„Mała księżniczka” – Frances Hodgson Burnett (recenzja 555)

Nie ma nic tak miłego, jak wyobrażanie sobie różnych rzeczy. To zupełnie, jakby się było wróżką. Jeżeli człowiek uporczywie coś sobie wyobraża, niebawem staje się to dla niego prawie rzeczywistością.

Siedmioletnia Sara Crewe wzrasta w miłości i dostatku u boku swego ojca. Nie dane jej było poznać mamy, bowiem ta zmarła krótko po jej narodzinach. Tata stał się dla niej najważniejszą osobą na świecie, a i ona była dla niego równie ważna. Przyszedł jednak dzień, w którym zmuszeni byli się rozstać, choć nie było to dla nich łatwe. Sara osiągnęła bowiem wiek, w którym powinna rozpocząć naukę w szkole dla dziewcząt. Wybór padł na londyńską pensję dla panienek prowadzoną przed dwie siostry Minchin – Marię i Amelię. Z uwagi na zajmowaną wysoką pozycję społeczną przez pierwsze lata swej bytności w szkole panna Crewe cieszyła się wszelkimi należnymi jej przywilejami i luksusami. Wszystko zmienia się w dniu jedenastych urodzin Sary. Do szkoły dociera wieść o śmierci jej ojca oraz o utracie całego ich majątku. Kierowniczka pensji czuje się oszukana i okradziona. Od samego początku nie lubiła Sary, lecz z uwagi na jej bogactwo udawała przymilną i uprzejmą osobę. Teraz, kiedy dziewczynka znalazła się na jej łasce, pokazała swą prawdziwą twarz – okrucieństwo, egoizm, despotyzm, brak współczucia i litości dla potrzebujących. Panienka Crewe z pupilki szkoły zmienia się w służącą, którą wykorzystuje się do najcięższych prac. Z przytulnego i ciepłego pokoiku zmuszona jest się przenieść na poddasze do zimnego, zaniedbanego, prawie że pustego pomieszczenia pełnego szczurów. Odtąd głód, chłód i praca ponad siły dziecka nie będą jej obce. Jedyną pociechę i radość stanowi dla niej jej własna wyobraźnia. Dzięki umiejętności wyobrażania sobie różnych rzeczy, nadawania im baśniowego kolorytu, potrafi choć na jakiś czas zapomnieć o smutnej rzeczywistości, w jakiej przyszło jej żyć po śmierci ukochanego ojca. Czy marzenia o lepszym życiu mają szansę się kiedykolwiek ziścić?

„Trudno, nic na to nie poradzę, że lubię ciągle coś sobie wyobrażać. Gdybym nie mogła tego robić, na pewno nie potrafiłabym żyć… przynajmniej nie potrafiłabym żyć tutaj…”

Autorką „Małej księżniczki” jest urodzona w Wielkiej Brytanii Frances Hodgson Burnett. W jej dorobku literackim znalazło się 39 powieści, głównie należących do literatury dziecięcej. Największą sławę przyniosły jej takie dzieła jak „Mały lord”, „Tajemniczy ogród” oraz wspomniana już „Mała księżniczka”. Ta ostatnia, napisana w 1905 roku, pierwotnie wydawana była pt „Sara Crewe, or what happend at Miss Minchin’s”. Historia małej Sary została wielokrotnie sfilmowana (do najbardziej popularnych adaptacji należy film z 1939 w reżyserii Waltera Langa i Williama A. Seitera, w którym w  rolę Sary wcieliła się gwiazda kina dziecięcego Shirley Temple)  oraz przeniesiona na deski teatru. Na jej motywach powstał nawet serial anime.

„Mała księżniczka” to bardzo wzruszająca historia, głęboko zapadająca w pamięci czytelnika, która pokazuje, czym tak naprawdę jest prawdziwe dobro oraz co stanowi nasze największe bogactwo. Wydawać by się mogło, że wzrastająca w luksusach, opiewająca we wszelkie dostatki Sara będzie dziewczynką rozpuszczoną, kapryśną, wywyższającą się i zadzierającą nosa. Tymczasem autorka powołała do życia dziecko tak niewinne i dobre, jak żadne inne cieszące się podobną pozycją w społeczeństwie. Sara jest bardzo rozumną, rozsądną i uprzejmą osóbką. Mimo doznawanych krzywd i niesprawiedliwości, odnosi się do każdego należycie i z szacunkiem. Potrafi dostrzec krzywdę innego człowieka i nie waha się wyciągnąć do niego pomocnej dłoni, nawet wtedy, gdy sama nie wiele posiada. Dzięki swej postawie jest ogólnie lubiana, przez co nawet po zmianie jej pozycji społecznej nadal cieszy się przyjaźnią kilku bliskich jej osób. Jednak tym, co najbardziej wyróżnia ją spośród innych dzieci, jest siła jej wyobraźni, umiejętność kreowania światów, snucia niezwykle barwnych i przekonujących opowieści, które zachwycają wszystkich tych, którym dane jest ich wysłuchać.

Częstowała więc swego gościa czym chata bogata: marzeniami, które snuła, widzeniami, jakie jej się jawiły, urojeniami, które były jej radością i pociechą.

„Mała księżniczka” uważana jest za klasykę literatury dziecięcej i młodzieżowej. To historia ponadczasowa, niepowtarzalna, bliska sercu wielu czytelników – w tym i memu. Wzrastały na niej nasze prababki, babki, matki… i jestem pewna, że towarzyszyć będzie również przyszłym pokoleniom. To taka historia, do której chętnie się powraca, by na nowo ją odkrywać i przeżywać. Dogłębnie wzrusza, uczy nas na nowo marzyć, pozwala zrozumieć, byśmy cieszyli się każdym danym nam dniem, nawet najdrobniejszymi radościami, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro, jaka przyszłość nas czeka. I najważniejsze – by zawsze pozostać sobą, niezależnie od tego, co nas w życiu spotka. Rewelacyjna historia, po którą powinno sięgać się niezależnie od wieku. Gorąco polecam.

– Cokolwiek się zdarzy – powiedziała sobie – jedna rzecz wszakże się nie zmieni. Choćbym była księżniczką w łachmanach, jednakże i wtedy potrafię zachować swą godność książęcą. Łatwo być księżniczką gdy jest się odzianą w złote szaty, ale znacznie większy triumf – pozostać nią nawet wtedy, gdy nikt o Tobie nie wie.

Moja ocena: 6/6

Mała księżniczka [Francese Hodgson Burnett] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: A Little Princess
Tłumaczenie: Józef Birkenmajer
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2014
Seria: Romantyczna
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 296
ISBN: 978-83-237-7063-3

33 komentarze

  • Alicja Październik 10, 2014 at 12:20

    Uwielbiałam tę książkę, kiedy byłam dzieckiem.. Chętnie powrócę do tej historii..

    Reply
  • Jadźka Październik 10, 2014 at 12:34

    No proszę, też dzisiaj recenzowałam tę książkę:)
    A mówiąc wprost: jest świetna. Moja mama pamięta, jak czytywała ją za młodu, ja pamiętam czasy, kiedy moje pierwsze wypady do biblioteki kończyły się wypożyczeniem pani Burnett:) Miło było przypomnieć sobie tę historię, zwłaszcza w uroczej, odnowionej szacie graficznej.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 13:04

      Właśnie widziałam Twoją recenzję, jak dodawałam swoją na Webook’u 🙂
      To żeśmy się zgrały z dniem publikacji 😉

      Reply
  • tanayah Październik 10, 2014 at 12:53

    Ech, to książka mojego dzieciństwa… Jestem pewna, że czytałam ją z 10 razy 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 13:05

      To jesteś lepsza ode mnie 😉 Ja tyle razy jej nie czytałam 🙂

      Reply
  • Anne18 Październik 10, 2014 at 13:52

    Czytałam będąc dzieckiem . Była to moja lektura, ale nie pamiętam już w której klasie podstawówki. Bardzo podoba mi się to wydanie. Fajnie, że takie powieści są wznawiane.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 19:15

      Za moich czasów „Mała księżniczka” nie należała do kanonu lektur. A szkoda, bo ta książka powinna być od zawsze tytułem, który winni czytać uczniowie 🙂

      Reply
  • Upadły czy Anioł Październik 10, 2014 at 14:51

    A ja jej nie czytałam ani w dzieciństwie, ani teraz. Jakoś mnie nie kusi ta historia 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 19:17

      Kusić nie musi, ale z racji tego, że jest to jednak ważna pozycja w światowej klasyce literatury dziecięcej, to jednak warto ją poznać. Choć oczywiście do niczego nie zmuszam. Może kiedyś nabierzesz chęci 🙂

      Reply
  • barwinka Październik 10, 2014 at 15:58

    Mam zaczytany egzemplarz „Małej Księżniczki” i od czasu do czasu do niego wracam. Świetna pozycja 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 19:18

      Cieszy mnie to 😀 A Twój egzemplarz jeszcze się jako tako trzyma, czy też jest tak zaczytany, że gubi stronice? 🙂

      Reply
  • J. Październik 10, 2014 at 17:17

    Z tego, co pamiętam, to film też był bardzo dobry :).

    Reply
  • Amalia Grace Październik 10, 2014 at 17:49

    Pierwsze słyszę o tej książce! Naprawdę nie czytałam jej będąc dzieckiem 🙂 Wstyd, bo skoro to klasyk literatury dziecięcej i młodzieżowej to raczej powinnam ją znać 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 19:21

      No to faktycznie stanowisz wyjątek 😛 Nie znam osoby, której obcy byłby ten tytuł – mogły nie czytać / nie oglądać filmu, ale tytuł znają 🙂
      Gdzieś Ty się uchowała? 😛

      Reply
  • AnnRK Październik 10, 2014 at 18:21

    Fajnie, że wznowili tę książkę. Mam wrażenie, że ta historia się nigdy nie zestarzeje. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 10, 2014 at 19:22

      To prawda, pewnie się nie zestarzeje. Chociażby przez fakt, że porusza uniwersalne treści 🙂

      Reply
  • Kiti Październik 10, 2014 at 20:19

    Nie czytałam, ale to wydanie jest tak piękne, że na pewno kiedyś się skuszę na tę opowieść.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:13

      Skuś się, skuś 🙂 Akurat tego typu literaturę warto poznawać. Klasyka w najlepszym wydaniu, wiecznie żywa 🙂

      Reply
  • Vicky Październik 10, 2014 at 21:58

    Powiem tylko – KOCHAM!

    Reply
  • ania notuje Październik 11, 2014 at 00:25

    Uwielbiam ten tytuł. Czytałam ją kilkanaście razy i za każdym razem mnie wzrusza.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:15

      Wierzę 🙂 Ma taką moc oddziaływania na czytelnika i to jest w niej piękne 🙂

      Reply
  • Little Decoy Październik 11, 2014 at 10:09

    Zapowiada się świetnie. Mam nadzieję, ze wpadnie w moje ręce 😉
    Pozdrawiam!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:15

      Też mam taką nadzieję 🙂
      Z pewnością znajdziesz ją w bibliotece w swoim mieście 🙂

      Reply
  • Elenkaa_ Październik 11, 2014 at 14:21

    Bardzo ładne wydanie, tak jak i wydanie „Dziewczę z sadu”. Mam ochotę na obie książki. Mam nadzieję, że niedługo przeczytam 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:17

      Cała seria pięknie się prezentuje. Chciałabym zebrać całość na półce 🙂

      PS. Nie zostawiaj dodatkowo adresu bloga w komentarzu. To niepotrzebne, Przecież podajesz adres w formularzu komentarza, więc powtórka w jego treści jest zupełnie zbędna. Potem tylko muszę usuwać 😉

      Reply
  • Olga Październik 11, 2014 at 21:40

    Wspaniałe, ponadczasowe wspomnienie z dzieciństwa <3 Jak to dobrze, że wznawiają i na nowo promują – jedna z najpiękniejszych powieści, szczególnie dla dziewczynek 🙂 Narobiłaś mi teraz chrapki – muszę sobie niebawem przypomnieć i zachwycić się od nowa 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:19

      Właśnie, zgadzam się. Świetnie, że wydawane są na nowo te niezapomniane historie. Piękna szata graficzna przykuwa uwagę i może dzięki temu obecne pokolenie zechce po nią sięgnąć, poznać.

      Reply
  • magdalenardo Październik 12, 2014 at 00:28

    Niestety trudno mi zachęcić dziewczyny do lektury tej książki 🙁

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:20

      I to jest naprawdę przykre 🙁 Może pokaż im nowe wydanie? Tak urocza okładka aż zachęca do wyciągnięcia po nią ręki i zaczęcia lektury 🙂

      Reply
  • Mała księżniczka – Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi Luty 3, 2016 at 19:40

    […] i w Magicznym Świecie Książki (choć inne […]

    Reply

Leave a Comment