„Miasto niebiańskiego ognia” – Cassandra Clare

„Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło.”

Światu grozi zagłada, a wszystko przez brata Clary – Sebastiana, który z pomocą Piekielnego Kielicha przemienia kolejnych Nefilim w służących mu Mrocznych, którzy pozbawieni człowieczeństwa nie wahają się z zimną krwią zabijać dotychczasowych swoich przyjaciół czy członków rodziny. Armia syna Valentine’a nieustannie rośnie w siłę. Nieoczekiwanie zyskuje też potężnego sprzymierzeńca.

„Nie spocząć nigdy, nigdy już nie stanąć, dopóki śmierć nie zamknie moich oczu lub toast zemsty spełni ze mną los.”

Tymczasem Clave i Nocni Łowcy szukają sposobu na pokonanie coraz groźniejszego przeciwnika zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że jeśli im się to nie uda, Sebastian nie zawaha się zniszczyć wszystkich Podziemnych oraz zetrzeć w proch całej ludzkości. Tylko jak mają stawić mu czoła, skoro nawet nie mają pojęcia, gdzie się ukrywa?

Czy szansą na zwycięstwo jest niebiański ogień obecny we krwi Jace’a? A jeśli tak, to w jaki sposób go wykorzystać, skoro chłopak nie potrafi nad nim zapanować?

„Bohaterami nie zawsze są ci, którzy wygrywają. Czasami są nimi ci, którzy przegrywają, ale nie poddają się i nadal walczą. To właśnie czyni ich bohaterami.”

Trzeba przyznać, że ostatni tom „Darów Anioła” wielu postaciom daje sposobność zostania prawdziwymi bohaterami. Krew, pot i łzy. Miłość, przyjaźń i lojalność. Zdrada, ból i cierpienie. Śmierć, strata i tęsknota. Marzenia, poświęcenie i zdeptane nadzieje. To wszystko i jeszcze więcej jest obecne na kartach powieści. „Miasto niebiańskiego ognia” jest doprawdy pełne najprzeróżniejszych emocji, często chwytających za serce. W tej części Cassandra Clare bez skrupułów zagrała na uczuciach czytelnika, bezlitośnie szargając mu przy tym nerwy. Takich zwrotów akcji, jakich doświadczycie w tym tomie, nie było chyba w żadnej z poprzednich części. Nieprzewidywalnych i absolutnie zaskakujących. Ale to dobrze, bo dzięki temu książkę tę czyta się z zapartym tchem i nieustannym oczekiwaniem na to, co też za moment spotka naszych ulubionych bohaterów. A trzeba przyznać, że autorka przygotowała dla nich kilka… niespodzianek.

Lektura powieści pozwala nam śledzić kilka wątków jednocześnie. Na bieżąco obserwujemy to, co dzieje się w świecie Nocnych Łowców, jak też u Podziemnych – wilkołaków, wampirów, czarowników czy faerie. Oczywiście to samo dotyczy losów Sebastiana oraz jego armii Mrocznych. Przy okazji dowiadujemy się też kilku interesujących rzeczy o niektórych bohaterach i sekretach z ich przeszłości, dzięki czemu lepiej możemy zrozumieć nie tylko ich samych, ale też motywy, jakimi się kierują.

Mnie osobiście miło zaskoczyło to, że autorka nie odcina się od prędzej napisanych przez siebie historii. Wręcz przeciwnie – wyraźnie z nich czerpie. W ostatniej części „Darów Anioła” pojawiają się bowiem bezpośrednie nawiązania do prędzej czytanej przeze mnie trylogii jej autorstwa – „Diabelskich maszyn”, co bardzo mnie cieszy, gdyż naprawdę mi się ona podobała i wiem, że nie jeden raz do niej jeszcze powrócę. Tak samo zresztą będzie z „Darami Anioła”.

Niestety podczas lektury książki natrafiłam w tekście na dość liczne błędy – i to zarówno te zupełnie błahe, jak literówki, ale też i merytoryczne, kiedy jedna z postaci o imieniu Aline nagle staje się Alice, a kilka stron dalej jest na powrót Aline. Jak widać korekta nie stanęła na wysokości zadania i zawiodła moje oczekiwania. Od tak poważnego i znanego wydawnictwa jakim jest MAG oczekuję oddawania w ręce czytelników książek pozbawionych jakichkolwiek wpadek, będących jakościowo bez zarzutu. Przyczepić bym się też mogła do jakości okładki, a dokładniej grzbietu książki, na którym pojawiły się liczne brzydko wyglądające załamania (i to po czytaniu książki bez maksymalnego jej rozchylania), ale przemilczę…

Powiadają: coś się kończy, coś się zaczyna. Mając za sobą wszystkie części tej serii nie zamierzam ani lamentować, a tym bardziej rwać włosów z głowy (jak niektóre pseudo fanki), gdyż wiem, że historia Clary, Jace’a i reszty jej przyjaciół już na zawsze pozostanie w mej pamięci, a jeśli poczuję potrzebę, to zawsze mogę powrócić do książek. Z ufnością spoglądam w przyszłość w oczekiwaniu na moment, w którym w me ręce trafi pierwszy tom nowego cyklu o Nocnych Łowcach pt „The Dark Artifices” (mowa o „Lady Midnight”), w którym główną bohaterką będzie jedna z postaci, która w ostatniej części „Darów Anioła” odegrała nie małą rolę.

Na koniec zostawiam Was z cytatem, który wart jest zapamiętania…

„Wszyscy jesteśmy tym, co pamiętamy. Składamy się z nadziei i lęków tych, którzy nas kochają. Póki istnieje miłość i pamięć, nie ma prawdziwej straty.”

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: City of Heavenly Fire
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2014
Seria: Dary Anioła, tom 6
Oprawa: miękka
Liczba stron: 704
ISBN: 978-83-7480-444-8

bonito-pl

5 komentarzy

  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie 19 listopada 2015 at 19:59

    Odnośnie serii się nie wypowiemy, bo nie czytałyśmy, ale literówki i zmiana imienia faktycznie są w pewien sposób niedopuszczalne.

    Reply
  • Tirindeth 19 listopada 2015 at 20:28

    Nie ukrywam, że obawiam się tej części i jeszcze po nią nie sięgnęłam. Piąty tom mnie bardzo rozczarował 🙁

    Reply
  • Nika 20 listopada 2015 at 13:11

    A ja nadal nie zaczęłam czytać drugiego tomu ;/

    Reply
  • Natala 15 stycznia 2016 at 03:01

    Błagam czy ktoś mi napisze czy Clary i Jace na końcu będą razem ?

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 15 stycznia 2016 at 08:33

      Niestety ja tego nie zrobię 🙂 Nie wolno zdradzać zakończenia, bo odbiera się innym całą przyjemność z czytania 🙂

      Reply

Leave a Comment