"Kronika ślubnych wypadków" – Jessica Hart [recenzja, 252]


Tytuł oryginalny: Hitched!
Tłumaczenie: Melania Gruszczyńska
Wydawnictw: Harlequin
Rok wydania: 2013
Seria: KISS, tom I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-238-9769-9

Firth Williams to młoda kobieta, która dokładnie wie, czego oczekuje od życia. Krok po kroku zaplanowała swoją przyszłość i teraz zamierza punkt po punkcie zrealizować swój plan. Obecnie nadzoruje budowę centrum konferencyjnego w Whellerby Hall, w Yorkshire. Kiedy skończy, zamierza znaleźć pracę za granicą, gdzie mogłaby zająć się poważniejszym projektem dla większego zleceniodawcy. Najpóźniej za pięć lat chciałaby osiągnąć pełny sukces na szczeblach kariery, wybić się doprawdy wysoko. Odkąd w swoim życiu postępuje planowo, nic nie było w stanie jej zaskoczyć. Z pozoru nie zapowiadająca większych trudności praca w Whellerby Hall z dnia na dzień zaczyna się coraz bardziej komplikować. Bez uprzedzenia do posiadłości lorda Wellerby przyjeżdża przyrodnia siostra Firth. Jest zdruzgotana, gdyż jej główna druhna nagle sama postanowiła wyjść za mąż komplikując tym samym plany weselne Saffron. Siostra pokłada nadzieje w Firth licząc, że ta jej pomoże. A stawka jest wysoka, bowiem wychodzi za mąż za gwiazdę popu i wszelkie wpadki rozniosą się niczym błyskawica na głównych stronach najbardziej poczytnych gazet.
Jakby tego było mało w pobliżu Firth kręci się przystojny, ale niesamowicie irytujący zarządca Whellerby Hall – George Challoner. Kobieta już wielokrotnie miała do czynienia z tego typu mężczyznami i nie zamierza za nic w świecie ulec urokowi tego człowieka. Tymczasem on niespodziewane wyciąga pomocną dłoń do naszej bohaterki. Pragnie wspomóc ją w przygotowaniach wesela siostry. Jednak wszystko ma swoją cenę. Czego zażąda w zamian?

„Kronika ślubnych wypadków” jest pierwszym tomem nowej serii, którą wydawnictwo Harlequin wypuściło w tym roku na rynek. Mowa o KISS. Wydawca reklamuje ją jako serię zabawnych, ale zarazem zmysłowych opowieści. Zapewnia, że w każdej z nich czytelnik odnajdzie „niezapomniany dreszczyk emocji towarzyszący nowej miłości”. I wiecie co? Dokładnie taka jest książka autorstwa Jessici Hart. Autorka ma na swoim koncie ponad 50 dzieł, za które została wielokrotnie nagradzana. Do największych osiągnięć pisarki należy zdobycie nagrody RITA Award za najlepszy romans tradycyjny (2005) oraz Romance otrzymaną od Stowarzyszenia Romantic Novelists w Wielkiej Brytanii (2006).

Oczywiste jest, że książka należy do gatunku romansu. Wspomnieć jednak należy o tym, że oprócz rozwijającego się wątku miłosnego, autorka porusza bardzo życiowy problem – krzywdę z przeszłości, która może wpłynąć na naszą przyszłość. Ukazała nam Frith Williams jako kobietę ciężko doświadczoną przez los. Wydarzenia z przeszłości mocno wpłynęły na jej całe życie. Ojciec odszedł od rodziny, kiedy Firth była jeszcze małą dziewczynką. Szybko wspiął się po szczeblach kariery i stał się człowiekiem niebotycznie bogatym. Ponownie się ożenił i wkrótce pojawiła się na świecie przyrodnia siostra Firth, Saffron. Życie u boku samotnej matki nie było łatwe. Przyglądała się załamanej kobiecie, której życie legło w gruzach po odejściu od niej męża. Kiedy Firth była nastolatką, umarła jej mama, a ona sama trafiła pod dach ojca, z którym nie miała zbyt dobrego kontaktu. Jakby na potwierdzenie tego ojciec natychmiast wysłał ją do szkoły z internatem. Po jej ukończeniu postanowiła odciąć się od rodziny, stać się niezależna, samodzielnie zapracować na własne życie. Utrzymywała jedynie kontakt z Saffron. Również przez swojego pierwszego chłopaka została dotkliwie zraniona. To z nim przeżyła swój „pierwszy raz”, który okazał się być jedynie zakładem. Chłopak założył się z kumplami, że zdobędzie Frith. Przez lata bohaterka hodowała w sobie nieufność do mężczyzn. Przerażało ją to, iż ktoś mógłby ją ponownie zranić. Dlatego też wybrała drogę kariery, bo jak sama stwierdziła, „kariera nigdy nie sprawi ci zawodu” (s. 169). Otoczyła swe serce grubym murem, który miał ją uchronić przed popełnianiem błędów z przeszłości, co oznaczało również nieangażowanie się uczuciowo. Stała się bardzo zorganizowaną osobą, która każdy swój krok dokładnie planuje i nie widzi miejsca na spontaniczne sytuacje. Tylko czy prowadząc taki tryb życia można śmiało stwierdzić, że jest się szczęśliwym? Czy jednak w życiu nie potrzeba czegoś więcej, niż tylko sztywno wytyczone cele i ich skrupulatna realizacja?

„Kronika ślubnych wypadków” została wydana w małym formacie, tzw pocket. Trochę obawiałam się czytania jej w takiej postaci, gdyż spodziewałam się, że historia napisana będzie drobną czcionką, co zwykle obniżało mi przyjemność czytania. Moje wszelkie obawy się potwierdziły. Niewielka książeczka i odpowiednio mała czcionka… Jednak ku mojemu zdziwieniu okazało się, że czyta się ją bardzo dobrze, a dzięki ciekawej historii szybko przewraca się kolejne strony. Nawet nie spostrzegłam kiedy, a już dobrnęłam do zakończenia. Jak to z romansami bywa, można łatwo przewidzieć, co się wydarzy na koniec. Jednakże wcale mi to nie przeszkadzało. Z ciekawością czytałam o losach głównych bohaterów, kibicowałam im i śmiałam się wraz z nimi. Było mi trzeba tego typu lektury. Lekkiej, zabawnej, niezobowiązującej, dostarczającej czystej rozrywki. Idealna książka na odprężenie po ciężkim dniu, kiedy ma się tylko ochotę na odpoczynek. „Kronika ślubnych wypadków” pod tym względem spełni wszystkie Wasze oczekiwania. Więc jeśli macie ochotę zapomnieć o otaczającym Was świecie, odsunąć na bok dręczące Was problemy, zaparzcie sobie gorącej herbaty, usiądźcie wygodnie i zaczytajcie się w książce autorstwa Jessici Hart. Dobra zabawa gwarantowana!

Moja ocena: 4/6
Za książkę bardzo dziękuję

 

16 komentarzy

  • Ewa Książkówka 19 czerwca 2013 at 10:27

    Głośno o tej serii, głośno! 🙂

    Reply
  • Gosiek 19 czerwca 2013 at 10:28

    Jestem właśnie w trakcie jej czytania i muszę przyznać, ze podzielam Twoje zdanie. Książka jest bardzo dobra i świetnie się ją czyta. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 19 czerwca 2013 at 18:10

      Ha! Czyli nie tylko mi się podoba 🙂 Czekam na wrażenia, jak już dotrzesz do końca 🙂

      Reply
  • AnnieK 19 czerwca 2013 at 15:19

    Mam ją w planach i nie mogę się doczekać kiedy się za nią zabiorę.

    Reply
  • Ola Santa 19 czerwca 2013 at 15:23

    Może warto przekonać się do Harlequinów?…

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 19 czerwca 2013 at 18:11

      Ja nigdy nie mówiłam im „nie”. Po prostu trzeba trafić na odpowiednią książkę 🙂

      Reply
  • Julia K. 19 czerwca 2013 at 16:12

    Nie jestem przekonana do tej książki, aczkolwiek może ją przeczytam, by zobaczyć, jakie wrażenia na mnie wywrze 🙂

    in-corner-with-book.blogspot.com

    Reply
  • Blueberry 19 czerwca 2013 at 16:14

    A ja się przekonać nie potrafię :/

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 24 czerwca 2013 at 20:46

      Rozumiem 🙂 Każdy lubi co innego i choćby nie wiadomo jak ktoś zachwalał inny gatunek, to się po niego nie sięgnie 🙂

      Reply
  • Wiktoria M 19 czerwca 2013 at 16:31

    Bardzo chętnie przeczytałabym 🙂

    Reply
  • Sylwuch 19 czerwca 2013 at 23:06

    Właśnie czytam tę książkę – wywołuje we mnie pozytywne wrażenia. 🙂

    Reply
  • Recenzje Kiti 20 czerwca 2013 at 09:32

    Też ją czytałam, dobra pozycja na wolne popołudnie:)

    Reply
  • alicjamagdalena 20 czerwca 2013 at 17:54

    Przeczytałabym, dobra dla relaksu 😀

    Reply
  • Anne18 24 czerwca 2013 at 12:05

    Własnie zabieram się za pisanie recenzji.

    Reply

Leave a Comment