“Magia krwi” – Tessa Gratton [recenzja 410]

  • Magia krwi
  • Tytuł oryginalny: Blood Magic
  • Tłumaczenie: Marta Kitowska
  • Wydawnictwo: Dolnośląskie
  • Rok wydania: 2014
  • Seria: The Blood Journals, tom 1
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Liczba stron: 392
  • ISBN: 978-83-245-9010-0

 

Sillę Kennicot poznajemy krótko po tragicznej śmierci jej rodziców. W maleńkim miasteczku, w którym przyszło żyć dziewczynie, gdzie każdy każdego zna, krążą na temat jej rodziny najprzeróżniejsze plotki i ploteczki. W wyniku przeprowadzonego śledztwa uznano, że ojciec głównej bohaterki z zimną krwią zamordował jej matkę, a potem sam popełnił samobójstwo. Okrutny los chciał, że to Silla znalazła ich ciała unurzane w kałuży krwi. Ten koszmarny obraz na zawsze wrył się w jej pamięć. O czymś takim po prostu nie da się zapomnieć… Mimo tego, iż sprawę zamknięto, a całe miasteczko święcie wierzy w szaleństwo Kennicota, które doprowadziło do tragedii, Silla nie daje temu wiary. Nie zgadza się z opinią, iż jej ojciec był szalony i dlatego dopuścił się brutalnego mordu. Jest pewna, że za tym wszystkim kryje się coś jeszcze i jak się wkrótce okazuje miała rację… Któregoś dnia otrzymuje tajemniczą przesyłkę od nijakiego Diakona. Jest nią niepozorna książeczka, która kryje w sobie jednakże wiedzę na temat zaklęć stosowanych przy użyciu magii krwi. Spisane zostały ręką jej własnego ojca! Silla nagle dowiaduje się, że był on nie tylko nauczycielem łaciny w liceum, ale również uzdrowicielem i magiem. Rzecz jasna pierwotnie bierze to wszystko za brednie, dopóki nie wypróbowuje jednego z zaklęć… Przypadkowo świadkiem jej czarów jest Nicholas Pardee, który niedawno przyjechał do miasteczka i wprowadził się do domu obok Silli. Razem będą się starali zgłębić tajniki nowo odkrytej przez dziewczynę magii. Jednak Nick skrywa przed nią pewną tajemnicę, która ma związek z jego przeszłością. Tymczasem ktoś na grobie rodziców Silli kreśli nieznane im obojgu runy… Wychodzi na to, że nie tylko oni wiedzą o magii. Kto jeszcze o tym wie? I czy ta osoba ma związek ze śmiercią rodziców Silli? Prawda okaże się brutalna i zabójcza…

“Magię krwi” Tessy Gratton mogłabym z powodzeniem polecić wszystkim czytelnikom, którzy poszukują lektury lekkiej, przyjemnej i niezobowiązującej. Takiej, która mimo tego, iż nie zapada na długo w pamięci, z pewnością stanowić będzie źródło czystej rozrywki. Jest to historia, która skrywa w sobie pewną tajemnicę ciążącą na przeszłości rodzin głównych bohaterów, którą przyjdzie im krok po kroku odkrywać, aby móc ocalić własne życie. “Magia krwi” to opowieść o miłości oraz jej przeróżnych obliczach. O tej prawdziwej, głębokiej, łączącej dwoje ludzi więzami silniejszymi niż śmierć, jak i chorej, naznaczonej zazdrością i chęcią zemsty. Pokazuje nam jak groźne może być pragnienie władzy i co jesteśmy w stanie uczynić, jak wiele poświęcić, aby osiągnąć wyznaczone cele. Książkę czyta się niesamowicie szybko za sprawą języka, jakim posługuje się Tessa Gratton. Jest on prosty, niewyszukany, a przez to łatwy w odbiorze. Sama historia jest ciekawa, potrafi wciągnąć i nie nuży. A przynajmniej ja byłam daleka od tego uczucia. Główni bohaterowie są interesujący, stanowią swoje przeciwieństwa dzięki czemu idealnie się uzupełniają. Co prawda nie są to postaci o głębokim rysie psychologicznym, wyróżniający się jakoś szczególnie, jednakże potrafią przyciągać uwagę i dają się lubić, a to już stanowi duży plus. Historia skrywa tajemnice, którym warto bliżej się przyjrzeć, a które być może nie jeden raz Was zaskoczą. Zakończenie stanowi interesujący finał, a jednocześnie zostawia lekko uchyloną furtkę pozwalającą na kontynuację, którą jest tom drugi “Strażniczka krwi”. Z całą pewnością po niego sięgnę. A Wy? Czujecie się choć trochę zaintrygowani tą historią?

Moja ocena: 5/6

grupa_Publicat

0Shares

13 Replies to ““Magia krwi” – Tessa Gratton [recenzja 410]”

  1. Jakoś wcześniej o niej nie słyszałam, ale lubię takie połączenie mrocznej fabuły z fantastyką, więc na pewno kiedyś ją przeczytam. Na kontynuację pewnie też się później skuszę;)

  2. Powiem Ci szczerz, że takich historii mam na półce mnóstwo i jakoś nie czuję potrzeby nabywania kolejnej. Nie ujmuje jej czy coś, widać, że jest fajna, ale chwilowo mówię pass 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *