„Maksio ma kłopoty” – Liliana Fabisińska (recenzja 440)

 

Poznajcie Filipa. To mały chłopiec, którego największym marzeniem było mieć psa. Niestety rodzice uważali, że jest jeszcze za mały i że być może w przyszłości kupią mu pieska. Filip wyrósł z przedszkolaka, poszedł do pierwszej klasy, potem do drugiej… a upragnionego pieska jak nie było, tak nie było. Któregoś dnia w szkole w klasie Filipa pojawiło się dwoje nowych dzieci, rodzeństwo Kajtek i Dominika. Ich mama Magda jest weterynarzem i od niedawna prowadzi w miasteczku Klinikę pod Boliłapką. Nowi przyjaciele zabierają Filipa do siebie do domu, aby zobaczył wielkiego, kudłatego psa Maksia, obecnego pacjenta ich mamy. Chłopiec z miejsca zakochuje się w zwierzaku i kiedy zjawia się jego tata oznajmia, że bez niego nie wraca do domu. I tak Maksio staje się nowym członkiem rodziny Filipa oraz jego najlepszym przyjacielem. Ale któregoś dnia coś złego zaczyna się dziać z psem. Jest apatyczny, nie chce jeść ani pić. Zaniepokojony chłopiec stara się przekonać rodziców, że konieczna jest pomoc pani Magdy. Kiedy w końcu trafiają do kliniki okazuje się, że Maksio cierpi na babeszjozę… Co to za choroba? Czy Maksiowi grozi coś poważnego?

Autorką serii „Klinika pod Boliłapką” jest Liliana Fabisińska. Miałam już okazję czytać inne jej dzieła, m.in książeczkę dla małych dzieci „Wesołe wycieczki” oraz dwa tomy serii „BezSennik. Czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą” – książki dla nieco starszych dziewczynek („Burza z piorunami”, „Kłopotliwe ognisko”). Treść książeczek z nowej serii konsultowana jest z prawdziwym lekarzem weterynarii, panią Agatą Kamionką-Flak. Dzięki temu można mieć pewność, że wszystkie opisywane choroby oraz sposoby radzenia sobie z nimi są zgodne z prawdą.

W książce poruszone zostały bardzo ważne tematy. Dziecko dowie się, że posiadanie w domu psa to nie tylko zabawa, ale również mnóstwo obowiązków. Trzeba z nim wychodzić na spacery, karmić, dawać pić, dbać o zdrowie. Obdarzony opieką i miłością piesek stanie się najlepszym przyjacielem i towarzyszem zabaw dla każdego dziecka. Autorka pisze również o trudach samotnego wychowywania dzieci. Zapracowana mama bardzo często nie ma czasu dla swoich pociech, gdyż musi zarabiać na ich utrzymanie. Dzieci z rozbitych rodzin dorastają szybciej niż ich rówieśnicy, gdyż spoczywa na nich więcej obowiązków oraz związanej z nimi odpowiedzialności. 

Historia o Maksie opatrzona została czarno – białymi ilustracjami autorstwa Aleksandry Chabros. Prawie na każdej stronie znajduje się większy bądź mniejszy obrazek idealnie przedstawiający to, o czym w danym momencie czytamy. Są one bardzo ładne, delikatne, niewyszukane. Z pewnością spodobają się nie jednemu dziecku. Użyta w książeczce czcionka tekstu jest duża i wyraźna, co ułatwi małym Czytelnikom samodzielną lekturę. Najbardziej jednak spodobał mi się spoglądający z okładki kudłaty psiak. Jego ufne spojrzenie, wilgotny nosek i oklapnięte uszka. 

„Maksio ma kłopoty” to idealna lektura dla dzieci, które bardzo chciałyby posiadać własnego pieska. Dzięki niej dowiedzą się dużo interesujących rzeczy na temat opieki, właściwego traktowania i zachowania piesków. Dlatego też zanim zdecydujecie się na zakup czworonożnego pupila Waszemu dziecku, podsuńcie mu wpierw pod nos tę książeczkę. 

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2014
Seria: Klinika pod Boliłapką, tom 1
Oprawa: miękka
Ilustracje: Aleksandra Chabros
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-245-2010-7
Grupa wiekowa: 5+

Papilon

6 komentarzy

  • Kiti 26 marca 2014 at 10:35

    Czytałam 2 pierwsze tomy i bardzo mi się podoba ta seria. Czekam teraz na opowieść o Muszce.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:36

      Na mnie czeka jeszcze 2 tom na półce „Pierrota bolą kopytka” 🙂 Te tytuły mnie rozwalają 😛

      Reply
  • magdalenardo 28 marca 2014 at 23:03

    Sylwia, nie czytam recenzji, bo sama muszę napisać swoją.
    Akurat dzisiaj czytałam tę książkę dzieciom z trzeciej klasy podczas zastępstwa. Było jak makiem zasiał!
    A ze mną to jest coś nie tak, bo ledwo powstrzymałam łzy jak przeczytałam jak rodzice ignorowali Filipa…

    Reply
    • Miłośniczka Książek 29 marca 2014 at 10:37

      Wszystko z Tobą w porządku. Po prostu jesteś bardziej wrażliwa niż inni 🙂 Mi też było przykro w tym momencie. Bo jak tak można…

      Reply
  • magdalenardo 28 marca 2014 at 23:03

    *Było cicho jak makiem zasiał.

    Reply
  • KsiażeczkiZwierzęta 17 stycznia 2017 at 16:28

    Najfajniejszy był Wujek Leszek. A ja zrobiłam teledysk o Maksiu na Movie Makerze.

    Reply

Leave a Comment