rozpoczęcia roku szkolnego podczas akademii wspomina się rocznicę wybuchu wojny, ale jestem przekonana, że lektura takich książek wywrze na dzieciach większe wrażenie niż wypowiadane przez uczniów teksty czy śpiewane pieśni patriotyczne.
        Przy lekturze dzieci łatwiej mogą wczuć się w rolę dzieci, które przeżyły wojnę i w ogóle zrozumieć czym ona tak naprawdę była.

  2. Jak wytłumaczyć dziecku, że człowiek może strzelać do człowieka, jak wytłumaczyć cierpienie, złość, nienawiść. Jak wytłumaczyć śmierć najbliższych i najukochańszych? I choć serce drży, a w usta jakoś słowa odpowiednie przychodzić nie chcą, to jednak obowiązkiem rodzica jest pokazać dziecku świat – jego piękno, ale także tę mroczną stronę. I dobrze, że są te książeczki, choć powiem szczerze, że ilustracja w której żołnierz strzela do taty, poprzez to, iż taka oderwana od codzienności, taka z dziecinnej książki, nabiera dla mnie bardzo makabrycznego wyrazu. Mimo wszystko trzeba o tym mówić, w domowym zaciszu uczyć życia, tuląc i łzy nieraz ocierając. Świetna recenzja, pozdrawiam.
    Molly, Kartek szelest.

    1. Przegapiłam Twój komentarz, przepraszam 🙁
      Masz rację. Wytłumaczenie dzieciom tych kwestii jest bardzo trudne. Dobrze, że powstają książki, które mogą choć nieco nam to ułatwić. Chciałabym, aby więcej tego typu pozycji pojawiało się w księgarniach i aby trafiały na półki szkolnych bibliotek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *