"Kubusiowe opowiastki" – Sebastian Sarna [recenzja, 255]

Kubusiowe opowiastki (1)

Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2013
Ilustracje: Alicja Rybicka
Oprawa: twarda puchowa
Liczba stron: 216
ISBN: 978-83-7437-810-9
Grupa wiekowa: 3-6

Kubusiowe opowiastki (3)

Ileż to już razy mówiłam Wam, że moja córeczka i ja uwielbiamy książeczki wydawane przez wydawnictwo Skrzat? Dziś znów to powtórzę: bardzo, ale to bardzo lubimy książeczki, które pojawiają się na rynku dzięki temu wydawnictwu. Bo jakże tu nie lubić tak cudownie wydanych i ciekawych książek, które cieszą moje dziecko wywołując uśmiech na małej buzi? Jaką książkę tym razem miałyśmy okazję przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat? Było to najnowsze dzieło Sebastiana Sarny pt „Kubusiowe opowiastki”, w której to opisał własne ojcowskie doświadczenia. To druga książka o przygodach małego Kuby. Pierwsza (pod tym samym tytułem) została wydana w 2006 roku.

Kubusiowe opowiastki (2)Poprzednią książkę o Kubusiu ilustrowała Joanna Myjak. Tegoroczne wydanie „Kubusiowych opowiastek” zawiera grafiki wykonane przez Alicję Rybicką. Są one bardzo kolorowe, ciepłe i miłe dla oka. Patrząc na nie ma się wrażenie, jakby zostały namalowane farbkami. Doprawdy bardzo ładnie się prezentują. Jestem pewna, że nie jedno dziecko zwróci na nie baczniejszą uwagę. Książka wydana została w twardej oprawie, która dodatkowo jest mięciutka, puchowa, jakby nadmuchana. Strony również są ładnie barwione. Wszystko razem robi naprawdę pozytywne wrażenie i mnie, jako mamę, bardzo satysfakcjonuje takie wydanie.

Kubusiowe opowiastki (4)

Kubuś jest małym chłopcem. Ma nie całe pięć lat i chodzi do przedszkola. Jak każde małe dziecko jest bardzo ciekawy świata, zadaje mnóstwo pytań, lubi się bawić, ale również psocić. Wszędzie go pełno i trudno usiedzieć mu w jednym miejscu. Czytając książkę „Kubusiowe opowiastki” przeczytamy o wielu przygodach, które przeżył mały chłopczyk oraz ciekawych sytuacjach, które go spotkały. Wraz z nim będziemy walczyć z uciążliwą muchą, która za nic nie chciała opuścić jego cieplutkiego i milutkiego pokoiku. Przeczytamy o tym, jak uczył się jeździć na rowerku bez pomocniczych kółeczek, a także jak przygotowywał się do karnawałowego balu, który miał być zorganizowany w jego przedszkolu. Możecie wierzyć bądź nie, ale spotkamy najprawdziwszego krasnoludka Fąfarka. Ulepimy nawet bałwanoraka razem z małym Roczkiem. Czym jest bałwanorak? Tego zdradzić Wam nie mogę. O tym trzeba przeczytać! A trzeba przyznać, że jest w czym się zaczytywać, bowiem w „Kubusiowych opowiastkach” zebrano bardzo dużo (blisko trzydzieści) ciekawych, pełnych humoru, a zarazem bardzo mądrych opowiastek.

Kubusiowe opowiastki (5)Oprócz dostarczeniu dziecku odpowiedniej dawki rozrywki, książka zwróci mu również uwagę na wiele ważnych spraw, nauczy je wielu mądrych rzeczy. Mały czytelnik zrozumie, że nie należy kłamać, a zawsze mówić prawdę. Należy jednak zawsze pamiętać o tym, że zanim coś się zbyt szybko powie należy wpierw pomyśleć, bowiem czasem bywa tak, że prawda może być bolesna i sprawić komuś przykrość. Dzieci dowiedzą się również o tym, że bywają słowa, które mają różne znaczenia. Kubuś przekonał się o tym, kiedy opowiadał swojej babci, że ma wiatrówkę. Zaniepokojona babcia wpierw pomyślała, że rodzice kupili dziecku pistolet. Wyprowadzona z błędu doszła do wniosku, że zapewne chodziło wnuczkowi o kurtkę. Kiedy jednak i tym razem mama chłopca mówi, że nie o to chodziło, okazuje się, że Kubuś po prostu złapał ospę wietrzną, na którą również mówi się wiatrówka. To tylko przykłady tego, o czym można przeczytać w książce Sebastiana Sarny.

„Kubusiowe opowiastki” to książka przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym. Sądzę jednak, że i nieco starsze dzieci będą mogły sięgnąć po nią bez przeszkód. Dzięki dużej, wyraźnej czcionce będą mogły ćwiczyć samodzielne czytanie. Mojej córeczce książka się podobała. Z zainteresowaniem śledziła przygody małego chłopca. Jest od niego nie wiele starsza, więc zauważała wiele podobieństw łączących ją z bohaterem „Kubusiowych opowiastek”. Jestem pewna, że nie raz będziemy wracały do czytania tej książki. Dlatego też i Wam polecam książkę Sebastiana Sarny.

Moja ocena: 5/6
Za książkę bardzo dziękuję

13 Replies to “"Kubusiowe opowiastki" – Sebastian Sarna [recenzja, 255]”

    1. Tak chyba powinno być 🙂 Przynajmniej ja, jako mama, nie wyobrażam sobie, żebym nie czytała córce. To obowiązek każdego rodzica.

      I mam prośbę. Proszę w komentarzu nie zostawiać adresu swojego bloga, dobrze? Można do Ciebie trafić po kliknięciu na Twoją nazwę, więc po co zostawiać linki?

  1. Sylwia ja myślę, że to książka dla wszystkich dzieci (także tych 30-letnich:p).
    Strasznie chciałabym ją poznać i przyjrzeć się dokładnie wszystkim ilustracjom.
    To, że książka zawiera własne doświadczenia (ojcowskie) autora to dla mnie duży plus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *