„Ksin. Początek” – Konrad T. Lewandowski (recenzja 576)

„Wielki powrót kultowej Sagi o kotołaku!” – takimi oto słowy my, czytelnicy, jesteśmy witani na okładce powieści Konrada T. Lewandowskiego „Ksin. Początek”. Książka ta stanowi prequel do „jednej z najbardziej znanych serii fantasy w polskiej literaturze”. Czy faktycznie za taką jest ona uznawana – mówiąc szczerze: nie wiem. Kiedy wydany został pierwszy tom wspomnianej sagi, a było to pod koniec lat 80 ubiegłego wieku, byłam małą dziewczynką, której daleko było do sięgania po tego typu historie. Przyjmijmy jednak, że tak było faktycznie – przecież musiał istnieć powód, dla którego wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiło wznowić ten cykl, nieprawdaż? Nowe wydanie jest połączeniem nieznanej dotąd historii pochodzenia głównego bohatera – kotołaka Ksina, oraz mikropowieści „Przybysz”. Fajnym dodatkiem jest zamieszczony na samym końcu bestiariusz zawierający całe mnóstwo ciekawych informacji na temat najróżniejszych nadnaturalnych istot występujących na kartach powieści.

Historia toczy się dwutorowo.

Z jednej strony jest to opowieść o kotołaku Ksinie, który zrodził się jako bestia, dziecię Onego, ale pod wpływem miłości i opieki Starej Kobiety zdołał pokonać w sobie wewnętrzne zło i stał się niemal ludzki. Nauczył się samokontroli podczas zachodzącej w nim Przemiany i nie ulegania mrocznym, zwierzęcym instynktom towarzyszącym innym przedstawicielom jego gatunku. Po śmierci swej piastunki, spełniając jej ostatnią prośbę, wyrusza do Katimy, największego miasta a zarazem stolicy królestwa Suminoru po drodze ratując zbiegłą prostytutkę o imieniu Hanti, z którą od tej pory zwiążą się jego dalsze losy.

Druga część historii opowiada o Aspaji, córce bogatego kupca z Katimy. Jest ona zaręczona z mężczyzną, którego wybrał dla niej ojciec, jednakże nie godzi się na taki los. Pragnie przygody. Ma dość opowieści innych. Chciałaby na własne oczy zobaczyć te wszystkie potwory zamieszkujące Puszczę Upiorów, o których tyle słyszała. W tym celu obmyśla przebiegły plan, w który wciąga nieświadomego niczego Galiona – maga przybyłego do Katimy, aby dzięki protekcji jej ojca dostać się na Akademię Magów, by tam udowodnić swoje pierwszeństwo do wiedzy na temat tworów Onego, do której bezczelnie przyznał się miejscowy mag bazujący na informacjach zawartych w listach od  Galiona, w których ten nie szczędził słów na temat swych odkryć. Intryga kupieckiej córki kończy się sukcesem, dzięki czemu ona i Galion wyruszają w drogę ku swemu przeznaczeniu…

Dobrze, że do książki dołączony został bestiariusz, bowiem nie sposób spamiętać i wymienić tych wszystkich istot, które przewijają się na kartach powieści. Mamy tu znane wszystkim wampiry, wilkołaki, strzygi, południce, ghule czy sfinksy, ale są też kotołaki, koniołaki, pająkołaki (mnogość -łaków), porońce, odczłowieczeńcy, martwiaki, bazyliszki… Świat dzieci Onego, który zrodził się dokładnie przed 1721 laty, jest naprawdę przebogaty. I muszę przyznać autorowi, że całkiem fajnie przedstawiony. Na kartach powieści pojawiają się również magowie, jednak ich pozycja w społeczeństwie jest dość niepewna. Ma to związek z pewnym wydarzeniem z przeszłości, podczas którego doszło do rzezi magów. Od tamtej pory nauka magii pozostaje pod kontrolą i tylko nielicznym wolno stosować bardziej ofensywne zaklęcia.

Choć powieść przeczytałam dość szybko i bez żadnego problemu, to jednak nie udało jej się sprostać moim oczekiwaniom. Pojawia się w niej niestety nieco nieścisłości i braku logiki (np. postać maga Tagero). Nie spodobał mi się wątek romantyczny na linii Ksin – Hanti. Jest jakiś taki naciągany, sztuczny, mało realny. Zabrakło mi też pewnej żywiołowości, jakiegoś większego tempa w tej historii, dzięki któremu trudno byłoby się od niej oderwać, pragnąc tym samym czym prędzej poznać dalsze losy bohaterów. Tymczasem nie miałam najmniejszych oporów przed odłożeniem książki na bok i nie czułam nieodpartej chęci jak najszybszego powrotu do niej. Jeśli mam być szczera to również główni bohaterowie nie wywarli na mnie żadnego wrażenia. Aspaję od samego początku znielubiłam i ledwo tolerowałam. Kłamliwa, wyuzdana, egoistyczna intrygantka mająca uczucia innych osób za nic. Ksin w sumie niczym szczególnym się też nie wyróżniał (poza oczywiście byciem kotołakiem), bym miała obdarzyć go jakąś sympatią czy też uznać za postać, którą warto byłoby na dłużej zapamiętać. Interesował mnie jedynie na samym początku historii, a im dalej w las tym bardziej stawał mi się obojętny. Szkoda, naprawdę, bo niestety nie tego się spodziewałam po tej powieści. Liczyłam na to, że przeżyję jakąś ekscytującą przygodę, a niestety tak się nie stało. „Ksin. Początek” okazał się zbyt słaby, by mnie zadowolić. Zbyt przeciętny, by zasłużyć na to, aby stanąć u boku innych powieści fantastycznych na mej półce. Mówiąc krótko – nie polecam.

Moja ocena: 2/6

Ksin. Początek [Konrad T. Lewandowski] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2014
Seria: Saga o kotołaku, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-10-12539-2

Zachęcam do zapoznania się z recenzją tej książki na blogu Janka – Tramwaj nr 4

202 komentarze

  • barwinka 13 listopada 2014 at 15:29

    Coś już czytałam o tej książce i w sumie nie wiem co o niej myśleć. Różnie oceny czytałam. Zastanawiam się też nad tą serią – co prawda przełom lat 80/90 miałam dopiero parę lat, do fantastyki dorosłam trochę później i wychowałam się na Sapkowskim (w Polsce), ale o tej serii nigdy nie słyszałam. Muszę poszukać książek wydanych w tamtym czasie.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 17:49

      Właśnie, oceny są bardzo różne – albo typowo pochwalne, albo ostra krytyka. Wiadomo – ilu czytelników tyle opinii 🙂 Nie każdemu autor dogodzi, zawsze znajdzie się grupa fanów i anty fanów 🙂

      Reply
    • Pobortza 16 listopada 2014 at 03:48

      Po pierwsze „Ksin” został pierwszy raz wydany pod koniec lat 90-tych, a nie 80-tych. Po drugie, miał reedycję w latach 2003-2004. Po trzecie, nie zyskał (czy niestety, czy „stety” to już pozostawiam indywidualnej ocenie) popularności porównywalnej z dziełami Sapkowskiego i Feliksa W. Kresa (cykl szererski, poszczególne tomy od 3 do 6 wznowień, licząc e-booki z BookRage’a).
      A swoją drogą, to chyba pora, żebym sobie sagę o kotołaku przypomniał.

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 09:23

        Wiele źródeł podaje, że narodziny Ksina datowane są na 1988 rok. Np tu:
        „Pisząc recenzję książki Lewandowskiego, warto zauważyć, że postać kotołaka powstała w 1988 roku, a więc zaledwie dwa lata po literackim debiucie Andrzeja Sapkowskiego. Czyni to Ksina, obok wiedźmina Geralta, jednym z najstarszych bohaterów polskiej literatury fantasy. I chociaż książki „Przewodasa” doczekały się kilku wznowień to nigdy nie zdołały osiągnąć popularności prozy Sapkowskiego. Dlaczego?”
        http://katedra.nast.pl/artykul/3752/Lewandowski-Konrad-T-Ksin-drapiezca/

        Autor sam nie zaprzeczył, jakoby Ksin powstał w roku innym niż 1988. Wydawca podaje tę samą informację.

        Reply
  • Kasia Roszczenko 13 listopada 2014 at 17:45

    Pomimo niskiej oceny, coś mnie do niej ciągnie – strzygi 🙂 Jeśli będę miała możliwość to sięgnę, tylko obawiam się trochę tego nagromadzenia postaci 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 17:47

      Jest sporo istot nadnaturalnych, a nie postaci jako takich 🙂 Także sądzę, że nie ma powodu do obaw 🙂

      Reply
    • Aza Zel 19 listopada 2014 at 01:50

      To, że postać powstała w 1888 nie oznacza automatycznie, że książka została wydana w tym samym roku. takie książki nie pisze się przez jedno popołudnie. A proces wydawniczy też musi nieco potrwać.

      Reply
  • oisaj 13 listopada 2014 at 18:16

    Ja dokładam jeszcze najemnika szczęściarza. 🙂
    A co do informacji autora, że Tagero ma jakąś wyjaśniająca błyskawiczny rozwój przeszłość, to jakoś tego nie kupuję 🙁

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 18:17

      Masz rację, ten najemnik też był naciągany. Tyle razy ujść z życiem? Głupi ma szczęście 😛
      Tagero – też nie kupuję.

      Reply
    • Aza Zel 19 listopada 2014 at 01:53

      * 1988 oczywiście – czeski błąd 🙂

      Reply
  • Ruczek 13 listopada 2014 at 18:43

    Bohaterowie również nie przypadli mi jakoś specjalnie do gustu, natomiast świat i różne istoty/potwory już tak. 🙂 Też zauważyłam dużo niedociągnięć, ale mi całość chyba jednak bardziej się spodobała, aczkolwiek w dużej mierze jest to właśnie zasługa wykreowanego świata. 😉 No nic, ja tam sięgnę po drugi tom, żeby zobaczyć jak dalej sprawy będą się miały – oby lepiej. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 18:47

      Dokładnie tak – świat istot Onego jest ciekawy, o czym sama wspomniałam w recenzji. Po prostu cała reszta mi nie podeszła :/ Szkoda 🙁

      Reply
  • Jadźka 13 listopada 2014 at 19:48

    Rany, ale ja wymęczyłam tę książkę;/ Zero sensu, logiki, spójności między bohaterami a akcją… Bestiariusz faktycznie potrzebny, bez niego powieść wygląda na niedopracowaną.
    A te częste sceny „namiętności”… To dopiero porażka.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 21:56

      Sceny namiętności… haha 😛 Momentami to czysty hard 😉

      Reply
      • Aza Zel 19 listopada 2014 at 02:02

        Ha-ha! „Niedopracowana” bo w głowie ciasno i się nie mieści. Tak to jest, gdy półgłówek sięgnie po książkę powyżej jego poziomu, będzie się mścił na autorze za własne nieuctwo.

        I pozdrawiam autorkę-moderatorkę „z Bożej Łaski”, która też tłumaczy się, że nie zna sagi o Ksinie, bo gdy ta powstawała, była ona małą dziewczynką. Na tej zasadzie nie powinnaś też czytać Słowackiego, Mickiewicza, Kochanowskiego, Reja, Poświatowskiej… przecież nie było Cię na świecie, kiedy oni pisali! Z prądu też nie powinnaś korzystać – przecież Tesla zmarł na długo zanim się urodziłaś.

        Na tym kończę, bowiem,że wy, blogerki, macie z Lewandowskim jedną cechę wspólną- nie znosicie słów krytyki,nawet tej konstruktywnej i uzasadnionej. Zatem,piszę tylko do Ciebie, droga Sylwio, bo wiem, że usuniesz ten komentarz tak szybko jak go zobaczysz.

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 19 listopada 2014 at 08:39

          I tu się pomyliłaś @Aza Zel. Ja nie autor „Ksina” – nie usuwam niepochlebnych komentarzy.

          Reply
  • Vicky 13 listopada 2014 at 20:20

    Bardzo kiepsko oceniacie tą książkę, a jakby nie patrzeć to wznowienie czyli sporej ilości osób musiała się podobać 🙂 Ja jestem jej mimo wszystko ciekawa.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 21:52

      Kochana, gdyby to było wznowienie samo w sobie – byłoby zapewne wszystko ok. Wystarczy wejść do oisaja i przeczytać, że zaliczył tę powieść w młodości, właśnie wówczas, kiedy była po raz pierwszy wydana i była bardzo dobra. Teraz po prostu do wznowienia dodano dodatkowe wątki, nowych bohaterów i całość się posypała.

      Reply
  • Kiti 13 listopada 2014 at 21:12

    Fantastykę bardzo lubię, ale przeraża mnie to nagromadzenie istot, chyba bym tego nie zapamiętała, dobrze, że na końcu jest jakiś spis. Mimo wszystko nie przekonuje mnie ta historia.

    Reply
  • Zabójca Spojlerów 13 listopada 2014 at 21:49

    „Aspaję od samego początku znielubiłam i ledwo tolerowałam.” – Ktoś tu najwyraźniej nie odróżnia postaci literackich od realnych, żywych osób…
    Recenzowanie książki nie polega na jej drobiazgowym streszczaniu!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 21:54

      A przepraszam Cię bardzo – w którym miejscu masz drobiazgowe streszczanie?
      A odnośnie znielubienia i nikłego tolerowania bohaterki – to są moje subiektywne odczucia względem tej postaci. Jako czytelnik mam prawo o tym napisać. Jej się nie da polubić, więc czemu miałabym o tym nie wspomnieć pisząc recenzję?

      Reply
      • Bernadeta 16 listopada 2014 at 09:41

        Cala recenzja jest streszczeniem książki, po kolei „opowiada ” Pani historię w niej zawartą.. Nie na tym polega rola recenzenta.

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 09:44

          To Pani zdanie.
          A co do roli recenzenta… Jestem blogerką, nie profesjonalnym recenzentem. Nikt mi za to nie płaci. Piszę tak, jak potrafię. Nikogo do czytania nie zmuszam. Więc w czym problem?

          Reply
        • Janek 22 listopada 2014 at 10:45

          To, że postać wzbudza negatywne emocje u czytelnika, nie może być wyznacznikiem tego, czy jest to postać nakreślona w sposób udany! Jak można na podstawie takich argumentów budować opinię o wartości samej publikacji.

          Ten fragment recenzji przypomniał mi komentarz do filmu Ojciec Chrzestny III, gdzie jeden z użytkowników filmwebu napisał bardzo poważnie, że uważa trzecią część za dużo słabszą od pierwszej i drugiej, ponieważ Michael Corleone to nie jest „ten” sam Michael Corleone, co kiedyś.

          Za dużo odczuć recenzującej co do różnych elementów składowych powieści.

          Reply
  • Amalia Grace 13 listopada 2014 at 22:11

    A mnie i tak ciekawi, więc na pewno przeczytam i zobaczę, czy wysnuję te same wnioski :))

    Co do znielubienia głównego bohatera i innych spraw, niechaj kolega Zabójca Spojlerów napisze jak się pisze recenzje, skoro taki znawca. Jasne, że można uznać sympatię lub antypatię do bohaterów jako składową subiektywnego zdania o danej książce, a streszczenie? Ja tu niczego takiego nie widzę – ot, najnormalniejszy w świecie opis fabuły 😉

    Krytyka aby była konstruktywna musi być logiczna i poparta dowodami, inaczej można ją zbagatelizować.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 22:13

      Dziękuję Ci za Twój komentarz i upewnienie mnie, że moja recenzja jest ok 😉
      Aczkolwiek możesz być pewna, że mnie i tak nie ruszają komentarze typu tego, który pozostawił osobnik powyżej 😛

      Reply
      • Amalia Grace 13 listopada 2014 at 22:17

        Ja po prostu utwierdzam Cię w przekonaniu, że słusznie robisz, że się nie przejmujesz, a wierz mi, że piszesz świetne recenzje, o czym zresztą świadczy Twoja ilość współprac czy obserwatorów i to, że zawsze tutaj jest pełno osób, które Cię chwalą 😉 Jeden się zawsze musi wyłamać 😉

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 22:19

          Dziękuję za miłe słowa 😀 Obrosnę w piórka 😛
          I fakt, to normalne – na kilku lubiących zawsze znajdzie się ktoś, kto znajdzie dziurę w całym 😉

          Reply
          • Amalia Grace 13 listopada 2014 at 22:21

            To jak obrastasz to zaraz napiszę coś, co Cię na ziemię sprowadzi… Hmm… Dobra, nie mam co ;D

            A miłych słów nigdy dość ^^

          • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 22:22

            Haha 😀 A już liczyłam na coś naprawdę mocnego, co zaboli niczym uderzenie obuchem w łeb 😛

    • agrafek 14 listopada 2014 at 16:36

      Celem autora niekoniecznie musi być stwarzanie postaci, którą będziesz darzyć sympatią. Czasem nawet pierwszoplanowe postaci pisane są tak, by wzbudzać kontrowersje.

      Jeśli Aspaja wzbudziła w Tobie tak silne emocje, to może nie jest źle napisaną postacią, ale postacią, którą zbudowano w innym celu, niż by stworzyć z niej kogoś sympatycznego.

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 18:38

        Agrafku
        W żadnym razie nie przyczepiam się do kreacji bohaterów jako takich – bo są bardzo dobrze przedstawieni – mają swoją historię, motywy działania, psychologię. Jedynie napisałam, że zarówno Ksin jak i Aspaja nie przypadli mi do gustu, nie nawiązała się pomiędzy nami nić sympatii. I tylko tyle. W żadnym wypadku nie ujmuję autorowi talentu tworzenia swoich bohaterów.

        Reply
    • Berandeta 16 listopada 2014 at 19:22

      Wyraziłam tylko swoje zdanie.. podobnie jak Pani. Ponoć każdy ma do tego prawo. NIe rozumie Pani złości autora książki a sama reaguje dość nerwowo na wszelką krytykę.. zarzucanie osobom, które mają inne zdanie niż Pani, że powinny czytać ze zrozumieniem etc .. kiepsko wygląda w świetle tego, że to samo zarzuca Pani autorowi książki. Więcej dystansu życzę.
      Pozdrawiam.

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 19:28

        Nie, nie rozumiem złości autora. Gdyby był osobą inteligentną (za jaką się uważa), to skoro uznał recenzję za taką beznadziejną, machnąłby na nią ręką i nie polecał, jako nie wartej uwagi. Złość mnie bierze, bo rozdmuchał temat do niepotrzebnej afery. Denerwuje mnie, bo obraża (pal licho mnie) moich czytelników wyzywając ich od różnych – a przecież sobie na to nie zasłużyli. Więc chyba mam prawo w takim momencie reagować nerwowo prawda?
        Zwłaszcza, że sama w żadnym z komentarzy, ba! również w recenzji, nie obraziłam autora.

        Reply
    • Aza Zel 19 listopada 2014 at 02:07

      „Piszę tak, jak potrafię” – to by była dobra nazwa na tego bloga – nic dodać, nic ująć – i od razu wiadomo, czego się spodziewać. (Niczego).

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 13 listopada 2014 at 22:28

    Nie umiesz oddzielić obiektywnej oceny postaci literackiej od swojego stosunku do osoby o takich cechach charakteru. Sam fakt, że postać literacka wzbudziła w tobie emocje świadczy na korzyść tej postaci i jej autora, ponieważ została dobrze (sugestywnie) skonstruowana i krytyk powinien to dostrzec. Ty tymczasem oceniasz Aspaję jak koleżankę i robisz z tego zarzut autorowi, to jest nieprofesjonalne i dziecinne podejście.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 22:44

      Po pierwsze – nie jestem krytykiem, tylko zwykłą czytelniczką wyrażającą swoje opinie w postaci tekstów na blogu.
      Po drugie – recenzent nigdy nie będzie obiektywny. Zawsze jest subiektywny.
      Po trzecie – w żadnym miejscu nie ma bezpośredniego przytyku do autora odnośnie bohaterów – napisane jest, że ich nie polubiłam, a nie, że autorowi nie wyszła ich kreacja itp itd.
      Po czwarte – jestem za stara, by traktować bohaterów literackich „jak koleżankę” – nie znasz mnie, nie oceniaj.

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 13 listopada 2014 at 22:48

    Czy Aspaja jest naprawdę taka zła?
    Robi to co robi, bo musi (nie popełnię spojlera i nie napiszę dlaczego). Spotyka też ludzi, który z tego powodu okazują jej zrozumienie i współczucie. Ale recenzentka już zafiksowała się na własne subiektywne fochy, o nich opowiada swoim czytelnikom i tak umyka cała subtelna i niejednoznaczna struktura postaci literackiej.
    A co do pisania recenzji, to proszę poniżej!

    Typowa recenzja internetowa:

    Pierwszy akapit – pieprzenie o Szopenie, względnie o Adamie i Ewie, którzy już w epoce kamienia łupanego wygłaszali banały. W całości do wykreślenia. Zamiast tego powinno być postawienie tezy/diagnozy krytycznej do dalszego uzasadnienia – jedno, góra dwa zdania.

    Połowa całego tekstu – streszczenie książki. Pół biedy, jeśli to tylko przepisana notka z IV strony okładki. Zwykle bywa okraszona dodatkowo informacją czym się książka skończyła i kto zabił. Powinna być informacja na jeden akapit i bez spojlerów.

    Jedna trzecia tekstu – dywagacje o osobistym guście recenzenta, odnoszące się z reguły do marginalnych kwestii fabuły. Poruszone nie dlatego, że autor położył na to nacisk, ale bo recenzentowi się skojarzyło, więc powiedział co wiedział. Do wykreślenia. Powinna być prezentacja tła i kontekstu literackiego, w którym pojawia się omawiana książka i wspomnienie dzieł podobnych. Wymaga tzw. oczytania.

    Przedostatni akapit – wreszcie moment prawdziwej refleksji krytycznej. Recenzent łapie się na tym, że przegadał i ominął sprawy istotne, więc pospiesznie nadmienia, że „w sumie książka jest niezła”. Gołosłownie, bo miejsce na argumenty zużył czepiając się marginaliów. Powinno być wyjaśnienie dlaczego książka jest niezła, podparte cytatami i nawiązujące do pierwszego zdania recenzji.

    Ostatni akapit – recenzent podskórnie zdaje sobie sprawę, że zrobił z siebie idiotę, więc akcentuje swoją błyskotliwość i koniecznie protekcjonalnym wobec autora tonem rzuca refleksję natury ogólnej, po której wychodzi na jeszcze większego głupka. Powinno być podsumowanie co z książki wynika i czego oczekujemy jeszcze od autora.

    Odnajdujesz się, Sylwio?

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 23:01

      Na początek nie mów mi proszę po imieniu, bo nie jesteśmy na „Ty” – sam nie masz odwagi podpisać się z imienia i nazwiska. Choć nie wiem czemu, ale mam nieodparte wrażenie, iż osoba kryjąca się pod tym nickiem to sam autor – podobny wydźwięk komentarzy jak pod recenzją Oisaja na blogu „Tramwaj nr 4”.

      Po drugie – nie obrażaj mnie. Nie masz do tego najmniejszego prawa – zwłaszcza że ja Ciebie dotąd w żaden sposób nie obraziłam.

      Po trzecie – „powinna być prezentacja tła i kontekstu literackiego” – mój drogi… wspomniałam, że nie jestem żadnym krytykiem literackim? tylko zwykłą czytelniczką? Nie muszę rozpisywać się o czymś, co i tak większości czytelników nie interesuje. Bo nie oszukujmy się – większość szuka tylko informacji typu, czy jest fajna, czy nie – kto ma czas na czytanie dłuższych wywodów?

      Po czwarte – jak mam się odnieść do pierwszego cytatu z samego początku tekstu? Przecież napisałam kawałek dalej, że nie czytałam pierwszego wydania = nie mam porównania = jak mogę się zgodzić z cytatem?

      Po piąte – nie podobają Ci się internetowe recenzje? To po kiego czorta je w ogóle czytasz? Po co tracisz swój cenny czas? Po to, żeby potem móc się wyżyć w komentarzach? Pokazać, jaki to Ty nie jesteś super, a osoba pisząca o niczym nie ma pojęcia? Podnosisz sobie tym samym własne morale? To Ci w czymkolwiek pomaga? Bo naprawdę nie rozumiem osób Twojego pokroju – jak mi się coś nie podoba, to wychodzę, nie komentuję, bo i po co?

      I w ogóle po co ciągnąć tę „dyskusję”, która do niczego nie prowadzi? Masz własne zdanie – ok. Uznałeś moją recenzję za beznadziejny tekst na temat super książki – ok. To Twoje zdanie, masz do niego prawo – ja to szanuję. A czemu Ty, mój drogi Zabójco Spoilerów, nie potrafisz uszanować zdania drugiej osoby?

      Reply
      • Gosia J 16 listopada 2014 at 09:17

        Żenada. Fakt, wygląda to na zemstę autora w desperacji. Objechałaś moją książkę, więc sprowadzę Cię do parteru. TO JEST DZIECINADA!
        Zainteresował mnie akapit dotyczący lubienia, względnie nielubienia postaci, co wg Zabójcy Spojlerów jest niedopuszczalne, bo dziecinne, bo odwraca uwagę od konstrukcji postaci. Yyy… wybacz mój drogi Zabójco, ale nawet najlepiej skonstruowana postać może być po prostu do bani. Z Twojej wypowiedzi wyraźnie wynika, że postać doskonale zakorzeniona w fabule nie może być nudna, dziwna, zabawna, bo jest dobrze skonstruowana i nie jest prawdziwa. „Pieprzenie o Szopenie” – mówiłeś coś na ten temat?
        Klapki na oczach – widzę Cię jako krytyka literackiego. Czy ja się mylę, czy to jest blog – miejsce w którym amatorzy wyrażają opinie dla zwykłych czytelników?
        Apeluję! Pamiętajmy drodzy moi – nie pozwólmy, by ból dupy przejął kontrolę nad wypowiedzią.
        Poza tym sądzę, że kiepska ocena książki bywa najlepszą reklamą, a w każdym razie lepszą niż żadna.

        Reply
        • Aza Zel 19 listopada 2014 at 02:12

          Gdybyś była wierna swoim zasadom, w ogóle nie napisałabyś tej „recenzji”. Zgodnie z Twymi zaleceniami: „nie podoba mi się, wychodzę, nie komentuję”. Dlaczego Ty masz prawo komentować książkę, która Ci się nie podoba, a inni nie mają prawa zwrócić Ci uwagi na brak sensownej argumentacji w Twojej recenzji?
          I dlaczego inni mają się stosować do zasad, które rzekomo wyznajesz, a w praktyce sama się nie stosujesz?

          Reply
        • tosia.antonina 21 listopada 2014 at 17:13

          Czyli od dzisiaj, według standardów szanownego pana autora, każda recenzja jego książek powinna wyglądać następująco:

          Po pierwsze – chwalenie wspaniałej okładki książki i zachęcanie do jej kupna

          Po drugie – chwalenie wspaniałego stylu autora i zachęcanie do kupna książki

          Po trzecie – chwalenie postaci wykreowanych przez najwspanialszego autora (tutaj nie zachęcamy do kupna, żeby nie wyjść na głupią gęś)

          Po czwarte – podziękowanie autorowi za napisanie książki, która odmieniła nasze życie.

          Aż strach się odzywać, bo pan autor zaraz mnie gęsią nazwie bądź innym zwierzem.

          Reply
    • agrafek 14 listopada 2014 at 16:54

      Odnoszę wrażenie – to do Zabójcy – ze mieszasz systemy. Wygląda na to, że nie zgadzasz się na to, że „miała być demokracja, a tymczasem każdy robi co chce”. Internet pozwala zabierać głos i wyrażać zdanie/pisać recenzję każdemu. Także nieprofesjonalistom, którzy zamiast pisać wedle reguł piszą wedle chęci i uczuć.

      Oczywiście, z punktu widzenia autora, który stworzył interesującą postać, a potem znajduje negatywną ocenę powieści m.in. dlatego, że ktoś uznał, iż ta postać nie jest sympatyczna, ta sytuacja jest kiepska. Tym bardziej, że zdanie blogerów bywa ważniejsze, niż zdanie zawodowych krytyków (w każdym razie jeśli mówimy o wpływie na wysokość sprzedaży).

      Blogerzy piszą emocjami, często nie interesują ich zasady konstruowania powieści, jeśli tylko coś wzbudziło w tej powieści ich pozytywne uczucia. Bywa, że mnie to martwi, ale nie zmienisz tego szarżując na blogerkę, bo Cie wkurzyła.

      Reply
  • TalaZ 13 listopada 2014 at 23:08

    Szczerze mówiąc, mam mieszana uczucia wobec tej powieści i jakoś żadna recenzja nie może mnie do niej przekonać tak na sto procent, aby chciała od razu ją dorwać i zagłębić się w lekturę 🙂 Liczyłam po cichu, że Twoja recenzja coś w końcu zmieni w tym kierunku :P, a tu proszę, stało się odwrotnie 😀

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 23:11

      No widzisz. Nie mogę kochana polecić Ci czegoś, co mi się nie podobało. A jak widzisz po wcześniejszych komentarzach (wyłączając oczywiście pana ZS) innym również ona nie podeszła.

      Reply
      • TalaZ 13 listopada 2014 at 23:54

        Właśnie widzę 😀 Teraz to ja raczej sobie ją odpuszczę całkowicie 😛

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 13 listopada 2014 at 23:55

          Żeby śmiesznie było – autor nazwał mnie gęsią i hejterką na swoim profilu FB – ponoć streściłam całą książkę 😀
          https://www.facebook.com/pages/Konrad-T-Lewandowski/151189108279328?fref=ts

          Reply
          • Amalia Grace 14 listopada 2014 at 00:24

            Szczerze? Po tych komentarzach pana autora to mi się odechciało. Zrobił sobie antyreklamę na całej linii. Wybaczcie, ale współcześni autorzy naprawdę mają bardzo nikły dystans do siebie i do własnej sztuki. No niestety, nie wszyscy piszą bestsellery.

          • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 00:29

            Nie wszyscy współcześni – na całe szczęście. Jednak prawda jest taka, że faktycznie część pisarzy nie potrafi się zdystansować do opinii innych osób, czują się urażeni, atakowani i poczuwają się do odwdzięczania się tym samym. To bardzo smutne 🙁

          • TalaZ 15 listopada 2014 at 00:18

            O cholera (sorka, ale inaczej się nie da)! Normalnie ręce opadają. Jak można być takim chamem (odnośnie komentarzy autora do Tetii)?? Wydawałoby się, że pisarz powinien mieć więcej kultury :/

          • Sylwia Węgielewska 15 listopada 2014 at 00:20

            Kurcze balans. A gdzie jest ów komentarz Tetiisheri?

      • Eurotram 22 grudnia 2014 at 10:13

        Autorko tego bloga,nie uzurpuj sobie proszę prawa wypowiadania się w imieniu ogółu,bo w tym ogóle jest wiele osób,które się z Tobą nie zgadzają. Autor książki ma cięty język,to prawda; być może miał zły dzień i ta druga „obrończyni uciśnionych” tylko podniosła mu ciśnienie,więc nieco przesadził. Z drugiej strony Konrad T.Lewandowski był w stanie napisać NIEJEDNĄ wciągającą powieść (ja czytałem kilka,a że kilka nie kilkanaście,to głównie z powodu nie dość częstego krzyżowania się dróg moich i napisanych przez niego książek),więc jednak POTRAFI pisać. To,że jego książka Ci się nie podoba,to Twoje prawo (de gustibus… ),ale trochę racji w swojej kontrze miał. Jesteś blogerką jakich wiele (ja akurat usłyszałem dziś o Tobie po raz pierwszy i to tylko dlatego,że z innego źródła dowiedziałem się że „jakaś blogerka ostro zjechała tę książkę”),więc nie popadaj w pychę i nie ogłaszaj się głosem narodu,bo to opinia JEDNEJ CZYTELNICZKI i to żadnej specjalnej czytelniczki,której głos jest równoważny głosowi każdego innego czytelnika (np. mojej skromnej osoby),a ja akurat (choć nie bezwarunkowo) jestem na TAK,gdyż z grubsza książka ta spełniła oczekiwania,jakie po niej miałem. Może czasem sos,jakim podlana jest ta potrawa,jest zbyt intensywny,ale jednak całkiem smaczny.Być może wpływ na to miał fakt,że jestem od Ciebie kilka lat starszy i miałem okazję przeczytać „Ksina” i „Różanooką” w pierwotnej wersji (śmiem twierdzić,że gdy czytałem Ksina,to Twoje zainteresowania literackie krążyły wokół innych gatunków),podczas gdy Tobie pierwsze wydanie zdaje się być obcym (czy mam rację w tej kwestii?). W tej chwili przemawia przez Ciebie urażona duma,czuję w tonie nieco „przejadę się po gnoju ile tylko będę w stanie”,ale zapamiętaj sobie dwie rzeczy: 1. Pisarz istotnie nie jest bóstwem decydującym o wszystkich sprawach; 2. Bloger tym bardziej nie jest takim bóstwem.

        Reply
    • Zabójca Spojlerów 15 listopada 2014 at 16:10

      Chodzi przede wszystkim o spojlery. Sposób oceny postaci literackiej w oparciu o własne odczucia to śmieszny folklor – niech sobie będzie!
      Jednak nieudolne streszczanie ponad połowy książki pozbawia innych czytelników przyjemności samodzielnego odkrywania zwrotów fabuły, a ponadto wyrabia fałszywą opinię o książce.
      Dlatego jest to szkodnictwo które musi być tępione w interesie publicznym.

      Reply
  • Klaudyna 14 listopada 2014 at 00:13

    Cóż począć, nie każdy autor potrafi pogodzić się z negatywną oceną swojej ‚tfurczości’. Już paru takich oburzało się na blogerów – szum był chwilowy, potem pozostał niesmak i już nikt ich czytać nie chciał 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 00:27

      To naprawdę przykre, że autor, z wieloletnim doświadczeniem, sporym dorobkiem, nie potrafi uszanować zdania innej osoby, tylko atakuje. Że w ogóle nadal spotyka się autorów, którzy nie potrafią normalnie podejść do krytyki ich dzieł. Czy naprawdę książka musi podobać się wszystkim? Pewnie że nie – czas dorosnąć i to zrozumieć.

      Reply
      • Aza Zel 19 listopada 2014 at 02:36

        „szum był chwilowy” – autora wznawianego po 30 latach nazywasz „chwilowym szumem”? – no to powodzenia, lepiej baw się lalkami po przy czytaniu książek możesz sobie krzywdę zrobić.

        Przy okazji – ciekawe kto będzie za rok pamiętał o tej recenzji i tym całym blogu.
        „Chwilowy szum” to moja druga propozycja na nazwę tegoż 🙂

        Reply
    • Herbaciany Wilk 15 listopada 2014 at 20:54

      Jeżeli to było „streszczanie ponad połowy książki”, to owo dzieło musi być naprawdę nudne :/ Człowiek liczy na coś całkiem fajnego, nie zniechęca się negatywną opinią autorki recenzji, ba, opis nawet nieco zachęca do przeczytania, choćby po to, by sprawdzić, czy opinia słuszna… a tu coś takiego. Zdemotywowało mnie zupełnie do sięgnięcia po wolumin.
      Nie mówiąc już o tym, że okładka i opis wyglądają, jak wielka zrzyna z innej serii fantasy.

      Reply
    • Agnieszka Bielecka 16 listopada 2014 at 12:21

      Po prostu muszę wrzucić tutaj swoje trzy grosze…
      Naprawdę nie wiem, jak można streścić ponad połowę książki w dwóch akapitach? Zresztą, podane przez Sylwię informację są ogólne (!), a nie dokładne. Nie wymienia każdego kroku bohatera, dialogu i wszelkich powiązań. Wspomina o wątku miłosny, który jej zdaniem był sztuczny. Nie wiem, jakie zwroty fabuły zostały odkryte.
      Z tym, co pisze Sylwia muszę się zgodzić, ponieważ sama nie dałam dobrnąć do pięćdziesiątej strony.
      Nie wiem, jakim prawem piszesz, że Sylwia „wyrabia fałszywą opinię o książce” skoro po prostu się na jej temat wypowiada publicznie, ukazując w ten sposób swoje zdanie.
      A nad ostatnim zdaniem proszę się zastanowić. Ponieważ nie każdy uważa, iż ta książka jest świetna i idealna. A słowa, które pojawiły się w tym poście nie są „szkodnictwem”…

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 12:28

        Herbaciany Wilku, Agnieszko: Dziękuję Wam za Wasze wsparcie. Wiedzcie, że wiele to dla mnie znaczy 🙂

        Reply
  • Oisaj 14 listopada 2014 at 07:52

    Pan Konrad najwyraźniej ma problem z krytycznymi recenzjami.
    Duży problem 😉

    Reply
  • Marta Kor z OkiemMK 14 listopada 2014 at 08:27

    Przeczytałabym z ciekawości tą pierwotną wersję…do tej wersji po Twojej i Tnr4 opinii nie mam jakoś serca. A komentarze hejtujące to chleb powszedni i uważam, że takim osobom powinno być wstyd, szczególnie, że nie widzę nic obraźliwego w tej recenzji;)

    Reply
    • Marta Kor z OkiemMK 14 listopada 2014 at 09:23

      Żeby było jasne to uważam za obraźliwe:
      „Typowa recenzja internetowa:

      Pierwszy akapit – pieprzenie o Szopenie, względnie o Adamie i Ewie, którzy już w epoce kamienia łupanego wygłaszali banały. W całości do wykreślenia. Zamiast tego powinno być postawienie tezy/diagnozy krytycznej do dalszego uzasadnienia – jedno, góra dwa zdania.

      Połowa całego tekstu – streszczenie książki. Pół biedy, jeśli to tylko przepisana notka z IV strony okładki. Zwykle bywa okraszona dodatkowo informacją czym się książka skończyła i kto zabił. Powinna być informacja na jeden akapit i bez spojlerów.

      Jedna trzecia tekstu – dywagacje o osobistym guście recenzenta, odnoszące się z reguły do marginalnych kwestii fabuły. Poruszone nie dlatego, że autor położył na to nacisk, ale bo recenzentowi się skojarzyło, więc powiedział co wiedział. Do wykreślenia. Powinna być prezentacja tła i kontekstu literackiego, w którym pojawia się omawiana książka i wspomnienie dzieł podobnych. Wymaga tzw. oczytania.

      Przedostatni akapit – wreszcie moment prawdziwej refleksji krytycznej. Recenzent łapie się na tym, że przegadał i ominął sprawy istotne, więc pospiesznie nadmienia, że „w sumie książka jest niezła”. Gołosłownie, bo miejsce na argumenty zużył czepiając się marginaliów. Powinno być wyjaśnienie dlaczego książka jest niezła, podparte cytatami i nawiązujące do pierwszego zdania recenzji.

      Ostatni akapit – recenzent podskórnie zdaje sobie sprawę, że zrobił z siebie idiotę, więc akcentuje swoją błyskotliwość i koniecznie protekcjonalnym wobec autora tonem rzuca refleksję natury ogólnej, po której wychodzi na jeszcze większego głupka. Powinno być podsumowanie co z książki wynika i czego oczekujemy jeszcze od autora.”

      Reply
      • xXx 17 listopada 2014 at 23:21

        Ale co jest obraźliwe dla Ciebie? Wejdź na lubimyczytać i poczytaj recenzje. 99,99% „recenzji” tak tam wygląda. Wszystkie napisane na jedno kopyto, żałośnie słabe i krótkie streszczenia fabuły, często wręcz leciutko tylko zmodyfikowane teksty z 4 strony okładki. Aż sie przypomina 5 klasa podstawówki. Jak się chce pisać recenzje książek to trzeba najpierw wiedzieć co to recenzja, bo wychodzi z tego g#@$ a nie tekst krytyczny.

        Reply
        • Marta Kor z OkiemMK 18 listopada 2014 at 08:54

          autor komentarza mierzy wszystkich jedną miarą, generalizuje, a nie wie jak wyglądają opinie innych. Na pewno nie przejrzał całego Internetu.
          Poza tym na lubimy czytać jest wielu zwykłych czytelników nie piszących na blogach, a po prostu wyrażających swoją opinie. To pomylenie pojęć. To że ktoś nazywa jakiś tekst recenzją w nagłówku czy jakimś portalu to nie oznacza, że ona nią jest. To najzwyklejsze opinie.

          Reply
        • Aza Zel 19 listopada 2014 at 02:39

          „tę” – a nie „tą”!

          Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 11:08

      Dziękuję Ci za ten komentarz 🙂
      Buziaki :*

      A odnośnie „typowej recenzji” – to autor komentarza obraża tym samym wszystkich blogerów, nie tylko mnie. Więc właściwie każdy powinien poczuć się w jakimś stopniu urażony, skoro wrzucono wszystkich blogerów do jednego worka.

      Reply
      • Marta Kor z OkiemMK 14 listopada 2014 at 12:27

        dokładnie! generalizowanie nie jest dobrym wyjściem.

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 13:27

          Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Do każdego należy podejść indywidualnie, a nie z góry szufladkować razem z innymi.

          Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 08:41

    Podałem wam cały szereg merytorycznych argumentów. Odpowiedzią jest demagogia, zadęcie i seans nienawiści. Sylwia zamiast dyskutować szuka pretekstu żeby się obrazić – to bardzo tani sposób obrony swojego zdania. Sama nie potrafi przyjąć krytyki, a imputuje to innym, to już jest hipokryzja.
    Jeżeli jest tu ktoś, kto potrafi dyskutować a nie insynuować, wrócę do zagadnienia subiektywne odczucia a obiektywna ocena tekstu. Cytuję:
    „nie jestem żadnym krytykiem literackim? tylko zwykłą czytelniczką? Nie muszę rozpisywać się o czymś, co i tak większości czytelników nie interesuje. Bo nie oszukujmy się – większość szuka tylko informacji typu, czy jest fajna, czy nie – kto ma czas na czytanie dłuższych wywodów?”
    Po pierwsze ta recenzja jest „dłuższym wywodem” i zdradza kluczowe zwroty fabularne, psując lekturę innym. Po drugie, na jakiej podstawie Sylwia oczekuje, że jej poczucie „fajności” będzie podzielane przez kogokolwiek innego? Uważa się za emocjonalny wzorzec fajności? Myśli, że jej gust jest gustem wszystkich gustów?
    Jak się wbija szpile innym trzeba umieć samemu przyjąć ukłucie, zwłaszcza gdy dało po się po temu merytoryczne powody.

    Reply
    • Cerro 14 listopada 2014 at 17:37

      Chociaż ton całej dyskusji jak dla mnie trochę wykracza poza dobry smak, z jednym się zgodzę – recenzja jest taka sobie. W zasadzie, recenzję tworzy tylko ostatni akapit i niespecjalnie rozumiem jego przełożenie na ocenę. Wszak bohater, którego się nienawidzi, to bohater naprawdę dobrze napisany. Tutaj nawet coś takiego nie zostało zauważone.

      Niemniej, do swojej oceny każdy ma prawo. Do polemiki z nią, po prawdzie, również. Sama za twórczością tego autora nie przepadam, ot, taki gust, również po tę powieść nie sięgnęła. Stąd odnoszę się tylko do jakości recenzji, nie powieści. :3

      Reply
      • Gosia J 16 listopada 2014 at 11:28

        Zdaje się, że poczucie „fajności” autorki tekstu podziela kilka osób, na co wskazują komentarze.
        Blogi to co innego niż krytyka literacka na łamach branżowych czasopism, czy portali internetowych, o czym Zabójca Spojlerów zapomina.
        Nie nazwałabym merytorycznym dyskredytowania kogoś przez publiczne obrażanie. Nawet najbardziej kąśliwe argumenty można podać w przystępny sposób.
        Zastanawia mnie, co było Twoim celem. Jeśli chcesz wyplenić analfabetyzm, to trochę źle zacząłeś. Maczetą możesz uczynić tylko szkody, tutaj potrzeba delikatniejszych metod. Zresztą życzę powodzenia.
        Wydaje mi się jednak, że z tym przekonaniem o własnej wyższości, podszytym nieco mizoginią mógłbyś znaleźć prawdziwe czarne owce do nawracania. Blogosfera pełna jest ludzi, którzy nie znają pojęcia autokorekty, może zacznij od wylewania swoich frustracji tam.
        No chyba, ze jesteś autorem lub jakimś marnym specjalistą od PR-u. W takim wypadku rób co robisz i dalej popadaj w samozachwyt.

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 12:29

          Gosiu: dziękuję 🙂

          Reply
        • Eurotram 22 grudnia 2014 at 12:22

          Dziewczyno,ile Ty masz lat?Bo tak dziecinnie zaatakowałaś gościa,który śmiał się nie zgodzić z Twoją idolką (swoją drogą samo zjawisko blogosfery jednocześnie bawi mnie i przeraża,bo występuje tu ten sam mechanizm,który widzę w klasie mojej niemal 10-letniej córki,tzn. dominująca w klasie dziewczynka narzuca swój gust i styl innym koleżankom,które bezmyślnie starają się ten styl naśladować,BO TAK! Takie dziecinne podejście: będę nosić to i to nie dlatego,że mi się podoba,ale dlatego że koleżanka w klasie ma to samo i mówi że to jest cool. Tylko że ja już ileś czasu temu z tego wyrosłem… Widzę tu kilka osób mających wiele wpisów,jedną z nich jesteś Ty i wiesz co mi to przypomina?Nic więcej niż kółko wzajemnej adoracji,jak już napisałem wcześniej zupełnie jak w niektórych wątkach na Kafeterii: dziewczyny wpadają co wieczór, wzajemnie się ach-ują i och-ują,popierają i skaczą do gardła oponentom swojej psiapsióły,nawet bez konkretnych powodów (widziałem gdzieś nawet tak głupi argument jak „kochana,jestem całkowicie po twojej stronie w konflikcie z nim,bo jesteś kobietą” czy jakoś tak; po prostu ręce opadają nad głupotą i totalnym brakiem obiektywizmu autorki takiego komentarza).
          Blogi to co innego niż profesjonalna krytyka literacka… Pewnie tak,a z tego co widzę,to NA PEWNO tak. Niemniej jednak w tym wypadku należałoby zweryfikować ambicje bloga i jego „target”,a w tym wypadku oczywisty target wydaje mi się dość nisko umiejscowiony.Szkoda,bo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu,by przy wyborze kolejnej książki NIE KIEROWAĆ SIĘ OPINIĄ Z BLOGA. Zresztą już bywało,że strzał i intuicja oraz krótki opis z tyłu pozwalały wybrać ciekawą pozycję (jak n. „Strzygonia” Sławomira Mrugowskiego); możliwe też,że stanowię inną grupę wiekową niż autorka bloga i jej czytelniczki,więc i z tego powodu nie ma sensu kierować się tutejszymi opiniami 🙂

          Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 08:48

    PS
    Autor Ksina jest trochę bardziej nerwowy ode mnie.

    Reply
    • Angie Wu 14 listopada 2014 at 09:44

      Autor czy jego zagorzały wyznawca – to akurat najmniej istotne. Ważne za to jest to jak wielką antyreklamę robi sobie pan Lewandowski, z czyjąś pomocą lub samodzielnie, whatever. Wstydziłabym się aż do takiego stopnia przejmować się subiektywnymi opiniami z blogów książkowych, udowadniając tym samym, że nie potrafię przyjąć krytyki swojej twórczości.

      Sylwio, chyba po początkowej niechęci jednak się skuszę na „Ksina” 😉 Dla statystyk 😀

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 11:10

        Angie 🙂 Jeśli cokolwiek nie spodoba Ci się w tej powieści, to możesz być pewna, że i u Ciebie zjawi się obrońca/autor i skutecznie podniesie Ci wejścia ;))

        Reply
        • Angie Wu 14 listopada 2014 at 11:28

          Kochana, oczywiście żartuję – już z opisu i fragmentu wywnioskowałam, że nie będzie to książka, której warto poświęcić choćby kwadrans uwagi. Trzeba szanować siebie i swój czas 🙂

          Reply
      • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 11:14

        Zabójca Spojlerów:
        Nie zamierzam dłużej z Tobą dyskutować. Ktoś tu musi być mądrzejszy, by zamilknąć i będę to ja. Nie mam ochoty na dalszą rozmowę z kimś, kto za grosz nie ma w sobie kultury i tylko obrażać innych potrafi. Non stop jestem obrażana i to na własnym podwórku. Proszę pamiętać, że żyjemy w kraju, w którym za coś takiego można pozwać drugą osobę o zniesławienie.

        Reply
  • Irena Bujak (Bujaczek) 14 listopada 2014 at 11:16

    Mnie jakoś od początku do niej nie ciągnęło, ale jeśli Tobie się nie podobała, to nie żałuję, że jej nie nabyłam.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 13:23

      Przynajmniej możesz być pewna, że nikt Cię potem nie zaatakuje, jeśli napisałabyś jakieś słowa krytyki względem tejże książki 😉

      Reply
    • Eurotram 22 grudnia 2014 at 11:02

      Wybacz,że się wtrącę,ale nie wytrzymałem i po prostu muszę to napisać. Wszedłem tutaj (jak napisałem w odpowiedzi na jeden z postów autorki bloga) dowiedziawszy się,że jakaś blogerka ostro przejechała się po Lewandowskim; jak widać choćby po moim przypadku,takie reakcje chyba rzeczywiście nabijają ilość odwiedzin na stronie.Jednak to co tu widzę… Fakt,pisarza faktycznie poniosło,ale z drugiej strony czytam komentarze i widzę,że ten blog to takie kółeczko wzajemnej adoracji,zupełnie jak wątki np. na Kafeterii; najlepszym potwierdzeniem tej diagnozy jest właśnie Twój wpis; czy chciałaś nim udowodnić,że nie masz własnego zdania i dlatego przyjmujesz zdanie jakiejś blogerki (swoją drogą to jest właśnie dla mnie największy problem zjawiska blogów: masa dzieciarni i nie tylko dzieciarni włazi na bloga i wyrzeka się własnej opinii oraz własnego gustu!). Kobieto, wpis pt. „po Twojej negatywnej opinii przeczytałam książkę i niestety/stety muszę się z Tobą w pełni zgodzić” zostałoby tylko uszanować; takim wpisem jak powyższy sama obniżasz swoją ocenę w oczach kogoś patrzącego na to z boku. Krótko: powyższy wpis nie jest świadectwem gustu czy inteligencji,a jedynie ślepej wiary w gust autorki bloga.

      PS. Niech autorka (jako osoba interesująca się podobno tematyką komputerową) sprawdzi IP,bo jeszcze ktoś uzna że autorem tego posta też jest KTL 😉

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 11:44

    Sylwio, ośmieszasz się i kompromitujesz tymi pogróżkami. Doprawdy nie wiem już czy jesteś bardziej śmieszna, czy bardziej żenująca.
    Warto było zobaczyć jaki poziom inteligencji i warsztatu krytycznego reprezentuje „wybitna recenzentka internetowa”…

    Reply
  • Magdalena Kordel 14 listopada 2014 at 11:52

    Cóż ja tutaj nie widzę żadnego streszczenia. Właściwie pisząc o książkach też piszę o subiektywnych uczuciach. Chyba jestem nieprofesjonalna ale jakoś mnie to nie martwi:)
    Pozdrawiam
    MK

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 13:24

      Pani Magdo, pięknie dziękuję za Pani słowa 🙂
      Pani wsparcie wiele dla mnie znaczy 🙂

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 12:44

    Autor Ksina zamieścił:
    „Powiem wprost. Dla mnie samego fenomen Ksina jest zagadką. Tym większą im więcej upływa lat i im więcej mam pisarskiego doświadczenia. Tyle książek już napisałem, niektóre już zostały zupełnie zapomniane. Ta wciąż żyje…
    I dlatego tak irytują mnie trywialne i zadufane opinie.”

    Reply
    • Angie Wu 14 listopada 2014 at 12:55

      Dziwnym trafem zarówno wpis AŁtora, jak i Twój, pojawił się w krótkim odstępie czasowym. Do tego ten nick oraz wpis pod postem z linkiem do recenzji Sylwii, oba podkreślające spoilerowatość opinii (nie wnikam, bo sama recenzja mało mnie obchodzi, podobnie zresztą jak książka, której tak zajadle bronisz) – wszystko mówi samo za siebie 😉

      Reply
  • Lustro 14 listopada 2014 at 12:57

    Recenzja recenzją, ale powiem Ci, że tracę ochotę na książki polskich autorów. Co chwila wybucha jakaś afera, bo ktoś nie potrafi przyjąć krytyki, mało tego – wymaga od nas, blogerów rzetelnej oceny profesjonalnego godnej krytyka.
    Sylwio przecież nie możesz pisać, że nie polubiłaś bohatera, to się nie godzi. Nie możesz też wyrazić własnego, subiektywnego zdania, najpierw powinnaś zdobyć kwalifikacje pozwalające Ci na publikowanie tekstów w internecie, sama miłość do literatury nie wystarczy 😉
    (dla mało rozgarniętych – to był sarkazm).
    Pozdrawiam ciepło i gratuluję kulturalnej postawy. Swoja drogę, pomyśl jak teraz skoczą statystyki 😉

    Reply
  • Magdalena Kordel 14 listopada 2014 at 13:19

    Nie wrzucajcie proszę wszystkich polskich autorów do jednego worka. No to wtrąciłam swoje trzy grosze:)

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 13:21

      Przychylam się do prośby Pani Magdy. Sama pisuję dla wielu naszych rodzimych i z wieloma mam dobry kontakt. Obecna sytuacja to wyjątek – nie reguła. Szczerze mówiąc to dopiero drugi taki przypadek, kiedy autor tak zaciekle broni swojej książki.
      A trzy grosze proszę wtrącać jak najczęściej 🙂

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 14:15

    Sylwio, po co te kłamstwa?
    Nie bronię książki, tylko wytykam rażące błędy twojej recenzji. To naprawdę nie to samo.
    Nie umiesz czytać ze zrozumieniem, nie umiesz pisać recenzji, nie umiesz znosić krytyki – to wyczerpuje znamiona grafomanii.

    Reply
    • Agnieszka 16 listopada 2014 at 18:55

      „Nie umiesz czytać ze zrozumieniem” – to mnie rozbawiło!

      Reply
  • Antyśka 14 listopada 2014 at 15:21

    Ha, bawią mnie komentarze ZS. Naprawdę. Poprawiacz humoru niesamowity. No i późniejsze komentarze na FB. Pierwsza klasa zachowania autora względem krytyki jego tekstu.
    Co do książki. Nie czytałam. Okładka jest świetna i będąc w bibliotece pewnie bym wzięła (albo kupiła w księgarni). Ale dobrze, że sięgnęłam po Twoją recenzję (a także inne w blogosferze) i utwierdziłam się w przekonaniu, że i mi nie przypadłaby do gustu. Ale ile ludzi tyle opinii, jednym się podoba, innym nie. Po co tak się unosić? (Mowa o autorze, ZS, czy jak to tam woli siebie nazywać). 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 16:01

      Masz rację odnośnie okładki – robi bardzo pozytywne wrażenie i aż kusi, by sięgnąć po ten tytuł 🙂
      A co do reszty… to mi już ręce opadają, wolę zmilczeć, niż wdawać się z tym Panem w bezowocne dyskusje, w którym non stop jestem atakowana.

      Reply
      • Antyśka 17 listopada 2014 at 19:42

        Okładka jest po prostu świetna. Dobrze by było, gdyby większość książek z tego gatunku była wydawana w podobnej szacie graficznej. Cieszy oko. Szkoda, że z treścią już nieco gorzej.
        Bo o całej aferze to już mi się nawet czytać nie chce. 😉

        Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 15:35

    Bo każdy krytyk to święta krowa, tak? (Krytyczka to niewątpliwie…) Może nie umieć czytać i pisać, nie odróżniać Homera od Hemara, mylić ich z homarem, bredzić bez sensu, ale każdy autor musi się zawsze korzyć przed ich bezdenną durnotą, doprawdy? Czasem trafi kosa na kamień, ZONK!
    Poza tym jak się ma hobby polegające na wsadzaniu ludziom szpilek, to samemu nie można mieć zbyt miękkiej pupy…

    Reply
  • Elfik Book 14 listopada 2014 at 20:33

    Nie wiem jak to się stało, ale nigdy nie słyszałam o tej serii. Sam tytuł, a raczej tytuł serii intryguje mnie. Po Twojej recenzji książka nie będzie na szczycie moich wymarzonych pozycji, ale znając samą siebie pewnie, jak będę miała okazję, to przeczytam ją 😉
    Widzę, że toczy się tu dyskusja. Czytałam tylko początek. Aby tylko się nie przejmuj. Uprzejmy człowiek w tak samo uprzejmy sposób wyraża swoje zdanie, a gdy mu się calkowicie nie podoba, po prostu nie pojawia się tu więcej z pretensjami. Ja tam uwielbiam tę stronę i liczę się z Twoim zdaniem 😉
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 14 listopada 2014 at 20:36

      Dziękuję Ci kochana 🙂
      A odnośnie sagi. Hmm… Radziłabym Ci chyba sięgnąć po starsze wydanie, nie to obecne. Oisaj (z Tramwaj nr 4) czytał ją w młodości i uznał za świetną. Czytał też tę nową rozszerzoną wersję i podobnie jak ja dał jej ocenę 2/6. Więc coś w tym jest. Przed laty saga uznana została za kultową. Może faktycznie więc lepiej zainteresować się dawnymi wydaniami, nie poprawianymi na siłę.

      Reply
  • Dominika S. 14 listopada 2014 at 21:38

    Chciałam przeczytać tę książkę, ale po cyrkach odstawianych przez tego „pisarza” zmieniłam zupełnie zdanie. Nie wiem jak można być takim chamem i obrzucać recenzenta błotem za to, że nie spodobała mu się książka. Mam nadzieję, że ta afera nie zepsuła Ci humoru, bo piszesz dobrze, argumentujesz swoje uwagi, więc pan autor nie powinien mieć żadnych pretensji.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 15 listopada 2014 at 11:15

      Początkowo niestety popsuła. Poruszył mnie ten atak, bo w sumie za co takiego zostałam tak źle potraktowana? Bo nie polubiłam bohaterów? No kurcze mam do tego prawo. Chociaż jak widać nie wszyscy są tego samego zdania.
      Dziś już patrzę na to wszystko ze śmiechem. Na tę zajadłą walkę w obronie książki. Szkoda nerwów.

      Reply
      • Dominika S. 16 listopada 2014 at 13:19

        Sylwio, miałaś niestety pecha, bo autor postanowił się wyżyć na Tobie i wylać swoją frustrację. Na Twoim miejscu ucięłabym już tę dyskusję z autorem ukrywającym się jako ZS, dlatego że dyskusja z kimś takim jest poniżej poziomu. Poza tym jak widzę on nie ma zamiaru dać sobie spokoju tylko wciąż podjudza i obrzuca ludzi błotem.

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 15:59

          Ja już się odcięłam od jego wypowiedzi. Przestałam odpowiadać mu przedwczoraj. Sensu dalszego to nie miało, bo cokolwiek bym nie napisała, on i tak znajdował powód do kolejnego ataku.
          A co do pecha… no cóż, na kogoś musiało trafić. Dobrze, że na mnie. Trudno mnie złamać psychicznie, więc sobie z tym poradzę. Gorzej by było, gdyby trafił na kogoś słabszego, kto pod wpływem takiego ataku mógłby nawet podjąć decyzję o końcu blogowania uważając, że może faktycznie się do tego nie nadaje.

          Reply
  • Zabójca Spojlerów 14 listopada 2014 at 22:34

    Autor, jak go znam, nie przejmie się takim żałosnym szantażykiem. Iść w zaparte wbrew wszystkim faktom i argumentom to doprawdy żenada!
    Nie przyszło wam do głowy, że starość po prostu wyżarła wam młodzieńczy entuzjazm?

    Reply
    • Zabójca Spojlerów 15 listopada 2014 at 12:36

      Za spojlery! Za streszczanie fabuły i bezmyślne psucie lektury wszystkim zainteresowanym!
      Czego tutaj nie możesz zrozumieć, do cholery?! Zamiast pozować na Pierwszą Skrzywdzoną, usuń spojlery i przeproś. Albo nie przepraszaj, skoro cię to aż tak bardzo przerasta. Po prostu USUŃ SPOJLERY!
      Potem możesz sobie do woli opowiadać jak bardzo nienawidzisz bohaterów tej książki….

      Reply
  • Katarzyna Chojecka-Jędrasiak 15 listopada 2014 at 10:56

    Książkę przeczytałam w zeszłym tygodniu, podobała mi się, choć uwierały mnie dwie kwestie (nadzwyczajnego rozwoju możliwości jednego z magów oraz wątek romasowy Ksena i Hanti). Mimo to mam zamiar sięgnąć po pozostałe tomy cyklu, gdy się ukażą w nowej wersji.

    Jestem jednak zażenowana i zniesmaczona wypowiedziami Zabójcy Spojlerów oraz komentarzami pana Lewandowskiego na jego profilu na FB odnośnie autorki tego bloga. Merytoryczna dyskusja nie polega na mieszaniu z błotem i uprawianiu taniej demagogii, byle tylko za wszelką cenę udowodnić, że „ja mam rację, a kto wyraża inne zdanie, jest głupi”. Przecież to nawet gorzej niż dziecinada.

    Twórczość autora bardzo lubię, zwłaszcza cykl „Czarna Wierzba”, ale niestety po tych wyczynach stracił moją sympatię i szacunek.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 15 listopada 2014 at 11:20

      Czytałam Twoją recenzję 🙂 Zresztą wiesz, bo zostawiłam po sobie ślad bytności 😉

      A odnośnie komentarzy na jego profilu FB… Czytałam wczoraj wieczorem te skierowane do Tetiisheri i szczęka mi opadła. „Anonimowe bydło”, „Won”, „Wypierdalaj”… To tak się zwraca kulturalna osoba?

      Reply
      • Zabójca Spojlerów 15 listopada 2014 at 14:41

        „nadzwyczajnej rozwój możliwości jednego z magów” – jedna pani powiedziała bzdurę, to teraz następne będą po niej powtarzać jak papugi, tak?
        A wystarczyło czytać, nie kartkować! Stoi w książce jak wół, że Tagero oprócz iluzji potrafi magicznie otwierać korespondencję, manipulować umysłami zwierząt (kruka), zna magię obronną i udziela Galionowi konsultacji w zakresie klątw i mocy Onego.
        To że jakimś analfabetom funkcjonalnym się coś wydaje, wynika z braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.

        Reply
        • kk 16 listopada 2014 at 19:08

          Zabójca spoilerów spoileruje:D

          Reply
  • Zabójca Spojlerów 15 listopada 2014 at 11:33

    Widzę, że wreszcie zaczynacie chwytać różnicę pomiędzy mną, a Autorem Ksina.
    Tylko dlaczego z takim uporem wymagacie czegoś, czego same nie potraficie okazać? Tzn. kultury. Gdybyście potrafiły zachować się z klasą, przyznać do błędu (przeprosić za spojlery), zamiast się nadymać i szantażować, ta dyskusja potoczyłaby się całkiem inaczej.

    Reply
    • Katarzyna Chojecka-Jędrasiak 16 listopada 2014 at 16:54

      Od magicznego otwierania korespondencji do manipulowania DNA, zwłaszcza w takim wymiarze, jak uczynił to Tagero jest daleka droga.
      Poza tym kłania się brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, które wytykasz tu wszystkim dookoła – autorka tego bloga nie wspomniała ani słowem o umiejętnościach Tagero czy ich braku, napisała jedynie, że jego postać jest przykładem braku logiki. Doprecyzowałam to sama po lekturze książki, nie jej kartkowaniu.

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 15 listopada 2014 at 12:44

    „Czytadła Tetiisheri” się nie przedstawiła, a dodatek oznajmiła, że książki nie czytała, ale za to bez żenady weszła na autorski fan page i zaczęła wyniośle pouczać, żądać kultury…
    Naprawdę nie dziwi mnie, że zaraz wyleciała stamtąd z pierwszą prędkością kosmiczną, aż miotła nie mogła za nią nadążyć.

    Reply
    • k 15 listopada 2014 at 20:20

      Nie czytałem książki, pierwszy raz słyszę o tej serii, ale to w tym miejscu mało istotne.

      @ Zabójca Spojlerów Napiszę na Twoim poziomie, może wtedy dotrze – Stary, jesteś do bólu żenujący. Nie widzisz, że wszyscy tutaj mają Cię kompletnie dość? Ulżyj im i odejdź.
      Jeśli zaś chodzi o kulturę to chyba nie miał Cię kto jej nauczyć.

      Pozdro! I uważaj, nie udław się żołcią!

      Reply
  • Ann 16 listopada 2014 at 02:27

    Proszę, kolejna afera. 😛 Wyznaję, że wpadłam tutaj po tym, jak szanowny autor dał popis na Facebooku.
    Przykro mi, ale prawdą jest, że powyższa recenzja jest słaba. 80% tego tekstu opisuje wydarzenia mające miejsce w książce, dopiero na samym końcu pojawia się informacja o wrażeniach po przeczytaniu, a ostatni akapit powinien być tylko ogólnym podsumowaniem opinii szczegółowo wyrażonej wyżej.
    Ponadto Zabójca Spojlerów nie obraża autorki tej recenzji! Ludzie! On tylko wytyka błędy, które ISTNIEJĄ. Nigdzie nie padają obraźliwe słowa, nie zachowuje się chamsko, nie atakuje. Czy na tym blogu można pisać tylko pozytywne komentarze, na które pani Węgielewska odpowiada ochoczo i wyraża serdeczną wdzięczność? A co z krytyką? Jest kompletnie niemile widziana? Kiedy decydujemy się publikować swoje teksty, musimy się liczyć zarówno z dobrymi, jak i złymi opiniami.

    Niestety pan Lewandowski zachowuje się poniżej wszelkiej krytyki, aż trudno uwierzyć. Brak mi słów na to, co on wypisuje na Facebooku i jak zwraca się do komentujących. Żenada kompletna. Zero kultury osobistej i szacunku do drugiego człowieka, a na niego zasługują nawet te osoby, które są anonimowe.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 09:27

      ZS mnie nie obraża? Nie atakuje? Naucz się proszę czytać jego wypowiedzi ze zrozumieniem, bo jakoś wszyscy powyżej zauważyli, że to robi i to na każdym kroku.

      Odnośnie krytyki – gdyby nie było dla niej miejsca na moim blogu, to by nie było powyższych komentarzy. Usuwałabym je pozostawiając jedynie te pochlebne prawda? Ale jak widać nie boję się krytyki. Chociaż to, co jest powyżej w wykonaniu ZS to nie jest inteligentna krytyka, tylko bezczelny atak udowadniający, że ja nie mam żadnej racji, a on wie wszystko lepiej.

      A poza tym – po co to dalej ciągnąć? Nie lepiej dać już sobie spokój?

      Reply
      • Ann 16 listopada 2014 at 17:18

        Tak, zdecydowanie nie ma sensu ciągnąć dalej tej bezsensownej dyskusji. Ja chciałam tylko zwrócić uwagę, że tutaj nie ma osób krystalicznie białych i smoliście czarnych. Każda strona ma swoje racje, zarówno pani, jak i ZS.
        Dosyć przykra sytuacja, których ostatnio wybucha coraz więcej.

        Pozdrawiam serdecznie, bo nikomu nie zamierzałam ubliżać i wbijać szpil.

        Reply
  • Elżbieta Żak 16 listopada 2014 at 07:40

    Brak mi słów do tego wszystkiego. Zaczynam się bać w ogóle oceniać jakiekolwiek książki polskich autorów, żeby nie urazić ich kruchego ego. Nie każdemu podoba się to samo, a blogerzy książkowi po prostu wyrażają swoje własne opinie na temat jakieś książki. Ciekawe, czy jak ktoś na żywo powie, że książka mu się nie podoba to autor daje im w pysk?
    Ale jedno muszę przyznać, Sylwio. Masz świetną reklamę… i to za darmo! 😀

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 09:30

      Na całe szczęście nie wszyscy nasi rodzimi autorzy są tacy, jak KTL. To wyjątek. Większość to ludzie kulturalni, na poziomie, poważnie traktujący swoich czytelników. Więc proszę się nie bać ich oceniać – nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, bo by się ich skrzywdziło.
      Fakt. Reklama… Coś w tym jest 🙂

      Reply
  • Joly_fh 16 listopada 2014 at 09:58

    Muszę przyznać że jestem zszokowana chamstwem autora tej książki prezentowanym na FB. To zasługuje tylko na zbiorowy bojkot.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 12:30

      Nie Ty jedna. Wiele osób postawa autora zaskoczyła i zszokowała. Na całe szczęście są osoby gotowe wyrażać własne zdanie i nie boją się ataku ze strony autora – za co bardzo dziękuję 🙂

      Reply
    • Elżbieta Żak 16 listopada 2014 at 14:08

      Zdaję sobie sprawę z tego, że po prostu pewni ludzie nie maja do siebie dystansu i nie potrafią przyjąć krytyki. Myślę, ze ktoś, kto publikuje swoje prace powinien się liczyć z tym, że coś komuś może się nie podobać. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma inny gust… I to prawda, nie możemy wszystkich mierzyć jedną miara, gdyż jest to bardzo niesprawiedliwe.
      Ciebie podziwiam, bo nie wiem, czy ja nie usunęłabym recenzji, bo czymś takim. 🙂
      PS. Moim zdaniem Twoja recenzja nie jest zła, a pan autor chyba chce po prostu narobić szumu wokół własnej osoby 😉

      Reply
      • Elżbieta Żak 16 listopada 2014 at 14:13

        po*

        I przepraszam, ale odpowiedziałam nie do tego komentarza, co trzeba 😉

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 16 listopada 2014 at 16:01

          Dziękuję 🙂
          Usunięcie recenzji byłoby najgorszym wyjściem, bowiem udowodniłabym tym samym, że osoby, które mnie atakują, mają rację. Dlatego też tekst wisi i wisieć będzie. Niech wszyscy wiedzą, jak autor traktuje swoich czytelników.

          Reply
  • Zabójca Spojlerów 16 listopada 2014 at 10:23

    Tym razem zacytuję znajomego, który przeczytał tę dyskusję:
    „Paniusia głupia jak but i otoczona kordonem podobnych paniuś. Nie ma sensu tracić na klawiatury na tamto kółko wzajemnej adoracji.”
    Ja uważam, że jest sens bo bezmyślne szkodniki trzeba tępić.

    Reply
    • Agnieszka Bielecka 16 listopada 2014 at 12:28

      „Ja uważam, że jest sens bo bezmyślne szkodniki trzeba tępić.”
      Słowa godne pożałowania. Współczuje Ci takiego sposobu myślenia.

      Reply
    • Aza Zel 19 listopada 2014 at 03:00

      Ależ autor ma rację! Ta recenzja naprawdę jest do dupy! Przyjmij do wiadomości, że twoje zacięte upieranie się, że czarne jest białe, nie zmieni oczywistych faktów! Nie umiesz pisać recenzji, dziewczyno, więc albo się naucz albo daj sobie spokój i się nie ośmieszaj! To życzliwa rada, więc o ile masz choć odrobinę rozsądku, przyjmiesz ją z pokora do serca.
      I odpowiadając na twój argument, który na pewno się pojawi: tak, jako czytelnik twojego bloga mam prawo go oceniać, ma prawo mi się on nie podobać i mam prawo wyrażać własne zdanie. Zatem nie próbuj pozbawiać mnie wolności słowa bo to nie tylko hipokryzja (wszak sama wolności słowa nadużyłaś, co udowadniasz powyższym wpisem „recenzjopodobnym”), ale faszyzm!

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 19 listopada 2014 at 08:43

        Aza Zel: czemu mnie tak atakujesz? Nigdzie nie wdałam się z Tobą w żadną dyskusję. Weszłaś na mojego bloga i w każdym swoim komentarzu jedynie atakujesz – mnie oraz inne osoby komentujące.
        Tu się nie uprawia faszyzmu… nikomu nie zabraniam wyrażać własnego zdania (dlatego też nie kasuję np komentarzy).

        Reply
  • Zabójca Spojlerów 16 listopada 2014 at 16:44

    Grafomania, tupet, arogancja, obłuda, bezczelność, tępota… Żeńska elita literacka w akcji!

    Reply
    • Ann 16 listopada 2014 at 17:29

      Ależ proszę nie przesadzać, bo pana także cechuje niebywała arogancja, obłuda i bezczelność, tak samo zresztą, jak pana Konrada T. Lewandowskiego, który zrobił z siebie publicznie chama i prostaka. Decyzję czy bloger jest tępy, jego recenzje do dupy, a recenzowanymi książkami można sobie jedynie tyłek podetrzeć podejmą CZYTELNICY, którzy tutaj są najważniejsi. Nikt ich nie zmusi do sugerowania się daną opinią recenzenta, ani do kupienia lub niekupienia danej książki.
      Rzeczywiście nie zauważyłam, że się pan tak zagalopował. Choć zgadzam się z opinią, iż powyższa recenzja nie jest rzetelna, to muszę też przyznać, że i pan na zbyt wiele sobie pozwala. W istocie pokazuje pan, jak bardzo jest kulturalny i inteligentny.

      Reply
    • Aza Zel 19 listopada 2014 at 11:52

      Weszłam, przeczytałam, wyrażam swoje zdanie – ponoć wolność słowa i mam prawo.

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 16 listopada 2014 at 18:29

    Czytelnicy? Czytelniczki? Wolne żarty! Przecież wy czytać nie umiecie!
    Naprawdę zbyt wielkie mniemanie macie o sobie. Jesteście tylko sitwą grafomanek, rozbestwionych całkowitym brakiem krytyki.

    Reply
    • ben 22 listopada 2014 at 10:37

      Znalazł się kurwa arystokrata, któremu nikt do pięt nie dorasta…wal na ryj dziadu, co wyżej sra niż dupę ma

      Reply
  • Basia Pelc 16 listopada 2014 at 18:32

    Ale tutaj się dzieje….

    Reply
    • Basia Pelc 16 listopada 2014 at 18:33

      I jak wizualnie się pozmieniało – nie mogłam dojść czyj to blog :)))
      Pozdrawiam.

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 16 listopada 2014 at 19:35

    Oj, Drogie Panie przyszedł koniec na wasze zadufanie!
    Chciałyście Lewandowskiego zgnoić, a wyszło odwrotnie… Patrzcie co się dzieje na Kawernie:
    https://www.facebook.com/Kawerna/photos/a.10150108587774669.311525.259186619668/10152895688339669/?type=1

    Reply
  • Pisarz Konrad T. Lewandowski krytykuje blogerki książkowe: „aroganckie grafomanki i ich tupeciarski elektorat” | Booklips.pl 16 listopada 2014 at 19:36

    […] „Ksin. Początek” wchodzącej w skład bodaj najbardziej znanego cyklu autora, jaką zamieściła na swoim blogu czytelniczka Sylwia Węgielewska. Pisarza szczególnie poirytowało w amatorskiej recenzji […]

    Reply
  • Zabójca Spojlerów 16 listopada 2014 at 20:13

    W internecie podnosi się bunt przeciw terrorowi grafomańskiej dziczy…. O, Panie Boże, dożyłem!

    Reply
  • Agata 16 listopada 2014 at 20:56

    Dawno nic mi tak ciśnienia nie podniosło jak przeczytanie tej dyskusji i postów autora na Fb… Jedno jest pewne, ja swoich ciężko zarobionych pieniędzy na książki pana Lewandowskiego nie wydam. Jeśli autor nie potrafi pogodzić się z krytyką (konstruktywną bądź też nie) może powinien pisać do szuflady, ewentualnie dla grona wybranych wielbicieli, albo po prostu nie czytać recenzji swoich książek? Zaoszczędziłby sobie i czytelnikom nerwów.

    Reply
    • Zabójca Spojlerów 16 listopada 2014 at 21:03

      Jak to jest być intelektualnym dinozaurem (oczekującym by autor korzył się przed krytyką „konstruktywną bądź też nie”), którego właśnie trafiła kometa…?

      Reply
      • Mario 17 listopada 2014 at 00:25

        Oj, Kondziu, nie ukrywaj się już pod tym nickiem, bo z każdym kolejnym wpisem wylewasz z siebie coraz więcej przewodasowej żółci i już nikt nie wierzy, że ZK to nie ty.

        Reply
        • Panda 17 listopada 2014 at 00:49

          Dlaczego pan tu pisze w ogóle? Przecież tu nie może pan usuwać komentarzy! A jak ktoś pana skrytykuje? Nie będzie pan mógł nic zrobić :OOOOO

          Reply
          • Panda 17 listopada 2014 at 00:50

            Och, przepraszam, to miało być do komentarza Zabójcy Spoilerów.

        • Agata 17 listopada 2014 at 07:50

          Po prostu rewelacyjnie drogi Zabójco Spoilerów! Wiem, że Twoim zamiarem było obrażenie mnie, ale jak widzisz mam to gdzieś 🙂 Nie zamierzam paść swoimi pieniędzmi takiego buca jakim niestety okazał się pan Lewandowski. Wcale nie oczekuję, że jakikolwiek autor będzie się „korzył” przed krytyką, ale liczę na odrobinę kultury, której szanownemu autorowi (i jego poplecznikom) zabrakło.

          Reply
  • Kristof 17 listopada 2014 at 00:07

    Część Pana zarzutów podzielam, ale też proszę nie liczyć na nic więcej poza osobistą satysfakcją. Było przed Panem wielu pisarzy i takie rzeczy będą się powtarzać bez względu na to jak bardzo będzie się je piętnować. Blogi recenzenckie to osobna sfera, w której często relacje pozaliterackie są ważniejsze niż merytoryczne ugryzienie podejmowanego tematu, czy też polemiki 🙂
    Proszę pisać książki, to od nich Panu przybędzie czytelników, a na blogi patrzeć z przymrużeniem oka. Niektóre z nich przeceniają swój zasięg i ma się wrażenie, że Pan, podejmując się emocjonalnej polemiki, też je trochę przecenia 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 17 listopada 2014 at 00:40

      @Kristof: czemu swój komentarz pozostawił Pan tutaj? Jego miejsce jest na profilu FB autora – zwłaszcza, że nie zastosował go Pan jako odpowiedzi do jednego z komentarzy ZS, tylko zamieścił jako osobny komentarz -> a te są skierowane bezpośrednio do mnie – autorki strony.

      Reply
  • Panda 17 listopada 2014 at 00:29

    Właśnie napisałam Panu pisarzowi że jego zachowanie oceniam jako nieprofesjonalne. Zostałam zwyzywana a na końcu usunął moje komentarze i je zablokował, mimo że nie użyłam żadnych inwektyw. Droga autorko recenzji, proszę się tym panem nie przejmować 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 17 listopada 2014 at 00:39

      Tak też robię 🙂 Przestałam wchodzić z nim tu w jakiekolwiek dyskusje, a na FB w ogóle nie zamierzam się odzywać – nie mam zamiaru dawać mu pretekstów do kolejnych ataków. Lepiej przemilczeć – niech się cieszy chwilowym szumem wokół jego osoby. Poszumi i ucichnie – bo ileż można omawiać jeden temat.

      Reply
  • Ken.G 17 listopada 2014 at 01:50

    Witam serdecznie!

    Trafiłam tu pierwszy raz, zaintrygowana awanturą, o której pisał polubiony przeze mnie portal literacki. Potem przejrzałam pokrótce profil tego pana – choć na pana to nie zasługuje w najmniejszym stopniu, bo wypowiada się jak rasowy wsiur. „Wypierdalaj”?, „bydło”? Mężczyzna przed 50-tką? Ego jakby był pisarzem przez duże P, a kultura jak u pierwszej lepszej łaty z popegeerowskiej wsi.

    Polską fantastyką interesuję się średnio, ale pióro Pilipiuka czy Grzędowicza (że o Sapkowskim nie wspomnę) znam. O tym smutnym podstarzałym panu usłyszałam dziś po raz pierwszy w życiu, mimo że napłodził się literacko jak królik. Pogrzebałam w sieci i wyczytałam, że niby napisał trochę książek, dostał parę nagród i… hm, tyle? Sławy nie ma, milionów nie ma, jeno frustracja i dużo wolnego czasu – w sam raz na łażenie po blogach i łkanie na profilu. Plus cała masa chamstwa i pychy (co smutne, bez podstaw).

    Skoro dotąd nie zrobił wielkiej kariery, to już mu jej raczej nie wróżę, choć nosi się, jakby był drugim Sapkowskim. Rozumiem frustrację – chciało się być wielbionym przez tłumy, a tu dupa. To musi boleć. Ale swoimi histeriami osiągnął tylko tyle, że dla rzeszy internautów zasłynął 5-minutową sławą jako podstarzały cham, który napisał kilka książek nieobchodzących kompletnie nikogo. Czy aby na pewno o to mu chodziło?

    Pozdrawiam i życzę siły. Nie co dzień spotyka się takie chamstwo – nawet dzisiaj.
    Ken.G

    Reply
    • Filip Gutowski 17 listopada 2014 at 05:29

      Co ciekawe, jego komentarz przy całym wytkniętym przez Ciebie chamstwem jest dużo bardziej wnikliwy niż ta pseudo recenzja.

      To jest po prostu fatalny tekst, i każdy kto ma pojęcie najmniejsze o książkach, nigdy by go nie opublikował.

      Reply
      • Panda 17 listopada 2014 at 06:41

        Szczerze mówiąc widziałam gorsze teksty. Tutaj przynajmniej wiem czego się spodziewać po książce i czy po nią sięgnąć czy nie. No i czasem warto pisać choćby dla ćwiczenia.

        Reply
  • poziom dyskusji 17 listopada 2014 at 13:36

    Takie oto komentarze można znaleźć na fb autora:

    „Piotr Fuglewicz: Panie Konradzie, nie pierwszy raz wyrażam mieszane uczucia. Te niedouczone panienki plotą androny. Ale po co Pan — pisarz wybitny użera się z zerem? Nie przystoi.”

    Trudno mówić o jakiejkolwiek kulturze dyskusji, kiedy dorosły – jak mniemam po zdjęciu – komentujący nazywa obcą osobę zerem.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 17 listopada 2014 at 21:46

      Dlatego też nie udzielam się na jego FB, ani nigdzie indziej. Odpowiadam jedynie tutaj i to osobom, które potrafią normalnie wyrażać swoje myśli. Nie pozwolę się zniżyć do poziomu człowieka, który otaczających go ludzi ma za nic.

      Reply
      • Aza Zel 19 listopada 2014 at 03:08

        To już trzeba wypić z kimś „bruderszaft” żeby móc go nazwać zerem? Wyrobienie sobie opinii na podstawie jego dostępnych publicznie wypocin nie wystarczy by móc się wypowiedzieć? Może szanownej recenzentce trzeba podesłać kwiaty z bilecikiem przez umyślnego?
        Czy wtedy będzie można (zgodnie z prawdą) nazwać ją zerem?

        Reply
  • Ololu 17 listopada 2014 at 14:28

    Drogi Autorze,
    Tak się składa, że akurat ja skończyłam kulturę literacką na UŁ parę lat temu, więc jakby nie patrzeć chyba jestem krytykiem. I to z dyplomem.
    I powiem Ci szczerze, od serduszka, że to zwykła grafomania, naiwna. Postaci kobiece są płaskie i widać, że wykreowane bez wiedzy na temat kobiecej psychiki. Postaci męskie są miałkie i wodnite, trochę wyidealizowane. Kreacja świata, dla kogoś, kto nie lubi fantasy, to jest to okrutna nuda, wtórność. Tak naprawdę ani językowo, ani pod względem kreacji świata Ksin się nie broni. To nie jest sztuka wysoka w żadnej mierze i chyba za bardzo do niej nie pretendujesz. Zwykły pulp fantasy jakich wiele. Sorry, taki mamy talent.

    Reply
    • Zabójca Spojlerów 17 listopada 2014 at 16:43

      Drogi Chyba Krytyku!
      Nie wiem czego uczą na tym UŁ, ale prawidłowa kwalifikacja książki do odpowiedniej kategorii to podstawa. Najpierw trzeba ustalić zamierzenia autora, a potem ocenić na ile zostały zrealizowane. Pisanie ocen pod publiczkę nie mieści w ramach akademickiego warsztatu. Tak samo jak wygłaszanie nic nie znaczących ogólników.
      Płaskie postacie kobiece, wykreowane bez znajomości kobiecej psychiki znajdziesz też w „Panu Tadeuszu”, więc może wróć na ten UŁ, czymkolwiek on jest.

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 17 listopada 2014 at 18:35

    W imieniu własnym, Lewandowskiego oraz poety Tuwima, mówię wam: POCAŁUJCIE MNIE W DUPĘ!

    Reply
    • Agaaa006 17 listopada 2014 at 21:06

      Nooo komentarz wysokich lotów… GRATULACJE . dla pana ałtora,

      Reply
      • Sylwia Węgielewska 17 listopada 2014 at 21:47

        ZS: Kto dał Ci prawo wypowiadać się w imieniu Tuwima? o.0

        Reply
        • Zabójca Spojlerów 17 listopada 2014 at 22:52

          Miłość poezji.

          Reply
      • ben 22 listopada 2014 at 10:39

        Komentarz wysokich lotów, jak sam lewandowski (celowo z małej litery) i jego tfu!rczość

        Reply
        • zabójca zabójców spojlerów 22 listopada 2014 at 10:40

          chyba miłość własna…jesteś żenujący panie aŁtor

          Reply
  • Natalia Katarzyna 18 listopada 2014 at 07:00

    Sięgnęłabym z czystej ciekawości, gdyby nie postawa Autora, który całkowicie zniechęcił mnie do swojej twórczości.

    Reply
    • Zabójca Spojlerów 18 listopada 2014 at 08:17

      Koteczko, jeżeli aspirujesz do kultury, to czytanie książek jest twoim psim obowiązkiem! Masz wiedzieć i być au courant. Twoja jakże cenna uwaga to nie jest słoik konfitur, którymi obdarzasz grzeczne dzieci. Nie przenoś kuchennych manier w świat literatury, bo wychodzisz na mentalną prowincjuszkę.

      Reply
      • Panda 18 listopada 2014 at 10:43

        Akurat czytanie pana książek wcale nie musi być objawem „aspiracji do kultury”. Ani to dzieło ważne, ani przełomowe… Zwyczajna fantastyka.

        Reply
      • Natalia Katarzyna 19 listopada 2014 at 07:25

        Panie Zabójco Spojlerów, ja akurat czytam dość dużo książek, dlatego też niezbyt rozumiem Pana komentarz. Ale co ja tam wiem – w końcu i tak pewnie jestem w Pana oczach tylko głupią gęsią

        Reply
    • Agaaa006 18 listopada 2014 at 13:20

      Ręce mi opadają, jak wydawca może tolerować TAKIEGO „autora” przecież to wszystko jest obrzydliwe, zachowanie podwórkowe, albo i gorzej. Mam ochotę napisać do NK w tej sprawie, czytelnicy powinni się zbuntować. Precz z takimi pisarzami.

      Reply
      • Natalia Katarzyna 19 listopada 2014 at 07:21

        Panie Zabójco Spojlerów, ja akurat czytam dość dużo książek, dlatego też niezbyt rozumiem Pana komentarz. Ale co ja tam wiem – w końcu i tak pewnie jestem w Pana oczach tylko głupią gęsią.

        Reply
  • Zabójca Spojlerów 18 listopada 2014 at 18:10

    Nie dość, że głupia to jeszcze kapownica!

    Reply
    • Aza Zel 19 listopada 2014 at 03:12

      Heheh, przedszkole!
      „Proszę pana wydawcy, a ten pisarz mnie brzydko nazwał! pan nie wydaje tego pisarza, bo on się przezywa!”
      Buaahahahahaha!!!

      Reply
  • Agaaa006 18 listopada 2014 at 19:37

    Wszyscy jesteśmy głupi, tylko jeden samotny Don Kichot najmądrzejszy.

    Reply
  • Lewandowski (znowu) pokazuje co potrafi | Fanboj i Życie 19 listopada 2014 at 00:42

    […] (jak zwykle nieocenionej) Małgorzacie negatywna recenzja opublikowana została tym razem na blogu Sylwii Węglińskiej i dotyczyła książki Ksin: Początek. Autor zareagował na nią w sposób […]

    Reply
  • Zabójca Spojlerów 19 listopada 2014 at 09:53

    Pan Fanboj czochra się o granicę karalnego zniesławienia.
    A Lewandowskiego poprosił o wywiad „Dziennik Gazeta Prawna”
    Blogosfera musi spalona!

    Reply
  • Blogerka słabo recenzuje – Autor brutalnie reaguje | Qrkoko.pl 19 listopada 2014 at 20:13

    […] sprawa rozpoczęła się od opisu książki pana Lewandowskiego na blogu Magiczny Świat Książki. Dlaczego użyłam słowa „opis” zamiast „recenzja”? Z dwóch prostych […]

    Reply
  • Mormolyke 19 listopada 2014 at 20:54

    Gorąco tu niemiłosiernie. I po co te nerwy, po co to wszystko?
    Książka stała się właśnie moim numerem jeden na liście ‚Muszę przeczytać’. Coś musi w niej być, skoro wzbudza tyle emocji. 😉

    Reply
  • Zabójca Spojlerów 19 listopada 2014 at 21:28

    Czy mi się zdaje, czy naprawdę fala dzikiego hejtu zaczyna opadać?

    Reply
  • Katarzyna Mastalerczyk 20 listopada 2014 at 01:42

    Wiesz co Sylwia, wyznaję zasadę, że nie czytam recenzji książek, które mnie nie interesują, nawet słynna afera mnie do tego nie skłoniła, ale skłonił mnie do tego tekst jakiejś Niewiasty, która pomimo, moim zdaniem, słabego technicznie tekstu zarzuciła Ci, kiepski poziom recenzji, znam Cię i czytuję już jakiś czas i ni diabła mi to nie pasowało, więc stało się i przeczytałam. Nie wiem czy edytowałaś ten tekst, czy mój internet 😉 oferuje mi wersję premium, ale moim zdaniem uzasadniasz swoje zarzuty. Piszesz, że nie polecasz i piszesz dlaczego, oczywiście każdy może sam sprawdzić, przecież nie postulujesz spalenia całego nakładu.
    Uraziłaś męskie ego, co jest zbrodnią… może powstanie jakiś Trybunał do ścigania takowych… zobaczymy.
    Do tej pory to Ałtoreczki zwykle szły na wojnę z kimś kto krytykował ich dzieło, jednak mamy równouprawnienie.

    Ehhh wracam do czytania książek, na te kłótnie nie mam siły, zwłaszcza, że z niektórymi nie da się dyskutować

    Pozdrawiam

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 20 listopada 2014 at 08:43

      Wyznaję Kasiu tę samą zasadę. Czytam tylko to, co mnie interesuje.
      A odnośnie całej afery… Z dyskusji wyłączyłam się drugiego dnia. Odpowiadam jedynie na komentarze moich czytelników, którzy potrafią zachować się kulturalnie. Toczenie „wojny” nie ma sensu, bo i po co. Ja się pieklić nie zamierzam, a ten kto lubi… proszę bardzo, ale na mój udział niech nie liczą.
      I masz rację – lepiej czytać książki 🙂 Kłótnie są do bani 😉

      Reply
      • Zabójca Spojlerów 20 listopada 2014 at 09:04

        „Odpowiadam jedynie tym, którzy mi kadzą” – Tak to powinno brzmieć po przełożeniu na polski.

        Reply
      • Kasiek 20 listopada 2014 at 13:49

        Wiesz z buraków robi się ćwikłę, a nie wdaje się w dyskusję 😉
        Ktoś najwyraźniej jest bardzo zakompleksiony i próbuje tutaj kompensować sobie to co w realnym życiu mu nie wychodzi. i się biedny jeszcze ważny czuje. Swoją drogą to naprawdę smutne…

        Reply
  • Kornelia Pikulik-Czyż 25 listopada 2014 at 16:33

    Mam nadzieję, że ta afera przysporzyła Ci wielu nowych czytelników? 🙂 Sama chyba już dawno do Ciebie nie zaglądałam… Pewnie odkąd uciekłaś z blogspota. 🙂 Książki nie czytałam, więc nie mogę się wypowiadać. Mimo Twojej krytycznej opinii, może i bym kiedyś po nią sięgnęła, ale po tym całym zamieszaniu już nie mam na to najmniejszej ochoty.
    Uważam, że każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nie każdemu musi się dana książka podobać. Trafia do mnie Twoja recenzja i jej forma. Oczywiście są konkretne wskazówki, jak pisać recenzje i może Twoja, moje oczywiście również, od tego odbiegają, ale w końcu nie jesteśmy zawodowymi recenzentkami, nie żyjemy z tego, nie mamy zespołu redaktorskiego, który ewentualne błędy mógłby wyłapać (zresztą w wielu książkach mimo redakcji i tak sporo wpadek się trafia).
    Cieszę się, że nie wdajesz się w te beznadziejne dyskusje, które do niczego nie prowadzą. Gorąco pozdrawiam!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 25 listopada 2014 at 19:24

      To jedyne dobre, co z tego wszystkiego wynikło 🙂 Zwiększył się zasięg, więcej osób dotarło na mój blog 🙂 Co mnie bardzo cieszy 😀
      Ucieczka z blogspota? Ojejuś. Toż to na początku lipca tamtego roku było 😀 Całe wieki minęły. Mam wrażenie, że od zawsze jestem na wordpressie. I za nic w świecie nie wrócę. Blogspot nie daje takiej swobody 🙂
      W dyskusje, które zmierzają donikąd, nigdy się nie wdaję. Wolę się odciąć. Niech druga strona się wygada, skoro musi.
      Mam nadzieję, że będziesz częściej zaglądać 🙂 Serdecznie zapraszam 🙂

      Reply
    • Zabójca Spojlerów 27 listopada 2014 at 08:53

      Naprawdę smutne jest wygłaszanie frazesów. Ale czego można spodziewać po wielbicielce grafomanki.

      Reply
  • Kornelia Pikulik-Czyż 25 listopada 2014 at 19:56

    Dziękuję. Mam mocne postanowienie i oczywiście chęci, żeby gościć częściej. Mówisz, że od lipca zeszłego roku? To aż niemożliwe, żebym w międzyczasie do Ciebie nie zabłądziła. 🙂 Muszę ogarnąć w końcu moją listę obserwowanych blogów, bo jest niezbyt aktualna. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 25 listopada 2014 at 19:59

      Być może zniknęłam Ci z listy obserwatorów, bo blogi z wordpressu trzeba dodać ręcznie wpisując adres w ten blogroll na blogspocie. Nie idzie niestety z automatu, bo wordpress nie ma czegoś takiego jak blogspotowi „Obserwatorzy”. Wrzuć ręcznie i będziesz na bieżąco 😉

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 27 listopada 2014 at 08:49

    Widzę, że festiwal grafomanii i bełkotu trwa tu dalej w najlepsze. Fanki udające, że czytają wielbią recenzentkę, która udaje że pisze…
    A jednak bezwstydna grafomania pozostanie bezwstydną grafomanią. Żadne zaklinanie rzeczywistości i zwieranie szeregów wam nie pomoże.

    Reply
  • Zabójca Spojlerów 28 listopada 2014 at 15:10

    Sprawa przelała się na papier:

    http://edgp.gazetaprawna.pl/index.php?act=mprasa&sub=page&id=64255&start=1

    Jak myślicie, czy to już bunt polskiej inteligencji przeciw głupocie i grafomanii w sieci?

    Reply
  • StrawCherry 1 grudnia 2014 at 18:49

    Naprawdę pojęcia nie mam, o co potoczyła się afera. Recenzja nie jest profesjonalna, ale przecież nie o to chodzi na blogu, czyż nie? To ma być raczej opinia, z którą inny przeciętny czytelnik może się zapoznać (bądź nie), dowiedzieć czegoś o książce i samodzielnie zdecydować, czy chciałby ją przeczytać. Może też się zgodzić (lub nie) ze zdaniem recenzenta/recenzentki. Nie może natomiast wyzywać od „półgłówków” tylko dlatego, że ma inne zdanie. Szkoda, że niektórzy o tym zapomnieli.
    Książki nie czytałam, choć z czystej przekory nabrałam ochoty na przeczytanie jej. Autor przeżywający blogową recenzję niczym typowa aŁtoreczka ubawił mnie nieziemsko. 😀

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 1 grudnia 2014 at 22:56

      No widzisz. Niektórzy uważają, że jak prowadzi się bloga o książkach, to trzeba mieć do tego odpowiednie wykształcenie, wysokie kwalifikacje. A gdzie pasja? Gdzie zwykła ludzka chęć dzielenia się wrażeniami? Przecież nam nikt za to nie płaci. A co niektórzy zachowują się, jakbyśmy źle wykonali pracę… a przecież to, co robimy pracą nie jest,

      Reply
  • Zabójca Spojlerów 2 grudnia 2014 at 15:06

    Tylko zwykłą bezwstydną grafomanią.

    Reply
  • Terror większości w internecie, czyli blogowi naziści atakują | Kultura czytania 20 grudnia 2014 at 14:27

    […] do tego mówią jednym głosem. Ja się z tym nie zgadzam, a za komentarz niech posłuży link do opinii Sylwii na temat książki Sami-Wiecie-Kogo […]

    Reply
  • Twórca Spojlerów 23 grudnia 2014 at 17:37

    Przeczytałem tego całego „Ksina”, a raczej przewertowałem. Tego grafomaństwa się nie da czytać. Ogólnie „Ksin” sucks. Wszystko na temat.

    Reply
  • Zabójca Spojlerów 10 stycznia 2015 at 10:21

    Głos rozsądku:
    (Oczywiście do infantylnej gęsi pewnie nie dotrze, ale zamieszczam dla porządku)

    „Patrycja Zjc
    Trudno wymagać „profesjonalnego” zachowania, kiedy doprowadza się człowieka do stanu ostatecznej wytrzymałości układu nerwowego… a tak właśnie, śmiem twierdzić, ni mniej nie więcej, zachowała się niejaka p. Sylwia Węgielweska (z tym wątkiem akurat dokładnie się zapoznałam i na nim opieram swoją opinię). Trudno nie zgodzić się z zarzutem jakoby spojluje ona w swojej recenzji fabułę powieści Pana Lewandowskiego. Książki nie czytałam, ba, powiem więcej – twórczość autora jest mi zupełnie obca, co skąd inąd stawia mnie w dogodnej pozycji, aby stwierdzić czy recenzja obnaża akcję czy nie. Otóż, tak – jako osoba kompletnie nieznająca histori zawartej w książce– z samego już początku recenzji p. Sylwii Węgielweskiej wiele zdażyłam się dowiedzieć:( O wiele za wiele i jest to FAKT, któremu zaprzeczyć się nie da. Takim obrotem spraw niestety Autor, jak najbardziej miał prawo poczuć się dogłębnie urażony i w ostrych słowach to skomentować. I nie jest to żadna „afera” ani tym bardziej „brak kultury”. Co najważniejsze – NIE MA TO NIC WSPÓL NEGO Z tym, że „go recenzja ubodła”! Przepraszam, czy ktokolwiek na miejscu pisarza nie zdenerwowałby się odsłanianiem treści książki przed przeczytaniem? Tak się po prostu nie robi, a już na pewno nie w recenzjach – w kanonach tej wypowiedzi literackiej się to, przepraszam, nie mieści. Autor miał więc pełne prawo, mówiąc kolokwialnie, wkurzyć się:( zwłaszcza, że wspomniana „recenzentka” zamiast przyznać się otwarcie do błędu, przeprosić i nie spojlować książki, poszła w zaparte w swoim egzaltowanym oburzeniu i urażeniu, rażąco wyolbrzymiając tym tylko w moich oczach swoją śmieszność… Niestety, doprowadzić mogła takim zachowaniem do ostateczności każdego, a już samego Autora najbardziej, wywołując ostatecznie jego niewybredny, acz dosadny komentarz. Mimo więc spojlującej recenzji, książkę zakupię, przeczytam i będę bronić jej Autora, nie chcąc przyczyniać się do smutnej rzeczywistości, otaczającej nas coraz ciaśniejszym – mam wrażenie – kręgiem, w której: “Mądry ustępuje głupiemu! Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata.”:( ”
    http://booklips.pl/newsy/pisarz-konrad-t-lewandowski-krytykuje-blogerki-ksiazkowe-aroganckie-grafomanki-i-ich-tupeciarski-elektorat/

    Reply
  • Izizaz 6 stycznia 2016 at 20:57

    Część właśnie jestem po skończeniu trzeciej części kotołka zaznaczam ze czytalam rowniez Sapkowskiego z 10 lat temu wiec nie byl jeszcze tym najwspanialszym dwie ostatnie części wymęczyłam ale nie o Sapkowskim. Saga moim zdaniem jest świetna nie uważam żeby w ksiazkach było zbyt dużo postaci bo ich nie ma są tylko potwory różnorodność potworów tak jak zwierząt na świecie. Świetnie pomyślana powieść. I koniec. Polecam.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 6 stycznia 2016 at 21:33

      Hej 🙂 Cieszę się, że książka Ci się spodobała 🙂 I że czytasz tę serię dalej. To dobrze 🙂 Mnie niestety nie podeszła, ale tak czasem bywa 🙂 Nie każdemu podoba się to samo.
      Pozdrawiam 🙂

      Reply

Leave a Comment